Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Sztuka dobrych manier

Sztuka dobrych manier

savoir vivre

Czy zawsze wypada życzyć „smacznego”? Kiedy można zapytać o przejście na „ty”? Jak się zachować, gdy stracimy pracę? Książka Wojciecha S. Wocława pomaga rozwiać te wątpliwości.

Niegdyś po znajomości zasad savoir-vivre’u rozpoznawało się, z kim mamy do czynienia. Osoba kulturalna i dobrze wychowana nie mogła nie wiedzieć, w jaki sposób ma się przywitać, w jakiej kolejności przedstawić uczestników spotkania albo jak powinien sformułować treść zaproszenia na ważną uroczystość. Przez ostatnie lata wiele się w tej kwestii zmieniło, a savoir-vivre stał się sztuką nieco zapomnianą. Czy dziś to tylko „przeterminowane salonowe mądrości”? Wojciech S. Wocław, popularyzator zasad z zakresu savoir-vivre’u i etykiety w biznesie, przekonuje, że nie. Odświeżone i uwspółcześnione zasady dobrego zachowania zebrał w książce „Savoir vivre, czyli jak ułatwić sobie życie” (wydawnictwo BOSZ). Znalazły się w niej porady klasyczne, np. czy zdejmować buty, kiedy idziemy do kogoś w gości, jak się zachować w środkach komunikacji miejskiej, czy jak rozpocząć rozmowę. Jest i trochę nowinek – czy wypada wysyłać życzenia SMSem? Jak się zachowywać w mediach społecznościowych? Jaki savoir vivre obowiązuje w przygodzie na jedną noc? Warto poznać te uniwersalne porady, by w razie potrzeby łatwiej i z klasą wybrnąć z kłopotliwej sytuacji.

Dagny Kurdwanowska

Poniżej publikujemy dwa fragmenty książki Wojciecha S. Wocława „Savoir vivre, czyli jak ułatwić sobie życie”

Jak wręczać wizytówki

O wizytówkach najwięcej moglibyśmy się nauczyć od Azjatów. Nikt na świecie nie wręcza i nie przyjmuje wizytówek z tak wielką nabożnością jak oni. Ostatecznie nasza wizytówka to jakaś część nas samych. Kiedyś w użyciu były nie tylko wizytówki służbowe, ale także prywatne. Dziś to już rzadkość, chociaż trzeba oczywiście odnotować, że niektórzy wciąż takimi się posługują. Przypomnijmy sobie kilka podstawowych zasad.

Większość wizytówek, które dziś otrzymujemy lub wręczamy, jest kolorowa. Wiele z nich zawiera nieraz bardzo oryginalną grafikę. Zdarza się, że forma graficzna nawiązuje do działalności firmy. Sam otrzymałem kiedyś wizytówkę zrobioną z brązowego kartonika z „odgryzionym” rogiem. Należała do menedżerki firmy produkującej czekoladę.

Klasyczna wizytówka powinna tymczasem być zrobiona z białego kartonu. Jej standardowe wymiary to pięć na dziewięć centymetrów. W centralnym miejscu wizytówki powinno znajdować się imię i nazwisko jej właściciela, pod spodem nazwa stanowiska, które zajmuje, lub zawodu, który wykonuje. W dolnych rogach po prawej i lewej stronie zwyczajowo umieszcza się adres firmy, telefon kontaktowy, adres e-mail oraz strony internetowej. Logo firmy, jeśli w ogóle postanowimy je umieścić, powinno być niewielkie i znaleźć się nad naszym imieniem i nazwiskiem, u góry wizytówki. Dane oczywiście mogą być rozplanowane nieco inaczej. Najważniejsze, by wizytówka była czytelna.

Wizytówkę przekazujemy drugiej osobie do ręki w taki sposób, by od razu mogła odczytać nasze imię i nazwisko. Nie rzucamy jej przed kimś na stół, jakbyśmy rozdawali karty. Po odebraniu czyjejś wizytówki, należy na nią przez chwilę popatrzeć. Można ten moment wykorzystać na utrwalenie sobie w pamięci imienia i nazwiska nowo poznanej osoby.

Kiedy należy wręczyć wizytówkę? Jeśli przychodzimy do firmy na umówione spotkanie, powinniśmy wręczyć wizytówkę recepcjonistce (sekretarce), której w ten sposób ułatwimy zapowiedzenie naszego przyjścia. W sytuacji spotkania z klientem możemy wymienić się wizytówkami na początku lub na końcu spotkania. Pierwsze rozwiązanie ma wiele zalet. Przede wszystkim pozwoli nam szybko przypomnieć sobie czyjeś imię i nazwisko albo stanowisko, jeśli jakimś cudem w jednej chwili wypadnie nam z głowy.

Nie należy z własnej inicjatywy wręczać wizytówki osobom, które w hierarchii firmowej czy pod względem statusu społecznego zajmują wyższą pozycję. Jeśli w rozmowie z nimi przedstawimy się w sposób interesujący i zachęcający do podjęcia współpracy, najpewniej zostaniemy poproszeni o pozostawienie kontaktu lub otrzymamy wizytówkę z numerem telefonu.

Pamiętajmy, że na wizytówce w obecności jej właściciela niczego nie zapisujemy! Możemy to zrobić po powrocie do biura czy domu, zanim włożymy wizytówkę do specjalnego albumu. Wizytówki najlepiej przechowywać w wizytownikach. Jeśli nie mamy takiego, otrzymane bilety włóżmy do wewnętrznej kieszeni marynarki (lewej, w prawej jest miejsce na chusteczkę) lub do torebki. Nie powinno się natomiast wkładać wizytówki do kieszeni w spodniach, tym bardziej do tylnej.

Wizytówka to nasza… wizytówka. Nie traktujmy jej jak broszury czy ulotki. To właśnie z tego powodu na wizytówce nie ma miejsca na wypisywanie wszystkiego, czym zajmuje się nasza firma. Wizytówki należy także z umiarem rozdawać. Jeśli poznaliśmy kogoś nowego, rozmowa potoczyła się ciekawie, wydaje się, że w przyszłości będzie można z nowym znajomym nawiązać relacje biznesowe – warto zostawić wizytówkę. W pozostałych przypadkach lepiej tego nie robić.

Na evencie

Pierwszy raz w roli konferansjera wystąpiłem w wieku trzynastu lat. Poprowadziłem do tej pory setki imprez w Polsce – gal, bankietów, imprez plenerowych, integracyjnych, spotkań, konferencji. Koncerty muzyki klasycznej zapowiadałem w dziesięciu krajach na czterech kontynentach. Poniżej, na podstawie swoich doświadczeń, przedstawiam postać idealnego uczestnika wszelakich eventów.

Idealny gość przychodzi na event (imprezę, wydarzenie) dla gospodarza. Towarzystwo naszych przyjaciół, rodziny czy partnerów w biznesie to cel każdego spotkania. Nie jedzenie, nie napitki, nie muzyka. Idealny gość nie porównuje imprezy, na której się znalazł, do wizji, którą sobie wcześniej zaplanował w głowie. Jest raczej ciekawy, co przygotował dla niego gospodarz, próbuje się zainteresować kolejnymi elementami wydarzenia. Jest uważny. Nawet gdy trochę się nudzi.

Słucha. Słucha konferansjera, słucha gospodarza, słucha innych gości. Idealny gość nie rozmawia, gdy mówią inni, bo doskonale pamięta ostatni wers z bajki Mądry i głupi biskupa Krasickiego: „Wiesz, dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz próżny”.
Nie ocenia. Nawet jeśli bardzo chce się wypowiedzieć na temat imprezy, na której właśnie się znajduje, w słowach innych niż superlatywy, to bierze głęboki oddech i powietrze wypuszcza dopiero w czterech ścianach swojego mieszkania.

Nie je i nie pije, kiedy trwa część oficjalna. Jeśli osoba wygłaszająca przemówienie nie musi w trakcie sięgać po wodę czy tartinkę, to tym bardziej nie powinien tego robić ktoś, kto siedzi i bez stresu obserwuje, co się dzieje na scenie. Po części oficjalnej zazwyczaj jest kolacja, po bloku tematycznym na konferencji – przerwa kawowa.

Odrywa się od jedzenia, picia i rozmów, kiedy na scenie pojawia się artysta. Proszę mi wierzyć, że podczas trzyminutowego występu nie można się doprowadzić do śmierci głodowej ani tym bardziej do odwodnienia .W ciągu piętnastominutowego występu też. Artysta będzie wdzięczny za to, że ktoś uszanował tę jedną chwilę, na którą składa się wiele lat pracy. Co innego, gdy na scenie pojawiają się muzycy, którzy mają tylko uprzyjemnić nam czas. Tutaj walory artystyczne mają nieco mniejsze znaczenie, a funkcja zespołu jest pragmatyczna – ma po prostu towarzyszyć dobrej zabawie.

Zjada coś przed przyjściem na imprezę. Może się okazać, że szybciej zgłodniejemy, że kolacja zostanie podana kwadrans później itd. Lepiej, żeby do głosu dochodził nasz zdrowy rozsądek, a nie żołądek.

Ubiera się odpowiednio do okazji. Jeśli impreza odbywa się wieczorem, to panowie zakładają smoking lub ciemny garnitur, białą koszulę i krawat albo muszkę, a panie – wieczorową suknię (długą albo w typie małej czarnej).
Idealny gość wie, że nie musi chodzić na żadne imprezy, że może zostać w domu, jeśli mu towarzystwo, miejsce albo okazja nie odpowiadają. To o wiele lepsze rozwiązanie niż psuć dobrą zabawę innym, a gospodarzom radość z tego, że mogli innych ugościć.

savoir vivre

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

[mc4wp_form]

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij