Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

„Jestem jak tsunami, którego nie da się poskromić” – wyznaje Agnieszka Ramiączek, nowa Ambasadorka programu Sukces TO JA.

„Jestem jak tsunami, którego nie da się poskromić” – wyznaje Agnieszka Ramiączek, nowa Ambasadorka programu Sukces TO JA.

Agnieszka Ramiączek.

 

„Jestem perfekcjonistką. Niełatwo sprostać moim oczekiwaniom, a poprzeczkę podnoszę wysoko, ale przede wszystkim sobie.” – pisze nasza nowa Ambasadorka, która już w maju przeprowadzi pierwsze warsztaty Sukces TO JA w Kielcach.

 Jestem…

formalnie – wspólnikiem, dyrektorem kreatywnym w agencji eventowej ARK, absolwentką wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie oraz Języka Rosyjskiego Biznesu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Posiadam wieloletnią praktykę w zakresie realizacji i organizacji wydarzeń dla Firm. Doświadczenie zawodowe zdobywałam na stanowisku Specjalisty, a następnie Managera ds. szkoleń w ośrodku szkoleń, a także w organizacji pracodawców osób niepełnosprawnych. Od 10 lat doskonalę swoje umiejętności organizatorskie oraz przywódcze prowadząc własną działalność gospodarczą.

…ale w głębi serca jestem przede wszystkim Kobietą.

Tsunami, którego nie da się poskromić, powstrzymać i okiełznać. Jestem damą, czasem babą. Zrzędą, cholerą, pierdołą, mimozą. Jestem silna, niezależna, twarda. Szalona, nieokiełznana, spontaniczna, bezpośrednia. Bywam złośliwa. Uwielbiam żartować ze wszystkiego, ale przede wszystkim z siebie. Walczę o swoje, potrafię iść pod wiatr, nigdy nie jestem oportunistką. Ale jednocześnie mam bardzo miękkie serce, łatwo się wzruszam, lubię pomagać i wspierać, podawać rękę tym, którzy tego potrzebują.

Jestem brunetką. Przeczytałam kiedyś, że pomiędzy kobietami o włosach ciemnych, a blondynkami, istnieje zasadnicza różnica. Delikatna, subtelna i eteryczna białogłowa powie – kochaj mnie, bo się zabiję. Brunetka natomiast wyda dyspozycję – kochaj mnie, bo zabiję Ciebie. Zgadzam się z tym założeniem w 100% i zdanie to charakteryzuje mnie niezwykle trafnie.

Inspiruje mnie…

poczucie dobrze wykonanej misji.

Jestem perfekcjonistką, nie jest łatwo sprostać moim oczekiwaniom, a poprzeczkę podnoszę przede wszystkim sobie. Lubię obserwować efekty mojej pracy – jestem osobą kreatywną, wymyślam scenariusze eventów, zadania, które później zrealizują setki osób. Kiedy widzę, że coś zadziałało i efekty mojej pracy stały się namacalne – to dla mnie ogromna radość i źródło niebywałej satysfakcji. Mimo że impreza to nieustanny pęd zdarzeń, bywa że zatrzymuję się i mam chwilę refleksji. Patrzę na uśmiechnięte twarze, szczerą radość, zadowolenie tysięcy ludzi, tony sprzętu, zespół zaangażowanych ludzi, którzy w pocie czoła pracują u mojego boku.

To uczucie jest wspaniałe! Piękne jest to, że moja praca kreuje emocje, daje energię, tworzy wspomnienia. Event jest niebywale potężnym narzędziem, bardzo pozytywnym, ale jednocześnie takim, który wymaga odpowiedzialności, rzetelności, perfekcyjnej organizacji i masy zaangażowania dziesiątek osób. Kiedy jednak przedsięwzięcie się udaje i kończy się sukcesem – czuję, że energia mnie rozpiera i mogę jechać setki kilometrów, aby zrealizować wydarzenie w kolejnym miejscu.

Chcę…

cały czas więcej.

Odczuwam kompulsywną potrzebę rozwoju. Lubię się uczyć, rozmawiać z ludźmi, walczyć na argumenty. Rozwijam się, cały czas stawiam przed sobą kolejne cele. Czasem sama przed sobą przyznaję, że odczuwam radość do 45 minut, a następnie rozglądam się za kolejnym wyzwaniem. Chcę inspirować innych do podnoszenia sobie poprzeczki. Wiem, że sama nie zmienię otaczającego mnie świata, w którym ludzie egzystują dla wyimaginowanych, nierzeczywistych kreacji w mediach społecznościowych, bez wyższych uczuć i refleksji. Otoczenia, które obserwujemy przez cyfrowe oko swojego urządzenia mobilnego. Ja się temu sprzeciwiam. Nie chcę płynąć tam, gdzie panuje wszechobecny konformizm. Nie chcę żyć w świecie, gdzie wszystko jest płytkie i na pokaz.

Chcę być prawdziwa, może nieco analogowa, ale jednocześnie chcę się rozwijać, szanując najważniejsze wartości jak uczciwość, szczerość, pomoc słabszym, szacunek do starszych, wsparcie, przyjaźń. Chcę żyć z założeniem, że życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil zapierających dech w piersiach. Chcę odnaleźć się w tym szalonym świecie, który w nieustannym pędzie zatraca najważniejsze wartości. Chcę inspirować, ale też, a może przede wszystkim, uczyć się. Poznawać fascynujących ludzi, rozmawiać, dyskutować. Potrafię przyznać się do niewiedzy, zawsze sprawdzam nieznane informacje.

Aby nie było jednak tak patetycznie, warto dodać, że jak każda baba chcę być piękna, szczupła i wiecznie młoda. Najlepiej bez sportu i wmasowywania w siebie pół tony mazideł ze składem z nazwami, których nie potrafię wymówić.

Ważne dla mnie jest…

życie w zgodzie z własnymi wartościami.

Poza oczywistymi cechami, jak rzetelność, pracowitość, uczciwość i szacunek – w pracy zawodowej (i ogólnie, w całym naszym życiu) niebagatelne znaczenie ma jednak szczęście. Mam otwarte oczy, uważnie słucham i wypatruję okien transferowych. Jestem nastawiona pozytywnie na nieznane. To, że coś będziemy robić pierwszy raz nie powoduje we mnie paraliżującego strachu, a wręcz napędza mnie do działania. Staram się uczyć i nie negować innych punktów widzenia. Jeśli miałabym wybrać najważniejsze cechy to przede wszystkim postawię na twardy kręgosłup moralny i szanowanie własnych wartości, chęć rozwoju, a także łapanie szczęścia za nogi. Nie zapominam jednak o poczuciu humoru – ono pozwala przetrwać wszystko.

Kiedy na mojej drodze pojawia się wyzwanie, to…

uruchamiam wszystkie zasoby wewnętrznej energii i staram się znaleźć jak najlepsze rozwiązanie.

Mam to szczęście, że robię to, co kocham. Wyzwania traktuję jak coś, co pomaga mi się rozwinąć. W obecnym świecie hasło „wyzwanie” stało się pustym frazesem, nadużywanym na każdym spotkaniu z mentorem. Stawia się znak równości pomiędzy wyzwaniem a problemem. Wyzwanie powinno być czymś, co nastraja do rozwoju, ale nie możemy pozwolić sobie na słabość. Nie możemy przyznać, że coś jest dla nas problemem. Moja codzienność nie jest pozbawiona zarówno wyzwań, jak i problemów. Nie boję się tego słowa – wiem, że w każdej korporacji osoby na wysokich stanowiskach dostają drgawek na hasło „problem”. Według nich w życiu nie ma problemów! Nie spotykają nas kłopoty, wydarzenia pełne pesymizmu, nostalgii i rozrzewnienia.

Mądre książki uczą, że takie wydarzenia nie są złe, ona są wspaniałe. Uczą nas pokory, ale jednocześnie nastrajają do walki. Nie możemy odczuwać frustracji, zmęczenia, zniechęcenia. W naszym życiu są tylko wyzwania. Są to chwile, które nas umocnią, dodadzą wiary w siebie i we własne możliwości, zmobilizują nas do walki. W dużej mierze się z tym zgadzam, ale jednocześnie nie podoba mi się fakt prania ludziom mózgów i zawłaszczania możliwości pokazania, że nie dałam rady. I tak po ludzku, tym razem, odpuszczam.

Żaden szanujący się zjadacz chleba (pamiętajmy, że chleba obecnie jadać nie wolno! No chyba że jest ekologiczny, antyalergiczny, z kaszy i ziaren, których nazw niestety mój przyziemny, prosty umysł nie ogarnia, kosztuje 45zł za 3 kromki, ale przede wszystkim – musi być bezglutenowy! Gluten bowiem jest słowem, o którym na samą myśl można dostać wysypki, kaszlu lub nawet biegunki!) nie może ośmielić się do przyznania, że coś jest dla niego problemem.

Ja mam problemy. Każdy z nas je ma. Sztuką jest umieć sobie z nimi poradzić. Radzę sobie raz lepiej, raz gorzej. Walczę, mobilizuję się, staram się być jak najlepsza w tym, co robię. Jestem człowiekiem, a nie cyborgiem. Zawsze jednak próbuję znaleźć w sobie siłę, aby każdy problem zmienić w naukę. Aby przyniósł on ze sobą refleksję i umocnił mnie, a także nakłonił do pracy nad sobą.

Wspieram kobiety, ponieważ…

uważam, że jesteśmy silne, ale nie wierzymy we własne możliwości.

Jesteśmy wiecznie niezadowolone. Za mało ładne, zgrabne, zaradne, źle zarządzamy czasem, nie można o nas powiedzieć – perfekcyjna pani domu. Ja też tak mam. Rozumiem, że można mieć na drugie imię „Kompleks”. Staram się jednak z tym walczyć. Czasem postawa, nazywając ją kolokwialnie, „hej, do przodu” pozwala mi pokonać wiele przeciwności losu. Nie będę mówić kobietom, że wszystko zależy od nich, bo nie każdy może być milionerem. Jednak każda z nas jest wyjątkowa i może przekazać światu coś unikalnego.

Kobieta, którą podziwiam…

Maria Czubaszek.

Uwielbiam Jej trafne porównania, niebywałe poczucie humoru i ogromną dawkę ironii. Los upodobnił mnie do Pani Marii – poruszam się zgrabnie inaczej, a najatrakcyjniejsza część mojego ciała jest maksymalnie pomarszczona i waży jakiś kilogram. I nie, nie jest to ta część z tyłu ciała, gdyż jej waga osiąga zgoła inne wartości.

Zostałam ambasadorką Sukces TO JA, żeby…

rozwijać siebie i pomóc rozwijać się Innym.

W życiu każdej kobiety przychodzi taki moment, kiedy zastanawiasz się, ile jesteś warta. Jestem na takim etapie, że rozważam czy zasługuję na wszystko to, co mnie spotkało – zarówno te wszystkie dobre, jak i złe sprawy. Mam świadomość, że popełniłam dużo błędów i dużo jeszcze przede mną. Ale cały czas uczę się, wyciągam wnioski, doskonalę się. Przyszedł czas na podsumowania, gdyż w tym roku mija 10 lat od momentu rozpoczęcia prowadzenia własnej działalności gospodarczej.

Od jakiegoś czasu czuję też, że świat zmierza w złym kierunku i potrzebuje zmian. W myśl mądrej zasady – jeśli chcemy zmian – należy rozpocząć je od siebie, wprowadzam to założenie w życie. Podejmuję więc kolejne wyzwanie (tym razem to dobre słowo, gdyż ma ono pozytywne konotacje) i z podniesioną głową idę do przodu.

Mam w sobie dużą dawkę autoironii, więc powiem (oczywiście z przymrużeniem oka), że świat byłby uboższy bez moich przemyśleń i motywacyjnych frazesów. Zupełnie jak spod pióra coacha gromadzącego dzikie tłumy na ambitnym wykładzie. Takim pełnym przemyśleń i mądrości typu: ‘Chce Ci się pić? Napij się wody!’ Bądź sobą, pij, ile wlezie, a zobaczysz, jak będziesz nawodniony.

Poważnie jednak mówiąc – nie jestem mówcą motywacyjnym we wspaniale skrojonym garniturze, z przylepionym do ust uśmiechem obnażającym śnieżnobiałe uzębienie rodem z reklamy Colgate (a tak naprawdę spod wprawnej ręki stomatologa-protetyka), włosach lśniących, jak upstrzone diamentami łany zboża i figurze z mięśniami wystającymi spod alabastrowej skóry… Nie chcę być żadnym mentorem czy coachem. Chciałabym jednak przekazać innym kobietom, że warto mieć otwarte oczy i uszy, bo nigdy nie wiemy, gdzie czeka na nas szansa. Sama uczę się, że szczęściu trzeba pomagać. Zawsze staram się mieć z tyłu głowy myśl, że warto wsiąść do pociągu, który może nas zabrać do zupełnie innej rzeczywistości.

Sukces to dla mnie…

dziecięca radość.

Może zabrzmi to banalnie, ale zacznę od tego, że nie ma jednej definicji i rozumienia słowa sukces, a założenie jednej recepty na sukces jest trywialne. To, co mnie, metodą prób i błędów doprowadziło do sukcesu, nie musi zadziałać w przypadku innych osób. Przechodząc jednak do tego czym jest dla mnie sukces – jeśli odczuwam radość z tego, co robię – wtedy czuję, że osiągnęłam sukces. Musi to być radość na niemal dziecięcym poziomie. Dosłownie. Sukcesem jest dla mnie także możliwość tworzenia czegoś od podstaw. Pojawia się pomysł, który krystalizuje się, przybiera formy i kształty. Czasem sama się dziwię, że jakieś kropki łączą się w zbiór, który przekłada się na realne działania. Jeśli jeszcze ten pomysł sprawia radość i przynosi konkretne korzyści materialne – w moim rozumieniu można nazwać to sukcesem.

Przyjdź na najbliższe warsztaty z Agnieszką Ramiączek w Kielcach już 29 maja!

Zapisz się bezpłatnie tutaj! https://sukcestoja.pl/produkt/warsztaty-dla-kobiet-w-kielcach-29-05/

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

[newsletter_form type="minimal"]

NEWSLETTER

Potrzebujesz jeszcze więcej motywacji, inspiracji i wiedzy?

Bądź na bieżąco i zapisz się do naszego newslettera!





Podanie przez Ciebie powyższych danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do korzystania z Newslettera.
Zapisując się wyrażasz zgodę na przesyłanie przez nas informacji o tematyce motywacyjnej, rozwoju osobistego, nowościach w serwisie oraz informacji handlowych.
Administratorem danych osobowych jest Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką z siedzibą w Warszawie (00-012) przy ul. Podchorążych 75/77 lok. 2.
Zapoznaj się z naszą Polityką Prywatności, z której dowiesz się, jak chronimy Twoje dane.

Na tej stronie wykorzystujemy cookies. Uzyskujemy do nich dostęp w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia prawidłowego działania strony. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia w swojej przeglądarce. Zobacz więcej w Polityce Prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close