Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Kamila Sidor – Kobieta globalna w świecie IT

Kamila Sidor – Kobieta globalna w świecie IT

Kamila Sidor

Przeczytaj fragment książki Marty Zucker – rozmowę z Kamilą Sidor, przedsiębiorczynią i twórczynią społeczności Geek Girls Carrots.

Słowo od Redakcji

Wspieranie kobiet w obszarze IT to jeden z celów Sukcesu Pisanego Szminką. To właśnie z myślą o nich i o nagłaśnianiu ich sukcesów powstała kategoria Kobieta w Nowych Technologiach w konkursie Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku. Kamila Sidor była finalistką konkursu w ubiegłorocznej, VI edycji. Z wielkim uznaniem przyglądamy się fantastycznej pracy, jaką wkłada w promowanie i wspieranie kobiet w tym obszarze.

Poniżej publikujemy obszerny fragment rozmowy Marty Zukcer z Kamilą Sidor, który znalazł się w książce “Kobiety globalne w świecie start-upów”. Rozmówczyniami Marty Zukcer są także: Patrycja Slawuta, Ela Madej, Julia Krysztofiak-Szopa, Amelia Krysztofiak, Kate Scisel i Zuzanna Stańska. Sukces Pisany Szminką jest patronem książki.

***

Gdy dziewczyny programują

Kamila Sidor – przedsiębiorczyni, społeczniczka, założycielka globalnej społeczności Geek Girls Carrots. Chciałaby, aby jak najwięcej kobiet zaistniało w IT. Dzięki Geek Girls Carrots,
już ponad dwa tysiące kobiet nauczyło się programować. Swoimi licznymi akcjami społecznymi przyciąga dziewczyny do nowych technologii. Geek Girls Carrots są już obecne w czternastu krajach.

Z Kamilą spotkałam się w San Francisco. W tym roku przyjechała do Kalifornii, żeby wypocząć i wziąć udział w corocznym festiwalu Burning Man, odbywającym się na pustyni Black Rock w stanie Nevada. Kamila regularnie odwiedza Dolinę Krzemową, aby odetchnąć „dolinowym powietrzem innowacji” oraz nabrać mocy do dalszego działania.
Opowiedziała o tym, że warto ścigać swoje marzenia, warto uwierzyć w siebie, a co najważniejsze – warto wspierać innych.

SPEŁNIANIE MARZEŃ

Pierwszy komputer
Wszystkie pieniądze z pierwszej komunii wydałam na komputer Commodore 64. To było ogromne przeżycie. Chciałam go oczywiście po to, żeby grać! Po komputer pojechał ze mną mój tata. Pamiętam dokładnie ten moment, gdy nie mogliśmy się doczekać, żeby wreszcie rozpakować te pudła! Rozpakowaliśmy je już w samochodzie.

Będziesz „markerem”
W domu byłam zachęcana do studiowania przedmiotów ścisłych, ukończyłam klasę matematyczno-fizyczną. Mój tata obraził się na mnie za to, że nie rozpoczęłam nauki na politechnice, chociaż się na nią dostałam. Zdecydowałam się na geografię, a rok później, przy drugim podejściu, dostałam się na marketing i zarządzanie na SGH. Tata nie rozumiał, dlaczego nie chcę studiować kierunku technicznego, skoro po studiach technicznych łatwo o dobrą pracę. Śmiał się, że będę „markerem”.

(…)

Spotkałam swoich ludzi
W tym samym czasie zaczęłam spotykać się z Tomkiem Kolinko, który robił i nadal robi start-upy technologiczne. Zawsze uczestniczył we wszystkich wydarzeniach z tym związanych, choć w tamtych latach w Warszawie odbywał się właściwie jeden event start-upowy – Aula Polska. Raz w miesiącu chodziłam na te spotkania i bardzo spodobało mi się środowisko technologiczno-start-upowe. Poczułam, że spotkałam swoich ludzi, którym się chce, którzy wierzą, że można coś zmienić. Spotkałam ludzi aktywnych, mających otwarte głowy, posiadających nowe pomysły, które konsekwentnie wdrażali w życie. Ta mentalność bardzo mi odpowiadała. Taki był początek i tak zaczęła się moja przygoda ze start-upami. Wcześniej pracowałam w różnych branżach: w banku, w agencji pracy, w turystyce.

(…)

Pierwsza inwestycja
W tym czasie mój partner budował swój kolejny start-up, w który postanowiłam zainwestować. Otrzymałam udziały w firmie i stałam się inwestorem. Jednocześnie stale chodziłam na wiele wydarzeń, a w domu, na co dzień, miałam produkcję start-upów. I tak rozpoczęła się moja kariera w branży start-upów, pomimo że nie ukończyłam uczelni technicznej, nie posiadam wykształcenia informatycznego i nie potrafię nawet programować.

GIRLS

„Plus jedynki”
Organizując Startup Weekend, dużo energii poświęciłam na zainteresowanie naszą imprezą kobiet – chciałam, żeby przyszły, wypowiedziały się, wzięły aktywny udział. Poprosiłam o pomoc między innymi Olę Sitarską, która wówczas miała już za sobą kilka projektów start-upowych. Ola występowała w mediach, tłumacząc, dlaczego warto przychodzić na tego typu wydarzenia. Zachęcała do uczestnictwa w naszym przedsięwzięciu. Dysponowałyśmy także pulą zniżkowych biletów przeznaczonych specjalnie dla pań.
Powiedziałam wówczas szefowi, że jako cel postawiłam sobie, aby pięćdziesiąt procent wszystkich uczestników Startup Weekendu stanowiły kobiety. Przeprowadziłam całe mnóstwo marketingowych działań wokół tego pomysłu i ostatecznie poniosłam klęskę. Na stu dwudziestu uczestników było obecnych dziesięć kobiet. Dodatkowo okazało się, że połowa obecnych dziewczyn to „plus jedynki”, czyli takie, które przyszły z partnerami. Postanowiłam to zmienić.

(…)

GEEK GIRLS CARROTS

Rybki podróżniczki
Istnieją dwie szkoły marketingu. Jedna szkoła mówi, że nazwa firmy jest kluczowa, określa wartości organizacji oraz klasyfikuje produkt.
Druga szkoła twierdzi, że nazwa nie jest ważna. Ważny jest natomiast produkt, który spełnia oczekiwania i potrzeby klientów czy użytkowników. I nawet gdy produkt nazywa się „Osram” (znana marka żarówki) ludzie i tak będą go kupować.
W przypadku nazwy „Geek Girls Carrots” zadziałała ta druga szkoła. W 2007 roku razem z moją koleżanką planowałyśmy założyć alternatywne biuro podroży. Nazwałyśmy je „Rybki podróżniczki”. Przez pół roku pracowałyśmy nad logo, kolorem strony internetowej, hasłem itd. I gdy wszystko miałyśmy wreszcie gotowe, projekt w ogóle nie wystartował, ponieważ po naszych marketingowych zabiegach nie wystarczyło nam już siły, aby sprawdzić, czy nasze działanie ma w ogóle sens. Nigdy nie zdołałyśmy wykonać żadnego prototypu.
To niepowodzenie nauczyło mnie, że nie nazwa jest najważniejsza. Ważne jest, aby zacząć działać. Należy „rzucić” produkt na rynek i sprawdzić, czy ktoś chce to kupić.

Carrots czy Pizza?
Gdy ruszyłyśmy z organizacją dla kobiet, nie poświęciłyśmy dużo czasu na wymyślanie nazwy. decydowałyśmy, że samo geek girls brzmiałoby zbyt generyczne. Uznałyśmy, że musimy dodać jeszcze jeden element. Zadałyśmy sobie pytanie, co kojarzy się z kulturą geek? Pizza! Pizza jest jednak niezdrowa… A przecież chciałyśmy stworzyć coś innego, coś specjalnie dla dziewczyn. Myślałyśmy o czymś, co nie kojarzy się z fast foodem i niezdrowym trybem życia. Stąd pomysł na karotki, carrots. Marchewka jest zdrowa, kojarzy się ze zdrowym
odżywianiem. Zdecydowałyśmy się na wersję angielską. W ten sposób nazwałyśmy się Geek Girls Carrots. Trochę przypadkowo. Wymyślenie nazwy zajęło nam dosłownie trzy minuty. Mając za sobą złe doświadczenia, nie chciałam głowić się nad terminologią… Chciałam przede wszystkim zacząć działać.
Nazwa okazała się bardzo wdzięczna. Wszyscy o nią pytają. Karotka stała się naszym symbolem. Mamy kolor, gadżety, marchewkowe maskotki, mamy także marchewkowe ciasteczka. Posiadamy wyróżnik, który jest wykorzystywany do promowania naszej działalności przez współpracujące z nami firmy. Na wielu konferencjach nasze karotki są używane jako tło do zdjęć. Nikt jednak nie używałby marchewkowych maskotek, gdyby nasza marka kojarzyła się z czymś nieciekawym. Najważniejsza jest jakość produktu i usługi.

(…)

Przedsiębiorstwo społeczne
Mam zarejestrowaną działalność gospodarczą na moje imię i nazwisko. Działamy jako przedsiębiorstwo społeczne. W naszej organizacji obowiązują trzy zasady – cały zysk jest przeznaczany na projekty społeczne i utrzymanie Geek Girls Carrots. Część pracowników jest zatrudnionych na pełen etat, pozostałe osoby rozwijają swoje kompetencje i pracują pro bono na rzecz kobiet w IT. Współpracujemy z firmami wspierającymi naszą misję społeczną, którą jest przyciągnięcie kobiet do nowych technologii i zachęcanie ich, aby zainteresowały
się nimi.

(…)

NASZE SPOTKANIA

Warto nadrabiać zaległości
Po dwóch latach organizowania spotkań, postanowiłyśmy zacząć organizować także warsztaty programistyczne. Przygotowujemy regularne spotkania, dzięki którym budujemy społeczność, organizujemy warsztaty programistyczne Code Carrots – weekendowe i kwartalne, z zakresu Python, JS, SQL i Java. To bardzo dobre i popularne wśród dziewczyn kursy, prowadzone przez świetnych programistów. Poprzez naszą organizację chcemy pokazać dziewczynom, że warto się uczyć i rozwijać. Dajemy możliwość nauczenia się programowania, a także zachęcamy do uzupełniania brakujących umiejętności i kompetencji.

(…)

Chwile słabości
Mogłabym przytoczyć wiele historii o dziewczynach, które usiłowały zbudować swój projekt, ale brakowało im wiary we własne możliwości. Dziewczyny często mówią, że nie są przedsiębiorczyniami, nie mają żyłki do biznesu. I dopiero gdy przyjdą na spotkanie i wysłuchają prezentacji osoby, która z sukcesem zbudowała swój start-up, rozumieją, że chwile załamania czy niewiary w siebie są zupełnie normalnymi sytuacjami! Wszyscy miewamy chwile słabości, gorsze dni. Przedsiębiorcy także przeżywają momenty zwątpienia. To nie jest tak, że tylko JA nie daję rady, albo nie mam predyspozycji do prowadzenia biznesu. Nasze prelegentki często zostają mentorkami dziewczyn, które dopiero zaczynają swoją działalność.

(…)

Bez mężczyzn nie da się zmienić świata…
Wśród organizatorów naszych spotkań są również mężczyźni, choć stanowią mniejszość. Panowie są w Geek Girls Carrots mile widziani i jesteśmy im bardzo wdzięczne za ich pomoc oraz zaangażowanie.
Moim zdaniem bez mężczyzn nie da się zmienić świata. Społeczne zmiany potrzebują społecznego wsparcia. Jeżeli mężczyźni nie będą chcieli mieć więcej koleżanek w firmach IT, to my tego na siłę nie zmienimy. Mężczyźni też muszą być otwarci na zmiany.

ZESPÓŁ

Projekt po godzinach
Działalność w Geek Girls Carrots dla większości osób stanowi dodatkowy projekt po godzinach pracy. Obecnie dwie osoby pracują w pełnym wymiarze godzin, a dla pozostałych dziewięćdziesięciu organizatorów jest to projekt po godzinach – będący odskocznią od codziennej rutyny i jednocześnie jest szansą na zdobycie nowych
umiejętności i kompetencji. Organizatorzy Geek Girls Carrots mogą nauczyć się zarządzania ludźmi, projektami, treściami na stronie internetowej, pracy w zespole, promocji w mediach społecznościowymi czy pisania scenariuszy do warsztatów programistycznych dla początkujących. Obecnie rozwijamy zespół sprzedażowy, więc tutaj też istnieje pole do nauki. Nie zawsze mamy bowiem szansę na zdobycie nowych umiejętności w swojej pracy, a dodatkowe kompetencje są wymagane przy awansie czy zmianie pracodawcy. Motywacją do nauki jest też chęć sprawdzenia się w nowej roli i odpowiedzenia sobie na pytanie, czy organizowanie spotkań sprawia mi satysfakcję, a także, czy ta działalność mnie rozwija. Organizatorzy często odchodzą od nas po roku współpracy. Podążają w swoją stronę. Zazwyczaj pozostają „w naszej orbicie”, dalej z nami współpracują, ale jednocześnie budują swoją karierę. Czasami decydują się na mentorowanie nowym osobom. Ten kontakt jest ważny i wartościowy. Dobrym przykładem jest Katarzyna Frąszczak, która zaczęła od bycia moją asystentką, a po dwóch latach ciężkiej pracy i ogromnego zaangażowania awansowała na moją zastępczynię. Obecnie odchodzi z projektu rozwijać swoją karierę za granicą. Karotki to duży krok do dalszej kariery.

Pomagaj i daj sobie pomóc
Ludzie, którzy przychodzą do Geek Girls Carrots często nie posiadają doświadczenia, jednak chcieliby je zdobyć. Dla mnie idealną osobą do współpracy jest człowiek, który powie wprost, że chce się uczyć! I do takich ludzi skierowane są projekty społeczne – do ludzi, którzy chcą się zaangażować. Dla mnie kluczowe jest, aby ludzie uczestniczący w projektach społecznych dawali, ale także brali, korzystali. Niestety, kobiety mają większą tendencję do pomagania niż do proszenia o wsparcie.

(…)

Lider
Według mnie, dobry lider potrafi w taki sposób zaprezentować zespołowi swoją misję, żeby pracownicy mogli się z nią utożsamić. Członkowie zespołu powinni czuć, że misja jest nie tylko ich wizją zawodową, ale także wizją życiową. Dobry lider zna mocne i słabe strony swojego zespołu. Tworzy jasne ramy działalności organizacji, tak aby każdy człowiek w grupie mógł swobodnie realizować swoje ambicje zawodowe, a także wykorzystać swoją kreatywność i rozwijać swoje kompetencje. Większość ludzi świetnie się rozwija wówczas,
gdy dostaje pole do działania, ma swobodę w podejmowaniu decyzji oraz gdy jest doceniana, wówczas utożsamiają się ze swoim projektem i poświęcają mu maksymalnie dość czasu. Tacy pracownicy będą nie tylko zaangażowani w swoją pracę, ale i spełnieni zawodowo. Ich codzienne zajęcie będzie im przynosić dużo satysfakcji.
Oczywiście niektórzy pracownicy domagają się jasnych, konkretnych poleceń i motywuje ich monitoring. W praktyce jednak takie osoby wybierają zajęcia mniej ambitne i w rezultacie rozwijają się wolniej. I to od lidera zależy, czy znajdzie dla nich miejsce w swojej organizacji, czy nie.

After Action Review
Od czasu do czasu zaliczamy porażki. Jednak nie szukamy wówczas czarownicy do spalenia na stosie, ale wspólnie analizujemy sytuację i identyfikujemy, co poszło nie tak. Po wszystkich zakończonych projektach, robimy after action review – to jest nasza ulubiona metoda oceniania projektów. Oceniamy, co zostało wykonane dobrze, z czego jesteśmy dumne, co warto powtórzyć następnym razem, a co jest do poprawy. Zawsze spisujemy najważniejsze punkty spotkania i uaktualniamy nasze manuale.
Mówimy sobie szczerze w oczy, co nam się nie udało i podejmujemy nowe decyzje. Zawsze zadaję pytanie, dlaczego tak się stało, co mogłyśmy zrobić lepiej. I jednocześnie skupiamy się na tym, co zrobiłyśmy źle. Uważam, że to jest ciekawa i skuteczna metoda.

(…)

O PRZYSZŁOŚCI…

Przyszłość
Chciałabym robić kolejne projekty społeczne. Prawdopodobnie w pewnym momencie zdecyduję się porzucić moje Karotki, a stanie się to wówczas, gdy stworzę na tyle silną strukturę, aby organizacja mogła samodzielnie działać. Jednak abym mogła odejść ze spokojnym sumieniem, muszę wyplenić z organizacji słabości, które wynikają z mojej osoby i mojego charakteru. Zauważyłam, że tam gdzie ja borykam się z problemami, tam również organizacja ma problem. Jeśli nie potrafię lub nie lubię czegoś robić, wówczas wszystkie niedociągnięcia odbijają się na Geek Girls Carrots. Mam już nowe pomysły na kolejne projekty społeczne i edukacyjne, które chciałabym zacząć wdrażać…

(…)

KOBIETY W IT

Stój na własnych nogach
Mam moją własną teorię, dlaczego pomiędzy mężczyznami a kobietami stale istnieje pewna przepaść na polu zawodowym. Mężczyźni są zazwyczaj wychowywani do tego, aby walczyć, konkurować, zdobywać, udowadniać światu swoją wartość i męskość. Są nagradzani przez społeczeństwo za to, że dzielą się swoją wiedzą, sprzedają się na polu biznesowym. Natomiast kobiety nie są uczone tych umiejętności w procesie społeczno-edukacyjnym czy podczas dorastania. Dziewczynki są przyuczane, aby „siedzieć w kącie”, poczekać aż zostaną
wywołane i być może pochwalone. Wówczas możemy poczuć się wyróżnione czy zadowolone. Ta sytuacja powoduje, iż nie potrafimy samodzielnie wychodzić ze swoimi propozycjami, aby się promować – może nieraz dostać kosza, ale nie poddawać się.

Gdy kobieta odnosi sukces …
…wówczas więcej się o tym sukcesie mówi, powstaje więcej szumu medialnego. O mężczyznach, którzy osiągają podobne sukcesy, mniej się wspomina, gdyż nie ma w tym fakcie niczego ciekawego czy niecodziennego. Media chcą mówić i pisać o takich historiach, dlatego namawiamy kobiety, żeby się chwaliły swoimi osiągnięciami.
Kobieta odnosząca sukces robi wrażenie zarówno na kobietach, jak i na mężczyznach. Staje się silną inspiracją dla obu stron.

(…)

Edukacja kobiet
W branży IT pracuje mniej kobiet. Jesteśmy wychowywane na dobre matki, żony, gosposie. Społeczeństwo zrzuca na nas odpowiedzialność za spokój zacisza domowego, za podtrzymywanie dobrej atmosfery w gniazdku rodzinnym. Natomiast nie oczekuje się od nas odnoszenia dużych sukcesów w biznesie, zarabiania dużych pieniędzy. W naszej kulturze kobieta może zostać w domu bądź pracować zawodowo. Społeczeństwo akceptuje obydwie sytuacje. Mężczyzna właściwie tego wyboru nie ma. Choć ta sytuacja także powoli się zmienia.
Dlaczego jest mało kobiet w IT? Odpowiedź jest prosta – społeczeństwa nie przykładają wystarczającej wagi do edukacji kobiet. I w rezultacie dziewczyny nie posiadają pewnych umiejętności, które są w biznesie wymagane.

Czy można być mamą i robić karierę?
Oczywiście, że można. Niektóre kobiety udowadniają, że można wszystko! Pytanie brzmi, czy umiemy podzielić swoją uwagę. Nie musimy wykonywać wszystkiego samodzielnie. Istotne jest, aby kobieta wiedziała, co jest dla niej naprawdę ważne, co muszę zrobić w życiu, aby czuć się spełniona? Nieszczęśliwa, niespełniona mama też
nie jest fajną mamą. Powinnyśmy zrozumieć, czego same chcemy dla siebie, a czego oczekuje od nas społeczeństwo czy nawet nasi najbliżsi. Należy te dwie sprawy rozgraniczyć. Musimy uczciwie sobie odpowiedzieć na pytanie: kim chciałam być, gdy byłam małą dziewczynką? Warto do tego wracać.
Wiele kobiet odnosi sukcesy w nauce, jednocześnie mając dzieci, zajmując się rodziną. Moją idolką jest Pani Profesor Agnieszka Zalewska, przewodnicząca Rady CERN. Jest pierwszą kobietą w CERN-ie wybraną na tak wysokie stanowisko. Jednocześnie jest profesorem fizyki i matką piątki dzieci. Czy da się więc pogodzić karierę zawodową, dzieci i rodzinę? Tak, da się, ale nie każda z nas chce wybrać taką drogę.

Dasz sobie radę!
W Warszawie kobiety startuperki nie muszą stawać się bardziej męskie. Uważam, że czasem dziewczynom jest nawet łatwiej, gdyż wyróżniają się w środowisku zdominowanym przez mężczyzn. W Polsce nigdy nie słyszałam historii, o jakich mówi się w Dolinie Krzemowej, że inwestor po zakończonym spotkaniu biznesowym zaprasza dziewczynę na kolację…
Dziewczyny startuperki są podziwiane oraz postrzegane jako przebojowe, choć, niestety, aktywnych dziewczyn jest wciąż za mało. Odnoszę wrażenie, że kobiety zbyt często wybierają „ciepłe kapcie”, ponieważ za taką postawę są przez społeczeństwo nagradzane. Nie są motywowane, dopingowane, aby iść do przodu. I tu tkwi problem – kobiety też potrzebują motywacji i wsparcia, choćby dobrego słowa w stylu: „Dasz sobie radę!”

O IDEAŁACH

„Kobiety na traktory”
Historycznie w Polsce kobiety zarządzały majątkami, zwłaszcza gdy mężczyźni w wyniku wojen, powstań czy rewolucji ginęli lub byli wywożeni do przymusowej pracy, m.in. na Syberię. W porównaniu z resztą świata, Polki dość szybko zyskały prawa wyborcze, bo już w 1918 roku, podczas gdy na przykład w Szwajcarii kobiety mogły głosować dopiero w 1971 roku! W czasie wojny – gdy mężczyźni walczyli na froncie – to kobiety pracowały w fabrykach, gdy zaś nastał PRL, nie bez kozery słynne stało się powiedzenie „kobiety na traktory”.
Kobiety faktycznie na tych traktorach zasiadły.

(…)

Ważne jest wspieranie innych ludzi…
W 2002 roku, przed rozpoczęciem studiów, pojechałam do Warszawy na kurs przygotowujący do egzaminów wstępnych. Przez cały miesiąc mieszkałam wówczas u cioci Heleny. Ciocia przygotowywała mi śniadania, dawała kieszonkowe, bardzo o mnie dbała. Kobieta, której nigdy wcześniej nie spotkałam otoczyła mnie prawdziwą opieką. Pewnego dnia zapytałam: ciociu jak ci się odwdzięczę? Powiedziała wtedy: dziecko, nie musisz mi się odwdzięczać, po prostu kiedyś w życiu pomóż komuś.
Często wracam do słów ciotki i porównuję je z zasadą pay it forward panującą w Dolinie Krzemowej. Jeżeli ty mi pomożesz, to ja pomogę komuś innemu, a ten ktoś komuś innemu.

(…)

Wdech, wydech
Bycie przedsiębiorcą jest jak ciągła huśtawka. Jednego dnia odbierasz wyróżnienie za zasługi, a za chwilę mierzysz się z potencjalnym bankructwem. Lęki przed tym, czy sobie poradzę, czy podejmę odpowiednie
decyzje, czy kluczowi współpracownicy nie odejdą od projektu – towarzyszą mi każdego dnia. I nigdy mnie nie opuszczą.
Uczę się, jak odróżniać lęki od instynktu i zdrowego rozsądku. Obserwowanie swoich emocji, myśli i uczuć jest w tym procesie bardzo przydatne. Poprzez budowanie dobrych nawyków i rytuałów zbroję się na czas kryzysu, będą wówczas stanowiły moje oparcie i staną się punktem wyjścia do dalszego działania.
Wstaję o siódmej rano. Joga. Kawa. Śniadanie.
Wieczorem – dwadzieścia minut medytacji i kilka stron książki. Kilka razy w tygodniu spisuję w dzienniku najważniejsze przemyślenia i wydarzenia minionych dni. Gdy przychodzą trudne chwile, zaczynam od liczenia oddechów: wdech, wydech.

* * *
Wywiad został przeprowadzony 27 sierpnia 2015 roku w San Francisco.

Kobiety globalne_okładka

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!