Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Polki mnie inspirują. Przeczytaj wywiad z jedną z najbardziej wpływowych ekonomistek świata!

Polki mnie inspirują. Przeczytaj wywiad z jedną z najbardziej wpływowych ekonomistek świata!

Najbardziej wpływowe kobiety świata

 

Noreena Hertz, jedna z najbardziej wpływowych ekonomistek świata, w rozmowie z Olgą Kozierowską opowiada o atutach kobiet w świecie biznesu.

Noreena Hertz już jako osiemnastolatka posiadała dyplom University College London, którego dziś jest profesorem. Magazyn „Observer” okrzyknął ją jedną z najważniejszych myślicielek w historii, a „Vogue” uznał za jedną z najbardziej inspirujących kobiet na świecie. W maju 2014 r. dołączyła także do zarządu Warner Music Group. Jest stałą mówczynią na Światowym Forum Ekonomicznym, a jej prognozy gospodarcze od ponad dwóch dekad są zawsze bezbłędne. W Polsce znana jest również jako autorka bestsellera „Oczy szeroko otwarte”. W tym roku została ambasadorką VII edycji konkursu Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku.

Olga Kozierowska rozmawia z Noreeną Hertz o podejmowaniu decyzji, zmianach i rozwoju zawodowym w zgodzie ze sobą.

To Twoja druga wizyta w Polsce.

Tak, ale nie byłam tu od roku 1991. Polska jest teraz zupełnie inna. Z tamtego pobytu zapamiętałam głównie widoki – miasto było takie szare. Dziś jest barwne, a ludzie są świetnie ubrani. Jest tu teraz znacznie jaśniej.

Widać dużą zmianę?

O tak, zdecydowanie. Żyjąc tu na co dzień pewnie nie widzi się aż takiej różnicy. Ale ktoś kto wraca tu po długim czasie widzi to inaczej. Są nowe budynki, restauracje, kawiarnie.

Twoją pasją są zmiany w tym, co nas otacza. Wydaje mi się też, że masz swego rodzaju dar przewidywania przyszłości.

Jak dotąd mam przyzwoite wyniki. Rzeczywiście interesuje mnie zrozumienie tego, dokąd zmierza świat. To jak wielka układanka. Elementy wciąż się poruszają, a ja staram się znaleźć w tym prawidłowości zanim zrobią to inni.

Czy właśnie to zainspirowało Cię do napisania książki, Oczy szeroko otwarte?

To kwestia bardzo osobistego doświadczenia. Przez większość kariery doradzałam czołowym decydentom świata. Pomagałam politykom i liderom biznesu. Sześć lat temu poważnie zachorowałam. Z powodu choroby schudłam 12 kg w dwa miesiące. Męczył mnie potworny ból. Nie wiedziałam co zrobić: jaką decyzję podjąć i któremu lekarzowi zaufać. Czy posłuchać znanego lekarza, który zalecał rozległą, ryzykowną operację. Czy mniej znanego, który doradzał diametralnie inne leczenie. Pomiędzy kolejnymi prześwietleniami, badaniami, rentgenami i punkcjami zaczęłam myśleć nad tym, jak mało czasu poświęcamy podejmowaniu kluczowych decyzji. Nie myślimy, nie przygotowujemy się, nie ćwiczymy. Podejmując pochopne decyzje o zdrowiu, majątku, związku, karierze nie stwarzamy sobie szans osiągnięcia sukcesu. Zagłębiłam się w literaturę naukową z dziedziny neurologii, psychologii i mojej działki – ekonomii. I podjęłam decyzję. Na szczęście wyzdrowiałam i dziś wyglądam znowu dobrze.

To widać.

Wtedy zaczęłam również jeździć po świecie i prowadzić wywiady z najmądrzejszymi decydentami – od hollywoodzkich szych, przez szefów funduszy hedgingowych, po lekarzy i pilotów myśliwców. Zbierałam fragmenty wiedzy o tym, jak naprawdę podejmuje się mądre decyzje. To była moja inspiracja do pisania tej książki, która ma dać moim czytelnikom siłę, żeby mogli i prywatnie, i zawodowo podejmować najlepsze możliwe decyzje.

Czyli nie chodzi tu tylko o gospodarkę?

Nie, w żadnym razie! Odbiorcy pokochali tę książkę. Została już wydana w 15 krajach. Kochają ją liderzy biznesu, ale też na przykład matki, które wahają się jakiemu specjaliście powierzyć dziecko. Książka trafia do bardzo różnych osób, bo wszyscy musimy podejmować decyzje. Podejmujemy ich 10.000 dziennie! 227 dotyczy samego jedzenia. Książka nie pomoże wybrać pomiędzy cappucino i latte, ale może pomóc przy podejmowaniu decyzji, które naprawdę się liczą.

Zainspirowałaś Bono, do tego by zmieniać świat, a przynajmniej jego kawałek na lepsze – w tym przypadku, by zbierać pieniądze dla Afryki i pomagać chorym na AIDS.

To prawda. Muszę przyznać, że nie jestem fanką U2. Nigdy ich nie słuchałam. Po napisaniu pierwszej dużej książki, The Silent Takeover dostałam e-mail od Bono. Wiedziałam kim jest, słyszałam o nim. Pisał, że przeczytał moją książkę i że mocno go zainspirowała. Spotkaliśmy się. W książce przedstawiam pogląd, że zakupy mogą być działaniem politycznym; że możemy portfelami głosować w sprawach społecznych, etycznych i środowiskowych. Książka ukazała się w 2001 roku. Koncepcja głosowania przez zakupy stała się inspiracją dla tak zwanego RED. To wciąż działający fantastyczny mechanizm zbierania pieniędzy dla ogólnoświatowego funduszu na rzecz chorych na AIDS w Afryce. Firmy takie jak Apple, Burberry, GAP, Zara i Starbucks stworzyły produkty “RED”. Polega to na tym, że gdy ktoś kupi taki produkt, znaczna część tego co płaci, trafia do funduszu, który zebrał już wiele milionów euro. Jestem myślicielką, tym się zasadniczo zajmuję i jest to fantastyczne, kiedy coś co wymyślę przełoży się na konkretny efekt.

PRZECZYTAJ TAKŻE: BYCIE MENEDŻERKAMI MAMY WE KRWI

Jesteś niezwykłą osobą. Czytałam Twoją krótką biografię. Dowiedziałam się, że rozpoczęłaś naukę już w wieku 3 lat. W wieku 19 lat skończyłaś studia. Czy to znaczy, że jesteś geniuszem?

To słowo jest znacznie nadużywane! Jest taka zabawna historia o moich rodzicach z czasów kiedy chodziłam do żłobka. Wezwał ich wychowawca. Myśleli, że dzieje się coś złego. Wychowawcy bardzo się o mnie niepokoili. Moi rodzice spytali dlaczego. Usłyszeli, że wszystkie dzieci bawią się w piaskownicy, a ja tylko w niej siedzę i nic nie robię. Obawiano się, że jest ze mną poważny problem. Miałam wtedy 2 lata, a rodzice spytali mnie, dlaczego nie bawię się w piaskownicy. Odpowiedziałam, że ja mam to już zaliczone. Wsypałam piasek do wiaderka i ułożyłam. Zadanie odhaczone. Wtedy rodzice uznali, że pora mnie posłać do normalnej szkoły. I tak w wieku 3 lat trafiłam do szkoły. A mając 19 lat, skończyłam studia.

Ty skończyłaś, a ludzie na ogół w tym wieku dopiero je zaczynają. Po studiach był MBA i doktorat. To imponujące w tak młodym wieku mieć te wszystkie tytuły .

Miałam czas na te wszystkie dodatkowe zajęcia. To był moja własna wędrówka. Oglądamy się na swoje życie, nie znając innego, ale faktycznie, kiedy ująć to w ten sposób, brzmi to nieźle. Moje życie dotąd było fantastyczną przygodą. Czekam już na kolejne podróże.

Pozwolę sobie zacytować Twoją mamę: „Nigdy nie pierz mężczyźnie skarpet, nie bądź owcą, nie pędź za stadem”.

To dwa przesłania, które dorastając, słyszałam wiele razy. Oba przyswoiłam bardzo dosłownie. Jak wspomina mój mąż, mieszkaliśmy razem od sześciu lat, kiedy pierwszy raz w ogóle spytałam go, jak działa pralka. A co do nie bycia owcą, to też bardzo wyraźne przesłanie. Rodzice często mówią dzieciom, żeby się nie mieszały i starały się dopasować. Mnie wychowano odwrotnie, zachęcając, żebym robiła swoja i torowała sobie własną drogę. Miałam nie przejmować się, co pomyślą inni. To mocne przesłanie, zwłaszcza dla kobiety. Myślę, że mojej mamie należy się uznanie za to, jak przygotowała mnie do życia.

Dała Ci, w przeciwieństwie do innych rodziców coś, z czym wielu ludzi się boryka – przekonanie, że Twoje zdanie się liczy.

Moja mama była niezwykła osobą, zmarła 27 lat temu. Miałam wtedy 20 lat. Nosiła skórzane spodnie
i bardzo wyraziste topy. Wyglądała niemal jak gwiazda rocka, a była ważną postacią w Partii Konserwatywnej. Była politykiem i liderką biznesową. Odnosiła znaczne sukcesy jako przedsiębiorca. Była autentyczna. Żyła przesłaniem, które mi zaszczepiała. Pewność, którą mi dała, jest potrzebna. Zwłaszcza kobietom. Każdy z nas potrzebujemy kogoś, kto powie nam, że w porządku jest być sobą i mieć ambicje. Że nie należy przejmować się tym, co sobie pomyślą sąsiedzi. To bardzo pomaga, bo mężczyźni dostają takie przesłanie każdego dnia, kobiety nie.

Niektórzy mówią, że nastała era kobiet.

Bardzo chciałabym tak myśleć, ale niestety wiele danych tego nie potwierdza! Może dopiero się zaczyna. Kobiety wciąż są niedostatecznie reprezentowane. I we władzach, i w biznesie. Polska na tym tle radzi sobie nieźle. Chodzi mi o rozkład płci w gabinecie. Są już ministry, a teraz kobieta jest premierem. Cieszmy się z tego postępu, ale wciąż pozostaje wiele do zrobienia. Ale byłoby świetnie, gdyby rzeczywiście nastała era kobiet. Podczas mojej podróży poznałam wiele młodych Polek. Polskie kobiety bardzo mnie inspirują. Czuję tu działanie Zeitgeista. Kobiety są tu ambitne, inteligentne, kobiece i feministyczne. To wspaniałe połączenie.

Noreeno, z Hollywood do Rosji.

Podoba mi się, jak to powiedziałaś. Bardzo seksownie, po hollywoodzku. Jedyny okres w moim życiu, kiedy działałam zgodnie z planem to czas do momentu, gdy miałam 22 lata. Plan był jasny – miałam zostać hollywoodzką producentką filmową. Chciałam prowadzić wielkie produkcje. One mnie pasjonowały, bo zmieniały to, jak postrzegałam świat. „Lot nad kukułczym gniazdem”, „Midnight Express” – wielkie widowiska podszyte polityką. Szłam w tę stronę: pojechałam do USA, zrobiłam MBA, dostałam pierwszą pracę w Hollywood. Wyglądało na to, że wszystko idzie zgodnie z planem, ale pewnego dnia jeden z moich amerykańskich wykładowców zaproponował, żebym przed dyplomem i podjęciem pracy pojechała razem z nim do Rosji. Miał pomóc w tworzeniu tamtejszej giełdy w Petersburgu, wówczas jeszcze – Leningradzie. To było lato 1991. Propozycja brzmiała bardzo interesująco, więc poprosiłam pracodawcę z Hollywood, żeby pozwolił mi zacząć kilka miesięcy później. Bez problemu się zgodził. Jako nastolatka uczyłam się w liceum rosyjskiego, potrafiłam jako tako mówić w tym języku. Skorzystałam z tej niezwykłej okazji i latem 1991 pojechałam do Rosji. To był oczywiście czas wielkich zmian.

Czym handlowano, kiedy otwierała się giełda w Rosji?

To był czas, kiedy nie było żadnych spółek. Ponieważ nic nie było sprywatyzowane, na giełdzie nie handlowano akcjami przedsiębiorstw. Zamiast nich w obrocie były kartony papierosów i urny pogrzebowe. Było zupełnie inaczej niż dziś. Tamtego lata zaproszono mnie na tygodniowy rejs po Wołdze. Płynęliśmy otoczeni ekonomistami skupionymi wokół wschodzącego Borysa Jelcyna. Miałam tłumaczyć im, jak działa wolny rynek i jak funkcjonuje kapitalizm. A oni w zamian oferowali kawior i saunę. Nawiązałam wtedy relacje z ludźmi, którzy w ciągu tygodni stali się bardzo potężni. Potem wróciłam do Hollywood i zaczęłam pracę, ale po miesiącu zadałam sobie pytanie: „Co ja tu robię? Muszę wracać do Rosji, wszystko się tam zmienia, a ja mam teraz kontakty”.

A więc znów zmiana?

Tak. To był jedyny czas w życiu, kiedy miałam plan. Później nie było już sensu planować. Chciałam być wolna, bo życie przynosiło wspaniałe przygody.

Wygląda na to, że fascynują Cię zmiany.

Tak, lubię zmiany. Nudzi mnie powtarzanie tego samego.

Jak to było – być najmłodszym wykładowcą na uczelni i uczyć osoby starsze od siebie?

To było wyzwanie. W jakimś sensie większe niż obracanie się jako młoda osoba w środowiskach biznesowych. Czułam, że muszę zbudować autorytet – wprowadzić wyraźny podział na starszych ode mnie studentów i mnie, wykładowczynię. Z początku źle chyba oceniłam sytuację. Byłam za ostra, zbyt surowa, bałam się uśmiechnąć i zachowywać w sposób dostępny. Chyba w pierwszym semestrze mnie nie lubili. Jednak szybko zrozumiałam, że można być czarującym, rozrywkowym, dobrym i życzliwym, a jednocześnie zachować autorytet, o ile tylko nie da się ludziom przekroczyć pewnej granicy.

Trzeba mieć w sobie siłę i zdolność bycia twardym, pokazać innym również tę swoją stronę. Często, zwłaszcza my kobiety, zakładamy na siebie zbroje. Osoby takie jak Margaret Thatcher w latach 80. nawet fizycznym wyglądem podkreślały, że toczą bitwę. Ja odkryłam, że będąc kobietą można odnieść nawet większy sukces, jeśli użyje się uroku i uśmiechu. Wtedy mężczyźni podzielą się informacjami, których nie usłyszałby od nich inny mężczyzna. Będą też mniej czujni podczas negocjacji, niż gdyby negocjowali z mężczyzną. W szkole biznesu miałam obowiązkowe zajęcia z negocjacji. 750 osób chodziło na ten kurs. Na wydziale było wtedy tylko 20% kobiet. Otaczali nas twardzi faceci, bankierzy inwestycyjni, konsultanci. Wszyscy napędzani testosteronem. Ale to ja z całego roku dostałam najlepszą ocenę z negocjacji. Po części wynika to z tego, że mężczyźni często nie doceniają inteligentnych, silnych kobiet. Niech to będzie nasza przewaga.

Całkowicie się zgadzam. Ostatnie pytanie: co robisz w wolnym czasie?

Staram się robić to, co doradzam czytelnikom w książce. Żyjemy w czasach ciągłej presji: praca, maile, listy zadań, opieka nad dziećmi i starszymi rodzicami. Wciąż brakuje nam czasu, a do tego jeszcze cyfrowa warstwa naszego życia: Twitter, Facebook, umieszczanie postów. Zachęcam więc do tego, co sama robię: zastosowania raz w tygodniu cyfrowej przerwy. Nie sprawdzać maila, nie surfowac po internecie, odciąć się od technologii. Kocham technologię, ale to cudowne być od niej wolną raz na siedem dni.

***

Bizneswoman Roku to pierwszy ogólnopolski i jedyny biznesowy konkurs dla przedsiębiorczych kobiet, w którym od sześciu lat honorowane są kobiety realizujące ambitne projekty zawodowe. Nagrody przyznawane są w pięciu kategoriach: Korporacja, Moja Firma, Debiut Roku, Działalność na Rzecz Kobiet, wyróżnienie specjalne – „Kobieta w Nowych Technologiach”. Przewodniczącą jury jest dr Irena Eris.

Aktualnie trwa nabór uczestniczek. Nie czekaj! Zgłoś się i opowiedz o swoich osiągnięciach. Formularz zgłoszeniowy oraz dodatkowe informacje znajdują się na stronie Bizneswoman Roku.

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

NEWSLETTER

Potrzebujesz jeszcze więcej motywacji, inspiracji i wiedzy?

Bądź na bieżąco i zapisz się do naszego newslettera!





Podanie przez Ciebie powyższych danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do korzystania z Newslettera.
Zapisując się wyrażasz zgodę na przesyłanie przez nas informacji o tematyce motywacyjnej, rozwoju osobistego, nowościach w serwisie oraz informacji handlowych.
Administratorem danych osobowych jest Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką z siedzibą w Warszawie (00-012) przy ul. Podchorążych 75/77 lok. 2.
Zapoznaj się z naszą Polityką Prywatności, z której dowiesz się, jak chronimy Twoje dane.

Na tej stronie wykorzystujemy cookies. Uzyskujemy do nich dostęp w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia prawidłowego działania strony. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia w swojej przeglądarce. Zobacz więcej w Polityce Prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close