Jak sobie radzi膰 z kryzysem w zwi膮zku

Jak sobie radzi膰 z kryzysem w zwi膮zku?

Dagny Kurdwanowska

Co zrobi膰, gdy w udanym zwi膮zku wszystko zaczyna si臋 psu膰? Czas zacz膮膰 odkrywa膰 to, co nas r贸偶ni, przekonuje trenerka i coach, Justyna Dworczyk.
Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin
Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin

Na pocz膮tku by艂y motyle w brzuchu, wielka nami臋tno艣膰 i przekonanie, 偶e tak b臋dzie ju偶 zawsze. Ale po kilku miesi膮cach okazuje si臋, 偶e m臋偶czyzna, kt贸ry mia艂 by膰 idea艂em nie odstawia kubka do zlewu, lubi zupe艂nie inne ksi膮偶ki, a wieczory sp臋dza najch臋tniej ogl膮daj膮c skandynawskie seriale kryminalne. Nie tak wyobra偶a艂a艣 sobie ten zwi膮zek! Czy mi艂o艣膰 si臋 sko艅czy艂a? A mo偶e wcale si臋 jeszcze nie zacz臋艂a?

Je艣li jest w zwi膮zku szlaban na inno艣膰, a nie przyzwolenie, zwi膮zek nie ma czym si臋 karmi膰 – t艂umaczy Justyna Dworczyk, trenerka, coach i autorka warsztat贸w Ta, Kt贸ra Wie. Integruj膮c r贸偶ne podej艣cia – coachingowe i terapeutyczne towarzyszy ludziom w zmianie, pomaga tak偶e w uzdrawianiu relacji rodzinnych i partnerskich. Z Dagny Kurdwanowsk膮 rozmawia o tym, czym w艂a艣ciwie jest kryzys w zwi膮zku, czym r贸偶ni si臋 dojrza艂e uczucie od mi艂osnego oczadzenia, dlaczego kompromisy wcale nie s艂u偶膮 zwi膮zkom, kiedy kryzys mo偶e by膰 szans膮 dla zwi膮zku, a kiedy warto podj膮膰 decyzj臋 o rozstaniu, a przede wszystkim o tym, jak wa偶na w zwi膮zkach jest umiej臋tno艣膰 uwa偶nego odkrywania i akceptowania tego, co nas od siebie r贸偶ni.

Najpierw uskrzydla nas mi艂o艣膰, w partnerze widzimy tylko to, co dobre, ciekawe, intryguj膮ce. Ale mija troch臋 czasu 鈥 czasem kilka miesi臋cy, czasem rok-dwa i wiele si臋 zmienia. To, co by艂o urocze staje si臋 irytuj膮ce, nie spos贸b wypracowa膰 kompromisu w najprostszej sprawie, narastaj膮 konflikty i spory. Dlaczego tak si臋 dzieje?

Zacz臋艂abym od zmiany za艂o偶e艅 zawartych w pytaniach. To, co jest na pocz膮tku i to, co uskrzydla to nie jest mi艂o艣膰. To, jak twierdzi prof. Wojciszke, kt贸rego okre艣lenie uwielbiam przywo艂ywa膰 鈥 鈥瀐ormonalna zupa鈥, kt贸ra wylewa si臋 na nas i powoduje lekkie podtopienie. Ja sama zwyk艂am nazywa膰 to oczadzeniem, co bardzo dobitnie oddaje, 偶e jest to stan daleki od 艣wiadomo艣ci oraz, 偶e jeste艣my pod wp艂ywem jakiej艣 szkodliwej substancji. Niekt贸rzy badacze twierdz膮 wr臋cz, 偶e stan ten jest zbli偶ony do stanu psychotycznego. Nazywamy to mi艂o艣ci膮, bo to jest poetyckie, romantyczne, filmowe, medialne, dobre na ksi膮偶k臋, na serial… ale to ci膮gle niesprawiedliwe, 偶e to ten kr贸tki, ulotny etap zwi膮zku zas艂u偶y艂 sobie na to miano. Wielu naukowc贸w, psycholog贸w, a tak偶e wreszcie zwyk艂ych ludzi zgadza si臋 z tez膮, 偶e mi艂o艣膰 si臋 robi, czyli jak to przepi臋knie uj膮艂 Donald Vinnicott, brytyjski pediatra oraz psychoanalityk, 偶e mi艂o艣膰 wyra偶a si臋 w kategoriach fizycznych.

Co to znaczy?

Pocz膮wszy od tego, 偶e dziecko do艣wiadcza mi艂o艣ci matki, kiedy ta z trosk膮 i delikatno艣ci膮 podaje mu pokarm, a my kobiety do艣wiadczamy mi艂o艣ci, kiedy m臋偶czyzna pami臋ta o naszych urodzinach, wr臋czaj膮c kwiaty, podaje herbat臋, czule dotyka, pisze, pyta, m贸wi o nas i do nas pi臋knie, zam贸wi stolik w naszej ulubionej restauracji, obdarza pieszczotami – to wszystko s膮 czynno艣ci, kt贸re robimy na rzecz kochanej przez nas osoby b膮d藕 otrzymujemy od os贸b deklaruj膮cych, 偶e nas kochaj膮. Doskonale potrafimy zdiagnozowa膰, 偶e jeste艣my kochane, po czynach, nie deklaracjach. St膮d zn贸w moje ulubione okre艣lenie, 偶e mi艂o艣膰 si臋 robi. Rzeczywi艣cie, kiedy oczadzenie mija wychodz膮 zza mg艂y rzeczy wcze艣niej niewidziane. I to nie jest tak, prosz臋 mi wierzy膰, 偶e 鈥瀢idzia艂y ga艂y co bra艂y鈥. Nie widzia艂y. W oczadzeniu jest du偶o dymu, on naprawd臋 zas艂ania nie tylko to, co irytuj膮ce, to, co urocze te偶…

Dlaczego zaczyna si臋 tak dzia膰?

Towarzyszy膰 nam mo偶e dzieci臋ce, niedojrza艂e oczekiwanie, 偶e stan motyli w brzuchu b臋dzie trwa艂. Je艣li mi艂o艣膰 rozumiana jest jedynie jako permanentne oczadzenie, dzie艅, w kt贸rym dym si臋 rozprasza jest dniem ci臋偶kiego rozczarowania. Jest w tym rozczarowaniu rodzaj naiwno艣ci, kt贸ra wytworzy艂a si臋 wskutek kulturowych wyobra偶e艅, 偶e mi艂o艣膰 to stan tego niezwyk艂ego czucia. Czucie ust膮pi, tak jak Pani wspomnia艂a, po okresie sze艣膰 do 24 miesi臋cy i zaczyna si臋 tragedia, 偶e mi艂o艣膰 min臋艂a, kiedy tak naprawd臋 jeszcze si臋 nie zacz臋艂a. Ten etap pary maj膮 jeszcze przed sob膮. Je艣li przejd膮 pomy艣lnie przez kolejny, czyli etap odkrywania r贸偶nic – maj膮 szans臋 na zwi膮zek. Maj膮 szans臋 na mi艂o艣膰, kt贸r膮 b臋d膮 sobie wzajemnie czyni膰. Dlaczego zaczyna si臋 co艣 psu膰, zamiast rozwija膰, ulepsza膰, wzbogaca膰?

Bo zamiast by膰 sob膮, staramy si臋 dostosowa膰 do oczekiwa艅 partnera?

Bo mamy histeryczny stosunek do r贸偶nic. Prosz臋 zauwa偶y膰, 偶e w miejsce fascynacji inno艣ci膮, boimy si臋 jej. Nie jeste艣my zainteresowani r贸偶nic膮, jeste艣my ni膮 sparali偶owani, onie艣mieleni. R贸偶nica oznacza w naszym poj臋ciu nie – po prostu inaczej, a – gorzej. Je艣li w tym okresie zauwa偶ania r贸偶nic partnerzy zaczn膮 si臋 zaciekawia膰 wej艣ciem do 艣wiata partnera czeka ich fascynuj膮ca podr贸偶. Je艣li inne, nieznane b臋dzie ich n臋ci艂o, wci膮ga艂o, to znaczy, 偶e zmierzaj膮 w kierunku mi艂o艣ci. To jest trudne. Prosz臋 si臋 przyjrze膰 dzisiejszym dyskusjom towarzyskim. Pani z pani膮 na imprezie przestaj膮 si臋 wr臋cz lubi膰 kiedy odkryj膮, 偶e nie maj膮 wsp贸lnej opinii na temat Murakamiego. Mo偶na us艂ysze膰, 偶e jest z tob膮 co艣 nie tak, kiedy ci膮gle jesz mi臋so, nie wybierasz zorganizowanych wakacji albo posy艂asz dziecko do demokratycznej szko艂y. Je艣li jest w zwi膮zku szlaban na inno艣膰, a nie przyzwolenie, zwi膮zek nie ma czym si臋 karmi膰. Powstaje g艂贸d, niedosyt, powstanie uczucie braku. Dlaczego si臋 psuje? To sprawa nieszcz臋snego kompromisu. Je艣li nie przejdziemy pomy艣lnie etapu odkrywania inno艣ci, zaczniemy rozgl膮da膰 si臋 za kompromisem.

A kompromis jest z艂ym rozwi膮zaniem? Wszyscy ci膮gle powtarzaj膮, 偶e w zwi膮zkach musimy szuka膰 kompromis贸w.

Kompromis to strata, ust臋pstwo, to nie mo偶e by膰 istot膮 zwi膮zku. Zdrowy zwi膮zek nie zna kompromisu. I je偶eli partnerzy zaczynaj膮 go poszukiwa膰, to jest to zapowied藕 nadchodz膮cego kryzysu. Kompromis jest poj臋ciem handlowym negocjacyjnym i jest obecny do艣膰 wyra藕nie w sferze biznesowej. W mi艂o艣ci nigdy nie b臋dzie r贸wno. Zwi膮zek partnerski niewiele ma wsp贸lnego z utrzymaniem sald. Nie mo偶na znale藕膰 odpowiednik贸w, bo ile warte jest pozmywanie? Zr贸wnowa偶y jutrzejsze zakupy? A ile warte jest p贸j艣cie do mamy na obiad? Trzem godzinom meczu? Utkniemy w licytacjach. Kompromis sugeruje handel. Bywa te偶, 偶e dojdziemy do p艂acenia walut膮, jak膮 jest seks. A to powa偶nie wykrzywia charakter zwi膮zku, czego chyba nie trzeba specjalnie t艂umaczy膰. W wielu zwi膮zkach jest na to przyzwolenie. Zaryzykowa艂abym, 偶e zwi膮zek, w kt贸rym ma to miejsce nie jest w kryzysie, a w rozk艂adzie.

Co najcz臋艣ciej gubi nas w zwi膮zku? Oczekiwanie, 偶e b臋dzie idea艂em? Bo je艣li nasz partner jest idea艂em, to przecie偶 konflikt jest niemo偶liwy.

O! Nic bardziej mylnego! Po idealizacji nieuchronnie nast臋puje dewaluacja, dlatego tylko patrze膰 jak w艂o偶ona na nasz膮 g艂ow臋 korona zostanie z niej szybko str膮cona i wyl膮duje w b艂ocie. A zatem idealizacja jest zgub膮. Gubi nas potrzeba pasowania. Kobiety szukaj膮 partner贸w, kt贸rzy by do nich pasowali. Tymczasem to nie buty ani torebki, nie b臋d膮 pasowa艂y! Sk膮d w og贸le ten absurdalny pomys艂, 偶e to oni mieliby si臋 do nas dopasowa膰, a my stanowimy rodzaj matrycy? To nas gubi w zwi膮zku. M臋偶czy藕ni nie s膮 nam d艂u偶ni, nierzadko maj膮 istniej膮cy ju偶 wz贸r kobiety pochodz膮cy z obserwacji matek, bab膰, nierzadko te偶 kobiecych postaci literackich, bohaterek filmowych. Wyekstrahowali i po艂膮czyli najbardziej po偶膮dane cechy kobiet i rozgl膮daj膮 si臋 za puzzlem, nie za cz艂owiekiem. R贸wnie偶 prze艣wiadczenie, 偶e dan膮 osob臋 mo偶na poprawi膰, ulepszy膰 dokr臋ci膰 co艣 w niej polu藕ni膰, jakby艣my my ludzie byli psuj膮cymi si臋 mikserami. Ludzie si臋 nie psuj膮, ludzie po prostu inaczej ni偶 ty organizuj膮 sw贸j 艣wiat. Co znaczy nie mniej, nie wi臋cej, 偶e inaczej przyjmuj膮, przetwarzaj膮 i wyra偶aj膮 informacje. Gotowo艣膰 na to, 偶e b臋d膮 to robi膰 inaczej ni偶 my. Ba!, nie tylko gotowo艣膰, co fascynacja tym, 偶e zrobi膮 to inaczej ni偶 my, ch臋膰 przy艂膮czenia si臋 do tego “inaczej” ch臋膰 wypr贸bowania tego “inaczej” jest zapowiedzi膮 dobrego zwi膮zku.

Wojciech Eichelberger m贸wi, 偶e nadu偶ywamy s艂owa 鈥瀔ryzys鈥 w kontek艣cie zwi膮zk贸w. Czym wi臋c w艂a艣ciwie jest ten kryzys? Kryzysem s膮 ju偶 nieustanne k艂贸tnie, czy raczej powa偶niejsze problemy, jak cho膰by zdrada, k艂amstwa?

Zgadzam si臋, k艂贸tnie, problemy to nie kryzys, tylko normalne elementy relacji. Gdyby si臋 przyjrze膰 problemom, je艣li tylko nie s膮 codzienno艣ci膮 偶ycia takiej pary, mog膮 wzmacnia膰 jej poczucie si艂y to偶samo艣ci. Wsp贸lne rozwi膮zywanie problem贸w cz臋sto umacnia zwi膮zki. Troch臋 inaczej jest ze zdrad膮. Zdrada, o ile nie jest patologi膮 jednego z partner贸w, mo偶e by膰 informacj膮, 偶e zwi膮zek jest w kryzysie. Zdrada jest sposobem, w jaki jedno z partner贸w reaguje na kryzys, jest znakiem, 偶e ta osoba poszukuje rozwi膮za艅. P贸ki co na w艂asn膮 r臋k臋 pr贸buje wyj艣膰 z sytuacji, w kt贸rej by膰 mo偶e poczu艂a si臋 bezradna. I robi to 藕le, nieudolnie, g艂upio. Nie znaczy to, 偶e zdrada jest w tym przypadku usprawiedliwiona, p贸ki co mo偶e by膰 jedynie rozumiana i nie, bo zdrad臋 trudno zrozumie膰. Zdrada jednocze艣nie jest jednym z najgorszych sposob贸w na szukanie wyj艣cia, bo jest aktem niezwykle rani膮cym, nadu偶ywaj膮cym i nadszarpuj膮cym relacj臋.

Cz臋sto tego rodzaju kryzys jest jednocze艣nie ko艅cem. Niewiele par stara si臋 o ci膮g dalszy, ale my艣l臋, 偶e wiele par mia艂oby szans臋 ten kryzys przezwyci臋偶y膰. Nie ka偶da zdrada jest identyczna. Wspomnia艂am o patologicznych przypadkach, o potrzebie nieustannej podniety, potrzebie zmiany, odczuwania jakiego艣 rodzaju sensacji, tajemnicy. To jest zaburzenie, kt贸re partner powinien okie艂zna膰 zanim zdecyduje si臋 na jakikolwiek zwi膮zek. To jest praca do wykonania z samym sob膮. Inaczej jest kiedy zdrada ewidentnie jest prze偶ywana jako antidotum na nierozwi膮zywalne z perspektywy zdradzaj膮cego partnera konflikty. Je艣li zdradzaj膮cy postrzega to jako b艂膮d, autentycznie 偶a艂uje i, podobnie jak zdradzany, cierpi z powodu zdrady i je偶eli oboje wykazuj膮 potrzeb臋, ch臋膰 kontynuowania zwi膮zku, to mo偶e to by膰 dla nich moment prze艂omowy. Moment otwarcia na konieczne w tym zwi膮zku reformy, na rozmowy o rozwi膮zaniach zamiast o problemach, o potrzebach zamiast o oczekiwaniach.

Od kiedy mo偶emy m贸wi膰, 偶e zwi膮zek jest w kryzysie?

Kiedy mamy do czynienia ze swego rodzaju patem. Stosujesz sprawdzon膮 metod臋 i ona zawodzi, wk艂adasz klucz do zamka, a on ani drgnie. Jest to rodzaj jakiej艣 niemocy, bezradno艣ci. Wcale nie jest to ci膮g afer, nieporozumie艅 konflikt贸w, raczej jest to rodzaj flauty. Uczucia gniewu ust臋puj膮 marazmowi, zniech臋ceniu. To w艂a艣nie zmusza nas do podj臋cia decyzji o uruchomieniu krok贸w naprawczych, znalezienia nowych sposob贸w, bo stare zawodz膮.

Czy kryzys oznacza, 偶e mi艂o艣膰 si臋 sko艅czy艂a, czy raczej, 偶e przesta艂a wystarcza膰 jako spoiwo zwi膮zku?

Nie. Rozbierzmy to lingwistycznie. Kryzys to zapowied藕, 偶e jedn膮 z mo偶liwo艣ci, jaka po nim nast膮pi jest koniec. Drug膮 opcj膮 jest transformacja albo ca艂ego zwi膮zku albo pewnych jego sfer, postaw, zachowa艅… A 偶e bardzo cz臋sto pary przez kryzys nie przechodz膮, sta艂 on si臋 synonimem ko艅ca. Jest etapem, kt贸ry ewentualny koniec poprzedza. Kryzys z greckiego to wyb贸r, decydowanie, zmaganie, walka. Kryzys jest jak rozkrok. Wkr贸tce b臋dzie trzeba dostawi膰 nog臋, bo b贸l b臋dzie nie do wytrzymania. Japo艅ski znak graficzny symbolizuj膮cy kryzys t艂umaczony jest nawet jako poprawa, polepszanie, zmiana na lepsze. I to jest ta druga opcja, kt贸ra mo偶e nast膮pi膰 zamiast ko艅ca. A mi艂o艣膰? C贸偶, mi艂o艣膰 si臋 robi. :)

Dlaczego w艂a艣ciwie pojawiaj膮 si臋 kryzysy? Przestajemy si臋 ze sob膮 komunikowa膰? Uciekamy przed problemem? Nie potrafimy okre艣li膰, co nim jest?

Wymienione powody mog膮 prowadzi膰 do kryzysu. Zwr贸ci艂abym uwag臋 na sedno owych problem贸w i g艂臋biej przyjrza艂a si臋 tym, co kryje si臋 za zaprzestaniem komunikacji. Kryzys zaczyna si臋 rodzi膰, kiedy zaczynamy sobie zdawa膰 spraw臋 z nier贸wnowagi energii, jak膮 zasilamy zwi膮zek. Odczucia te nie s膮 ani wymierne ani obiektywne. Prze偶ywamy je w spos贸b bardzo osobisty na poziomie emocjonalnym. To powoduje p臋tl臋 grasuj膮cych ze sob膮 krzywdy i winy. Ja jestem skrzywdzona, ty jeste艣 temu winien, wi臋c robi臋 ci przykro艣膰. Mo偶e nawet 艣wi艅stwo. Po nim znowu ja czuj臋 si臋 winna, bo ci臋 skrzywdzi艂am. Ale zrobi艂am to, bo przecie偶 ty jeste艣 winien, a ja pokrzywdzona. Ko艂o si臋 zamyka. Powodem, dla kt贸rego dochodzi do tego nieprzyjemnego zap臋tlenia jest cz臋sto brak docenienia przez partnera, partnerk臋 energii inwestowanej w zwi膮zek. Ka偶dy cz艂owiek potrzebuje docenienia, potrzebuje 鈥濼ak鈥, dla siebie takiego, jakim jest i dla rzeczy, jakie czyni na rzecz drugiej osoby.

Niedoczekawszy si臋 zauwa偶enia i skomentowania b臋dzie pr贸bowa艂 zr贸wnowa偶y膰 ten wk艂ad i zaprzestanie inwestycji. To natychmiast zostanie zauwa偶one i b臋dzie skomentowane. I tak rozpocznie si臋 ten schemat, kt贸ry bardzo trudno zatrzyma膰. Dlatego tak bardzo wa偶ne s膮 w zwi膮zku komplementy, dostrzeganie nawet ma艂ych rzeczy. 鈥濪zi臋kuj臋 kochanie, 偶e codziennie, kiedy si臋gam po czyst膮 koszul臋 to ona tam wisi. Czuj臋 si臋 bardzo przez ciebie zadbany鈥. 鈥濻karbie, zauwa偶y艂am, 偶e mam wymienione opony w samochodzie, lubi臋, kiedy troszczysz si臋 o moje bezpiecze艅stwo鈥. To, 偶e koszula wisi w szafie, a zim贸wki ju偶 za艂o偶one jest wynikiem energii emitowanej na rzecz partnera. Ona na pocz膮tku jest zawsze. Nie mo偶e spowszednie膰 do ko艅ca zwi膮zku! Ignorowanie wysi艂k贸w na rzecz innej osoby w relacji jest r贸wnoczesnym jej zainfekowaniem.

Czy ka偶dy kryzys w zwi膮zku jest do za偶egnania? Od czego zale偶y to, 偶e jeden udaje si臋 opanowa膰, a inny prowadzi do zupe艂nego rozpadu zwi膮zku?

Pewnie, 偶e nie. Kryzys jest jak szansa. Wykorzystasz lub nie. Kryzys za偶egnaj膮 rokuj膮ce pary, dojrza艂e zwi膮zki, kt贸re zd膮偶y艂y si臋 pobudowa膰. Zwi膮zki zbyt zaka偶one toksyn膮, takie, kt贸re zbyt d艂ugo funkcjonowa艂y w braku zaufania, ze szkodliwymi przekonaniami, wykrzywionymi postawami, oczekiwaniami, zwi膮zki, w kt贸rych by艂a przemoc fizyczna czy psychiczna – te zwi膮zki si臋 rozpadn膮. One nie maj膮 fundament贸w, wi臋c gdy przychodzi huragan, wszystko si臋 sypie.

Od czego zacz膮膰 rozwi膮zywanie sytuacji kryzysowej? Jaki powinien by膰 ten pierwszy krok?

Pierwszy krok to rozmowy, co ci膮gle jest trudne. W kryzysie w艂a艣nie one cz臋sto si臋 nie udaj膮, bo jest zbyt du偶o emocji, b贸lu, pretensji, wymaga艅. No i toczy nas ju偶 wspomniana wcze艣niej krzywdo-wina. Wtedy nale偶a艂oby si臋 zapyta膰 (cz臋sto proponuj臋 to parom, kt贸re ze mn膮 pracuj膮) czy to ten? Czy to ta? Je艣li odpowied藕 brzmi tak, to spora cz臋艣膰 sukcesu. Mo偶na zacz膮膰 stawia膰 kroki. Je艣li rozmowy pocz膮tkowo s膮 pora偶k膮, mo偶emy poprosi膰 o mediacje. Na pocz膮tku to mo偶e by膰 kto艣 z rodziny, przyjaciel domu. To musz膮 by膰 ludzie, kt贸rym zale偶y na parze, nie na jednym z partner贸w. Je艣li nie mamy nikogo takiego wok贸艂 siebie polecam terapeut臋. Je艣li potrafimy rozmawia膰, rozmawiajmy wed艂ug pewnego schematu. Przedstawmy najistotniejsze fakty, powiedzmy jak to wygl膮da z naszej strony, co o tym my艣limy, potem powiedzmy co dzieje si臋 w naszym 艣wiecie emocjonalnym, jakie temu towarzysz膮 uczucia oraz na koniec podzielmy si臋 intencj膮, jaka towarzyszy temu, 偶e postanowili艣my o tym porozmawia膰.

Jak mo偶e wygl膮da膰 taka rozmowa?

To mo偶e wygl膮da膰 tak: Zauwa偶y艂am, 偶e nie dotykamy si臋 ostatnimi czasy, nie wymieniamy spojrze艅, my艣l臋, 偶e to mo偶e by膰 wyrazem jakich艣 problem贸w, kt贸re odrywaj膮 uwag臋 od nas i koncentruj膮 j膮 na zewn膮trz naszego zwi膮zku. Czuj臋 si臋 przygn臋biona z tego powodu, na pocz膮tku ogarnia艂a mnie z艂o艣膰, teraz jestem tym do艣膰 mocno przybita, m贸wi臋 to, bo zale偶y mi, aby by艂o jak dawniej, kiedy posy艂ali艣my sobie u艣miechy, czule g艂askali艣my przy byle okazji i mimo zagonienia i tych codziennych obowi膮zk贸w wiedzia艂am wtedy, 偶e jeste艣my blisko. To tylko przyk艂ad. Zauwa偶y膰 mo偶esz wszystko. 呕e wraca ostatnio p贸藕niej, 偶e nie wyjechali艣cie od wielu miesi臋cy razem, bez dzieci, jak to mieli艣cie w zwyczaju, 偶e rzadziej si臋 kochacie, 偶e on nie uczestniczy w 偶yciu rodziny, 偶e ona sp臋dza godziny w internecie.

To wszystko mo偶na skomentowa膰 wed艂ug wzorca: zauwa偶y艂am, my艣l臋, czuj臋, potrzebuj臋. Reakcja partnera na ten rodzaj komunikatu b臋dzie papierkiem lakmusowym zwi膮zku. Zaprzeczenia, obra偶anie si臋, zarzuty, mog膮 sygnalizowa膰 g艂臋bszy problem i wi臋ksze oddalenie. Ta wiedza jest jednak lepsza, ni偶 napi臋cie czy marazm i przyzwolenie na rozprzestrzeniaj膮c膮 si臋 degrengolad臋. Wtedy mo偶na podejmowa膰 kolejne kroki. 艁膮cznie z tymi najwa偶niejszymi. W moim poj臋ciu jest to deklaracja. 鈥濲a chc臋 by膰 z tob膮. A ty? To popracujemy i doprowad藕my ten zwi膮zek do miejsca, w kt贸rym b臋dzie on dla nas opok膮, nie problemem. Sami? Czy skorzystamy z pomocy?鈥. Pami臋ta pani, kiedy m贸wi艂am o rozkroku? Czas dostawi膰 nog臋, bo b贸l jest ju偶 w punkcie krytycznym. Decyzja, wyb贸r, zmaganie, szansa na lepiej, bardziej i pe艂niej. Definicja kryzysu w ca艂ej okaza艂o艣ci.

Da si臋 go wykona膰, je艣li jedno z partner贸w nie jest gotowe lub nie chce wsp贸艂pracowa膰? Do tanga wtedy trzeba naprawd臋 dwojga?

By膰 mo偶e b臋d臋 niepopularna w swojej opinii, ale twierdz臋, 偶e kilka pierwszych krok贸w mo偶emy wyta艅czy膰 same. Ile ich b臋dzie, to sprawa znowu bardzo indywidualna. Te pierwsze ruchy to mo偶e by膰 psychoedukacja, kt贸rej za偶ywa jedno z partner贸w. Mo偶e jaka艣 dobra pozycja ksi膮偶kowa, mo偶e jaki艣 warsztat dotycz膮cy relacji, mo偶e w艂asna terapia, mo偶e zwyk艂a otwarto艣膰 w m贸wieniu, o tym co boli w艣r贸d przyjaci贸艂, rodziny. Potem stosowanie ma艂ych zmian tylko ze swojej strony. U艣miech, dobre s艂owo, zainteresowanie drugim partnerem: jak twoja konferencja? Mia艂e艣 dobre wyst膮pienie? Widz臋, 偶e jeste艣 skonana, mo偶e napijesz si臋 herbaty? Powoli, powoli powr贸t do kontaktu w pierwszej kolejno艣ci. 艁agodno艣膰 i rozumienie. Oczywi艣cie, 偶e je艣li to nie sprawi, 偶e partner do艂膮czy, to tanga nie b臋dzie. Ale jestem pewna, 偶e najpierw mo偶emy same zakr臋ci膰 biodrami, zan臋ci膰 i poczeka膰 na pierwsze reakcje.

Kiedy kryzys wzmacnia zwi膮zek?

Kryzys mo偶e dzia艂a膰 jak szczepionka. Mo偶e zatem wzmocni膰. Para po kryzysie ma do艣wiadczenia, kt贸re ucz膮 piel臋gnowania zwi膮zku, troski o niego. Je艣li s膮 zadowoleni, dumni z tego, co uda艂o im si臋, jako parze, osi膮gn膮膰 wtedy ro艣nie 艣wiadomo艣膰 warto艣ci tego zwi膮zku, 艣wiadomo艣膰 tego, co mogli utraci膰. Nie ryzykowa艂abym jednak stwierdzenia, 偶e kryzysy sprzyjaj膮 rozwojowi. Wiele par przez kryzys nie przechodzi, ten argument przeczy艂yby tej tezie.

R贸偶ne badania pokazuj膮, 偶e pewn膮 tendencj膮 s膮 dzi艣 zwi膮zki na p贸艂 gwizdka, w kt贸rych partnerzy s膮 ze sob膮, ale jednocze艣nie zak艂adaj膮, 偶e nie b臋d膮 si臋 anga偶owa膰 na 100%, bo mo偶e za chwil臋 spotkaj膮 kogo艣 ciekawszego. Czy takie zwi膮zki s膮 w stanie co艣 nam da膰? Sta膰 si臋 etapem w dochodzeniu do dojrza艂ego zwi膮zku?

Tak, oczywi艣cie. Te zwi膮zki s膮 nam w stanie da膰 to, na co partnerzy w spos贸b niedojrza艂y i dziecinny s膮 w stanie 艂askawie si臋 zgodzi膰: 偶e b臋dzie “mi艂o”. Akceptuj膮 aspekt “mi艂o”, a “niemi艂o” odrzucaj膮. Czy mog膮 sta膰 si臋 etapem? Nie mog膮! Prosz臋 zwr贸ci膰 uwag臋 jakie to agresywne wobec innych ludzi. Taki model zwi膮zku rozwija konsumpcyjn膮 postaw臋 wobec relacji, uczy egoizmu, jest oparty na manipulacji. Z tego nigdy nie zrodzi si臋 nowy, lepszy zwi膮zek.

Im g艂臋bsza wi臋藕 partner贸w, tym wi臋ksza szansa pozytywnego wyj艣cia z kryzysu?

Tak, to bezwzgl臋dn膮 prawid艂owo艣膰. Je艣li ich zwi膮zek ma r贸偶ne spoiwa, to je艣li jedno po艂膮czenie si臋 rozlu藕nia, inne ci膮gle trzymaj膮. Dlatego zwi膮zki oparte tylko na ekscytuj膮cym seksie, tylko na dzieleniu pasji, tylko na posiadaniu potomstwa czy prowadzeniu interes贸w musz膮 by膰 zwi膮zkami w膮tlejszymi od tych, kt贸re 艂膮cz膮 wszystkie te aspekty na raz b膮d藕 przynajmniej kilka z nich. Wa偶na jest te偶 ilo艣膰 r贸偶nych wsp贸lnych do艣wiadcze艅. Tych niecodziennych i tych tak zwyk艂ych jak codzienne zakupy.

Je偶eli pary cz臋sto przebywa艂y razem, np. razem czekali pod gabinetem lekarza na wie艣ci o stanie zdrowia c贸rki, po tym, jak spad艂a z roweru i rozbi艂a 艂uk brwiowy, razem wybierali p艂ytki do kuchni, razem wypatrywali wynik贸w testu ci膮偶owego, razem chodzili do sklepu po bu艂ki, to to jest zwi膮zanie silne i taki zwi膮zek nie powali byle dmuchni臋cie, jak w tej bajce o trzech 艣winkach… W ten zwi膮zek zosta艂a w艂o偶ona praca oraz on zwi膮zany zosta艂 r贸偶nymi emocjami, nie tylko przyjemno艣ci膮, tym, 偶e jest mi艂o. Partnerzy razem si臋 bali, razem si臋 z艂o艣cili, razem prze偶ywali smutki, melancholie, t臋sknoty… Zwi膮zki gdzie istot膮 jest hotelowy seks i b膮belki do kolacji, a mycie toalety i roz艂adowanie zmywarki s膮 trzymane w osobnej 鈥瀗ie zwi膮zkowej鈥 kategorii, jest infantyln膮 zabaw膮, niedojrza艂膮 relacj膮.

A czy kryzys mo偶e cementowa膰 zwi膮zek, by膰 powodem, 偶e trwa? Znam pary, kt贸re s膮 w ci膮g艂ym konflikcie, ale nawet nie staraj膮 si臋 go rozwi膮za膰, za to nie potrafi膮 te偶 bez siebie 偶y膰.

Tu mamy do czynienia nie z tym, 偶e to kryzys cementuje zwi膮zek tylko, 偶e zwi膮zek jest nap臋dzany przez konflikt. Pary potrzebuj膮 intensywno艣ci, pewnego rodzaju podniecenia, kt贸re nadaje tej relacji smak. Znajduj膮 to w walce. To niebezpieczne. Kiedy burze przechodz膮 para czuje si臋 zagubiona, szuka kolejnej afery. Prosz臋 jednak pami臋ta膰, 偶e to jest w jaki艣 spos贸b jednak wyniszczaj膮ce, nadu偶ywaj膮ce. Prosz臋 zauwa偶y膰, 偶e w uj臋ciu psychologicznym mamy tu jednak do czynienia z masochistyczno-sadystycznym ta艅cem, rodzajem uwik艂ania. Raz mam krzywd臋, raz mam win臋, raz ofiar膮, a raz katem… Je艣li to sens tego zwi膮zku, partnerzy ani my艣l膮 rozwi膮za膰 konflikt. Czym by si臋 zajmowali, gdyby problemy usta艂y i mo偶na by wreszcie pogapi膰 si臋 na deszcz, pomilcze膰, pomy艣le膰, a potem po prostu przytuli膰? To mog艂oby w nich wywo艂a膰 przera偶enie. Ziemia nieznana.

Jakie mog膮 by膰 korzy艣ci z 偶ycia w kryzysie?

My艣l臋, 偶e czas na wyra藕ne rozdzielenie kryzysu od konfliktu. Pary nie mog膮 trwa膰 w kryzysie bo on jest rodzajem ambiwalencji, prosz臋 sobie wyobrazi膰 to stanie w do艣膰 du偶ym rozkroku – chwil臋 tak wytrzymamy, potem jedn膮 albo drug膮 nog臋 trzeba dostawi膰. I to jest wyj艣cie z kryzysu. Przypominam, 偶e to wyb贸r, decydowanie, to nie mo偶e by膰 stan permanentny. W odr贸偶nieniu od konfliktu. Ten, jak ju偶 wspomnia艂am, mo偶e by膰 si艂膮 nap臋dow膮 zwi膮zku, dlatego korzy艣ci s膮 oczywiste. Zawsze z przed艂u偶aj膮cej si臋 sytuacji czerpiemy zyski, tak zwane wt贸rne. One mog膮 by膰 r贸偶ne, to b臋dzie kwestia indywidualna dla ka偶dej pary inna.

Kiedy warto powiedzie膰 sobie 鈥 koniec? Wiele os贸b uwa偶a, 偶e dzi艣 zbyt szybko odpuszczamy, za ma艂o walczymy o relacje i o zwi膮zki.

Tak, czasem nawet nie staramy si臋 podj膮膰 偶adnych krok贸w. Kiedy koniec? To bardzo indywidualne. Warto ustali膰 ze sob膮, zda膰 sobie spraw臋 do czego si臋 zmierza, po czym si臋 pozna, 偶e jest inaczej, lepiej. Czyli znale藕膰 wyra藕ny punkt odniesienia. Po czym poznamy, 偶e zdrowiejemy w zwi膮zku? Wyznaczy膰 sobie kilka kryteri贸w i to najlepiej w r贸偶nych obszarach. Kiedy si臋 nie zbli偶amy, do tych po偶膮danych sytuacji, kiedy nie osi膮gamy tych wyznaczonych punkt贸w, pomimo pracy, wysi艂ku i stara艅… mo偶e trzeba odpu艣ci膰? Spojrzenie wstecz te偶 mo偶e by膰 dobr膮 odpowiedzi膮, na pytanie, czy to sko艅czy膰. Co za nami? Przesz艂o艣膰 b臋dzie tu rodzajem potencja艂u, kt贸ry ten zwi膮zek niezaprzeczalnie posiada.

Przeczytaj tak偶e: To na r贸wnowadze budujemy 偶ycie, a nie na naszych szale艅stwach

Zwi膮zek, kt贸ry nie przetrwa艂 kryzysu mo偶e by膰 dla nas cenny na przysz艂o艣膰? Czego pozwala nam si臋 o nas dowiedzie膰?

Mo偶e i to bardzo. Do艣wiadczenie bycia w zwi膮zku pozwala nam si臋 dowiedzie膰 w艂a艣ciwie wszystkiego, czego nam trzeba, aby stworzy膰 inny dobry zwi膮zek. To, 偶e pozwala, nie znaczy, 偶e z tej wiedzy skorzystamy. Przykrym jest fakt, 偶e wiele os贸b, mimo wiedzy, powt贸rzy schemat zwi膮zku, kt贸ry nie przetrwa艂. To dobry moment na przyjrzenie si臋 sobie. Jaki by艂 m贸j udzia艂 w rozpadzie tego zwi膮zku, jak wp艂yn臋艂am na to, 偶e nie przetrwa艂. Ju偶 s艂ysz臋 zarzuty: 鈥濶o tak, znowu ja winna鈥. Nie. Nie chodzi o win臋, ale o 艣wiadomo艣膰, 偶e zdrowy zwi膮zek zaczyna si臋 od ciebie, a to co z niego na ko艅cu zostaje wypracowa艂y obie strony. Na relacje pracuj膮 oboje partnerzy.

Dlatego taki nieudany zwi膮zek mo偶e sk艂oni膰 nas do pracy nad sob膮. By膰 mo偶e mia艂y艣my potrzeb臋, aby kto艣 si臋 nami zaopiekowa艂, bo brakowa艂o nam rodzica. By膰 mo偶e, to my potrzebowa艂y艣my kogo艣, kim mo偶na si臋 zaopiekowa膰 i nie przysz艂o nam do g艂owy, 偶e realizujemy swoj膮 potrzeb臋 dominacji. By膰 mo偶e pod艣wiadomie realizujemy rodzaj dziedzictwa i b臋d膮c w dzieci艅stwie odrzucan膮 “szukamy” odrzucenia, bo taki jest nasz wz贸r relacji. By膰 mo偶e jest w nas szczypta, b膮d藕 wi臋cej, masochizmu i “poszukujemy” w zwi膮zku mo偶liwo艣ci po艣wi臋cania si臋, co oczywi艣cie dzieje si臋 na g艂臋bokim pod艣wiadomym poziomie i w warstwie 艣wiadomej na pewno nam si臋 nie spodoba i b臋dziemy cierpie膰. Najgorsza postawa, jak膮 mo偶emy przyj膮膰 po nieudanym zwi膮zku to: 藕le trafi艂am. Nie trafiamy na m臋偶czyzn jak na prawdziwki w lesie lub na wymi臋t膮 st贸w臋 w galerii handlowej. My ich wybieramy.

Jest jaka艣 jedna, uniwersalna recepta na kryzys w zwi膮zku?

Jest pewnie wiele. Je艣li mam wybra膰 jedn膮, jest ni膮 gotowo艣膰 przyj臋cia innej perspektywy, dopuszczenie, 偶e z tamtej pozycji to wygl膮da inaczej.

A warto polubi膰 si臋 z kryzysami? Potraktowa膰 je raczej jako informacj臋 i szans臋 na ulepszenie relacji ni偶 jako problem?

Polubi膰 kryzysy? Odwa偶ne. Traktowa膰 jak informacj臋 zwrotn膮, szans臋? Zbawienne.

***

Justyna Dworczyk – trenerka, coach, m贸wca, wyk艂adowca, autorka warsztat贸w Ta, Kt贸ra Wie. Integruj膮c r贸偶ne podej艣cia – coachingowe i terapeutyczne towarzyszy ludziom w zmianie. Pomaga poprawi膰 jako艣膰 偶ycia przez uzdrowienie relacji rodzinnych, partnerskich, biznesowych. Kieruje si臋 tez膮, 偶e dobre relacje to szcz臋艣liwe 偶ycie.

Zarejestruj si臋 aby otrzyma膰 newsletter