Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Mama za kierownicą

Mama za kierownicą

fot. Alicja Szulc

Chcę, żeby kobiety mogły łatwiej godzić karierę zawodową i obowiązki rodzinne – tłumaczy Edyta Kotowicz, założycielka MotoMums, innowacyjnej usługi dla zapracowanych mam. Jak to działa?

MotoMums to usługa przewożenia dzieci do i ze szkoły oraz na zajęcia pozaszkolne. Kierowcy nie są przypadkowi – to inne mamy. Dlatego hasło MotoMums brzmi „Kierowcy, którzy dbają jak mamy”. Pomysłodawczynią przedsięwzięcia jest 34-letnia Edyta Kotowicz, która jak sama mówi, stworzyła MotoMums, bo wierzy, że taka pomoc kobietom jest potrzebna. – Wierzę, że kobiety powinny zarabiać tyle samo, co mężczyźni i że należy zmienić takie zjawiska jak to, że w UK kobieta z dzieckiem poniżej 11 roku ma o 45% niższe szanse na znalezienie pracy niż mężczyzna, a 70% ze 122 przebadanych agencji rekrutacyjnych zgłosiło, że klienci prosili je o nie rekrutowanie kobiet w wieku reprodukcyjnym. Niestety o Polsce podobnych danych nie ma. Moim sposobem na zmianę jest działanie. A efektem tych wartości jest MotoMums – napisała do mnie w pierwszym mailu Kotowicz. Po takim wprowadzeniu nie mogłam odpuścić szansy na rozmowę. Oto jak działają MotoMamy.

Dagny Kurdwanowska: Ostatnio spotkałam się z koleżanką, mamą trójki dzieci w wieku szkolnym. Powiedziała mi, że zupełnie nie ma czasu dla siebie, ponieważ cały czas albo skądś odbiera dzieci albo gdzieś je zawozi. MotoMamy są rozwiązaniem dla niej?

Edyta Kotowicz: Właśnie tak! W Warszawie rodzicom może zająć nawet do 4 godzin zawiezienie dziecka na zajęcia, czekanie na nie i odwiezienie go do domu. Wygląda to więc mniej więcej tak, że wychodzisz z pracy co do minuty i biegniesz, żeby zawieźć dziecko albo zostawiasz jedno dziecko w domu, podczas gdy jedziesz z drugim. A potem spędzasz czas stojąc w korku, na czerwonym świetle albo patrząc się w telefon w szatni szkoły baletowej. To cenne godziny, które mogłabyś wykorzystać na pracę, piętrzące się obowiązki domowe albo choćby spacer czy sen.

Wiele kobiet podejdzie do tego rozwiązania z dystansem – mogą bać się powierzać dziecko obcej osobie. Zaufanie do takiego kierowcy jest bardzo ważne. W jaki sposób wybieracie MotoMamy?

Oczywiście, że na zaufanie mam trzeba sobie zapracować. Zdaję sobie sprawę, że najważniejsze będzie tu „słowo od mamy do mamy”. Czyli co, po skorzystaniu z pomocy MotoMamy powiedzą sobie o tym doświadczeniu kobiety. Na szczęście wszystkie do tej pory są zachwycone. MotoMamy rekrutuję ja osobiście. Z każdą spotykam się na ok. godzinną rozmowę, a potem robimy razem przejazdy testowe z dziećmi. Proces jest czasochłonny, ale przez to bardzo dokładny. Wszystkie referencje wystawione do tej pory MotoMamom przez mamy są świetne. Mamy piszą maile dziękując za pomoc, a zdarzyło się nawet, że mama – zachwycona rozwiązaniem i tym, jak jej dziecko polubiło przejazdy – podziękowała i mnie i MotoMamie pudełeczkiem wykwintnych pralinek z osobistą dedykacją. To te mamy, które użyły już MotoMam są moją najlepszą wizytówką.

Czy MotoMamy muszą mieć doświadczenie w opiece nad dziećmi?

Tak, to jedno z podstawowych kryteriów. Jednak to zupełnie inne zajęcie niż na przykład bycie nianią. Bo jest dorywcze i kobiety mogą je wykonywać pomiędzy swoimi innymi codziennymi obowiązkami. Dlatego nie ma studentek, które potrzebuję określonego, niezawodnego źródła dochodu, ale są mamy, które na przykład zostają w domu, są już w okresie emerytalnym, albo mają wolny zawód, taki jak nauczyciel i chcą wykorzystać swój wolny czas, żeby sobie dorobić w fajny sposób i pomóc innym kobietom.

Jakich jeszcze kompetencji oczekujecie od MotoMam?

MotoMamy są doskonałymi kierowcami. Jeżdżą od wielu lat, często – jeżeli są mami – zawożą własne dzieci do szkoły i na zajęcia. Jedna z MotoMam wcześniej wodziła dzieci do prywatnej szkoły i to była jej praca. Zgłaszają się więc kobiety, które lubią jeździć. Są też odpowiedzialne. To one sprawdzają, czy dzieci mają zapięty pas, młodsze zapiętą kurtkę w wietrzne dni albo czekają na nie w razie opóźnień. I co bardzo ważne są otwarte, uśmiechnięte, łatwo nawiązują kontakt z dziećmi.

W jaki sposób sprawdzacie ich kwalifikacje?

Jak już wspomniałam MotoMamy przechodzą najpierw etap osobistej rozmowy kwalifikacyjnej oraz jazdy próbne, podczas których upewniamy się, że wszystkie obowiązki są jasne. Po wielu wspólnie przejechanych godzinach zaprzyjaźniamy się. Ja znam często ich dzieci, które czasem są na pokładzie, osobiste historie oraz codzienne podejście do małych pasażerów. Ponieważ MotoMamy często jeżdżą w dzielnicach, w których mieszkają zdarzyło się, że MotoMama znała wychowawczynię w szkole, z której odbierała dziecko, bo uczyła ona jej własne. MotoMamy to nie obcy ludzie, ale matki z naszej okolicy, które mogą nam pomóc, ale których bez istnienia MotoMums nie mielibyśmy szans spotkać.
Sami rodzice jeżeli chcą też biorą udział w rekrutacji. Mogą wziąć udział w pierwszym przejeździe, spotkać się z MotoMamą przed albo po nim. Wreszcie dzieci wydają „opinię” po testowym przejeździe, bo przecież to one są tu pasażerami. Także więc od nich zależy, czy dana MotoMama zostanie zaakceptowana.
Po tych wszystkich etapach, jeżeli MotoMama jest zaakceptowana i polubią się z dziećmi jest przypisana do rodziny. To nie taksówka, która zamawiasz doraźnie i która stoi gdzieś na ulicy czekając na wezwanie. Ale matka, która mieszka w okolicy, i z którą ustalasz grafik swojego tygodnia z wyprzedzeniem umawiając się na konkretne przejazdy.

Co dokładnie należy do obowiązków MotoMam? Z tego, co mówisz, są kimś więcej niż kierowcami.

Myślę, że można po prostu powiedzieć, że to zmotoryzowane mamy. To kobiety, które same wychowują, albo wychowywały dzieci. Czasem pomagają już swoim córkom na przykład w przewożeniu wnuków. Nie są po prostu kierowcami, bo jeżeli trzeba odbierają dzieci z przedszkola czy świetlicy na dowód, odprowadzają do drzwi albo do domu, a wreszcie w samochodzie rozmawiają z pasażerem, pytając jak minął dzień w szkole albo przedszkolu. Przecież to nie dorosły człowiek, który jedzie z nosem w utkwionym w smartfonie. Dzieci odpłacają MotoMamom za to zainteresowanie opowiadając o sobie z przyjemnością. Bardzo im schlebia, że ktoś dorosły tak interesuje się tym, co wydarzyło się u nich,

W jaki sposób MotoMamy zapoznają się z dziećmi? Niektóre bez rodziców mogą trochę się bać nowej osoby.

W przypadku młodszych dzieci pierwsze spotkanie z MotoMamą odbywa się zawsze przy rodzicach. W przypadku starszych czasem nie. Wtedy MotoMama i dziecko dostają nawzajem swoje zdjęcia przed przejazdem, a dodatkowo dziecko wymyśla hasło, które jest ich znakiem rozpoznawczym.

W jaki sposób działa sama usługa – czy wykupuje się przejazd u MotoMamy, czy na przykład można wykupić całe popołudnie, jeśli dzieci trzeba przewieźć z zajęcia na inne zajęcia?

Rodzice mogą zapłacić za pojedynczy przejazd albo wykupić ich więcej z góry ze zniżką. Dodatkowo super opcją są przejazdy grupowe, czyli na przykład dwoje dzieci jadących albo wracających z tych samych zajęć. Dla dzieci to frajda podróżować razem, a cena spada.
Grafiki i cena oraz indywidualne potrzebny są zawsze ustalane wcześniej z MotoMamą. Ponieważ MotoMums chce jak najlepiej działać i spełniać potrzeby rodziców, cały czas sprawdzamy jakie będą najkorzystniejsze i najwygodniejsze rozwiązania. Obecnie testujemy model, w którym rodzice przekazują wszystkie dane, a MotoMamy dostępne w bazie wyceniają przejazd, po to, aby zobaczyć, czy ten model będzie korzystniejszy finansowo dla rodziców, szczególnie w przypadku dłuższych tras.
Zawsze cena jest znana i zaakceptowana z rodzicem przed przejazdem.

Zdarza się, że jedne zajęcia się przeciągają, trzeba na dziecko poczekać, a tu już kolejne czekają na odbiór w innym miejscu – co wtedy?

Tak się nie zdarza. Grafiki zaplanowane są tak, aby czas nie pokrywał się i nie miał możliwości zazębiania. MotoMamy zawsze czekają na dzieci. Zdarzyło się, że nie znając trasy (bo dziecko wcześniej jeździło z nianią autobusem) mama wyznaczyła za duże okno na dojazd. W efekcie MotoMama z chłopcem byli na kortach tenisowych 25 minut przed rozpoczęciem zajęć. Po prostu spędzili ten czas rozmawiając ze sobą, a następnym razem wprowadziliśmy korektę co do czasu potrzebnego na dojazd. W razie dużych niewytłumaczonych opóźnień MotoMama zadzwoni do rodzica albo do mnie, żeby sprawdzić skąd problem. Ale nigdy nie zostawi dziecka samego.

A co z tego mają same MotoMamy? Jakie bonusy wiążą się z tym zajęciem?

Dla wielu kobiet to super zajęcie, bo wiedzą, że robią coś ważnego. Same znają te ogromne problemy z codziennym brakiem czasu na wszystkie obowiązki. Budowanie społeczności, która pomaga sobie nawzajem jest nam coraz bardziej potrzebne w dużych miastach. Nie chcemy barykadować się przed światem, tęsknimy za społecznościami, które mają dla swoich członków znaczenie, a internet (między innymi przez to, że w portalach takich jak MotoMamy czy BlaBlaCar uczestnicy oceniają siebie nawzajem) umożliwia nam powrót do tych wartości w nowy, bezpieczny sposób.
Ponieważ MotoMamy jeżdżą w swojej okolicy, a grafik ustalany jest z wyprzedzeniem, to łatwy i bardzo wygodny sposób na poświęcenie niewielkiej ilości czasu, żeby komuś pomóc, a samemu podreperować budżet. Można wracając z przejazdu zrobić zakupy czy załatwić coś na mieście, więc łatwo wkomponować to zadanie we własną codzienność.
MotoMamy lubią jeździć (jedna zastanawiała się czy nie być taksówkarką, inna jeździła zawodowo wożąc krew), więc to dla nich przyjemne zajęcia. Dodatkowo zawsze wiedzą, kim będzie ich pasażer i to ktoś, kto zawsze na ich widok reaguje uśmiechem. Zatem zadanie jest bardzo satysfakcjonujące.

Czy w Waszej flocie będą jeździć tylko kobiety? A co z MotoTatami?

MotoMamy to kierowcy, który dbają jak mamy. Więc nie ma założenia, że muszę być to tylko kobiety. Niemniej kobiety budzą dużo większe zaufanie innych rodziców.
Może dlatego, że mamy wiedzą, że w ich własnych domach, zaangażowany w domowe obowiązki oraz opiekę nad dzieckiem ojciec to osoba, którą często trzeba poinstruować, co ma zrobić i on wówczas to wykona, podczas, kiedy kobieta, to ta, która także organizuje, planuje, reaguje na nieprzewidziane okoliczności rozwiązując je w trakcie. Niestety większość naszych partnerów, mężów i ojców wychowywała się w domach z bardzo stereotypowym podziałem ról i chociaż sami chcemy to dziś zmienić, to wciąż jest to kwestia wychowania kolejnego pokolenia inaczej i pracy u podstaw na co dzień we własnym domu. Na dzień dzisiejszy MotoMamy to w przeważającej większości zmotoryzowane mamy. Ale zgłaszają się do nas ojcowie albo pedagodzy płci męskiej i ja gorąco do tego zapraszam.

Więcej na: www.motomums.com

Przeczytaj także o 5 pomysłach na biznes, które można rozwijać po godzinach. 

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

[mc4wp_form]

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij