Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Wszystko możesz, nic nie musisz – przeczytaj FRAGMENT bestsellerowej książki „Depresjologia” Agaty Komorowskiej!

Wszystko możesz, nic nie musisz – przeczytaj FRAGMENT bestsellerowej książki „Depresjologia” Agaty Komorowskiej!

FRAGMENT bestsellerowej książki „Depresjologia” Agaty Komorowskiej

 

W „Depresjologii” Agata Komorowska, blogerka i mama samodzielnie wychowująca czwórkę dzieci dzieli się swoimi doświadczeniami z walki z depresją. Swoją książkę napisała z myślą o wszystkich tych, którzy także zmagają się z depresją, pragną odnaleźć swoją drogę do życie w harmonii, i którzy po prostu pragną dowiedzieć się kim są i jak znaleźć odwagę, by podążać własną drogą.

PRZECZYTAJ FRAGMENT KSIĄŻKI!

Wszystko możesz, nic nie musisz

Nic. Naprawdę. Tak, tak, już słyszę, jak walisz książką w blat, na którym stoją niepozmywane naczynia po śniadaniu. Mieszkanie wygląda jak po wybuchu bomby i jesteś już spóźniona do pracy. A ja ci tu pieprzę o tym, że nic nie musisz. Nie musisz. Nie musisz. Nie musisz. Nie musisz! Chcesz. Nie chcę! Nie chcę sprzątać, iść do pracy, gotować i robić prania! Nie chcę tej samotności, smutku i przygnębienia. Nie chcę…!

Czyżbym słyszała twój krzyk?

No, to jesteśmy na dobrej drodze. Powiedz mi, czego jeszcze nie chcesz? Śmiało, nazwij to!

Ja (twoje imię) …………………………………… nie chcę:




Mamy już dobry początek. Początek napisany przez ciebie. Dziękuję. Teraz możemy porozmawiać o śmierci. Jak często o niej myślisz? Masz już gotowy scenariusz, czy liczysz na to, że któregoś dnia po prostu się nie obudzisz? W śmierci nie ma nic złego. Ja swoją mam za sobą. Śmierć daje czemuś kres. Czasem umrzeć musi ktoś wymyślony, by żyć mógł ktoś prawdziwy. Umiera ktoś, kogo stworzyły okoliczności, rodzina, sąsiedzi, wychowawcy, szkoły, otoczenie, religia, doświadczenia i rodzi się ktoś, kogo dawno pochowałaś, prawdziwa ty. Rodzi się na nowo to maleńkie, radosne, niewinne dziecko, które potrafi być spontaniczne, autentyczne i szczere w okazywaniu swoich uczuć. Które potrafi cieszyć się deszczem tak samo jak słońcem, dla którego tęcza jest powodem do radości, które złości się spontanicznie, intensywnie i krótko, a potem zapomina o urazach. I gdy umrze już ten nieszczęśliwy, przegrany, zgnębiony i chory człowiek, którym się stałaś, ty i to dziecko staniecie się znów jednym. Na nowo nauczysz się słyszeć głos swojego serca i nie będziesz się bała za nim podążać. Twoje zdrowe ciało będzie miało mnóstwo sił, by cię nieść, rozum będzie podpowiadał najlepszą drogę, a dusza śpiewem nada tempo i wystuka rytm. Ale najpierw umrzeć musi ta wymyślona, wykreowana i zaplanowana postać, którą z całą pewnością nie jesteś. Zostań ze mną, ukatrupimy ją razem. Chcesz? Kiedy już to zrobimy, nauczę cię żyć na nowo! Nie mogę się doczekać, żeby cię nareszcie poznać, ale może najpierw odkryjmy, kim naprawdę jesteś. Dobrze?

Marzec 2013

Zapadam w sen w momencie, gdy dotykam poduszki. Ktoś gasi mi światło, wyjmuje wtyczkę. Nie śnię, nie wypoczywam, NIE JESTEM. Jak dobrze zaprogramowany robot budzę się kilka razy w nocy, robię obchód, sprawdzając, czy z dziećmi wszystko w porządku i dotykając łóżka, ponownie wpadałam w nicość. Rano budzik wyrywa mnie z czarnej otchłani, ale nie jestem w stanie ruszyć ręką ani nogą, nie mogę się podnieść, boli mnie wszystko, budzę się z koszmarnym bólem głowy, czuję mrowienie w różnych częściach ciała. W środku coś musuje. Muszę skupić całą uwagę, zebrać wszystkie siły, by wykonać pierwszy ruch: opuścić nogi na ziemię, podnieść tułów, usiąść… Och, jak głośno moje ciało woła o pomoc, wrzeszczy, a ja go nie słyszę. Koncentruję wszystkie siły, by zmusić się do posłuszeństwa, ale powoli tracę kontrolę. Gdy boli mnie głowa, biorę proszki, gdy zasypiam w pracy, piję kawę i popijam energetykiem. Mam metodę na wszystko, przynajmniej tak mi się zdawało. Dzisiaj świat mi zawirował, a gdy zmierzyłam ciśnienie, mąż zadzwonił po karetkę. Nie potrafiłam zapanować nad strachem, dygotaniem całego ciała, szczękającymi zębami. Uklękłam na balkonie w zimny, marcowy wieczór, przykryłam się kołdrą i czekałam na sygnał karetki. Telepało mną tak mocno, że bałam się ruszyć. I nagle… wszystko ustało. Usłyszałam ciszę. Świat się zatrzymał. Czy tak wygląda śmierć? Położyłam rękę na sercu, by poczuć jego bicie. Nic nie czułam. Nie wiem, ile czasu tak trwałam, ale potem wszystko zaczęło się od nowa: dygotanie, strach… Żyłam, ale straciłam panowanie nad swoim życiem…

CZYTAJ TAKŻE: MÓJ NAJWIĘKSZY SUKCES TO BYCIE SOBĄ! PRZECZYTAJCIE INSPIRUJĄCY KWESTIONARIUSZ AGATY KOMOROWSKIEJ!

Serce, dusza, rozum i ciało

Prawdziwa ty to harmonijne połączenie serca, duszy, rozumu i ciała. Harmonia jest zauważalna w twojej posturze, sposobie poruszania się, słychać ją w twoim głosie i czuć w aurze, którą wokół siebie roztaczasz. Ta harmonia to charyzma, którą emanują niektórzy ludzie. Z tej harmonii pochodzą siła i spokój, którymi zarażają otoczenie. Kiedy jesteś pogrążona w depresji, każdy aspekt ciebie szarpie się w innym kierunku, każdy samodzielnie próbuje poradzić sobie z bieżącymi problemami. Czujesz się rozerwana, nieszczęśliwa, nie potrafisz zdefiniować, czego pragniesz, ani określić, dokąd zmierzasz. Nie masz siły, by nawet zacząć jakiekolwiek zmiany, bo nie wiesz, od czego zacząć. Twoja egzystencja zaczyna ograniczać się do przetrwania z dnia na dzień. Tymczasem serce, dusza, rozum i ciało mogą współpracować, by zapewnić ci życie pełne miłości, satysfakcji i spełnienia. Poznaj je i zrozum, jak funkcjonują, byś mogła nauczyć się życia w harmonii.

SERCE. To ono szepcze cichutko te wszystkie pragnienia, które teraz tak bardzo cię przerażają. Pragnienia, które są tylko twoje. To ono wyrywa się w nieznanych dotychczas kierunkach. To twoje serce właśnie rzeźbi i kształtuje ciebie. Serce zawsze będzie dążyło do szczęścia, miłości i spełnienia.

DUSZA. Śpiewa, kiedy jesteś sobą, i zawodzi, gdy od siebie odchodzisz. Milknie, kiedy przestajesz dla siebie istnieć. To dusza dopieszcza szczegóły, wyznacza wartości, które staną się drogowskazami na twojej drodze. Twoja dusza jest częścią jednego Boga, którego możesz nazywać jak zechcesz: Moc, Miłość, Bóg, Allah, Natura… Ja będę nazywała tę uniwersalną, wielką Miłość Bogiem. To określenie jest mi najbliższe, choć dla mnie osobiście nie ma nic wspólnego z żadną religią.

ROZUM. Jest stworzony przez wszystkie zasady, których uczyłaś się od dziecka. Wszystkie „musisz” i „nie możesz”, wszystkie lekcje religii i normy wpajane przez bliższą i dalszą rodzinę, następnie szkołę i otoczenie. Rozum to twój osobisty żandarm, dobrze wytresowany, by cię pilnować, byś nie zeszła z drogi, którą musisz kroczyć, bo tak zostałaś zaprogramowana. Rozum realizuje twój osobisty kodeks prawny, który został ci wdrukowany od dnia narodzin. Dobra wiadomość jest taka, że możesz go zmienić.

CIAŁO. Jest obrazem serca i duszy. Kiedy jesteś szczęśliwa, spełniona i pełna miłości, twoje ciało kwitnie. Jest zdrowe, a ty dobrze się w nim czujesz bez względu na jego rozmiar i kształt. Ciało jest twoim barometrem. Jeśli zaczyna szwankować, to sygnał, że cierpi serce i dusza. Serce i dusza są w stanie naprawić ciało, jednak ciała nigdy nie naprawisz rozumem. Prawdziwa ty to ta, która podąża za głosem serca, przy dźwiękach śpiewającej duszy, otulona zdrowym i pięknym ciałem. Twój rozum zamiast sabotować twoje marzenia, zawsze znajduje właściwą drogę, by do nich dotrzeć. Prawdziwa ty to taka, której serce, dusza, rozum i ciało żyją w harmonii.

Jak osiągnąć harmonię

Na pewno czytałaś już wiele poradników. Czytałaś, że jeśli trochę bardziej się postarasz, to się uda. No proszę cię, przecież słyszałaś, że „kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje” i „na sukces trzeba ciężko pracować”. Wystarczy zatem wstać trochę wcześniej, pójść spać nieco później i pokonać swoje słabości między jednym a drugim. MUSISZ być lepiej zorganizowana, sprawniejsza i bardziej efektywna. NIE MOŻESZ sobie odpuszczać, trwonić czasu ani oddawać się zbędnym przyjemnościom. Bo „życie to nie jest bajka”, moja droga! Więc rano kawa, potem pigułki na stres (teraz aż 30 szt. za 5 zł), potem coś na wątrobę, włosy, cerę i redukcję wagi, bo przecież nie możesz marnować czasu na pielęgnację i dopieszczanie własnego ciała. No cudnie, ale przecież wszystko bierzesz. Wychodzi garść kolorowych dropsów dziennie. Czytasz te pieprzone poradniki, ba, nawet czasem udaje ci się ze sobą wygrać. Chociaż cichutko błagasz o jeszcze pięć minut snu, twoja zdyscyplinowana Pani Generał wykopuje cię z łóżka o piątej rano. Wciągasz dres i wleczesz swoje ciało na trening. Wygrałaś!

Raz i drugi udaje ci się pójść spać po północy, ale trzeciego dnia padasz. Przegrałaś… Goniona wyrzutami sumienia i złością na własne słabości, starasz się bardziej, zaciskasz zęby, bo MUSISZ być bardziej zdyscyplinowana. Stajesz się niedoścignionym wzorem dla innych, podziwiana i naśladowana. Tylko dlaczego wcale cię to nie cieszy, a każdy dzień staje się dla ciebie coraz większym wyzwaniem? Wiecznie słyszysz, że POWINNAŚ być wdzięczna za to co masz, że POWINNAŚ cieszyć się tym, co osiągnęłaś, POWINNAŚ być dumna z siebie, dzieci, męża… ale ty już nie umiesz. Już dawno wszystko przestało cię cieszyć. Wiesz, że nie powinnaś czuć tego, co czujesz, a fakt, że to czujesz przynosi ci wstyd i pogardę dla siebie samej. Też tak miałam. Naprawdę.

Mam synka z zespołem Downa, adoptowaną córeczkę, cudownie zbuntowanego osobiście urodzonego nastolatka i drugiego, który sam mnie wybrał, a ja zostałam jego mamą zastępczą. Ponad dwadzieścia lat prowadziłam agencję reklamową. Byłam chodzącym wzorem dyscypliny i zorganizowania, zażartym wrogiem wszelakiego pobłażania i jakichkolwiek przyjemności. Wszystko miałam, tylko byłam cholernie nieszczęśliwa. I wiesz co ci powiem? Te poradniki i pigułki są gówno warte. Wszystko co sprawia, że toczysz walkę ze sobą, jest pomyłką. Wojna z niepełnosprawnością dziecka, walka o nieudane małżeństwo czy w końcu wojna z depresją to wielkie nieporozumienie, źródło naszej największej życiowej porażki. Zamiast tracić energię na zmaganie się z własnymi słabościami, niedoskonałością dziecka czy depresją, wystarczy skupić się na tym, co dobre, co naprawdę ważne, kim naprawdę jesteś i czego naprawdę chcesz. Wystarczy pokochać, nie pokonać, bo pokonać się nie da i bez względu na to, jakich metod użyjesz, przegrasz. Jeśli wybaczysz i pokochasz, jeśli zaakceptujesz, jeśli się zachwycisz, jeśli przejdziesz przez to maleńkimi krokami, to cała walka i całe zło znikną, a w twoim życiu samo zacznie pojawiać się to, czego pragniesz. Poczujesz spokój i harmonię bez wysiłku, bez bólu, bez poświęceń. Nie wierzysz? Spróbuj, co ci szkodzi. Mnie się udało.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!