Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Miłość, która daje siłę i nadzieję do walki

Miłość, która daje siłę i nadzieję do walki

Basia Bagorro
Basia Bagorro

Zostało już tylko kilka dni na zebranie środków, które pomogą Basi żyć bez bólu. O Basi i walce o jej zdrowie opowiada jej mama, Emilia Bagorro.

Ile kosztuje uśmiech dziecka? Tego chorego, które walczy z potwornym bólem potrafi kosztować słono – to koszt kolejnych operacji, rehabilitacji, zabiegów. Wszystko po to, żeby minął ból, żeby znów można było się śmiać. W przypadku Basi potrzeba uzbierać teraz 400 tys. zł. W akcję zaangażowało się wiele osób i efekty już widać – ponad 10 tys. osób przekazało datek na SiePomaga i 75% potrzebnej sumy jest już na koncie. Zostało jeszcze kilka dni do końca zbiórki, wciąż brakuje kilkadziesiąt tysięcy złotych. Walka o zdrowie dziecka to ciągła walka z czasem i o czas.

Basia z mamą
Basia z mamą, Emilią

O tym, z czym mierzy się matka, która walczy o córkę i samotnie wychowuje swoje dzieci, o wielkiej miłości, która przenosi góry i o jednym, jedynym marzeniu zdeterminowanej matki Emilia Bagorro, mama Basi opowiada Dagny Kurdwanowskiej.

Dagny Kurdwanowska: Ułamek sekundy zdecydował o przyszłości małej dziewczynki – Basia uległa wypadkowi. W jaki sposób ten wypadek zmienił życie Basi, Pani i całej rodziny?

Emilia Bagorro: Basia uległa wypadkowi w wieku 19 miesięcy. Potrafiła chodzić, biegać, coraz więcej mówiła. Każdego dnia pojawiały się nowe umiejętności. W jednym momencie straciła wszystko, co potrafi dziecko w tym wieku. Od tamtego dnia szpital stał się naszym drugim domem. Miesiące spędzone w szpitalu: śpiączka, niedotlenienie, obrzęk mózgu a w konsekwencji niedowład 4-kończynowy spastyczny. Basia przestała chodzić, mówić. Nasze życie, przedtem szczęśliwe i można powiedzieć, że beztroskie zmieniło się w życie przepełnione bólem i strachem o Basię. Gdy kilka tygodni po wypadku lekarz powiedział, że „z Basi nic nie będzie i że są miejsca, gdzie można oddać takie dzieci”, wiedziałam jedno, że zrobię wszystko, żeby pomóc Basi, że nie zostawię swojej córeczki. Przez te wszystkie lata od wypadku spędziłam z Basią długie miesiące na turnusach rehabilitacyjnych w różnych ośrodkach rehabilitacyjnych . Na nowo uczyłam się swojego dziecka. Uczyłam się być mamą dziecka niepełnosprawnego… Ale też nauczyłam się, co to znaczy kochać bezwarunkowo w 100% . Niestety dziecko niepełnosprawne to ogromna próba dla przetrwania rodziny… Od 8 lat samotnie wychowuję Basię i jej młodszego brata.

Basia z mamą

Przeglądam zdjęcia Basi – na jednych widać dziecko takie, jakie każdy rodzic chciałby widzieć, uśmiechnięte. Na innych widać grymas bólu cierpienia. Jaka jest Pani córka? Jak wygląda jej codzienność?

Basia przed wypadkiem była bardzo pogodnym i radosnym dzieckiem. Teraz jest już nastolatką, ale nadal mimo wszystko bardzo pogodną z ogromnym poczuciem humoru. Basia, mimo że nie mówi, wszystko rozumie. Ma cudowny uśmiech i niesamowity dar zjednywania sobie ludzi. Do listopada 2015 roku chodziła do szkoły specjalnej, którą uwielbiała. Niestety na skutek pogorszenia się stanu zdrowia musiałyśmy zrezygnować ze szkoły. Basia ma nauczanie indywidualne. W ciągu ostatnich 18 miesięcy, 5 miesięcy spędziłyśmy w szpitalach a Basia przeszła 7 operacji, w tym ostatnią bardzo poważną operację kręgosłupa. Pomimo ogromu cierpienia i bólu Basia zachowuje pogodę ducha. Codziennie zadziwia mnie swoją siłą, wolą życia. Basia każdego dnia jest rehabilitowana. Od 3 tygodni jesteśmy w Klinice w Karlsbadzie w Niemczech. Basia bardzo dobrze zniosła 10-godzinną operację kręgosłupa. Niestety doszły powikłania w postaci zapalenia płuc, które jest już wyleczone. Od kilku dni powinnyśmy być już w domu, ale Basi pękła kość udowa i to wydłuży niestety nasz pobyt w szpitalu o kolejne 2 tygodnie.

W tych zmaganiach towarzyszy jej Pani – jak wygląda ta walka z perspektywy matki?

Kocham Basię nad życie. Akceptuję ją w 100%. Jej cierpienie jest moim cierpieniem…Nie ma nic gorszego niż bezradność i brak możliwości pomocy, ulżenie w bólu. Towarzyszenie własnemu dziecku w jego cierpieniu jest bardzo trudne, bo oddałabym wszystko, żeby w jej życiu nie było już bólu. Ta walka to również strach czy i co się uda wywalczyć, czy podjęłam słuszne decyzje dotyczące leczenia Basi, czy zrobiłam wszystko, co można było zrobić. To również ciągła nadzieja i wiara, że będzie lepiej.

Ma Pani poczucie, że walka z bólem, walka o zdrowie, o sprawność, o środki i fundusze na leczenie to także ciągła walka z czasem i o czas?

Niestety to prawda. Od 14 lat żyję w ciągłym niedoczasie. Ciągle mam dużo tematów do nadganiania, ciągle pojawiają się nowe. Szukanie darczyńców, możliwości finansowania leczenia i rehabilitacji, nowych rozwiązań, sprzętu ortopedycznego, nowych metod leczenia… I świadomość, że na pewne rzeczy jest już zbyt późno.

Rodzice walczący o zdrowie dzieci mówią o różnych barierach na jakie natrafiają – brak pomocy ze strony państwa, brak wsparcia finansowego, strach, że nie podołają i brak wsparcia psychologicznego, wstyd, że muszą prosić o pomoc inne osoby. Co dla Pani jest największą trudnością w tej sytuacji?

Wszystko po trochu. Ale chyba największym problemem jest ciągłe proszenie o pomoc, pisanie apeli, organizowanie zbiórek, itp. Zawsze bardzo dużo mnie to kosztowało. Jednak po tylu latach wiem, że nie ma innej drogi i zawsze powtarzam, że każdy ma wybór: może pomóc, ale nie musi. Ja nie mam wyboru, więc chowam dumę do kieszeni i proszę o pomoc.

Co byłoby dla Pani wsparciem w takiej walce, jaką od tylu lat toczycie?

Z pewnością zabezpieczenie materialne leczenia i rehabilitacji mojej córeczki.

Niektórzy wpłacając na siepomaga.pl dopisuję „Emilia, nie jesteś sama” – takie słowa to także rodzaj wsparcia?

Każdy taki wpis jest dla mnie bardzo ważny i powoduje łzy wzruszenia. Świadomość, że nie jest się w tym wszystkim samej jest bardzo wspierająca. Kolejne święta spędzam z Basią w szpitalu i każde dobre słowo, ciepła myśl jest dla mnie bardzo ważna.

Ma Pani swoich aniołów stróżów – ludzi, którzy Panią wspierają?

Tak. Mamy z Basią całe sztaby aniołów. To moi przyjaciele, którzy są w naszym życiu bez względu na problemy, to ludzie, którzy oferują swoją pomoc, swój czas dla Basi. Ciągle poznaję fantastycznych, bezinteresownych ludzi, którzy angażują się całym sercem w pomoc dla mojej córki.

Zdarzają się chwile zwątpienia?

O tak. Chwile zwątpienia, czy podjęłam dobrą decyzję dotyczącą leczenia Basi, chwile zwątpienia czy dam radę uzbierać potrzebne środki i najtrudniejsze chwile, gdy coś idzie nie tak, gdy pojawiają się kolejne problemy zdrowotne, których w ogóle się nie spodziewałam. Chwile zwątpienia, gdy Basia mówi, że nienawidzi swojej nogi, gdy mówi, że chce do Boga.

Ma Pani swój sposób na to, żeby nie zgubić nadziei?

To przede wszystkim totalnie bezwarunkowa miłość do Basi, skupienie się na tym, co mam, a nie czego mi brakuje, bo zawsze znajdzie się coś za co możemy być wdzięczni.

Jakie jest Pani największe marzenie?

Na chwilę obecną jedyne o czym marzę to życie bez bólu dla mojej córeczki.

Co chciałby Pani powiedzieć tym, którzy już wpłacili pieniądze i tym, którzy właśnie zastanawiają się, czy to zrobić?

Przede wszystkim pragnę podziękować z całego serca wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób wspierają mnie i Basię. To wszystko, co robię dla swojej córeczki jest możliwe tylko i wyłącznie dzięki Waszej pomoc. Dajecie mi siłę do walki o Basię, a także utwierdzacie mnie w przekonaniu, że to, co robię jest dobre dla mojego dziecka. Dziękuję.

Basia

Więcej informacji na temat leczenia Basi, jej rehabilitacji i możliwości wsparcia znajdziesz TUTAJ

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

NEWSLETTER

Potrzebujesz jeszcze więcej motywacji, inspiracji i wiedzy?

Bądź na bieżąco i zapisz się do naszego newslettera!





Podanie przez Ciebie powyższych danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do korzystania z Newslettera.
Zapisując się wyrażasz zgodę na przesyłanie przez nas informacji o tematyce motywacyjnej, rozwoju osobistego, nowościach w serwisie oraz informacji handlowych.
Administratorem danych osobowych jest Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką z siedzibą w Warszawie (00-012) przy ul. Podchorążych 75/77 lok. 2.
Zapoznaj się z naszą Polityką Prywatności, z której dowiesz się, jak chronimy Twoje dane.

Na tej stronie wykorzystujemy cookies. Uzyskujemy do nich dostęp w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia prawidłowego działania strony. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia w swojej przeglądarce. Zobacz więcej w Polityce Prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close