Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

20 tysięcy sukienek

20 tysięcy sukienek

stylizacja na rozmowę o pracę

E-commerce daje nieograniczone możliwości – przekonują twórczynie Yosh.pl i opowiadają o tym, dlaczego warto wybrać się na spersonalizowane zakupy.

Przez kilkanaście lat pracowały w korporacjach dla wielkich marek i globalnych klientów. W końcu postanowiły, że czas na realizację własnych wizji. Swoją szansę dostrzegły w dynamicznie rozwijającej się branży e-commerce. Co jednak zrobić, żeby stworzyć sklep modowy inny niż wszystkie? Przestać myśleć standardowo. Yosh.pl to modowy portal zakupowy – narzędzie, dzięki któremu można szybko wyszukać odpowiedni ciuch spośród kilkudziesięciu tysięcy propozycji. Porównuje nie tylko ceny i oferty, ale uczy się także naszego gustu i preferencji, podsuwając rozwiązania pasujące do naszego stylu i upodobań. Jego twórczynie, Katarzyna Dorsey i Magdalena Kropaczek-Ciaś opowiadają Dagny Kurdwanowskiej o swoim pomyśle na biznes, o drodze, jaką przebyły od pomysłu do jego realizacji, budowaniu strategii, poszukiwaniu inwestora, ryzyku i o tym, czy naprawdę warto rzucać wszystko, by stworzyć swój biznes.

Ostatnio prawie wszystkie rozmowy o własnym biznesie zaczynam od pytania – dlaczego zostawiła Pani pracę w korporacji, żeby stworzyć firmę? Zaczynam sądzić, że korporacje to źródło najlepszej inspiracji biznesowej dla kobiet. Jak było w Waszym przypadku – to było zmęczenie korporacją czy impuls i inspiracja, żeby stworzyć coś własnego?

Katarzyna Dorsey: Na początku mojej kariery byłam zafascynowana największymi globalnymi markami – ich marketingiem, komunikacją i wiedziałam, że chcę dla nich pracować. Z perspektywy czasu uważam, że była to trafna decyzja. Bardzo wiele się nauczyłam o strategii, planowaniu i o mierzeniu efektów tego, co się robi. Szkolono nas w wielu obszarach i dziś to dla mnie bezcenna wiedza. W pewnym momencie zdałam sobie jednak sprawę, że kultura korporacyjna ma też wiele ograniczeń i traci się na efektywności działania, a tym bardziej innowacyjności, często po prostu marnuje się czas, nie wspominając o frustracji. Wiedziałam, że ja nie wpisuje się w te ramy i muszę zrobić coś na własny rachunek.
Magdalena Kropaczek-Ciaś: Przepracowałam 15 lat w działach marketingu kilku korporacji międzynarodowych. Mogłam przewidzieć jak będzie rozwijać się moja kariera i przestałam z tego powodu czerpać motywację. Ta przewidywalność, znużenie zawodowe zaczęło mnie zniechęcać. Potrzebowałam nowych wyzwań. Bardzo chciałam stworzyć coś od zera, mieć wpływ na bieg spraw. Perspektywa rozwijania firmy, budowania jej wartości w czasie wydała mi się jedynym słusznym wyborem. Po za tym zbliżałam się do 40. i zaczęłam robić podsumowania oraz wyznaczać sobie cele na kolejne lata. Wiedziałam, że muszę zrobić to dla siebie i wykonać skok na głęboką wodę.

Pracowałyście dla wielkich klientów – Coca-Coli, Carlsberga – czy ktoś, kto prowadzi biznes na znacznie mniejszą skalę może nauczyć się czegoś od giganta?

MKC: Jak najbardziej. Praca w korporacji dała mi bardzo dużo – to świetne miejsce do nauki, poznania siebie, nabycia umiejętności niezbędnych w biznesie, zdobycia doświadczeń i warsztatu potrzebnego do prowadzenia własnej firmy. Można nauczyć się prowadzenia złożonych projektów na skalę międzynarodową. Istotną umiejętnością jest strategiczne myślenie w kontekście rozwoju długofalowego produktu, marki, biznesu. Inne to praca w zespole, radzenie sobie z problemami, konfliktami, stresem.

Kasia, ty po odejściu z korporacji prowadziłaś najpierw restaurację. Dlaczego porzuciłaś ją na rzecz mody i e-commerce?

KD: Biznes gastronomiczny ma swoją specyfikę i wiele raz doprowadzał mnie po prostu do zwątpienia. Muszę przyznać, że szczególnie praca z kucharzami była ogromnym wyzwaniem. Nie da się tworzyć restauracji z ludźmi, którzy przez przypadek robią to, co robią. Nie miałam też możliwości wykorzystania tego, czego nauczyłam się wcześniej, ani tym bardziej skalowalności biznesu, więc sprzedałam restaurację inwestorowi zagranicznemu. Z e-commerce jest natomiast dokładnie odwrotnie – możliwości są nieograniczone. Tutaj mogłam wykorzystać to, czego nauczyłam się na studiach za granicą, w USA i Francji, ale i doświadczenia z pracy na rynkach międzynarodowych w korporacji. Pomagało też to, że kilka lat mieszkałam w Kanadzie i Korei. E-commerce jest zupełnie nową dziedzina rozwijająca się w ogromnym tempie i jest to fascynujące, że jest się częścią takiej światowej rewolucji internetowej.

Yosh.pl to modowy portal zakupowy. Czym się różni od zwykłego sklepu internetowego?

MKC: Yosh.pl jest agregatorem sklepów internetowych. Zamiast wchodzić do wielu sklepów w poszukiwaniu ubrań u nas można zobaczyć ich ofertę w jednym miejscu. Dajemy użytkownikom możliwość przeglądania i porównywania ofert, co pozwala zaoszczędzić nie tylko pieniądze, ale i czas. Ponadto zawsze można znaleźć specjalną ofertę, którą właśnie daje jakiś sklep. W tej chwili oferujemy ok. 300 tysięcy produktów.

Jak się w tym połapać?

MKC: Zdajemy sobie sprawę, że przeszukiwanie tak dużej ilości produktów zniechęca. W naszym portalu mamy np. prawie 20 tysięcy sukienek. Użytkownik ma możliwość stworzenia swojego sklepu Mój Yosh- osobistego profilu, w którym zadeklaruje marki, które lubi. Zdecydowana większość kupujących wybiera ulubione marki w pierwszej kolejności. To jak wizyta w galerii handlowej, gdzie pierwsze kroki kierujemy do sklepów, które znamy i lubimy. Personalizacja jest naszym kluczem do stworzenia z yosh.pl miejsca, gdzie zakupy będą wygodne, przyjemne, a użytkownik zobaczy ofertę, która jest zgodna z jego osobistymi preferencjami.

Pojawia się pomysł na portal modowy – co było dalej? Z czym właściwie startowałyście?

KD: Z głową pełną pomysłów, nadziei i dosyć ograniczoną wiedzą o tym co właściwie robimy, jeżeli chodzi o budowanie portalu internetowego. Większość prac na początku była głównie z programistami, na szczęście miałyśmy wsparcie przyjaciół i po stworzeniu tzw. MVP (minimum viable product) z własnych środków i przetestowaniu z fajnymi rezultatami sprzedażowymi, ruszyłyśmy na poszukiwania inwestora. I udało się. Dodatkowo pozyskałyśmy fundusze unijne co jeszcze bardziej przyspieszyło proces. Możliwości są duże, tylko trzeba dużo i w wielu miejscach próbować, a przy tym wierzyć w swój pomysł.

Jak budowałyście strategię? To było spontaniczne, czy wszystko było zaplanowane krok po kroku?

KD: Bardzo dużo czasu poświęciłyśmy na analizy rynkowe, stworzenie strategii, określenie grupy docelowej z największym potencjałem, wybór optymalnych działań- tutaj właśnie pomogły lata w korporacji. Nie można robić wszystkiego, trzeba wybrać ścieżkę i być konsekwentnym, szczególnie przy start-upie jest to ważne. Naprawdę pojawiają się chwile zwątpienia i nie można się poddać. A spontaniczność pozostawiłyśmy sobie w codziennej pracy.

Tworząc Yosh.pl pozyskałyście dotacje, a w końcu także inwestora. Co poza pieniędzmi jest niezbędne, żeby myśleć o rozwijaniu projektu modowego w branży e-commerce?

MKC: Oczywiście pieniądze są ważne, bo budowanie marki zawsze wiąże się z nakładami finansowymi. Branża e-commerce i moda online to jeszcze młoda dziedzina w Polsce, którą charakteryzuje bardzo dynamiczny rozwój. Trzeba szukać swojej własnej drogi rozwoju, zwłaszcza, jeżeli chce się wyróżnić od podmiotów, które zaczęły funkcjonować przed nami.

Przyznam się, że nie cierpię zakupów, nie cierpię przymierzać ciuchów, nigdy nie wiem, co do czego będzie pasować, nie mam czasu się nad tym zastanawiać. Yosh.pl jakoś mi te zakupy może ułatwić?

KD: Cieszę się, że to mówisz, gdyż ja mam dokładnie takie same podejście do zakupów – chciałabym, żeby zakupy były łatwe i wygodne i nie zabierały mi czasu. Wiem co lubię, więc po co mam marnować czas na poszukiwania. I to właśnie ma robić dla nas Yosh czyli YOur SHop- personalizować nasze zakupy, wyszukiwać za nas to, co my lubimy i inspirować tym co powinno nam się podobać. Przy tak ogromnym wyborze, jaki oferuje dzisiejszy internet jest to niezbędne, aby za nas wykonano tę pracę i to właśnie robi Yosh dzięki dokładnej analizie preferencji użytkownika i algorytmom personalizacyjnym. Jest to oczywista ewolucja w internecie, a Yosh jest początkiem tej rewolucji jeżeli chodzi o zakupy modowe. Yosh także ma inspirować i mamy do tego odpowiednie narzędzia, m.in. social shopping, czy zaawansowane systemy rekomendacyjne. Założeniem jest, by każda użytkowniczka znalazła to co jest jej potrzebne.

Postawiłyście na mocne i dobre marki. Pojawiają się także ubrania polskich projektantów i marki luksusowe. Według jakiego klucza budowałyście ofertę?

MKC: Współpracujemy z renomowanymi sklepami polskimi i zagranicznymi, które cieszą się popularnością i mają zaufanie użytkowników. Naszymi partnerami są największe sklepy online polskie i międzynarodowe, np. Zalando, Asos, Mostrami, Answear. Portal skierowany jest do osób, dla których marka i wysoka jakość są bardzo ważne, stąd zależy nam na właściwym doborze partnerów. Grono sklepów będziemy sukcesywnie rozszerzać, ale zawsze będziemy kierować się takimi kryteriami.

Co jest kluczem do sukcesu w branży e-commerce?

KD: Zdecydowanie analiza danych – może to zabrzmi trochę nudno, ale tak właśnie jest. Dzisiaj możemy zmierzyć praktycznie wszystko co się dzieje w Internecie i wybrać najefektywniejszy sposób działania. Natomiast wymaga to zbudowania odpowiedniego know-how i na to właśnie Yosh stawia pozycjonując się jako ekspert w modowym e-commerce oraz oferując wsparcie dla sklepów modowych z Polskich i zagranicy. Dzięki Yosh sklep internetowy może działać efektywniej, bo my znamy preferencje użytkowników.

Jaką barierę najtrudniej Wam było w tej branży pokonać?

MKC: Najtrudniejsze do tej pory było dla nas poznanie specyfiki i prowadzenie projektów programistycznych. Portal tworzyłyśmy od zera nie mając wykształcenia informatycznego. Zmierzyłyśmy się z zupełnie nowym tematem, ale z czasem sporo się nauczyłyśmy i z tą współpracą radzimy sobie teraz zdecydowanie lepiej.

Działanie w branży e-commerce wymaga bycia ciągle on-line. Jak równoważycie to z życiem w trybie off-line?

KD: Wszystko można pogodzić i właśnie posiadanie własnego biznesu bardzo w tym pomaga. To jest aspekt, który bardzo doceniam, gdyż mam poczucie, że mam kontrolę nad własnym życiem. Pracujemy więcej niż pracowałyśmy w korporacji, wieczorami, w weekendy, nawet na urlopie, ale same decydujemy kiedy i co robimy, a kiedy korzystamy z życia. Własny biznes pozwala na więcej czasu dla dzieci, gdyż swój czas można lepiej zorganizować. Tylko we własnym biznesie można wyeliminować bezsensowne spotkania, obiady czy imprezy, które niewiele wnoszą, i spędzić ten czas z ważnymi dla siebie osobami.

Własny biznes oznacza dla kobiet także więcej ryzyka – warto było rzucać korporację?

KD: Tak to prawda, to ogromne wyzwanie, ale codzienna pozytywna energia, brak sztucznych struktur i wymagań oraz ogromna satysfakcja, jaka jest związana z nawet najmniejszymi sukcesami jest tego warta. Mam ogromną nadzieję, że jak najwięcej kobiet znajdzie w sobie siłę, odwagę i będzie miało możliwości stworzenia własnego biznesu. Wierzę, że bardzo wiele z nich może osiągnąć wielki sukces, a co najważniejsze mieć poczucie spełnienia zawodowego oraz niezależności, czego wszystkim Paniom życzę.
MKC: Nasza firma jest bardzo młoda, jesteśmy na starcie, bardzo dużo przed nami. Ważne jest to, że doskonale wiemy, gdzie zmierzamy i co chcemy osiągnąć. Godzimy się z tym, ze zbudowanie firmy wiąże się z ciężką pracą i potrzebą bycia cierpliwym, ale mamy silną determinację i wierzymy, że uda nam się dobrnąć do celu.

***

Prowadzisz firmę? Masz nowatorski lub kreatywny pomysł na biznes? Chciałabyś się podzielić swoim doświadczeniem? Najciekawsze pomysły opiszemy. Napisz do mnie: dk@sukcespisanyszminka.pl

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

NEWSLETTER

Potrzebujesz jeszcze więcej motywacji, inspiracji i wiedzy?

Bądź na bieżąco i zapisz się do naszego newslettera!





Podanie przez Ciebie powyższych danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do korzystania z Newslettera.
Zapisując się wyrażasz zgodę na przesyłanie przez nas informacji o tematyce motywacyjnej, rozwoju osobistego, nowościach w serwisie oraz informacji handlowych.
Administratorem danych osobowych jest Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką z siedzibą w Warszawie (00-012) przy ul. Podchorążych 75/77 lok. 2.
Zapoznaj się z naszą Polityką Prywatności, z której dowiesz się, jak chronimy Twoje dane.

Na tej stronie wykorzystujemy cookies. Uzyskujemy do nich dostęp w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia prawidłowego działania strony. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia w swojej przeglądarce. Zobacz więcej w Polityce Prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close