Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Batalia o podatek obrotowy

Batalia o podatek obrotowy

Propozycja rządu dotycząca podatku od sprzedaży detalicznej od tygodni budzi wiele kontrowersji. Kto zyska, a kto straci sprawdzała Katarzyna Gradek.


Propozycja rządu dotycząca podatku od sprzedaży detalicznej od tygodni budzi wiele kontrowersji. Środowiska przedsiębiorców, w tym między innymi Konfederacja Lewiatan i Polska Izba Handlu, biją na alarm, stając przede wszystkim w obronie franczyzobiorców. Proponowany podatek ma mieć charakter progresywny i dotyczyć wszystkich grup działających pod wspólną marką. Według Dyrektora Generalnego PIH, Macieja Ptaszyńskiego, „projekt ustawy dyskryminuje polskich przedsiębiorców zrzeszonych w sieciach franczyzowych, partnerskich i spółdzielczych”, a propozycja ustawy jest „sprzeczna z ordynacją podatkową i ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów”.

Stanowisko Ministerstwa Finansów
Tydzień temu MF opublikowało bieżącą informację dotyczącą prac nad ustawą o podatku obrotowym. Minister Paweł Szałamacha zapewnił w niej, że „podatek od sprzedaży detalicznej to jeden z priorytetów”. Aktualne założenia projektu to:

  • podatek od sprzedaży detalicznej ma obowiązywać sieci handlowe oraz sprzedawców detalicznych po przekroczeniu przychodów w wysokości 1,5 mln zł miesięcznie
  • podstawowa stawka to 0,7 % dla przedsiębiorców o przychodach do 300 mln zł miesięcznie i 1,3% powyżej tej kwoty
  • proponowana stawka za handel w weekendy to 1,3 % do 300 mln miesięcznie i 1,9 % powyżej tego poziomu
  • „spodziewane dochody budżetu państwa z tytułu nowej daniny to około 2 mld zł w perspektywie 2016 r.”

Co to oznacza dla przedsiębiorców?

Zdaniem Jeremiego Mordasewicza, doradcy zarządu Konfederacji Lewiatan, podatek od sprzedaży detalicznej jest dla przedsiębiorców niesprawiedliwy i demotywujący. Wynika to z analizy kilku aspektów, które Lewiatan podsumowuje w „9 powodach, dla których ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej jest szkodliwa dla gospodarki”. Według Mordasewicza proponowany podatek progresywny (stawka rosnąca wraz ze wzrostem sprzedaży) zmniejszy efektywność handlu przez ograniczenie konsolidacji przedsiębiorstw. Ponadto, odbieranie większej części dochodów będzie dla polskiego biznesu oznaczało finalnie blokowanie możliwości rozwoju całej gospodarki. Zdaniem doradcy Lewiatan, w celu utrzymania właściwej konkurencji, podatki powinny być równe. Oczywiste jest, że wzrost podatków pobieranych od przedsiębiorców spowoduje jednocześnie wzrost cen dla konsumentów, dostawców, a dla pracowników, wolniejszy wzrost wynagrodzeń.
Dyrektor Generalny PIH, Maciej Ptaszyński, proponowane w prawie podatkowym zmiany komentuje wprost: – Jeśli projekt ustawy w wersji proponowanej przez Ministerstwo Finansów wejdzie w życie, doprowadzi do upadku tysiące polskich drobnych i średnich sklepikarzy. Ze względu na powagę sytuacji Polska Izba Handlu, w obronie polskiej przedsiębiorczości, apeluje o wysyłania listów do pani premier. Na stronie PIH list należy oznaczyć hasłem: #ListDoPaniBeaty.

Ocena specjalisty

O wyjaśnienie, jakie mogą być konsekwencje wprowadzenia w życie ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej poprosiliśmy doradcę podatkowego, Artura Mazura, z katowickiej firmy doradczej „Doradca Podatkowy Artur Mazur i Prawnicy”.

Na wstępie należy podkreślić, iż przedmiotowa ustawa jest projektem w fazie opiniowania. Ministerstwo Finansów zaznacza, iż wciąż nie opublikowano ostatecznego projektu całej ustawy i nadal istnieje możliwość dokonania w nim kluczowych zmian.

Należy jednak uznać, iż w obecnym brzmieniu projekt jest rażąco niedopracowany – poprzez jego brak spójności, zastosowanie niewłaściwych i niesprawdzonych rozwiązań, co w efekcie daje szerokie pole do stosowania optymalizacji podatkowej, szczególnie dla dużych podmiotów.

Przedmiotowa danina miała pierwotnie obciążać duże sieci handlowe i wyrównywać szanse niewielkich sklepów. W świetle obecnego brzmienia projektu okazuje się jednak, że de facto celem ustawy będzie opodatkowanie możliwie największej liczby podmiotów, a w konsekwencji uzyskanie maksymalnych wpływów do budżetu państwa. Powyższe jednoznacznie potwierdza treść uzasadnienia do projektu, czyli konieczność sfinansowania programu 500+. Należałoby zadać pytanie, czy znaczne obciążenie jednej grupy podatników (które może doprowadzić do nierentowności lub nawet zamknięcia prowadzonych przez nich działalności), jedynie w celu doraźnej realizacji programu pomocy pieniężnej dla pozostałych podmiotów, jest działaniem racjonalnym i niedyskryminującym. Prawdopodobnie jest.

Inną kwestią pozostaje opodatkowanie supermarketów, głównie z kapitałem zagranicznym. Jak wskazują statystyki podmioty te osiągają wysokie zyski, a więc konieczność zapłaty podatku nie będzie dla nich aż tak dotkliwa jak dla małych sklepów franczyzowych. Teoretycznie traktowanie obu tych grup na gruncie ustawy jest równe, jednakże cel ustawy w obecnym brzmieniu został wypaczony. Ustawodawca pomija temat ewentualnego objęcia podatkiem grona polskich przedsiębiorców sieci franczyzowych. W konsekwencji można spodziewać się, że sprzedawcy zagraniczni lub nawet przewoźnicy prawdopodobnie przerzucą na konsumentów obciążenie wynikające z nowego podatku, a najistotniejszym problemem będzie rozliczenie się franczyzodawcy z właścicielami sklepów i wynikające z tego konsekwencje.

Ponadto, pojedynczy franczyzobiorcy nie przekraczają zwykle progu sprzedaży 1,5 mln zł. Co ważne, statystyczny obrót znacznej części sklepów wielkopowierzchniowych również znajduje się poniżej tego progu (kwalifikując się tym samym do zwolnienia).

Poprzez traktowanie franczyzobiorców jako sieć ich dochód będzie prawdopodobnie objęty najwyższym progiem podatkowym, tj. 1,3 % i 1,9 %, a każdy z małych sklepów będzie odpowiedzialny solidarnie za wartość podatku przypadającego na wypracowany przez ten podmiot obrót.
Reasumując, sklep zrzeszający się w grupie (np. Żabka, Lewiatan etc.) zostanie obciążony podatkiem w części przypadającej od jego jednostkowej sprzedaży, który zmaterializuje się na początkowym etapie po stronie franczyzodawcy. Franczyzodawca natomiast, aby go zapłacić będzie musiał „odebrać” go od właścicieli małych sklepów.

Podatek może też obciążyć niewielkich detalistów z uwagi na większą niż w supermarketach marżę, ale fakt ten nie ma bezpośredniego przełożenia na zyski czy rentowność. Rentowność małych polskich firm handlowych wynosi 0,5 %, więc z powodu tego podatku znajdą się pod kreską. Zagraniczne dyskonty, których rentowność jest wielokrotnie wyższa, nie odczują natomiast wpływu omawianego podatku.

Rozwiązaniem mogłoby być doprecyzowanie kręgu podmiotów podlegających daninie, np. poprzez opodatkowanie ze względu na powierzchnię sklepu, ilość pracowników, niższy próg przychodu (ok. 600 tys. zł). Należałoby wykluczyć łączny dochód sieci oraz precyzyjnie uregulować opodatkowanie poszczególnych supermarketów. Z pewnością jest to zagadnienie trudne, z którym nie poradził sobie np. rząd węgierski. We Francji natomiast nie było z tym problemów, a w 2010 r. wprowadzono tam tzw. Tascom, czyli podatek od lokali użytkowych. Opłata obejmuje największe sieci handlowe i ma na celu ochronę mniejszych przedsiębiorstw. Jak podaje rządowy „Service Public”, Tascom nie jest podatkiem wyłącznie od hipermarketów. Obejmuje wszystkie lokale oferujące sprzedaż detaliczną o powierzchni powyżej 460 tys. euro rocznie. Jednocześnie należy wskazać, iż wprowadzenie takiej daniny może być niezgodne z ustawą zasadniczą oraz prawem unijnym. Dla przykładu można podać Hiszpanię, w której skargę na podobną opłatę złożyło Krajowe Stowarzyszenie Dużych Firm Dystrybucyjnych, tłumacząc, że to dyskryminacja podatkowa, a opłata może stanowić niedozwoloną pomoc publiczną dla małych firm. Sprawę rozpatrywała Komisja Europejska, która w 2015 r. uznała ostatecznie, że lokalna taksa nie powinna faworyzować mniejszych przedsiębiorców. W konsekwencji w części regionów podatek zniesiono.

Rząd Polski miał więc na kim się wzorować i wiedział jakich rozwiązań należy unikać. Finalnie jednak ustawodawca postanowił pójść własną drogą i przetestować na polskich przedsiębiorcach swoją ułomną wizję.

10 lutego w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów odbyło się kolejne spotkanie w sprawie ustawy. Tym razem z udziałem przedstawicieli polskiego handlu.

11 lutego przed Sejmem zorganizowano manifestacje handlowców z całego kraju.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

[mc4wp_form]

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij