anoreksja

To był cholernie silny nałóg. Moda na A.

Katarzyna Marszałkowska

„Jak przyjdą rodzice, to im powiem, że już zjadłam kolację. A w ogóle to dziś zjadłam jajko, dwie cieniutkie kromki bułki (kajzerki), w szkole kanapkę z serem (z białego chleba, zaraz po piętce), w domu dwie gotowane marchewki i kawałek ciasta naleśnikowego.”
Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin
Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin

Gdy zachorowałam na anoreksję, był rok 1994, miałam 16 lat. Nie było Internetu, a słowa anoreksja czy bulimia nie figurowały nawet w słowniku wyrazów obcych. Co dwa tygodnie lądowałam u internisty w rejonie z coraz to nowymi objawami „nerwicy żołądka” i dostawałam kolejne zalecenia żywieniowe (odstaw pieczywo, nie pij mleka, jedz więcej gotowanej marchewki, nie jedz masła itp. itd.). W końcu pielęgniarka szkolna coś zaczęła podejrzewać i razem z wychowawczynią wezwały moich rodziców na rozmowę. Tak trafiłam do psychologa, psychiatry, endokrynologa, na grupę wsparcia, a nawet do holu psychiatryka, z którego uciekłam szybciej, niż tam weszłam.

Moja historia obala mit i stereotyp, jakoby anorektyczki i bulimiczki to dziewczyny, które obsesyjnie dbają o figurę. Nigdy nie byłam gruba, nie miałam nigdy grama nadwagi. Zawsze byłam wysportowana i zadowolona ze swojego wyglądu. W czasie wielu lat chorowania i leczenia poznałam dziesiątki dziewczyn (i paru chłopaków), które podobnie jak ja, wpadły w krąg jedzenia-niejedzenia nie poprzez odchudzanie, tylko… No właśnie, tylko co?

Jedzenie, niejedzenie, odchudzanie, objadanie się, rzyganie, przeczyszczanie to zachowania kompulsywne. Redukują napięcie, ciężko się od nich powstrzymać i bardzo szybko stają się nałogiem. To jednak jedyny wspólny mianownik powyższych zaburzeń odżywiania.

Jako anorektyczka byłam dumna z poczucia kontroli nad własnym życiem. To ja decydowałam, nie mój organizm. Głodziłam się, liczyłam, ile godzin wytrzymam bez jedzenia, liczyłam spożyte w ciągu dnia kalorie, wyznaczałam granice i trzymałam się ich. Broń Boże, żebym zjadła 50 kalorii więcej, niż sobie zaplanowałam. Wtedy cały system szlag trafiał. Dwa razy dziennie się ważyłam i codziennie musiało być mniej. Albo przynajmniej tyle samo, co wczoraj. Byle nie więcej! Codziennie przez przynajmniej dwie godziny musiałam się gimnastykować, spacerować albo jeździć na rowerze. Codziennie wstawać po 6 rano i uczyć się przynajmniej godzinę, zanim zrobiłam sobie pierwszą kawę albo herbatę. Rytuały, nawyki, nieprzekraczalne granice… Obsesje…

Było mi wciąż zimno, z czasem przestałam miesiączkować, spacerować i gimnastykować się, w domu tylko spałam, wieczorami tętno spadało mi poniżej 40 uderzeń na minutę i przy wzroście 170cm ważyłam 35kg. A za rok miałam maturę, do której nie dałam rady się przygotować. Postanowiłam „coś z tym zrobić”. Niestety nie wiedziałam, że nie da się tak po prostu pójść, zjeść i czuć się z tym świetnie. To był cholernie silny nałóg.

Jako bulimiczka nienawidziłam siebie. Średnio co drugi dzień chciałam umrzeć. Żeby rozładować napięcie, szłam do kuchni, żarłam, rzygałam i znowu siebie nienawidziłam. Czułam się jak szmata. Chciałam znowu mieć anoreksję i wszystko pod kontrolą. Wyglądałam jak chomik z powodu opuchniętych ślinianek. Miałam tachykardię i rany na rękach od kwasu żołądkowego.

Rzadko mam czas na siedzenie przed laptopem i przeglądanie Internetu, tak po prostu, ale jakiś czas temu przypadkowo trafiłam na informację o „modzie na A”. Wiem, że nie dotrę do wszystkich dotkniętych tą chorobą, choć bardzo bym chciała. Potrząsnąć tymi „modnymi”. Przemówić do nich. To bardzo ambitne i inteligentne dziewczyny. I bardzo nieszczęśliwe. A może by w kontrze rozpropagować modę na grypę? Albo modę na zapalenie zatok?

***

Gdzie uzyskać pomoc?

  1. Skorzystaj z pomocy specjalisty, psychologa, psychoterapeuty.
  2. Znajdź najbliższą Poradnię Zaburzeń Odżywiania.
  3. Możesz także skorzystać z telefon zaufania dla dzieci i młodzieży: https://116111.pl/

O autorce:

Katarzyna Marszałkowska – Tłumaczka, rękodzielniczka i technik weterynarii. Uzależniona od czytania książek. Ponad dziesięć lat walczyłam z anoreksją i bulimią, i walkę tę wygrałam, choć zostało mi po niej wiele rys na duszy i siniaków. Do dziś odwiedzam od czasu do czasu psychologa.

Pasjonatka psychologii i historii. Od kilkunastu lat prowadzę własne biuro tłumaczeń, w międzyczasie pomagam rozmową potrzebującym ludziom, a wiedzą zdobytą w szkole dla techników – zwierzakom. Trochę piszę i czasem coś rysuję, lubię antystresowe kolorowanki. Jestem szczęśliwą właścicielką dwóch psów i dwóch kotów.

Najnowszą książkę „Cień szczęścia”, która Katarzyna Marszałkowska napisała pod pseudonimem Anka Karlsson, można nabyć w formie e-booka na stronie https://psychoksiazka.sklep.pl.

Zarejestruj się aby otrzymać newsletter

 

Na tej stronie wykorzystujemy cookies. Uzyskujemy do nich dostęp w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia prawidłowego działania strony. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia w swojej przeglądarce. Zobacz więcej w Polityce Prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close