Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Matki Polki Wojowniczki

Matki Polki Wojowniczki

Monika Magoska-Suchar i Sylwia Dubielecka

Początkujący pisarz musi stawić czoła wielu wyzwaniom. O tym jak wydać debiutancką książkę i nie stracić pasji pisania opowiadają Monika Magoska-Suchar i Sylwia Dubielecka.

„(…) za byciem wojownikiem nie zawsze przemawiają wyłącznie mięśnie, płeć czy młody wiek. Jeśli cechuje cię odwaga i waleczne serce, możesz się nim stać bez względu na to, kim jesteś.”
Klątwa Przeznaczenia, str. 768

Zaczęło się od niewinnej zabawy. Na lekcji w liceum jedna podsunęła drugiej notes z pytaniem: „Może zagramy?” I tak przystąpiłyśmy do pisania historii Severa i jego ukochanej, głównych bohaterów „Klątwy Przeznaczenia”. Tworzyłyśmy ją, ukrywając zapiski przed nauczycielami, a to pod ławką, a to pod zeszytami, pisałyśmy także na kolanach podczas przerw, w środkach komunikacji miejskiej, w kawiarniach i domu. Wzorem gier fabularnych (czyli inaczej RPG- role playing games) jedna z nas kreowała świat i bohaterów, była mocą sprawczą, mistrzem gry, druga musiała odnajdywać się w niecodziennych sytuacjach, stworzonych przez partnerkę. Nigdy nie wiedziałyśmy do końca, co będzie dalej, i zawsze chciałyśmy więcej.

Licealna zabawa szybko przerodziła się w prawdziwą pasję. Nasze notesy czytali najbliżsi i znajomi, a ich zainteresowanie dodatkowo nas motywowało. Kontynuowałyśmy więc wymianę myśli i zdań podczas studiów, choć nie było to proste, gdyż każda z nas obrała inny kierunek- jedna prawo, druga filologię angielską. Gdy wkroczyłyśmy w życie dorosłe i założyłyśmy rodziny, nasze spotkania stały się bardzo rzadkie, uznałyśmy wobec tego, że czas przestać pisać ręcznie w notesach i zacząć korzystać z nowoczesnych technologii. Zmieniłyśmy także styl i sposób współpracy- tworzyłyśmy już w jednakowym stopniu świat i postacie, planując wydarzenia wspólnie.

A kiedy stałyśmy się mamami, pisanie okazało się dla nas deską ratunkową i prawdziwą odskocznią od rutyny. Bo jak tu nie zwariować przy bliźniakach, które w jednym momencie chcą tego samego, lub przy trójce małych dzieci, z których każde ma inne wymagania, a my musimy dokonywać wyborów czy lepiej najpierw przewinąć jedno, czy lepiej nakarmić drugie, czy może zasznurować buty trzeciemu. Obie czujemy się spełnione w macierzyństwie, kochamy nasze pociechy, ale z całą pewnością przychodzi nam to łatwiej dzięki temu, że wygospodarowałyśmy cząstkę czasu dla siebie i realizację własnej pasji. Nocne pobudki zaś nie bolą tak bardzo, gdyż nauczyłyśmy się je wykorzystywać na wymyślanie kolejnych wątków naszej powieści.

Może tak odrobina szaleństwa? Może nadać temu głębszy sens? Inny wymiar? Kiedy w przypływie spontanicznego pomysłu podjęłyśmy decyzję, że spróbujemy rozpowszechnić nasz tekst, nie wiedziałyśmy, z czym to się wiąże. Najpierw chciałyśmy ot tak przenieść dawne zapiski do komputera, co skończyło się na tym, że powstało całkiem nowe dzieło zainspirowane jedynie postaciami, miejscami i wydarzeniami z pierwowzoru. Samokrytyka nie pozwoliła nam przepisać dziewczęcych żartów – uważamy, że zawsze można zrobić coś lepiej, zarówno z szacunku dla siebie, jak i naszego czytelnika. Gdy więc już uznałyśmy, że efekt jest zadowalający – a nad tym pracowałyśmy kilka lat – postanowiłyśmy wysłać gotowy plik do parunastu wydawnictw. Najpierw starannie je wyselekcjonowałyśmy, wybierając te, które publikowały teksty o podobnym do „Klątwy” charakterze, i te, które dawały szansę debiutantom.

Potem czekałyśmy.

Początkujący pisarz musi stawić czoła wielu wyzwaniom. Po pierwsze musi uzbroić się w cierpliwość, gdyż może się okazać, że przez kilka miesięcy nikt mu nie odpowiada, nawet ci, którzy na swych witrynach gwarantują wiadomość zwrotną, choćby negatywną. Do nas odezwało się jedno wydawnictwo i to z nim postanowiłyśmy nawiązać współpracę. Umowę, którą nam zaproponowano, wielokrotnie sczytywałyśmy i poprawiałyśmy, na samo zaś jej podpisanie udałyśmy się do siedziby wydawnictwa. Tak, my- Matki Polki, wzięłyśmy sobie dzień wolnego od rodziny i wyruszyłyśmy po przygodę, z samego centrum Polski nad morze. Nasza radość sięgała wówczas zenitu, później jednak już tak kolorowo nie było. Oprócz cierpliwości okazało się bowiem, że potrzeba dużo czasu na redakcję i korektę powieści, a gdy wychowuje się małe dzieci, nigdy nie ma go za wiele. Czas na naniesienie poprawek jest ściśle określony w umowie. Mimo wydłużenia go przez nas do maksimum, gdy otrzymałyśmy nasz ośmiusetstronicowy tekst, w którym całkowicie zmieniono pierwotną narrację, ujednolicono ją, burząc całkowicie nasz pierwotny zamysł, przez czternaście dni, które przypadły na wakacyjny wyjazd jednej z nas, ścigałyśmy się ze wskazówkami zegara, modyfikując całość na nowo, aby tylko zdążyć. Takich korekt wykonałyśmy wiele, a przecież gdy wysyłałyśmy tekst do wydawnictwa po parokrotnym sczytaniu, wydawało nam się, że jest on poprawny. Trzeba więc niewątpliwie przygotować się na wielomiesięczną pracę, nim ostateczna wersja zostanie oddana do druku.

Kolejne wyzwanie przyszło wraz z recenzjami. Pierwsze przedpremierowe opinie czytelników pojawiły się już w grudniu. Zaciekawione odbiorem naszej powieści, postanowiłyśmy zgłębić ten temat i, używając portali społecznościowych, nawiązałyśmy osobisty kontakt z blogami, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Dzięki rozmowom z osobami tworzącymi blogi książkowe, dowiedziałyśmy się nie tylko więcej o ich wrażeniach odnośnie „Klątwy”, ale przede wszystkim otrzymałyśmy cenne wskazówki, jak promować powieść. Okazało się między innymi, że warto prawidłowo zdefiniować typ tekstu i grupę odbiorców. Nasza książka ze względu na specyficzne realia oficjalnie została zaklasyfikowana do fantastyki, choć z całą pewnością bliżej jej do literatury kobiecej. Świat, w którym magia spotyka się z mieczem, a bohaterowie mieszkają w pradawnych zamkach, to w końcu tylko otoczka dla pisania o miłości, walce, poświęceniu, a także sile kobiecości (stąd znacząca data premiery naszego dzieła- 8 marca!). Wiedząc już, jakiemu czytelnikowi powinny spodobać się perypetie Severa i jego wybranki, zaczęłyśmy poszerzać grono znajomych, do których, przełamując własną nieśmiałość, zapraszałyśmy również znane pisarki. Nie było to łatwe, gdyż o ile część osób bardzo życzliwie nas przyjmowała, ofiarując swoje wsparcie, inne zamykały nam- debiutantkom!- drzwi przed nosem.

Wbrew zniechęcającym głosom walczyłyśmy jednak dalej. Za radą nowo poznanych przyjaciół założyłyśmy fanpage oraz konto na innym znanym portalu społecznościowym, aby rozpowszechniać informacje na temat naszego dzieła. To oni, a w zasadzie one- nasze pierwsze czytelniczki, zmotywowały nas do działania, mówiąc, o co jeszcze powinnyśmy się postarać. W efekcie uzyskałyśmy różne patronaty, które widnieją na okładce książki, oraz rekomendacje na skrzydełkach. Niedługo otrzymamy materiały od wydawnictwa niezbędne do promocji, ale oprócz tych, posiadamy także inne, stworzone przez naszych fanów. Pierwsze zakładki z cytatami z książki już u nas są i zaprojektowała je jedna z utalentowanych blogerek.

Gdybyśmy miały udzielić jakichś rad początkującym pisarzom, najważniejsza brzmiałaby: „Nie poddawaj się”. Nie załamuj, gdy ślesz powieść do wielu wydawnictw, a te uparcie milczą. Nie zrażaj, gdy poprawiasz po raz setny tekst i ciągle daleko mu do doskonałości. I nie siedź z założonymi rękoma, czekając, aż czytelnik sam do ciebie przyjdzie, bo nawet jeśli napisałeś wspaniałe dzieło, nikt się o nim nie dowie, jeśli nie będzie odpowiednio rozreklamowane. Dobry tekst to tylko połowa sukcesu, reszta to ciężka praca i skuteczny marketing.

Czym jest więc dla nas obecnie pisanie? Przyjemnością, na którą trudno nam znaleźć czas. Promocja książki to kontakt non-stop z ludźmi, pisanie maili, czatowanie, pozyskiwanie informacji, poszukiwanie potencjalnych odbiorców, wysyłanie zapytań do prasy. To drugi etat, na który nie byłyśmy przygotowane, ale dzięki któremu poznałyśmy wspaniałych ludzi, a to już jest bezcenne.

Więcej o autorkach i książce przeczytacie na Fanpejdżu “Klątwy przeznaczenia”.

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

[newsletter_form type="minimal"]

NEWSLETTER

Potrzebujesz jeszcze więcej motywacji, inspiracji i wiedzy?

Bądź na bieżąco i zapisz się do naszego newslettera!





Podanie przez Ciebie powyższych danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do korzystania z Newslettera.
Zapisując się wyrażasz zgodę na przesyłanie przez nas informacji o tematyce motywacyjnej, rozwoju osobistego, nowościach w serwisie oraz informacji handlowych.
Administratorem danych osobowych jest Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką z siedzibą w Warszawie (00-012) przy ul. Podchorążych 75/77 lok. 2.
Zapoznaj się z naszą Polityką Prywatności, z której dowiesz się, jak chronimy Twoje dane.

Na tej stronie wykorzystujemy cookies. Uzyskujemy do nich dostęp w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia prawidłowego działania strony. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia w swojej przeglądarce. Zobacz więcej w Polityce Prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close