języki przyszłości na rynku pracy

Angielski to za mało. Dowiedz się, jakie będą języki przyszłości na rynku pracy.

Małgorzata Kicana

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin
Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin

 

Hindi czy chiński, a może norweski lub niderlandzki? Bo sam angielski to dziś zdecydowanie za mało. Znajomość przynajmniej jednego języka obcego jest umiejętnością, której wymaga większość pracodawców. A jaki język będzie atutem w CV i pozwoli wyróżnić się na tle konkurencji w niedalekiej przyszłości? O tym pisze Małgorzata Kicana, dyrektor metodyczny Szkoły Językowej Uniwersytetu SWPS.

38 proc. Polaków posługuje się jednym językiem obcym, 15 proc. może pochwalić się znajomością dwóch, a zaledwie 3 proc. włada trzema językami (1). Od lat największą popularnością cieszy się oczywiście angielski, którego uczy się ok. 1,5 mld osób. Coraz więcej zawodów wymaga pracy w międzynarodowym środowisku i posługiwania się angielskim na poziomie, który umożliwi swobodną komunikację z kontrahentami czy zagranicznymi oddziałami firmy. Wśród pracowników biurowych, zatrudnionych najczęściej w korporacjach, angielski jest wiodącym, a jego znajomość niezbędna jest w wykonywaniu codziennych zadań. IT, obsługa baz danych, telekomunikacja, analityka, finanse, najświeższe nowinki techniczne oraz nauka, wszystko to jest anglojęzyczne. Pracownik, który nie posługuje się angielskim na poziomie komunikatywnym, nie korzysta z anglojęzycznych źródeł, nie uczestniczy w międzynarodowych konferencjach, nie utrzyma się na rynku pracy.

Dodatkowy język to atut

Osoby, które znają dwa języki obce zarabiają o 30 proc. więcej niż ci, którzy posługują się jednym językiem (2). Pracownicy wielojęzyczni zatrudniani są m.in. w IT, finansach, obsłudze klienta, biznesie, a także centrach usług wspólnych. W relacjach biznesowych, poza angielskim, kluczowe są: niemiecki, francuski, hiszpański i portugalski (3). Na znaczeniu zyskują również rosyjski, norweski, szwedzki, czy niderlandzki. Jeśli myślimy np. o branży call center, zainteresowaniem cieszą się języki z południowego wschodu Europy: bułgarski i rumuński.

Im bardziej egzotycznie, tym lepiej

Chiny, USA, Indie, Japonia i Brazylia do 2030 r. znajdą się wśród największych gospodarek świata. Coraz więcej z tych państw otwiera swoje firmy w dużych polskich miastach. Z tego powodu warto rozważyć naukę języków „egzotycznych”. Dzięki temu dopasujemy się do wymagań rynku pracy i zwiększymy swoje szanse na znalezienie atrakcyjnej posady w firmach o międzynarodowym kapitale. Zachęca to do podjęcia wyzwania, poświęcenia czasu na trudniejszy, ale mniej popularny chiński (Chiny są największym partnerem handlowym Polski), hindi (rośnie obrót towarowy Indii) czy hebrajski (sprawdzi się w nowych technologiach oraz centrach usług wspólnych).

Na jaki język postawić?

Osoby, które biegle posługują się kilkoma językami obcymi szybciej znajdują pracę i mogą liczyć na atrakcyjniejsze zarobki. Tacy kandydaci są i będą pilnie poszukiwani. Jednak to, czy nauczymy się języków zależy od naszego nastawienia, predyspozycji i planów zawodowych. Pamiętajmy, że ta inwestycja zawsze się zwróci i może stać się decydującym krokiem w naszej karierze zawodowej.

***

(1) Raport TNS Polska, 2015 r.

(2) Raport Sedlak&Sedlak.

(3) Dane Komisji Europejskiej.

Zarejestruj się aby otrzymać newsletter