Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Kobieta w życiowej podróży

Kobieta w życiowej podróży

Paulina Młynarska

Warsztaty w Azji, nowa książka, głowa pełna pomysłów i mnóstwo energii do ich realizacji – Paulina Młynarska opowiada o życiowych wyborach, zmianach i rewolucjach.

Spięta, trochę nerwowa, rzadko uśmiechnięta – takie były moje wrażenia po pierwszym spotkaniu z Pauliną Młynarską. Poznałyśmy się dobrą dekadę temu, a ja miałam okazję obserwować jak przez te wszystkie lata Paulina się zmienia. Mimo różnych życiowych zakrętów, które ze złośliwą satysfakcją odnotowywała prasa plotkarska, udało jej się je wszystkie pokonać. Dziś Paulina Młynarska idzie własną drogą i jest ważnym głosem środowiska polskich feministek i kobiet walczących o swoje prawa. Wspiera kobiety w swoich książkach (Na błędach! Poradnik-odradnik oraz Jeszcze czego! Nie ma miłości bez równości), programach (Lustro w Onet TV, w którym pozwala zobaczyć znane kobiety naturalnie i bez makijażu), podczas warsztatów organizowanych w Kościelisku. Teraz szykuje kolejny projekt i z Polski rusza do Azji. W naszej rozmowie opowiedziała, co odkryła w Azji dla siebie i o sobie, czy boi się jeszcze zmian, jak radzi sobie w trudnych momentach i dlaczego lubi być w ciągłym ruchu.

Jakiś czas temu napisałaś na Facebooku, że sprzedajesz dom w Kościelisku. Pojawiło się trochę krytycznych komentarzy, Ty prosiłaś o powściągliwość, pisząc, że dzięki temu będziesz mogła zrealizować inny projekt. Byłaś tajemnicza – czy teraz możesz zdradzić coś więcej?

Wiem, że dla wielbicieli twórczości mojego ojca i dla wiernych czytelniczek i czytelników książek Zakopane odkopane i Zakopane nie ma przebacz!, które napisałam wspólnie z Beatą Sabałą-Zielińską, jestem kimś w rodzaju ich człowieka pod Giewontem i strażniczki pieczęci w jednym. W związku z tym powinnam tam pozostać do końca swoich dni. Jednak życie się toczy i zmienia. Czuję, że oddałam Podhalu to, co miałam do oddania i wzięłam, co było do wzięcia. Tak samo było z domem w Paryżu, a później na wsi pod Warszawą. Za każdym razem, zamykając drzwi miejsca, w którym przeżyłam ważny i intensywny czas, wiedziałam, że pora iść dalej. Jestem z natury nomadką, uwielbiam zwijać majdan i rozkładać go w nowym miejscu. Przede mną zdjęcia do serii dokumentalnej dla jednej z międzynarodowych stacji TV, a kiedy skończę ruszę do Azji – na Sri Lankę i do Kerali w południowych Indiach. Przenoszę tam z Kościeliska swoje warsztaty Miejsce Mocy i ruchome miejsce do pisania, żeby żyć w podróży. Zaczynam nowy rozdział i nową książkę. Ale będzie mnie można odwiedzać!

Dlaczego Azja? Co tam odkryłaś dla siebie i o sobie?

Jest tam ciepło! A tak na serio, chodzi o inną perspektywę, kolory, zapachy, przecudowną przyrodę, a przede wszystkim ludzi i ich opowieści. Kiedy ruszam w nieznane, znowu jestem zachwyconym dzieckiem, które wszystko widzi po raz pierwszy i wszystkiego po raz pierwszy doświadcza. Poza tym, bardzo chcę pisać ładne rzeczy, a kiedy jestem w Polsce nie mogę uwolnić się od feministycznego, skądinąd słusznego, permanentnego wk…wu. Nie chcę ograniczyć się do feministycznej publicystyki.

To dla Ciebie życiowa rewolucja czy raczej naturalny kolejny krok?

Wybór. Przygotowuję się do tej zmiany od dłuższego czasu. Rok temu TVN Style zrezygnowało z emitowania “Miasta Kobiet”. Program był na antenie od 12 lat, a ja pracowałam przy nim przez większość tego czasu. Pod koniec czułam, że to schyłek tej, co tu kryć, bezpiecznej i dobrze płatnej posady i powiedziałam sobie: „Lola, wchodzisz w czas dużej zmiany, nie zepsuj tego!”. Dałam sobie czas do namysłu, wiele medytowałam nad pytaniem, czego mi teraz trzeba i cierpliwie czekałam na odpowiedź, ufając, że życie mi ją przyniesie. Jednocześnie zaczęłam intensywnie pracować nad wieloma nowymi pomysłami: pisałam scenariusze i konspekty programów oraz książek, spotykałam się z ludźmi, którzy robią interesujące mnie rzeczy, czytałam, trochę się szkoliłam. W pewnym momencie te zasiane tu i tam nasiona zakiełkowały, pojawiły się konkretne propozycje i mogę śmiało powiedzieć, że otrzymałam swoją odpowiedź!

Poznałyśmy się dobrą dekadę temu. Przez te wszystkie lata obserwuję jak się zmieniasz i przepoczwarzasz. Od ponad roku mam wrażenie jednak, że wychodzisz do ludzi z zupełnie nową energią – jakby nagle wszystko wskoczyło na swoje miejsce, a ty znalazłaś się na właściwej drodze. Też masz takie poczucie czy to tylko magia Facebooka?

Poznałyśmy się w pierwszych, koszmarnych tygodniach mojej pracy przy Mieście Kobiet w TVN Style. Byłam wtedy trochę kosmitką, bo świeżo wróciłam po latach z Paryża, nikogo tu nie znałam, inaczej kombinowałam i wyglądałam, więc natychmiast spotkałam się ze zmasowanym atakiem wrogości. Na swoje nieszczęście, nie byłam wówczas jeszcze tak spokojna o siebie i tak ufna w swoje możliwości jak dziś, więc się potwornie przejęłam i spięłam. Bardzo źle wspominam tamten czas, chociaż wiem, że był on bezcenną lekcją. Potem jeszcze przez lata błądziłam, rzucałam się od ściany do ściany, aż wreszcie, pod wpływem terapii i własnej pracy wskoczyłam na ten właściwy tor. Od kliku lat, czuję, że moje życie jest takie jak lubię i chcę, aby było. Też czuję tę nową energię! To co piszę na FB jest autentyczne, niczego nie kreuję.

W książce Na błędach. Poradnik – odradnik dużo piszesz o tym momencie w swoim życiu, w którym znalazłaś się, jak to się mówi w „czarnej dupie”. Piszesz też o cierpliwym wychodzeniu z tego mrocznego miejsca. Kryzysy to dobry sposób na zmianę?

Każdy kryzys jest szansą, tylko nie zawsze mamy siłę, by ją wykorzystać. Uważam, że to co mnie uratowało, to fakt uświadomienia sobie, że naprawdę, bez ściemy, jeśli sama sobie nie pomogę, to po prostu nikt mi nie pomoże! Z wychodzenia z życiowego kryzysu uczyniłam priorytet i pracę na pełen etat. Wydałam wojnę byciu w czarnej dupie. Biegałam, medytowałam, mantrowałam, sprzątałam, szukałam roboty, chodziłam na grupę terapeutyczną, do psychiatry i do szamanki, czytałam – po prostu szukałam drogi wyjścia! Nie było łatwo, ponieważ dopadała mnie depresja, z którą trzeba nauczyć się żyć. Dziś wiem, że na jej dnie znalazłam skarby. Bez niej nie odkryłabym w terapii swojej prawdziwej historii, nie spotkałabym pewnych osób, nie sięgnęła po pewne książki i nie odmieniła swojego życia.

Większość z nas tych ciągłych zmian się boi i traktuje je jako zło konieczne. Jest się czego bać? Czym dla Ciebie jest zmiana?

Ja się już nie boję, albo może raczej mniej się boję. Już trochę umiem odróżnić bezpodstawny lęk od pomocnego strachu. Najbardziej współczuję tym, którzy i które są w nieznośnej życiowej sytuacji, którą da się zmienić albo zostawić i nie robią nic w tym kierunku, bo paraliżuje ich lęk przed nowym. Wszystko rozbija się o wiarę w siebie. O wyrobienie w sobie postawy: boję się, ale wiem, że zawsze sobie radzę, więc poradzę sobie i teraz. Praca nad tym jest szczególnie ważna dla kobiet, ponieważ w procesie wychowania jesteśmy bardzo silnie programowane na bezradność. To spadek po prababkach, które rzeczywiście były pozbawiane jakiejkolwiek sprawczości i decyzyjności w swoim życiu.

Skąd brać w sobie moc i odwagę do zmian – masz na to swoją receptę?

Ćwiczyć wiarę w siebie. Są doskonałe książki, które w tym pomagają. Bardzo polecam „Mimo lęku” Susan Jeffers. Trzeba wymagać od siebie i nie przerzucać na innych odpowiedzialności za swoje życie. Beata Pawlikowska powiedziała kiedyś bardzo proste zdanie: „Lenistwo wciąga!”. To prawda. Im więcej działasz, tym więcej poznajesz ludzi, a kto ma większą sieć kontaktów, ten więcej zdziała na tym świecie. Trzeba się wprawić w ruch!

Moje doświadczenie mówi, że nie tylko lęk rzuca nam kłody pod nogi, kiedy chcemy coś zmienić, ale także nasze przekonania na temat siebie. To one w decydujących momentach odzywają się w naszych głowach i kraczą – Daj spokój, nie uda ci się. Jesteś za słaba. Jeszcze za wcześnie. Jak sobie z nimi radzić? Co im odpowiedzieć?

Polskie wychowanie! Pełne pogardy, przemocy i okrucieństwa. Polska ma zbiorowy problem z wiarą w siebie wyniesiony z tego piekielnego procesu. Aby to odkręcić, trzeba wykonać pracę. Samo się nie zrobi. Swoje warsztaty zawsze zaczynam od prośby, by uczestniczki się przedstawiły, jednocześnie mówiąc w czym są doskonałe. Bardzo szybko okazuje się, że nie potrafią tego nazwać, albo nie przechodzi im to przez gardło. Większość z nas, ma, za przeproszeniem, syndrom bezwartościowego gówna. Jak mamy być szczęśliwe, nienawidząc siebie? Trzeba z tym skończyć i zacząć traktować siebie z szacunkiem, dobrocią i serdecznością. To wymaga czasu, ale przynosi wspaniałe efekty!

Spotykam wiele kobiet, które odniosły sukcesy i wiele z nich, gdy rozmawiamy o ich osiągnięciach mówi – Ale ja przecież nie osiągnęłam niczego szczególnego. Z drugiej strony o kobietach, które otwarcie mówią o swoich sukcesach mówi się, że są zarozumiałe, przemądrzałe – krótko mówiąc suki. Co z tymi naszymi sukcesami mamy począć?

Jak mawiał Bob Marley, niektóre są tak biedne, że mają tylko pieniądze! Znam milionerki, których poczucie własnej wartości jest tak niskie, że kupują sobie przyjaciół i uciekają od realnego świata. Jeszcze raz – wiara w siebie. Natomiast jeżeli ktoś o mnie mówi, że jestem suką, bo pracuję i odniosłam sukces, to nie jest mój problem, tylko tej osoby. Czy masz kasę, czy też nie, liczy się tylko i wyłącznie to co masz w głowie i w sercu. Jesteś ciekawą, fajną i miłą osobą, czy nadętą snobką, albo wieczną marudą? Oto jest pytanie.

A co dla Ciebie jest dziś Twoim sukcesem?

Jak na człowieka w moim wieku, w naszym kręgu kulturowym, mam do dyspozycji bardzo duży zakres osobistej wolności.

Opowiedz mi trochę o warsztatach w Azji. Dla kogo je stworzyłaś?

Dla osób, które chcą, by daleka podróż była czymś więcej, niż tylko zwiedzaniem pięknych miejsc. Przekazuję podczas nich wiedzę, którą zdobywałam i kumulowałam przez ostatnie ćwierć wieku i która pozwoliła mi stać się dziś osobą, którą jestem i chcę być. Kobietą spełnioną, szczęśliwą, odważną i silną. Uczę jak sięgać do pokładów mocy, która w nas drzemie i tylko czeka, by zacząć zmieniać nasze życie na lepsze. Pomagam rozpocząć pracę nad uzyskaniem pełnej wiary w siebie. Sporo czasu poświęcam też dorosłości i dobrej, zdrowej samotności. Dlaczego w tak wielu sytuacjach rządzą nami emocje dziecka i po co nam ci wszyscy doradcy? Przecież my same i sami doskonale wiemy co jest dla nas dobre, tylko nawykowo sobie nie ufamy. Uczę pokładania zaufania w sobie samej.

Z czym chciałabyś, żeby kobiety wróciły po tych warsztatach?

Nie tylko kobiety! Chociaż są one w zdecydowanej przewadze.Warsztaty od kilku lat z sukcesem odbywają się w Kościelisku. Kiedy zaczynałam je prowadzić, chciałam po prostu wlać w ludzi trochę wiary w swoje możliwości i kompetencje oraz nauczyć ich podstawowych technik radzenia sobie ze stresem w chwilach trudnych życiowych i zawodowych konfrontacji, co jest umiejętnością, jaką wyrabia w sobie każda osoba pracująca na wizji, stąd takie powodzenie szkoleń przez nas prowadzonych. Byłam zadziwiona, kiedy uczestniczki i uczestnicy zaczęli pisać do mnie maile po powrocie z warsztatów i opowiadać, jak bardzo na plus zmieniło się ich patrzenie na siebie samych! Dziś wiem, że udało mi się sprawić rzecz naprawdę fajną: ludzie wracają ode mnie zabierając miejsce mocy z sobą w swoich sercach. I o to chodzi! A przy okazji, coś wspaniałego, wszystkie „moje” grupy są ze sobą zaprzyjaźnione i spotykają się jako znajomi nie tylko na FB. W Azji będziemy mieć więcej czasu niż w Kościelisku, a w programie znajdą się bardzo dla mnie ważne i działające cuda medytacje. Podróż sama w sobie skłania do ważnych decyzji i przemyśleń, więc jestem przekonana, że zakończenie jej trzema dniami intensywnej, ale bardzo przyjemnej, pracy wewnętrznej będzie strzałem w 10!
Zapraszam po szczegóły na moją stronę www.paulinamlynarska.pl i na asiadreamtrips.com

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij