Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Miliony kobiet wyszły na ulicę

Miliony kobiet wyszły na ulicę

5 milionów ludzi wyszło na ulice Waszyngtonu, Los Angeles i Londynu, by zaprotestować przeciwko łamaniu i ograniczaniu praw kobiet. Jak nie zmarnować takiego potencjału?

21 stycznia protesty odbyły się we wszystkich 50 stanach w USA. Kobiety i mężczyźni wyszli także na ulice Londynu i Paryża. W sumie protestowało ponad 5 milionów osób. Protest wsparło wiele gwiazd – podczas marszu przemawiały m.in. Scarlett Johansson, Madonna, Alicia Keys i Ashley Judd.

Sam pomysł na marsz pojawił się, gdy w listopadzie ubiegłego roku ogłoszono wyniki wyborów prezydenckich. Trump dla wielu jest symbolem nietolerancji, mizoginii i zagrożenia amerykańskiej demokracji. Temat praw kobiet i równości płci wielokrotnie w debacie wyborczej powracał. Nie tylko dlatego, że konkurentką biznesmena była Hillary Clinton. W trakcie kampanii dziennik Washington Post opublikował nagranie z 2005 roku, w którym Trump w sposób wulgarny wypowiadał się o kobietach, przekonując znajomego, że status gwiazdy pozwala mu macać je, kiedy tylko ma na to ochotę. Sformułowanie „grab them by the pussy”, którego użył obiegło media i stało się początkiem gorącej debaty na temat granic molestowania seksualnego i traktowania kobiet przez mężczyzn posiadających władzę.

Tym większym zaskoczeniem było, że 53% wyborców Trumpa to właśnie kobiety. Wiele tłumaczyło potem, że ważniejsze od seksistowskich zachowań kandydata Republikanów była nadzieja na to, że Trump zapewni nowe miejsca pracy i przyczyni się do podniesienia dochodów. Kobieca solidarność przegrała ze skutkami wieloletniego kryzysu gospodarczego i trudną rzeczywistością.

Ale to także kobiety postanowiły dać odpór alfasamczej retoryce Donalda Trumpa, organizując marsz, zaplanowany na dzień po zaprzysiężeniu nowego prezydenta. Choć prawa kobiet i ich sytuacja były w centrum protestu, dla wielu marsze stały się okazją, by wyrazić sprzeciw wobec politycznej i społecznej wizji Trumpa. Dlatego obok haseł wzywających do równości płac, równego traktowania kobiet i mężczyzn w sferze zawodowej, społecznej i politycznej, obrony praw kobiet do opieki medycznej i dostępu do antykoncepcji, pojawiały się także hasła wzywające do tolerancji dla ludzi innych ras, religii, światopoglądu, przestrzegania praw osób LGBT i walki o ochronę środowiska. Dzięki temu na ulicach amerykańskich miast ręka w rękę solidarnie szły i kobiety, i mężczyźni.

„Maszerujemy, by kobiety miały dostęp antykoncepcji i do opieki medycznej na dobrym poziomie, by chronić ich prawo do aborcji. Maszerujemy w imieniu każdej siostry, która została zgwałcona lub była ofiarą przemocy, molestowania, której płaci się mniej niż mężczyźnie. Maszerujemy przeciwko Donaldowi Trumpowi, by strach i wstyd zamienić w siłę” – napisała w dzienniku “The Guardian” Eve Ensler, amerykańska dramatopisarka.

O amerykańskim marszu kobiet mówiły wszystkie media. Dziś dziennikarze i komentatorzy zastanawiają się – co dalej? Co począć z tak potężnym potencjałem, a przede wszystkim jak go nie zmarnować? Wiele ruchów, choćby Occupy, po początkowej euforii i entuzjazmie, który porywał tłumy, powoli wygasało, a ich cele i strategie rozmywały się. „Jeśli wydaje ci się, że poszłaś na marsz 21 stycznia i dzięki temu 22 stycznia obudzisz się w innym świecie, jesteś w błędzie” – napisał w Guardianie Micah White, współtwórca ruchu Occupy Wall Street. White wytyka w swoim tekście wszystkie błędy, które można popełnić na drodze do zbudowania solidarnego i prodemokratycznego ruchu. Wskazuje także, co można zrobić, by spontaniczna aktywność i gniew, które połączyły setki tysięcy Amerykanów przekuć w inicjatywę, która miałaby szansę stać się politycznym graczem. Ruch, który skończy na maszerowaniu i nie stworzy strategii sięgania po władzę, zostanie memem i miłym wspomnieniem. „Łatwo ulec złudzeniu i nadziei, że wielki plusk zmieni się samoistnie w niosące zmianę tsunami” – przekonuje White.

Teraz, gdy fala entuzjazmu opada, zaczynają pojawiać się także głosy krytyczne, mówiące m.in. o tym, że maszerujące kobiety nie mają prawa wypowiadać się w imieniu wszystkich Amerykanek. Sceptyczne są także kobiety protestujące przeciwko prawu do aborcji, które uważają, że takie marsze dzielą Amerykanów, zamiast ich jednoczyć. Same czują się wykluczone z dyskusji. Organizatorzy marszu przekonują jednak, że ich inicjatywa ma łączyć, nie dzielić. Rozpoczęli już także kolejną akcję – 10 działań w 100 dni. Pierwszym ma być wysłanie kartki lub listu do jednego z senatorów w obronie praw kobiet, praw pracowniczych, ochrony środowiska.

To jednak kropla w oceanie. Wielu ekspertów wskazuje, że koniecznie jest zbudowanie od podstaw całej organizacji i strategii działania. Bez tego entuzjazm i poparcie szybko się rozmyją. Inni wskazują, że potrzebni są wyraziści liderzy, którzy będą łączyć różne środowiska. Już teraz czarnoskóre kobiety obawiają się, że ruch zostanie zdominowany przez białe kobiety z klasy średniej. Dzięki stawiającym na różnorodność liderkom, takie obawy przynajmniej w części można złagodzić.

Wątpliwości jest sporo, a przyszłość ruchu, który wyciągnął na ulice miliony osób wciąż nieprzewidywalna. Jedno jest pewne – „Czeka nas dużo ciężkiej pracy” – powtarzają organizatorki i osoby wspierające marsz. Warto obserwować je uważnie. Być może to, co wymyślą stanie się inspiracją także dla kobiet w Polsce.

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

NEWSLETTER

Potrzebujesz jeszcze więcej motywacji, inspiracji i wiedzy?

Bądź na bieżąco i zapisz się do naszego newslettera!





Podanie przez Ciebie powyższych danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do korzystania z Newslettera.
Zapisując się wyrażasz zgodę na przesyłanie przez nas informacji o tematyce motywacyjnej, rozwoju osobistego, nowościach w serwisie oraz informacji handlowych.
Administratorem danych osobowych jest Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką z siedzibą w Warszawie (00-012) przy ul. Podchorążych 75/77 lok. 2.
Zapoznaj się z naszą Polityką Prywatności, z której dowiesz się, jak chronimy Twoje dane.

Na tej stronie wykorzystujemy cookies. Uzyskujemy do nich dostęp w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia prawidłowego działania strony. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia w swojej przeglądarce. Zobacz więcej w Polityce Prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close