Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Mój pomysł na biznes – Annabelle Minerals, czyli kosmetyki mineralne dla kobiet, które kochają naturalne piękno

Mój pomysł na biznes – Annabelle Minerals, czyli kosmetyki mineralne dla kobiet, które kochają naturalne piękno

Annabelle Minerals
Anna Szczerba

 

Co jest dla Ciebie ważne, kiedy szukasz kosmetyków? Liczy się dla Ciebie skład? Wartości firmy, czyli na przykład to, czy testuje swoje produkty na zwierzętach lub jest przyjazna środowisku? A może najważniejsza jest paleta kolorów? Anna Szczerba, twórczyni marki Annabelle Minerals postawiła na minimalizm – w doborze składników i w pomyśle na opakowania. Bo więcej, wcale nie znaczy lepiej – tłumaczy.

Joannie Rubin opowiada, o tym, czy da się stworzyć dobry kosmetyk z 4 składników, że makijaż może podkreślać nasze naturalne piękno, a nie musi być maską, za którą się chowamy, o wyzwaniach, które musiała przejść na początku tworzenia firmy oraz dlaczego dialog z klientkami pozwala firmie odkrywać nowe obszary i się rozwijać.

Joanna Rubin: W Waszej nowej sesji zdjęciowej zamiast modelek wystąpiły klientki. Skąd taki pomysł?

Anna Szczerba: Pomysł powstał po długich dyskusjach. Wiem, że jesteśmy już zmęczone obrazami piękna, które fundują nam media. Na billboardach nie ma nas – ludzi, to tylko jakaś iluzja z photoshopa. Do najnowszej kampanii reklamowej zaprosiliśmy więc prawdziwe kobiety – nasze klientki. Przygotowaliśmy sesję, która miała pokazywać ich piękno. Kobiety, które wystąpiły na zdjęciach, mają makijaż, ale nie są w żaden sposób retuszowane. Pokazujemy je więc w ich prawdziwych odsłonach i to jest nasz sposób na docenienie piękna człowieka i siły kobiet.

Piękno z photoshopa to iluzja, która odbiera nam pewność siebie?

Myślę, że mocno wpływa na nasze poczucie własnej wartości. Czasami obserwuję, że potrafimy być wygadane i pewne siebie, ale wtedy, kiedy jesteśmy w pełnym rynsztunku – idealnie ubrane, wymalowane – jak gwiazdy na zdjęciach. Kiedy wydaje nam się, że do gwiazdy nam daleko, nagle tracimy energię, stajemy się innymi osobami, od razu mniej pewnymi siebie.

Dlaczego się tak dzieje?

Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Przyczyny mogą być różne: niska samoocena, wpajana od zawsze teoria, że kobieta powinna zawsze bardzo dobrze wyglądać. Nie na 100%, ale najlepiej na 1000%. Zdarza się, że aż obsesyjnie myślimy o tym co ludzie, często zupełnie obcy, o nas powiedzą. W końcu od lat takie komunikaty płyną do nas z reklam kosmetyków i firm odzieżowych. Pokazują jak piękne modelki stają się jeszcze piękniejsze dzięki konkretnym produktom. Sugerują, że piękna kobieta to taka, jak z reklamowego zdjęcia – szczupła, młoda, gładka, nienagannie ubrana. Nasiąkanie tym wszystkim od dziecka powoduje, że w dorosłym życiu bezpiecznie czujemy się wyłącznie za grubą maską z makijażu i perfekcyjnym strojem – naszą drugą, pewniejszą siebie, twarzą.

Annabelle Minerals

Ma pani poczucie, że to się zmienia?

Na szczęście kobiety zaczynają iść pod prąd. Coraz częściej doceniają swoją oryginalność, To, co do niedawna uważano za tzw. „mankamenty” zmieniają w zalety, które je wyróżniają. Tak naprawdę wszystko jest w naszych głowach. Misją mojej firmy jest również pomoc w uświadomieniu kobietom, że to one zarządzają swoim wizerunkiem. Jeśli czują się dobrze w mocnym makijażu, niech noszą go chętnie. Jeśli jednak wolą swoje naturalne odbicie w lustrze – nikt nie ma prawa powiedzieć, że „nie dbają o siebie”.

Ta sesja to wynik rozmów z klientkami. Co taki dialog może dziś dać firmie?

Na samym początku naszych działań, 5 lat temu, w ofercie mieliśmy 9 odcieni kosmetyków. Na podstawie rozmów z klientkami stworzyliśmy kolejną gamę kolorów, czyli już było ich 18. Ale znowu w trakcie wspólnych dyskusji dostaliśmy informację, że klientki nie zawsze były w stanie dopasować kolor kosmetyku, ze względu na to, że są dokładnie między dwiema tonacjami. Dodatkowo dostawaliśmy wiele próśb o przygotowanie odcieni bardzo jasnych, bo panie o alabastrowej cerze miały wielki problem, aby znaleźć odpowiedni podkład dla siebie. Zrobiliśmy to. Myślę, że Polki przez wiele lat bazowały na tym, czego dowiadywały się z reklam i materiałów wielkich koncernów, które pokazywały, że na skórę trzeba nakładać ciężki, matowy i kryjący podkład. To samo dotyczy kolorów. Jeśli spojrzymy na kolorówkę zagranicznych gigantów, to widzimy że możemy tam znaleźć maksymalnie 8 odcieni. Zatem musimy się dopasować do tego, co oferuje nam konkretny producent. Nasza idea była taka, aby stworzyć podkład, który będzie idealnie współgrał z cerą i kolorem skóry.

Mam pani dużą gamę odcieni, za to skład kosmetyków jest minimalistyczny – mają po 4 składniki.

Bo tyle wystarcza, żeby mieć wspaniały kosmetyk. I ten minimalizm, choć robi się coraz bardziej modny, jest wciąż trudny, bo – choć mamy przesyt wszystkiego – jesteśmy przyzwyczajeni do idei, że więcej znaczy lepiej. Proszę zwrócić uwagę, że w domach mamy mnóstwo kosmetyków, których w ogóle nie używamy. Wiele z nich stworzonych jest z ogromnej liczby substancji, które tak naprawdę nie są nam potrzebne. Myślę, że ciężko jest zachować równowagę, kiedy żyjemy w takim natłoku produktów, komunikatów, reklam. Chcę to zmienić. Dlatego w naszej firmie mamy nawet minimalistyczne opakowania. Aktualnie pracujemy nad takimi, które są typu „zero waste”. Po długich poszukiwaniach udało nam się przygotować takie rozwiązanie produktowe, do którego będzie można po prostu dosypywać główny produkt, jako wkład. Opakowanie będzie więc wielokrotnego użytku. Zawsze stawiałam na wysoką jakość i połączyłam to z nadzieją, że ktoś doceni te starania. Znajdzie się grupa klientek, która wyznaje podobne wartości jak ja.

Jak wspomina pani początki firmy?

Byłam przestraszona moim pomysłem tworzenia pierwszych kosmetyków mineralnych w Polsce. Jednak lęk nie przeszkodził mi, by ten pomysł realizować. W piwnicy zrobiłam sobie magazyn i centrum wysyłkowe. To było wielkie ryzyko, bo nie byłam pewna czy moje kosmetyki zainteresują klientki. To też był powód, przez który próbowałam połączyć start nowego biznesu z pracą w kancelarii, w zawodzie adwokata. Chciałam mieć chociaż minimum bezpieczeństwa. Po pewnym czasie poczułam, że przyszedł moment, by podjąć ważne decyzje. Jeśli bym tego nie zrobiła, w końcu przytrafiłaby mi się pewnie wielka pomyłka.

Pomyłka?

Mamy ograniczone możliwości godzin pracy, potrzebujemy spać, regenerować się, odpoczywać. Jeśli nie ma na to przestrzeni, pracujemy ponad swoje ludzkie siły, to w końcu popełnimy błąd. Pomylimy się, a to ma swoje poważne konsekwencje.

Czego się pani nauczyła pracując w kancelarii, a co pomaga pani prowadzić teraz firmę?

Myślę, że organizacja, planowanie i to, że obowiązki muszą być jasno podzielone. Nie może być tak, że wszyscy zajmują się wszystkim. Z perspektywy pracownika nauczyłam się jak ważna jest rola szefa, który powinien ułatwiać proces wykonywania zadań, a nie go utrudniać. Dużo mądrości przeniosłam z wakacyjnych miejsc pracy, np. z firmy, która miała bardzo duży magazyn. Byłam wtedy jedyną kobietą w magazynie wysyłającym do klientów śrubki i inne drobne elementy montażowe. Nie dostałam taryfy ulgowej. Tak jak moi koledzy musiałam wiedzieć, jak nazywają się poszczególne produkty oraz gdzie dokładnie leżą. Godzinami liczyłam czy ich stan rzeczywisty zgadza się z tym systemowym oraz odpowiadałam na pytania dociekliwych klientów. To nauczyło mnie cierpliwości, uporu i takiego przekonania, że jeśli się chce, to naprawdę można duży zakres wiedzy opanować, a potem efektywnie go wdrażać.

Czy z perspektywy wszystkich doświadczeń czuje pani, że osiągnęła sukces?

Moim sukcesem jest to, że klientki do nas wracają, są zadowolone. Cieszę się też, że w ciągu tych 5 lat odnalazłam w sobie pokłady spokoju, które pomagają mi w prowadzeniu firmy. Moje początki były bardzo nerwowe. Niezwykle emocjonalnie przeżywałam problemy zawodowe. Dziś wiem, że przy prowadzeniu biznesu wyzwania są czymś normalnym. Wszystko będzie wymagało ciągłej optymalizacji i zmiany. W kryzysowych sytuacjach pomaga nam naprawdę tylko spokój i mądre decyzje. I ta wiedza, to sukces.

A tak ekonomicznie?

Mam wizję prężnie działającej firmy i dlatego będziemy poszerzać asortyment o linie białe: kremy, balsamy, płyny do demakijażu. Od 2016 roku jesteśmy w Czechach i na Słowacji. Za chwilę otwieramy sklep w Niemczech.

Jaka jest według pani mantra przedsiębiorczości?

Traktuj klienta tak, jakbyś chciał być potraktowany i zaoferuj mu coś, z czego sam chciałbyś skorzystać. Ważna jest wiara we własny produkt. Potrzebujemy też zaangażowanych pracowników do zbudowania relacji z klientami. Tu niezwykle ważne są zasady i wartości.

Jakie wyzwanie mają przed sobą przedsiębiorcy?

Znalezienie czasu na życie poza firmą, bo takie też przecież istnieje. Równowaga między życiem rodzinnym a pracą, to wielkie wyzwanie. Po paru latach, w gąszczu papierologii, mnóstwa zadań, ciężko też wrócić do uczucia pasji, która była na początku. No i ryzyko, które można minimalizować, ale to nie oznacza, że go nie będzie. Może być nawet tak, że pojawią się problemy, których nie przewidziałby nikt z branży.

Na przykład?

Mieliśmy sytuację, w której firma transportowa przewożąca nasze półprodukty warte kilkaset tysięcy złotych zbankrutowała. Towar był oczywiście ubezpieczony, ale odmówiono nam wypłaty odszkodowania, bo przecież on ciągle był na stanie. Towar nie uległ zniszczeniu. Jednak nie można było go zabrać, bo firma była w stanie upadłości. Konsultowałam się z osobami, które w branży są ponad 20 lat. Nikt nigdy nie był w takiej sytuacji.

Więcej na www.annabelleminerals.pl

***

Anna Szczerba – założycielka jednej z pierwszych polskich marek tworzących kosmetyki mineralne – Annabelle Minerals. Z wykształcenia adwokat. W pięć lat zbudowała silną, prężnie działającą na polskim rynku firmę kosmetyczną. Obecnie poszerza jej zasięg o kolejne europejskie kraje. Zwolenniczka holistycznego podejścia do życia. Bliskie jej sercu są zasady cruelty free, fair trade, vege oraz zero waste i w ich duchu stara się tworzyć swoje produkty. Nie uznaje w tym zakresie kompromisów. Pokazała Polkom, że makijaż może nie tylko upiększać, ale też pielęgnować skórę. W życiu kieruje się tą samą zasadą, co w tworzeniu kosmetyków – mniej znaczy więcej.

Joanna Rubin – blogerka (www.nakawie.pl), autorka książki „Twarze polskiego biznesu. Rozmowy na kawie”, w której zamieściła 10 humanistycznych wywiadów z czołowymi twórcami polskiego biznesu. Współorganizatorka TEDxPoznań. Fascynują ją świadomi, mądrzy liderzy, relacje uczeń–mistrz i procesy zmian. Podpisuje się pod słowami Brené Brown: „Wrażliwość nie jest oznaką słabości. To matka kreatywności, innowacji i zmian”. Zanim zaczęła blogować, blisko 10 lat pracowała w departamentach sprzedaży w instytucjach finansowych.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!