Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Migam – komunikacja bez barier między głuchymi i słyszącymi

Migam – komunikacja bez barier między głuchymi i słyszącymi

Migam znalazło się w elitarnym gronie 27 firm – finalistów konkursu The Venture. O tym, czy biznes może zmieniać świat na lepsze mówi Agnieszka Osytek.

2500 zgłoszeń z całego świata i tylko 27 finalistów – wśród nich polski projekt Migam, który eliminuje bariery komunikacyjne między osobami głuchymi a słyszącymi. Wszystkie mają misję tworzenia pozytywnych zmian i wszystkie walczą w konkursie Chivas | The Venture o podział miliona dolarów i spotkania z wpływowymi mentorami.

O tym, jakie są potrzeby osób Głuchych, jak powstawała aplikacja, dlaczego firmy powinny skorzystać z Migam, o biznesie społecznie odpowiedzialnym, zmienianiu świata na lepsze i o tym, czego trzeba, żeby 70 milionów osób Głuchych na świecie nie było traktowanych jak osoby niepełnosprawne Dagny Kurdwanowska rozmawiała z Agnieszką Osytek, współzałożycielka, dyrektor globalny Migam i tłumaczka języka migowego.

W Polsce jest prawie pół miliona osób głuchych. Jak wygląda ich codzienność – zakupy w sklepach, załatwianie spraw urzędowych?

Osoby głuche do załatwiania ważnych spraw, szukają sobie tłumacza – jest to problematyczne, gdyż w Polsce jest 100-200 tłumaczy, nie wszyscy są aktywni zawodowo, a zdecydowana większość jest mało dyspozycyjna, bo pracuje na uczelniach, tłumaczy konferencje itd. I taka asysta tłumacza kosztuje – nawet jeśli tłumaczenie u notariusza trwa 15 minut, trzeba zapłacić za pierwszą godzinę 100-200 zł. Dużym ułatwieniem jest posiadanie osoby-łącznika w swoim najbliższym otoczeniu (słysząca lub słabosłysząca osoba, która zna język migowy, albo osoba głucha, która przez lata ciężkiej pracy rewalidacyjnej, opanowała dobrze język polski – czyta z ust, artykułuje mowę i rozumie treści pisane przez osobę słyszącą). Często takim łącznikiem jest słyszące dziecko głuchych rodziców (tzw. CODA – Child of Deaf Adults) – i bardzo szybko wkracza w sprawy dorosłych, jako rodzinny tłumacz. A jeśli osoba głucha jest zdana tylko na siebie – często w codziennych sytuacjach doświadcza frustracji – nie rozumie, co mówi do niej lekarza o stanie zdrowia i nie może zadać mu nurtujących pytań. W urzędzie, gdzie zazwyczaj jest przynajmniej jeden pracownik po 40- lub 60-godzinnym kursie z podstaw systemu językowo-migowego lub polskiego języka migowego – taki pracownik raczej nie radzi sobie z komunikacją w języku migowym. Taki kurs, to za mało. Brak codziennego kontaktu z językiem jest naturalnym warunkiem do tego, że się go zwyczajnie zapomina. Szczególnie w przypadku, gdy chodzi o język, który ma zupełnie inną formę i angażuje zupełnie inne artykulatory (ręce, ciało, twarz) niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Więc w urzędzie – kartka, długopis i treści dla obu stron niezupełnie zrozumiałe albo nawet zupełnie niezrozumiałe. Bo urzędnik pisze w gramatyce i składni języka polskiego, a Głuchy – w gramatyce języka migowego.

Migam eliminuje bariery w komunikacji pomiędzy głuchymi i słyszącymi – jak narodził się pomysł na to rozwiązanie?

Przemek Kuśmierek jest założycielem Migam. Miał okazję usłyszeć o perspektywie głuchych rodziców swojego kolegi, dowiedział się, jakie mają bariery w codziennym funkcjonowaniu. I zrodził się pomysł na biznes, który rozwiąże ten problem. Ale dopiero, gdy do drugiego zespołu Migam dołączył pierwszy Głuchy – Sławek Łuczywek, firma zaczęła rozumieć, jakimi rozwiązaniami powinna odpowiadać na potrzeby Głuchych. Sławek po prostu z własnego doświadczenia wiedział, że największą bolączką ludzi głuchych jest brak dostępu do tłumaczy w codziennych sytuacjach, wtedy, kiedy potrzebują. Później do zespołu dołączyłam ja, jako tłumaczka. Sławek znalazł dewelopera z gotowym systemem pod naszą usługę, a ja koordynowałam jej wdrożenie. Zaczęliśmy od bezpłatnych połączeń wideo do tłumaczy (a dokładnie 2 tłumaczek – do mnie i do Malwiny) z naszej strony internetowej.

W jaki sposób tworzyliście aplikację?

Wdrożenie guzika do połączeń na naszej stronie i umożliwienie bezpłatnego dostępu do tej usługi dla Głuchych pozwoliło na sprawny customer development. Do systemu szybko zostało wprowadzonych kilka poprawek, dzięki bezpośredniej informacji zwrotnej, jaką otrzymywałyśmy od naszych użytkowników bezpośrednio po tłumaczeniu. Najważniejsze było dodanie opcji „chat”, zmiany wymiarów okna połączenia (na odpowiednio duże dla potrzeb odczytywania komunikacji migowej i odpowiednio nie za duże, żeby nie zwiększyć wielkości transferu danych) i zrobienie aplikacji mobilnej, gdyż okazało się, że osoby głuche łączyły się z nami najczęściej poza domem, na urządzeniach mobilnych. Na podstawie kolejnych wykonywanych tłumaczeń i konsultacji z użytkownikami, przygotowywałyśmy też procedury dla kolejnych tłumaczy. Tak naprawdę, cały czas feedback od Głuchych jest głównym impulsem wprowadzania zmian zarówno w sposobie świadczenia usługi przez naszych tłumaczy, jak i w działaniach wdrożenia naszej usługi u klientów biznesowych.

Czy potrzeby głuchego klienta różnią się od potrzeb zwykłego klienta?

Potrzeby Głuchych, jako klientów, w zasadzie nie różnią się od potrzeb słyszących klientów. Głusi są normalnymi ludźmi i normalnymi konsumentami – wszyscy funkcjonujemy na tej samej piramidzie ludzkich potrzeb. To co różni społeczność Głuchych od pozostałych, to dostęp do informacji rynkowej – a właściwie brak tego dostępu. Rynek bombarduje nas bogactwem swoich ofert na każdym kroku, w różnej formie. I ta forma jest często niedostępna dla głuchych konsumentów. I chodzi nie tylko o to, że wszelka komunikacja werbalna powinna być tłumaczona na migowy. Bardzo powszechną formą komunikacji rynku są zabawy językowe – neologizmy, chwytliwe frazy skojarzeniowe – my to wszystko „łapiemy z zasłyszenia”, często nieświadomie. Dla Głuchych – to są rzeczy niezrozumiałe. Oni funkcjonują jak obcokrajowcy – dodatkowo, jakby odizolowani od rzeczywistości językowej szybą dźwiękoszczelną.
Inną istotną kwestią jest ograniczony dostęp do rynku osób głuchych jako pracowników. Dlatego jako Migam, w ramach współpracy z korporacjami, edukujemy pracowników i osoby decyzyjne w ich strukturach, nie tylko tego, jak poprawnie i bezstresowo obsługiwać głuchych klientów, ale również tego, że warto otworzyć się na nich, jako pracodawcy. A my wspieramy ich przy tym naszą wiedzą i narzędziami do komunikacji.

O projekcie Migam po raz pierwszy dowiedziałam się, jadąc Pendolino – krótki film pokazywał jak działa usługa oraz informował, że jest dostępna na wybranych dworcach kolejowych. Firma podkreślała w ten sposób nowoczesne podejście do klienta. Jakie, poza dobrym PR-em, są jeszcze korzyści dla firm, które skorzystają z Waszego rozwiązania?

Kiedy w jakiejkolwiek placówce pojawia się głuchy klient – nie jest to codzienność, bo Głusi to 1% populacji, ale jednak się zdarza – to dzięki naszemu rozwiązaniu, pracownik może obsłużyć tego klienta z zachowaniem wysokiej jakości i wywołując satysfakcję u niego. Dzięki temu, firma tworzy pozytywną i długotrwałą relację z klientem. Szczególnie, że dostarczamy też inne kanały kontaktu głuchego klienta z firmą – za pośrednictwem Tłumacza Migam, może zadzwonić.
Ponadto, oferujemy naszym klientom dostosowanie ich oferty marketingowej do nowej dla nich grupy docelowej, jaką są Głusi.

W jaki sposób można wykorzystać to rozwiązanie? Czy przydaje się tylko firmom, czy może służyć także na przykład do tłumaczenia wykładów, wystąpień konferencyjnych?

Rozwiązanie to sprawdza się najlepiej podczas konwersacji 2 osób, ewentualnie małej grupy osób. I taka jest docelowość tego rozwiązania. Do tłumaczenia konferencji i wykładów, aby tłumacz dobrze słyszał mówcę i aby był dobrze widoczny przez głuchych odbiorców wystąpienia, wymagany byłby dodatkowy sprzęt nagłośniający dla wykładowcy i duży ekran do przerzucenia na niego widoku z połączenia wideo do tłumacza – tak, aby wszyscy dobrze go widzieli.
Zwiększenie przez nas dostępności do tłumaczy w sytuacjach codziennych indywidualnych interakcji międzyludzkich i eliminacja elementu podróży tłumacza na miejsce, sprawia, że ta nieliczna grupa zawodowa jest też bardziej dyspozycyjna do osobistego uczestnictwa na scenie w różnych wydarzeniach zbiorowych.

Jak inwestorzy podchodzili do Waszego projektu – łatwo było ich pozyskać do współpracy?

Pierwsze inwestycje finansowe w Migam pochodziły od tzw. 3F – family, friends and fools. Chcieli mieć swój wkład w tworzenie projektu, który w widoczny sposób poprawia jakość życia ludzi, faktycznie zmienia świat na lepsze. Wierząc w misję Migam, jako pracownik, sama postanowiłam zainwestować w ten startup. Następną rundą finansowania było equity crowdfunding. Szybko udało nam się osiągnąć prawie maksymalny możliwy przy tej formie w UE pułap – 100 000 euro. Ludzie po prostu lubią ten projekt i wierzą w siłę jego impaktu społecznego. Później pojawił się BA, który również chciał zainwestować swoje pieniądze w coś, co według niego jest samo w sobie dobre dla ludzi.

Teraz Migam znalazła się w gronie 27 młodych i innowacyjnych firm z całego świata, które zostały docenione za tworzenie rozwiązań przyjaznych społecznie. Większość z tych firm proponuje pomysły, które niwelują bariery i wspierają osoby z różnych powodów wykluczone. Biznes, którego fundamentem jest odpowiedzialność społeczna ma przyszłość?

Moim zdaniem, ma ogromną przyszłość. W Polsce od niedawna mówi się o biznesie prospołecznym. W wersji anglojęzycznej pojęcie social entrepreneurship jest już lepiej osadzone w świadomości zarówno przedsiębiorców, jak i inwestorów. W ramach konkursu The Venture uczestniczyłam w programie akceleracyjnym, m.in. na Oxford University, gdzie funkcjonują na bardzo wysokim poziomie studia MBA o kierunku Social Entrepreneurship. Ich próbka, której miałam możliwość zaznać podczas programu, pokazała mi, jak wiele warsztatów skierowanych na zarządzanie personelem w firmie z impaktem społecznym i narzędzi do mierzenia samego impaktu społecznego udało się tam już wypracować. A to są bardzo ważne kwestie do zaopiekowania się właśnie w takim przedsiębiorstwie, jak nasze.
Myślę też, że zarówno jako twórcy i producenci, a także jako konsumenci mocno nasyconego rynku, zaczynamy być bardziej świadomi i poszukujemy rozwiązań, które niosą ze sobą wartość nie tylko nabywczą, ale też dobrze ukierunkowaną wartość rozwojową dla społeczeństwa i środowiska.

Jeszcze jakiś czas temu firma, która mówiła „Chcemy zmieniać świat na lepsze” traktowana była jako projekt utopijny. Liczyło się tylko ROI. Wyczuwacie zmianę w podejściu zarówno klientów, jak i inwestorów? Wartości zaczynają się liczyć?

Wartości też się liczą, bo tworzą przyjazną twarz przedsiębiorstwa i faktycznie wnoszą wiele dobrego dla ludzi. Ale taka firma, która chce zmieniać świat na lepsze nie jest organizacją pożytku publicznego i musi swoją prospołeczną czy prośrodowiskową działalność ubrać w taki biznes model i tak go rozwijać, by na nim zarabiać coraz więcej. I by klienci i inwestorzy również mogli mieć z tej współpracy czy inwestycji zysk. Również w takim przedsiębiorstwie to jest podstawa interakcji biznesowych.

Startując w programie Chivas The Venture ubiegacie się o dotację z puli 1 mln dolarów. Na co chcielibyście przeznaczyć te pieniądze?

Przez ostatni rok zbudowaliśmy liczne zagraniczne relacje biznesowe i chcemy skalować nasz biznes na inne rynki. Ze względu na różnice języków zarówno mówionych, jak i migowych funkcjonujących w różnych krajach, musimy skalować się w modelu geograficznym, tzn. na każdym rynku potrzebujemy stworzyć lokalny zespół. Na pokrycie tych kosztów przeznaczymy większość nagrody, jeśli uda się zdobyć jej znaczną część. Drugą częścią naszej działalności potrzebującą dodatkowego finansowania jest nasz projekt badawczo-rozwojowy, jakim jest automatyczny tłumacz języka migowego. Część ewentualnej nagrody przeznaczylibyśmy na kolejny etap pracy przy tym projekcie.

Na świecie jest 70 milionów osób głuchych – chcielibyście, żeby Wasze rozwiązanie działało i pomagało globalnie?

Tak. To jest ta nasza idealna wizja przyszłości. Właśnie dlatego chcemy wychodzić poza rynek lokalny i stworzyć system automatyzacji tłumaczeń – bo tłumaczy jest zbyt mało. Dostarczenie narzędzia do komunikacji między osobami głuchymi i słyszącymi w wymiarze globalnym, dałoby w efekcie dobrą zmianę społeczną, również o wymiarze globalnym. Wierzę, że dzięki temu, wszyscy Głusi na świecie nie byliby już nigdy traktowani jak niepełnosprawni, a jak mniejszość kulturowo-językowa, która może swobodnie komunikować się z otaczającym ją społeczeństwem.

Migam1

Swój głos na MIGAM możesz oddać TUTAJ.

Więcej na www.migam.org

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

[mc4wp_form]

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij