Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Faceci myślą, że wiedzą wszystko

Faceci myślą, że wiedzą wszystko

O zawodowym komentowaniu sportu z Katarzyną Strączy, byłą tenisistką, a obecnie komentatorką Eurosportu, rozmawia Marianna Wielgosz.


Dlaczego robimy z siebie słodkie idiotki, które nie wiedzą co to ”spalony”? – pytała Marianna Wielgosz w tekście Kobieto, do sportu!, zachęcając kobiety do komentowania wydarzeń sportowych. Kontynuując temat, porozmawiała z Katarzyną Strączy, byłą tenisistką, a obecnie jedną z niewielu kobiet, które komentują wydarzenia sportowe. Dlaczego tak mało jest w telewizji sportowych ekspertek? Co zrobić z niewybrednymi komentarzami na temat wyglądu tenisistek? I czy naprawdę mężczyźni o sporcie wiedzą wszystko?

Czuje się Pani wyróżniona?

Nie raczej, nie. A w jakim sensie?

W takim sensie, że jest Pani jedyna kobietą w Polsce, która na stałe komentuje ważne mecze tenisowe.

Nie, naprawdę. Traktuję to jako swoją pasję. Nie czuję, żebym w jakikolwiek sposób była wyróżniona. Jadę tam, bo uwielbiam patrzeć na tenis i go komentować. Robię to z serca. I tak samo staram się wykonywać swoją pracę – poświęcam się temu. Dlatego też trenuję z dziećmi. Próbuję je poznać, poznać ich świat. To jest po prostu moja pasja i moja miłość, więc nie patrzę na to jak na rodzaj wyróżnienia, czy jak na sposób robienia kariery. To jest mój świat i mam nadzieję, że będzie mi dane zajmować się tenisem do końca moich dni.

Jest Pani pasjonatką tenisa. Zakładam, że w Polsce jest więcej takich kobiet jak Pani, które uwielbiają i zajmują się jakimś sportem. Jak Pani myśli, dlaczego one nie zajmują się komentowaniem?

To jest bardzo trudne pytanie. Przecież to nie jest tak, że idzie się po prostu do telewizji i zaczyna komentować sport. Mnie udało się zrealizować swoje zainteresowanie i komentować tylko dzięki temu, że akurat byłam na turnieju i spotkałam koleżankę na trybunach, której bardzo spodobało się to, w jaki sposób komentowałam mecz. Tak się złożyło, że miała znajomego w Eurosporcie, któremu o mnie wspomniała – „wiesz mam taką fajną koleżankę, która super się nadaje do komentowania, może zadzwonimy do niej?”.

Czyli jest to kwestia…

W moim przypadku był to zupełny przypadek. Wcześniej nie miałam nawet jednej myśli, że mogłabym komentować tenis w telewizji. Dlatego wydaje mi się, że po prostu te inne kobiety nie dostały od losu takiej szansy, jaką ja dostałam. To jest główna przyczyna. Pewnie, kiedy mieszka się w Warszawie, jest o wiele łatwiej, ale i tak nie do każdego uśmiecha się los.

Może powinniśmy nieco zmienić tendencję i to kobiety mogłyby komentować tenis męski, a mężczyźni – kobiecy?

Uwielbiam męski tenis. Wydaje mi się, że w naszym biurze przyjęło się, że to mężczyźni komentują mężczyzn. A i widzowie nie chcą słuchać kobiet podczas męskich meczów. Takie są moje odczucia. Ale nie jest to regułą, bo zdarza mi się komentować tenis męski. Z drugiej strony byłam tenisistką i siłą rzeczy lepiej znam się na taktyce i pewnych rozwiązaniach w tenisie kobiecym, na myśleniu tenisistek przede wszystkim. W tym sensie bardziej obce mi jest myślenie i psychika mężczyzn. Dlatego tenis męski trudniej mi komentować niż tenis kobiecy. A jeżeli chodzi o mężczyzn komentujących mecze kobiet, to wydaje mi się, że po prostu faceci myślą, że wszystko wiedzą. Co może być w tym trudnego? Przecież psychika kobiet jest taka prosta, że można z marszu wyjść i komentować bez jakiegoś zgłębiania się w to wszystko.

A tak jest naprawdę?

Nie, oczywiście, że nie. Zdarza się, że mamy o to potyczki w redakcji. Każda kobieta ma słabszy dzień. Wiadomo, my miesiączkujemy i wtedy gra wygląda zupełnie inaczej. Wydaje mi się, że mężczyźni w ogóle tego nie rozumieją.

I jeszcze te komentarze o wadze, wieku czy urodzie tenisistek. Czasami niewybredne…

To się zdarza, ale wydaje mi się, że i tak sprowadza się to do przekonania, że tenis kobiecy jest inną dyscypliną sportu niż męski. Kiedy spojrzymy na jakąkolwiek dyscyplinę uprawianą przez mężczyzn, to oni wszyscy są atletami. Wysportowani, smukli. A w przypadku kobiet bywa różnie i zdarza się, że zawodniczki mają kłopot z figurą, z nadwagą. Mężczyźni przykładają do tego wagę. I oczywiście, że mnie to denerwuje, ponieważ każdy jest taki, jaki jest. Po co to oceniać? Poza tym, jeśli chodzi przynajmniej o tenis, to najważniejsza jest psychika. A to, czy waży się kilka kilogramów więcej, to, jak się wygląda, nie gra najmniejszej roli. Dlatego dobrze by było, gdyby komentatorzy skupili się tylko i wyłącznie na stronie czysto sportowej, a nie skupiali się na stronie wizualnej.
Dla mnie jako byłej tenisistki i jako kobiety to irytujące, gdy widzę, że dziewczyna fantastycznie gra, ale komentarze zamiast gry dotyczą jej nóg czy brzucha. To jest po prostu przykre, że do tego sprowadza się wysiłek dziewczyny, która poświęciła 10 czy 20 lat na treningi i gra wyśmienicie.

Jak ważna jest psychika w tenisie?

Tak jak powiedziałam – najważniejsza. Gdybyśmy obok siebie na korcie postawiły pierwszą i setną tenisistkę, pewnie nie byłoby widać wielkiej różnicy. Ale wszystko się zmienia, kiedy kończy się trening, a zaczyna się prawdziwy mecz. Wtedy chodzi głównie o wytrzymywanie presji, a przede wszystkim nauczenie się rozróżniania tych najbardziej nerwowych momentów, zaufanie sobie. Powiedziałabym, że 40% to są umiejętności, a 60% to psychika. I to ona decyduje o tym, czy zwyciężamy, czy przegrywamy.

Czy Agnieszka Radwańska przegrywa z Sereną Williams w głowie, czy jest po prostu słabsza. A Janowicz?

Janowicz powinien zmienić trenera na takiego, który go zdominuje. Wówczas Jerzy by go słuchał. Głównie mam tu na myśli taktyczne rozwiązania, bo w zasadzie widzimy, że w tych najważniejszych momentach pojawiają się właśnie błędy taktyczne. On nie ma obok siebie autorytetu. Poza tym w jego przypadku problemem są także kontuzje, jemu co chwila coś „wysiada”. To głównie mu przeszkadza, żeby osiągać sukcesy. A Agnieszka jest bardzo silna psychicznie. Ona przegrywa przede wszystkim warunkami fizycznymi. To co Kerber zrobiła ostatnio, wygrywając z Williams było możliwe, bo ona po prostu jest o wiele bardziej umięśniona, potrafi grać o wiele lepiej z kontry, dobiegać do nawet najtrudniejszych piłek i jeszcze lepiej z nich odegrać. To walka na warunki fizyczne. Agnieszka gra technicznie, gra piękny tenis, ale niestety nie ma szans z uderzeniami Sereny, gdy piłka leci z prędkością ok. 200 km na godzinę.

Mówi Pani, że Agnieszka ma silną psychikę, gorzej ze stroną fizyczną. Jak Pani myśli, czy Agnieszka Radwańska wygra wielkiego szlema?

Wydaje mi się, że spokojnie by mogła to osiągnąć. Pytanie tylko, czy będzie Serena w drabince na drodze czy nie. Szczerze mówiąc, ja bym na jej miejscu po prostu poświęciła rok, żeby naprawdę mocno potrenować i przygotować się fizycznie do tego. Wciąż mam nadzieję, że wygra i trzymam kciuki za nią.

Czy sukcesy Agnieszki Radwańskiej, bo nawet bez wielkiego szlema Agnieszka Radwańska jest wybitną tenisistką, powodują wzrost zainteresowania tenisem? Pani zajmuje się dziećmi, chętniej się garną do uprawiania tego sportu?

Może i wzrasta, ale u rodziców, a niekoniecznie u dzieci. Kiedyś byłam na konferencji trenerów. Była tam kobieta z Australii, która opowiadała, że mamy do czynienia z pokoleniem „Zet” – interesuje je tylko telewizja i gry. Bardzo trudno do niech dotrzeć, coś z nich wykrzesać. Tym bardziej, że siedzą sobie przed meczem „Fify”, gdzie bez większego problemu wygrywają, a tutaj muszą się bardzo mocno napocić, żeby cokolwiek osiągnąć, a emocje są takie same. Praca z dziećmi jest bardzo ciężka, no i jest może jedno dziecko na sto, które tak naprawdę chce trenować i ma pasję.

Na sam koniec pytanie o przyszłość – kto Pani zdaniem zastąpi Serenę Williams w tenisie kobiecym, a kto Novaka Djokovica w męskim?

Wielu ekspertów wskazuje Muguruzę na następczynię Sereny Williams, ona też gra dosyć siłowo, choć ostatnimi czasy się nie popisuje. Poza tym Azarenka będzie powoli wracać, bo ona jest bardzo zawzięta, ciężko trenuje i dąży za wszelką cenę do celu. Ja bym zadała inne pytanie – kiedy Serena przestanie grać i przestanie tak wyraźnie dominować. Zobaczymy, to wszystko jest naprawdę bardzo złożone. Mamy też kilka naprawdę młodych, obiecujących tenisistek: Pliskowe, czy młode Rosjanki. Jeśli chodzi o mężczyzn, to dosyć silna jest ekipa australijska. Wydaje się, że to szkolenie w dosyć dobrym kierunku idzie. Poza tym Raonic, który coraz lepiej gra. Bardzo poprawił serwis i uderzenie z backhandu. No i oczywiście szkoła francuska, która regularnie wprowadza przynajmniej dwudziestu zawodników do pierwszej setki, też nie wiadomo jakich oni tam mają 17/18 – latków więc trzeba uważać. Ale znowu, tak jak z Sereną Williams, Djokovic moim zdaniem będzie rządził na kortach jeszcze kilka ładnych lat, aż pobije wszystkie rekordy. On jest trochę jak maszyna, wszystko ma zaprogramowane jak w komputerze, tutaj śpi, tutaj je. Jest fantastycznie przygotowany fizycznie.

ks3 Katarzyna Strączy na korcie

***

Przeczytaj także tekst Grzegorza Miecznikowskiego – Debaty bez kobiet to obciach.

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

[newsletter_form type="minimal"]

Na tej stronie wykorzystujemy cookies. Uzyskujemy do nich dostęp w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia prawidłowego działania strony. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia w swojej przeglądarce. Zobacz więcej w Polityce Prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close