Mi艂o艣膰 to historia uczucia, kt贸re w艂a艣nie doros艂o

Dagny Kurdwanowska

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin
Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin

 

 

O tym, czy m臋偶czy藕ni potrafi膮 m贸wi膰 o mi艂o艣ci opowiada pisarz, Piotr Adamczyk.

Je艣li m臋偶czy藕ni nie potrafi膮 rozmawia膰 o mi艂o艣ci, Piotr Adamczyk jest wyj膮tkiem – o mi艂o艣ci nie tylko pasjonuj膮co m贸wi, ale i pisze. W swoich ksi膮偶kach Po偶膮danie mieszka w szafie i Dom t臋sknot pokaza艂, 偶e m臋偶czyzna wra偶liwy i zakochany nadal pozostaje m臋ski. To jak to jest z tymi m臋偶czyznami? Czy cierpi膮 na kryzys m臋sko艣ci? S膮 onie艣mieleni przez wsp贸艂czesne kobiety? A mo偶e wszyscy przechodzimy kryzys blisko艣ci i zaczynamy si臋 gubi膰 w hipermarkiecie uczu膰 i seksu? O tym, czy istnieje mi艂o艣膰 od pierwszego wejrzenia, kiedy mi艂o艣膰 staje si臋 dojrza艂a i czy kobiety ufaj膮 wra偶liwym facetom Piotr Adamczyk opowiada Dagny Kurdwanowskiej.

Wierzysz w mi艂o艣膰 od pierwszego wejrzenia?

Zale偶y, na kogo si臋 patrzy! I gdzie. O, i na pla偶y dla naturyst贸w! Tak, na pla偶y dla naturyst贸w mi艂o艣膰 od pierwszego wejrzenia jest bardzo prawdopodobna! Ale nie w zimie, oczywi艣cie. A tak serio, to mamy tu chyba problem z definicj膮. Od pierwszego wejrzenia na pewno mo偶liwe jest po偶膮danie, co wi臋cej 鈥 po偶膮danie mo偶liwe jest nawet jeszcze przed pierwszym wejrzeniem. Mo偶na przecie偶 kogo艣 po偶膮da膰 jeszcze przed pierwszym spotkaniem, na podstawie, np. list贸w, rozm贸w, obietnic lub wyobra偶e艅.

Mo偶na powiedzie膰, 偶e to uroczo staro艣wieckie 鈥 listy wywo艂uj膮ce po偶膮danie i zauroczenie.

Zauroczenie jest mo偶liwe od pierwszego wejrzenia. Zachwyt. Polubi膰 kogo艣 mo偶na od pierwszego wejrzenia. Ale mi艂o艣膰 to nie zauroczenie ani po偶膮danie, chocia偶 cz臋sto z tych uczu膰 bierze sw贸j pocz膮tek. Mi艂o艣膰 wymaga czasu, jest jak owoc, kt贸ry musi dojrze膰. Zakochanie to faza po zauroczeniu, mo偶e przyj艣膰 szybko. S艂owa wszystko porz膮dkuj膮, trzeba tylko zastanowi膰 si臋 nad ich znaczeniem. Je艣li m贸wisz: 鈥瀦akocha艂am si臋鈥, to ujawniasz pewn膮 nowin臋, rzecz 艣wie偶膮, 鈥瀢艂a艣nie si臋 zakocha艂am鈥, 鈥瀢czoraj si臋 zakocha艂am鈥, a je艣li m贸wisz 鈥瀔ocham鈥, to okre艣lasz uczucie, kt贸re ju偶 trwa, ma pewn膮 ci膮g艂o艣膰. Mi艂o艣膰 jest uczuciem z pewn膮 histori膮, 偶eby kocha膰, najpierw trzeba si臋 zakocha膰.

Masz swoj膮 definicj臋 mi艂o艣ci?

Ojej, pr贸b okre艣lenia mi艂o艣ci jest z tysi膮c. Dla mnie to stan emocjonalnie odczuwanej zale偶no艣ci mi臋dzy uczuciami, g艂贸wnie mi臋dzy po偶膮daniem (chocia偶 pojawia si臋 te偶 zazdro艣膰, t臋sknota, tkliwo艣膰, troska) a poczuciem po艂膮czonej to偶samo艣ci (to te dwie przys艂owiowe po艂贸wki, kt贸re si臋 szukaj膮), opartej na d膮偶eniu do wsp贸lnego dobra. Tak mocno w skr贸cie m贸wi膮c, mi艂o艣膰 to d膮偶enie do wsp贸lnoty cia艂 i ducha.

M贸wisz o wsp贸lnocie, a tu, jak typowy facet, jako pierwsze wymieni艂e艣 po偶膮danie.

Ale to ju偶 staro偶ytni twierdzili, 偶e pop臋d seksualny jest jednym z g艂贸wnych czynnik贸w kszta艂tuj膮cych natur臋 cz艂owieka! I najwa偶niejszy dla przed艂u偶enie gatunku! Ba, nawet nasz papie偶 Polak pisa艂 w ksi膮偶ce 鈥濵i艂o艣膰 i odpowiedzialno艣膰鈥, 偶e mi艂o艣膰 zazwyczaj bierze sw贸j pocz膮tek z do艣wiadczenia pi臋kna, jakim jest pi臋kno cia艂a i do艣wiadczenie to ma charakter seksualny. Potem to, oczywi艣cie, musi ewoluowa膰, ale pocz膮tek z regu艂y jest taki sam. Uwa偶am, 偶e mi艂o艣膰 to pewna transcendencja. Co艣 jak pi臋kno, prawda i dobro u Platona. Istnieje obiektywnie, w bogu jednym lub drugim, mo偶e w naturze albo w kosmosie, jak kto woli. Cz艂owiek jej tylko do艣wiadcza. Oddycha ni膮 tak, jak powietrzem. W tym sensie mi艂o艣膰 podobna jest do powietrza. Istnieje niezale偶nie od cz艂owieka, a jednak tak偶e w cz艂owieku. Kiedy艣 Ko艣ci贸艂 艂adnie m贸wi艂 o mi艂o艣ci, jest przecie偶 nawet taka kategoria jak 鈥瀖i艂o艣膰 chrze艣cija艅ska鈥, ale teraz m贸wi g艂贸wnie o nienawi艣ci.

Z t膮 mi艂o艣ci膮, zw艂aszcza do bli藕niego swego faktycznie bywa r贸偶nie. A mo偶e problem tkwi jednak w tym, 偶e nie umiemy jej wyra偶a膰? Podobno m臋偶czy藕ni nie potrafi膮 rozmawia膰 o mi艂o艣ci. Ty, jak na razie 艣wietnie sobie radzisz. W dodatku po艣wi臋ci艂e艣 mi艂o艣ci dwie ksi膮偶ki 鈥 jeste艣 wyj膮tkiem, czy z m臋偶czyznami nie jest tak 藕le, jak opowiadaj膮?

Moja trzecia ksi膮偶ka te偶 w znacznej mierze b臋dzie o mi艂o艣ci. Ale jest r贸偶nica mi臋dzy codzienn膮 rozmow膮 a pisaniem ksi膮偶ki. Owszem, m臋偶czy藕ni w wi臋kszo艣ci nie lubi膮 rozmawia膰 o mi艂o艣ci, ale to nie znaczy, 偶e nie kochaj膮. M臋偶czy藕ni nie lubi膮 te偶 rozmawia膰 o swoich chorobach, co nie oznacza, 偶e nie choruj膮. I jak id膮 do lekarza, to m贸wi膮, co im dolega. Po prostu maj膮 tak膮 natur臋, 偶e po pierwsze – nie s膮 wylewni, a po drugie – nie przepadaj膮 za rozprawianiem o swoich s艂abo艣ciach. O katarze te偶 nie m贸wi膮. Po prostu, jak z艂api膮 katar, to dzielnie umieraj膮 przez tydzie艅, ale si臋 nie skar偶膮.

Tu si臋 nie zgodz臋, poniewa偶 jednym z objaw贸w m臋skiej grypy jest zwi臋kszona sk艂onno艣膰 do narzekania. Ale wr贸膰my do m臋偶czyzn m贸wi膮cych nie o katarze, lecz o mi艂o艣ci 鈥 uczucia to dla nich taka sama s艂abo艣膰, jak niedro偶no艣膰 nosa?

呕e niby mi艂o艣膰 jest jak katar, bo do jej wyleczenia trzeba siedmiu dni i du偶ej paczki jednorazowych chusteczek? Nie, nie, czasami znacznie d艂u偶ej te偶 nie potrafi膮 si臋 z niej wyleczy膰. Poza tym, nawet je艣li czasami traktuj膮 j膮 jak s艂abo艣膰, to w gruncie rzeczy ona daje im si艂臋.

Zaczynam mie膰 podejrzenia, 偶e m臋偶czy藕ni stosuj膮 tylko co艣 w rodzaju kamufla偶. Przecie偶 przez wieki pisanie o mi艂o艣ci by艂o zdominowane przez m臋偶czyzn – Szekspir, Flaubert, Goethe.

Moim zdaniem wsp贸艂cze艣nie te偶 j膮 dominuj膮. We藕my polski rynek, np. Przybora, Mec, Zaucha, Czy偶ykiewicz, Podsiad艂o, Pilch, Wi艣niewski, Libera, Karpowicz, nawet 呕ulczyk. Pi臋knie, lub przynajmniej 艂adnie, pisz膮 o mi艂o艣ci. Zak艂adam, 偶e pi臋knie te偶 potrafili lub potrafi膮 o niej rozmawia膰, tak jak wielu innych m臋偶czyzn. Problem – ten, z kt贸rym mamy do czynienia na co dzie艅, tkwi chyba w komunikacji. To nie jest tak, 偶e nie potrafimy rozmawia膰 akurat o mi艂o艣ci. Nam w og贸le trudno rozmawia膰 o swoich intymnych potrzebach. Tak偶e seksualnych. I nie tylko m臋偶czyznom. Ile kobiet ujawnia partnerom swoje erotyczne fantazje? Dlaczego o nich zazwyczaj milcz膮? Mo偶e jest tak, 偶e to obie strony obawiaj膮 si臋 reakcji? Boj膮 si臋 odmowy? O艣mieszenia? Odrzucenia? Chc膮 unikn膮膰 oceny? A mo偶e nasza r贸wnowaga i pewno艣膰 siebie jest tak krucha, zbudowana na blichtrze powierzchowno艣ci, 偶e wolimy nie ujawnia膰 naszych wn臋trz, aby tej r贸wnowagi ni偶 zaburzy膰? A mo偶e nasze wn臋trza s膮 z艂e, nieczyste, moralnie u艂omne, albo je o to podejrzewamy i wolimy do nich za g艂臋boko nie zagl膮da膰? Mo偶e podejrzewamy, 偶e zasn膮艂 tam diabe艂 i nie chcemy go budzi膰?

Zamkni臋ty w sobie i boj膮cy si臋 blisko艣ci m臋偶czyzna oraz pragn膮ca romantycznych uniesie艅 kobieta, kt贸ra ju偶 do ko艅ca 偶ycia chce czu膰 motyle w brzuchu, a jednocze艣nie ucieka od m贸wienia o swoich potrzebach 鈥 idealny przepis na mi艂osn膮 katastrof臋.

M臋偶czy藕ni z natury s膮 nieco mniej ufni ni偶 kobiety, dob贸r naturalny tak ich ukszta艂towa艂, inaczej nie prze偶yliby polowa艅, zasadzek i wojen. Kobiety s膮 bardziej otwarte, tak偶e w d膮偶eniu do blisko艣ci, bo w przeciwnym razie nasz gatunek dawno by wymar艂. Tak wi臋c ta dychotomia, o kt贸rej m贸wisz, jest poniek膮d naturalna. Ale musi si臋 mie艣ci膰 w pewnych granicach. Je艣li m臋偶czyzna boi si臋 blisko艣ci, to powinien uda膰 si臋 na terapi臋. Bo to znaczy, 偶e gdzie艣 po drodze zosta艂 przetr膮cony. Najcz臋艣ciej w domu. Nikt nie daje nam tyle dobra, co rodzice, ale te偶 sporo daj膮 nam z艂a. Zreszt膮, dzi艣 blisko艣ci boj膮 si臋 tak samo m臋偶czy藕ni, jak i kobiety, zw艂aszcza te, kt贸re s膮 ju偶 po wcze艣niej nieudanych zwi膮zkach. Kiedy艣 nie by艂o tych obaw, bo zwi膮zki z regu艂y by艂y sta艂e. Ludzie nie rozchodzili si臋, byli ze sob膮 do偶ywotnio. Dzi艣 brzmi to ja wyrok wi臋zienia. Mamy wolno艣膰, ale ta wolno艣膰 ma tak偶e pewna cen臋 鈥 p艂acimy za ni膮 r贸偶n膮 walut膮, w艣r贸d takiej waluty jest te偶 obawa i strach.

Wiele m贸wi si臋 tak偶e o kryzysie m臋sko艣ci, o rosn膮cych oczekiwaniach kobiet, kt贸rych m臋偶czy藕ni nie s膮 w stanie ju偶 zaspokoi膰 鈥 wsp贸艂czesne kobiety onie艣mielaj膮 m臋偶czyzn?

W og贸le wiele si臋 m贸wi, a ma艂o si臋 my艣li. Takie czasy. Czasy szybkich s艂贸w, szybko powielanych przes膮d贸w, plotek, informacji. I braku refleksji nad tym wszystkim. Ja nie mam wra偶enia, 偶e jest jaki艣 kryzys m臋sko艣ci. Niby dlaczego mia艂by by膰? Bo niekt贸rzy m臋偶czy藕ni s膮 zniewie艣ciali? Zawsze byli. Platon te偶 bzyka艂 si臋 z pi臋knymi m艂odzie艅cami. M贸j dziadek by艂 natomiast bardzo m臋ski. Pami臋tam go. Chodzi艂 z siekier膮, r膮ba艂 drewno, pi艂 piwo, beka艂 i my艂 si臋 co sobot臋. Narobi艂 dziewi臋cioro dzieci, chocia偶 bieda a偶 piszcza艂a. Dzi臋ki kt贸remu z tych element贸w by艂 m臋偶czyzn膮? Dzi臋ki niepohamowanej chuci? Czy niech臋ci do codziennej ablucji? A rosn膮ce oczekiwania kobiet? Bardzo dobrze, 偶e s膮 rosn膮ce! By艂by problem, gdyby by艂y malej膮ce! A kwestia ich zaspokojenia to sprawa partnerstwa w zwi膮zku 鈥 ani m臋偶czyzna, ani kobieta nie powinni by膰 tu pozostawieni sami sobie. A czy kobiety onie艣mielaj膮 m臋偶czyzn? Jednych pewnie onie艣mielaj膮, innych o艣mielaj膮 鈥 偶yjemy w obr臋bie r贸偶nych warstw, grup, spo艂eczno艣ci, kt贸re na co dzie艅 si臋 mieszaj膮. Kiedy艣 ksi臋偶niczki te偶 onie艣miela艂y parobk贸w, z tym 偶e dzi艣 mamy bardzo du偶o ksi臋偶niczek, a ksi臋ci贸w jak na lekarstwo.

A nie jest tak, 偶e przechodzimy przez jeszcze inny kryzys 鈥 kryzys blisko艣ci? Trudno wyobrazi膰 sobie bez niej dojrza艂膮 mi艂o艣膰.

Nie ma mi艂o艣ci bez blisko艣ci. To oczywiste. A z blisko艣ci膮 rzeczywi艣cie jest problem. Do wielu tradycyjnych powod贸w dochodzi kulturowa atomizacja. Z jednej strony – nasza cywilizacja to czas relacji internetowych 鈥 mo偶na 偶y膰, pracowa膰, robi膰 zakupy, romansowa膰 i uprawia膰 wirtualny seks nie wychodz膮c z domu. Nasza cywilizacja to czas Call Center, telemarketingu i telekontaktu, czas obecno艣ci teleludzi. Czas pobie偶nych relacji, zdawkowych rozm贸w, powierzchownych znajomo艣ci, p艂ytkich emocji. To nie sprzyja blisko艣ci. Z drugiej strony – dzi艣 bardzo 艂atwo nawi膮za膰 z kim艣 kontakt, internet pe艂en jest potencjalnych kochank贸w i przyjaci贸艂. A im 艂atwiej ten kontakt nawi膮za膰, tym 艂atwiej mo偶na si臋 sparzy膰. Zdarzy艂o si臋 to chyba ju偶 ka偶demu z nas. Wszyscy jeste艣my poparzeni psychicznie. Je艣li raz sparzy艂a艣 sobie d艂o艅, to nie wysuwasz jej ju偶 z tak膮 ufno艣ci膮. Z psychik膮 jest podobnie. Dlatego cz臋sto obawiamy si臋 ponownej blisko艣ci. Ale paradoksalnie – im bardziej jeste艣my poparzeni, tym bardziej ci膮gnie nas do ognia. Blisko艣膰 jest naturaln膮 potrzeb膮 cz艂owieka, dlatego t臋sknimy do niej, marzymy, szukamy jej. Co nie znaczy, 偶e z odnalezionej potrafimy skorzysta膰.

Masz poczucie, 偶e 偶ycie mi艂osne przypomina dzi艣 troch臋 hipermarket 鈥 wielki sklep, w kt贸rym mo偶esz dosta膰 wszystko, wi臋c nie potrafisz zdecydowa膰 si臋 na nic, w kt贸rym kusz膮 liczne promocje, a kiedy ju偶 w ko艅cu co艣 wybierzesz, to i tak tylko na chwil臋, bo przecie偶 zaraz mo偶e trafi膰 si臋 co艣 lepszego?

Tak bywa pewnie dlatego, 偶e mi艂o艣膰 zast膮pili艣my mi艂ostkami. 艁atwo ulegamy przygodom, zbyt 艂atwo, ale trudno im si臋 oprze膰, bo bywaj膮 takie przyjemne. Pop臋ka艂y wszystkie dotychczasowe bariery, tak偶e spo艂eczne, religijne i moralne. Kiedy艣 cnota by艂a powodem do dumy, dzi艣 to tylko przej艣ciowa uci膮偶liwo艣膰. Grzech sta艂 si臋 niemal synonimem rozkoszy, a nie wiecznego pot臋pienia. Zepsu艂 nas czas. Wbrew pozorom, mamy go wi臋cej ni偶 kiedykolwiek. Kiedy艣 dzie艅 ko艅czy艂 si臋 o zmroku, ludzie nie siedzieli nad byle czym do pierwszej w nocy. 呕ycie trwa艂o kr贸tko, ze wszystkim trzeba si臋 by艂o spieszy膰. Dzi艣 wydaje nam si臋, 偶e ze wszystkim zd膮偶ymy. Dwudziestopi臋cioletnia dziewczyna ze spokojem mo偶e powiedzie膰, 偶e ma jeszcze czas na za艂o偶enie rodziny, to samo mo偶e powt贸rzy膰 pi臋膰 lat p贸藕niej. A czas na mi艂o艣膰? Kiedy艣 wszystko by艂o trwa艂e. Cz艂owiek mia艂 jedn膮 rodzin臋, jeden dom. Dop贸ki si臋 da艂o, to nawet mebli i garnk贸w w tym domu nie zmienia艂. Dzi艣 zmienia dom kilka lub kilkana艣cie razy, a tzw. rzeczy trwa艂ego u偶ytku wymienia co kilka lat, wi臋c jaka to trwa艂o艣膰? 呕yje w przej艣ciowym domu w艣r贸d nietrwa艂ych przedmiot贸w. Ta nietrwa艂o艣膰, sk艂onno艣膰 do zmian, jest z艂膮 cech膮 naszej cywilizacji i obawiam si臋, 偶e dotyczy nie tylko rzeczy.

Bohater Po偶膮danie mieszka w szafie, tak偶e Piotr Adamczyk do pewnego momentu tak w艂a艣nie 偶yje 鈥 co sprawia, 偶e Piotru艣 Pan postanawia dorosn膮膰, a powierzchowne zwi膮zki przestaj膮 mu wystarcza膰?

Ka偶dy zwi膮zek jest na pocz膮tku powierzchowny. Je艣li si臋 nie rozwija, nie wnika w g艂膮b, to z czasem si臋 rozpada. Mi艂o艣膰 powstaje w procesie, to historia uczucia, kt贸re w艂a艣nie doros艂o. Ka偶dy z nas musi t臋 histori臋 opowiedzie膰 sam sobie. Bywa, 偶e pr贸buje i ma nawet dobry pocz膮tek, ale co艣 w tej historii si臋 nie klei i ci膮g dalszy nie chce nast膮pi膰. Trzeba wtedy zacz膮膰 od nowa albo jeszcze poczeka膰, bo mo偶e nie dojrzeli艣my do tej opowie艣ci. Piotru艣 Pan te偶 musia艂 dojrze膰, by us艂ysze膰 sw贸j dzwon, a w tym wypadku swoj膮 Dzwoneczek. Hm.. Jakby to brzmia艂o? Nie pytaj, Piotrusiu, komu dzwoni Dzwoneczek, dzwoni on tobie?

Hipermarket uczu膰 to tak偶e hipermarket erotyczny. Dzi臋ki filmom, seks kojarzy si臋 ostatnio g艂贸wnie ze spe艂nianiem wymy艣lnych fantazji i sfer膮 czysto cielesn膮. Mam wra偶enie w Twoich ksi膮偶kach jest inaczej 鈥 偶e erotyka i nami臋tno艣膰 wynikaj膮 z blisko艣ci i otwarcia na emocje.

Seks jako zabawa wy艂膮cznie cielesna jest dobrym wynalazkiem dla licealist贸w. Ale z czasem cz艂owiek wyrasta z zabaw i oczekuje czego艣 wi臋cej ni偶 tylko eksperyment贸w z nowymi pozycjami. Owszem, seks jako ruch w te i nazad jednostajnie przyspieszony zawsze sprawia przyjemno艣膰 i korzystnie wp艂ywa na uk艂ad kr膮偶enia, podobnie jak gra w ping ponga czy kometk臋. Mo偶na go nawet uprawia膰 wyczynowo, je艣li kto艣 ma ochot臋, ale gdy raz zakosztuje si臋 seksu opartego na mi艂o艣ci, to ju偶 nigdy ten bez uczu膰 nie b臋dzie tak smakowa艂. I to nie tylko z powod贸w czysto romantycznych. Mi艂o艣膰 to nie tylko recytowanie wierszy, to tak偶e czysta chemia, te wszystkie fenyloetyloaminy i dopaminy, kt贸re robi膮 z naszym m贸zgiem takie cuda, 偶e w wierszach si臋 nie mie艣ci. Dlatego nawet z czystego wyrachowania warto si臋 kocha膰 z potrzeby uczu膰. To niezb臋dne sk艂adniki dobrego seksu, zreszt膮 w drug膮 stron臋 te偶 to dzia艂a 鈥 trudno o pe艂en zwi膮zek bez seksu, nawet ziemniaki nie smakuj膮 bez soli, a c贸偶 dopiero mi艂o艣膰. Jednak, 偶eby nie by艂o tak pi臋knie 鈥 towarzysz膮ca mi艂o艣ci dopamina wyst臋puje tak偶e w przypadku zwyk艂ego po偶膮dania. Ale mo偶e to jest tak jak z narkomanami 鈥 z czasem potrzebujemy zwi臋kszenia dawki, wi臋c dla uzyskania tego samego poziomu satysfakcji nasze uczucia te偶 musz膮 by膰 coraz silniejsze.

No w艂a艣nie, tylko, 偶e mi艂o艣膰 ma tak偶e swoj膮 mroczn膮 stron臋, bo wi膮偶e si臋 z t臋sknot膮, brakiem, czasem odrzuceniem i samotno艣ci膮. M臋偶czy藕ni w Twoich ksi膮偶kach otwarcie o tym m贸wi膮. 艁ami膮 w ten spos贸b wa偶ny stereotyp 鈥 twardziela, kt贸ry nie p艂acze i nie okazuje emocji. Chcesz w ten spos贸b pokaza膰 innym m臋偶czyznom 鈥 panowie, to nie takie straszne, spr贸bujcie?

Nie, nic nie chc臋 pokazywa膰 innym m臋偶czyznom. Mam ich w dupie. Co mnie obchodz膮 inni faceci? Chc臋 pokaza膰 kobietom, 偶e to mn膮, a nie nimi, powinny si臋 zainteresowa膰.

Oho, odezwa艂 si臋 w Tobie samiec Alfa. Od powiedzenia 鈥濳ocham Ci臋鈥 偶ycie si臋 nie sko艅czy, a wr臋cz przeciwnie 鈥 mo偶e si臋 zacz膮膰? Co zyskuje m臋偶czyzna, kiedy ju偶 si臋 prze艂amie?

A czy ja m贸wi臋, 偶e co艣 zyskuje? To nie jest takie proste. Owszem, mo偶e si臋 zdarzy膰, 偶e facet powie na randce 鈥瀔ocham ci臋鈥 i kobieta p贸jdzie z nim do 艂贸偶ka. Ale czy to jest zysk? Dla kogo? Mo偶e te偶 dla niej, bo akurat mia艂a ochot臋? Przecie偶 to nie jest tak, 偶e tylko faceci lubi膮 si臋 bzyka膰, a kobiety robi膮 to z lito艣ci. Chocia偶 by膰 mo偶e kiedy艣 tak w艂a艣nie my艣lano, bo s艂owo 鈥瀖i艂o艣膰鈥 w j臋zyku pras艂owia艅skim w艂a艣nie oznacza艂o lito艣膰. Ale dzi艣, moim zdaniem, w tej grze, kt贸ra toczy si臋 na pocz膮tku znajomo艣ci, lepiej tego nie m贸wi膰. Bo pocz膮tek to zazwyczaj jest takie troch臋 szczeniackie si艂owanie si臋. Je艣li zrobisz krok do przodu, to ona cz臋sto zrobi krok wstecz. Obie strony powinny si臋 wtedy trzyma膰 wzajemnie w lekkiej niepewno艣ci. W贸wczas bardziej si臋 staraj膮, a im wi臋cej wk艂adaj膮 wysi艂ku w budow臋 przysz艂ego zwi膮zku, tym wi臋ksz膮 czuj膮 potem satysfakcj臋. Natomiast przychodzi czas, w kt贸rym m臋偶czyzna bezwzgl臋dnie jest zobowi膮zany powiedzie膰, 偶e kocha. Bo te dwa ma艂e s艂owa, o ile s膮 szczere, to nie tylko rado艣膰 z ich brzmienia, ale tak偶e rodzaj w膮t艂ej polisy daj膮cej kobiecie poczucie bezpiecze艅stwa.

M臋skie oddanie dzia艂a jak afrodyzjak?

To Ty ju偶 wiesz lepiej. Ale zgodzi艂bym si臋 z tym. Tak, to mo偶e by膰 kr臋c膮ce, je艣li m臋偶czyzna daje odczu膰, 偶e kocha. Przy czym mo偶e to tak偶e wyrazi膰 na tysi膮ce sposob贸w. Mo偶e np. wyj艣膰 po swoj膮 dziewczyn臋 na przystanek z parasolem, gdy pada. No i nic by mu si臋 wtedy nie sta艂o, gdyby podaj膮c jej rami臋 powiedzia艂 czasami: kocham ci臋.

Mam wra偶enie, 偶e kobiety ci膮gle troch臋 nie ufaj膮 wra偶liwym m臋偶czyznom. Wiele kobiet uwa偶a wra偶liwo艣膰 za niem臋sk膮, podejrzan膮 鈥 w ko艅cu wiadomo, 偶e facet i tak my艣li tylko seksie, a romantyzm to pewnie przykrywka. To jak to jest – mi艂o艣膰, t臋sknota s膮 m臋skie?

Wszystkie uczucia s膮 tak samo m臋skie, jak i kobiece. Mi艂o艣膰, gniew, nienawi艣膰. Strach, rado艣膰, zw膮tpienie. Nawet p艂acz nie ma jednej p艂ci. Co nie znaczy, 偶e m臋偶czyzna mo偶e by膰 mazgajem. Powinien bardziej reagowa膰 gniewem ni偶 艂zami. Ale z pewno艣ci膮 powinien by膰 wra偶liwy. Wra偶liwo艣膰 na krzywd臋 kobiety, na p艂acz dziecka jest oznak膮 m臋sko艣ci i oznacza nie s艂abo艣膰, lecz wol臋 niesienia pomocy. Wra偶liwo艣膰 na pi臋kno oznacza gotowo艣膰, by o nie walczy膰. Wra偶liwo艣膰 na dobro oznacza si艂臋, by tego dobra broni膰.

Czego by艣 偶yczy艂 wszystkim zakochanym?

Nieprzemijania.

Zarejestruj si臋 aby otrzyma膰 newsletter