Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Nikt tu nie mówi “Nie da się”

Nikt tu nie mówi “Nie da się”

Edyta Kocyk w rozmowie z Pawłem Oksanowiczem

Edyta Kocyk opowiada Pawłowi Oksanowiczowi o opasce telemedycznej ze światowym zasięgiem. Przeczytaj fragment książki “Młoda fala. Jak odważyć się na biznes”, opowieści o młodych kobietach biznesu.

Słowo od Redakcji

Kiedy Edyta Kocyk w VI edycji konkursu Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku zdobyła aż dwie nagrody – Debiut Roku oraz Kobieta w Nowych Technologiach, wiedziałyśmy, że to dopiero początek jej drogi na szczyt. Twórczyni firmy SiDLY z każdym miesiącem rozwija skrzydła coraz bardziej. Kilka tygodni temu skorzystała z nagrody, którą otrzymała wraz z tytułem Kobiety w Nowych Technologiach i wyjechała do Doliny Krzemowej – jesteśmy pewne, że to kolejny udany krok, który przybliża Edytę Kocyk do globalnego sukcesu.

Poniżej publikujemy obszerny fragment wywiadu Pawła Oksanowicza z Edytą Kocyk, który znalazł się w książce „Młoda fala. Jak odważyć się na biznes”. Oksanowicz namówił do rozmowy 10 młodych kobiet biznesu, które na bazie własnych doświadczeń opowiadają o tym, jak niezależnie od okoliczności, odważyć się na własny biznes i rozwinąć motywację do działania oraz jak przekuć kiełkujące w głowie pomysły, na prowadzenie z sukcesem wymarzonej firmy. Bohaterkami książki są:   Ania Kruk, Kinga Dołęga-Lesińska, Aleksandra Porębska, Joanna Drabent, Dominika Koczot-Mosz, Edyta Kocyk, Marta Remplewicz, Patrycja Sankowska, Anula Kołakowska, Barbara Stawarz. Sukces Pisany Szminką jest patronem książki.

***

NIKT TU NIE MÓWI “NIE UDA SIĘ”

Kilkanaście miesięcy wystarczyło, aby polski start-up zaistniał na rynku międzynarodowym. Jak to się stało? Firma znalazła prosty sposób – szybko da się podbić tylko ten rynek, który samemu się stworzy. Zainteresowanie wynalazkiem rosło wraz z oczekiwaniami – od indywidualnych, po klientów biznesowych. Od krajowego, po rynek światowy. To jak bajka dla młodego przedsiębiorcy, ale też bajka dla dorosłych, gdzie poszczególne rozdziały oznaczają kolejne stopnie przyśpieszonego dojrzewania – innowatorki, biznesmenki, menedżerki.
Bo za tym sukcesem stoi młoda, niezwykle dynamiczna i świetnie wykształcona kobieta. Z początku realizowała się w administracji. Jednak coraz silniej odczuwała potrzebę założenia własnej firmy. Wreszcie nadszedł czas odciąć się od nużącej dla jej biznesowego temperamentu pracy u kogoś. Znalazła zdolnego wspólnika, a po wielu próbach skompletowała zespół gotowy realizować swe cele. Firma wciąż rozwija się w sposób niezwykle dynamiczny. Zainteresowały się nią fundusze inwestycyjne, a szybkiemu rozwojowi produktu towarzyszą krajowe i międzynarodowe nagrody i wyróżnienia. Nic dziwnego, bo wygląda na to, że niewielka polska firma wyprzedziła na globalnym rynku potentatów IT.

Paweł Oksanowicz: Czym zajmuje się Pani firma – SiDLY?

Edyta Kocyk: Jesteśmy pierwszym na świecie producentem certyfikowanego urządzenia medycznego, klasy 2a, w formie opaski na rękę. Nasza firma działa w obszarze telemedycyny.

W pierwszych skojarzeniach telemedycyna to infolinia, coś w rodzaju leczenia przez telefon. Czemu zdrowy rozsądek mówi: Nie! Ale okazuje się, że wcale tak nie jest?

Telemedycyna powstała z połączenia informatyki, robotyki i automatyki. Pozwala na zdalne świadczenie usług. Najlepiej przedstawić to na przykładzie. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy lekarz specjalista znajduje się w Bostonie, a na przykład pana mama potrzebuje pilnie operacji przeprowadzonej rękami tego właśnie lekarza w Warszawie. Ze względów zdrowotnych nie można jej przetransportować do USA. Wówczas operacja wykonywana jest na miejscu, przy użyciu urządzeń telemedycznych. Lekarz znajduje się, załóżmy, te 13 tys. km dalej, gdzie faktyczna operacja jest wykonywana. Kolejny przykład, już nam bliższy – wyobraźmy sobie, że jakaś pani w ciąży słabnie w domu i nie ma w pobliżu nikogo, kto mógłby jej pomóc. Jednak dzięki urządzeniom telemedycznym nie zostanie sama w sytuacji zagrożenia. Bo mając na ręce opaskę bezpieczeństwa, cały czas stan jej zdrowia jest monitorowany. W przedstawionym przypadku opaska wysyła sygnał SOS wraz z informacjami o parametrach funkcji życiowych. Trafiają one do lekarza w centrum monitoringu. Lekarz widzi wówczas, że z tą osobą coś się stało i wysyła jej pomoc. Generalnie telemedycyna jest więc zdalnym świadczeniem usług medycznych. Zapobiega skutkom wypadków, ale w jej możliwościach znajduje się także leczenie chorób i późniejsza rekonwalescencja.

Jak Pani ocenia stan wiedzy na temat telemedycyny w Polsce?

Opinia publiczna niewiele o niej wie i sami pacjenci także, bo telemedycyna w Polsce dopiero się kształtuje. Jest to jednak rynek bardzo perspektywiczny pod względem rozwoju firm i kapitału, który może wygenerować. Obecnie w kraju telemedycyna obejmuje przede wszystkim kardiologię. Ale na świecie przedstawia się to już zupełnie inaczej, w sposób bardziej pełny. Otóż globalnie rozwijają się w różnego rodzaju specjalizacje lekarskie, takie jak telechirurgia, czyli operacje na odległość, także wykonywane przez wieloosobowe składy lekarskie. Jest tu też telemonitoring zdrowia i teleopieka nad pacjentem. Nic dziwnego zresztą, bo rosnąca liczba osób starszych na świecie stanowi wyzwanie dla służby zdrowia. I telemedycyna, jak ja ją postrzegam, będzie z czasem coraz częściej wspierać państwową oraz prywatną opiekę medyczną, w tym nad osobami starszymi. W Polsce rozwiązania telemedyczne wcześniej czy później trafią do NFZ-tu i szpitali, tak jak to już się dzieje w przypadku prywatnych firm medycznych, opieki pielęgniarskiej lub rodzinnej – zupełnie prywatnej.

Wspomniała Pani na początku o klasie urządzenia, które produkujecie. Co ona oznacza?

Klasy reguluje ustawa i nie chodzi tu o poziom zaawansowania technologicznego. Na przykład inną klasą jest strzykawka, a inną respirator. W naszym przypadku wprowadziliśmy do obrotu urządzenie w formie opaski i dlatego znajduje się ona w klasie 2a.

Kto wyznacza światowe trendy w telemedycynie?

Na czele znajdują się Stany Zjednoczone. Są rynkiem obszernym i najbardziej rozwojowym – powiększa się on z roku na rok o 15–20%. Jeśli chodzi o Europę, to w zaawansowaniu telemedycyny przoduje Wielka Brytania, później są Francja i kraje skandynawskie. Jak już wspomniałam, w Polsce wszystko jest jeszcze w powijakach. W 2015 roku minister zdrowia zrobił duży krok, jeśli chodzi o rozwój tego segmentu lecznictwa, przynajmniej intencjonalnie. Chodzi o zmiany w ustawie o świadczeniu usług medycznych, które umożliwiają relację pacjent – lekarz przez telefon, na odległość. Ale temu sektorowi potrzebne jest solidne wsparcie NFZ w postaci dofinansowania. I duża kampania informacyjna, czym jest telemedycyna, aby ludzie dowiedzieli się, jak możemy pomagać pacjentom.

Czy usługi telemedyczne w Polsce staną się tak popularne jak prywatna służba zdrowia?

Tak, chciałabym, aby właśnie tak się stało. Szczególnie, że Polacy lubią nowe technologie, elektronikę, otaczają się nią. I także w Krajowych Inteligentnych Specjalizacjach, czyli mechanizmie wydatkowania programów operacyjnych UE 2014–2020 są już projekty związane z telemedycyną. W specjalizacji Zdrowie dużą część zajmuje właśnie nasza dziedzina – telemedycyna.

Oczywiście, że wspomniany ministerialny gest to duży ukłon w stronę rozwoju telemedycyny w Polsce, ale ten ukłon należy się też Pani i firmom, takim jak SiDLY. Bo dzięki Waszej działalności rynek zaczyna się rozwijać.

Dziękuję, ale bez wątpienia przydałaby się konkretna pomoc. My jesteśmy start-upem i nie mamy możliwości takich, jakie ma rząd, Ministerstwo Zdrowia, albo duże firmy farmaceutyczne. One nie tylko mogą oddziaływać na pacjentów zachętami finansowymi, ale powinny także ich edukować. Wiele dla rozwoju telemedycyny w kraju może zrobić sensownie przeprowadzona akcja informacyjna, skierowana do pacjentów, lekarzy i całego środowiska medycznego, o tym, co można zyskać dzięki takim urządzeniom jak nasze.

Waszemu start-upowi zaufał MCI Management. Proszę powiedzieć, czym Pani przekonała menedżerów tego funduszu do zainwestowania w SiDLY?

Może to zabrzmieć tak, jakbym była aż za bardzo pewna siebie, ale nie musiałam ich przekonywać. Jednak proszę mnie źle nie zrozumieć – aby znaleźć się w takiej sytuacji, ja i cały nasz zespół musieliśmy wykonać masę pracy. Dopiero mając zespół i produkt zaczęły się poszukiwania inwestora i na szczęście nie trwały długo. Bo menedżerowie MCI mieli rozeznanie, że udało mi się skompletować naprawdę silne i zgrane grono specjalistów, a produkt był i jest perspektywiczny na rynku, który już opisaliśmy. Więc nie przebyłam karkołomnej drogi, aby znaleźć inwestora dla firmy.

Tylko pozazdrościć, bo po prostu dostała Pani 4 miliony złotych na inwestycje.

Pieniędzy na inwestycje nie dostaje się po prostu. One są rzeczywiście zainwestowane i my musimy realizować cele, które sobie wyznaczyliśmy. Fundusz je zaakceptował, a obu stronom chodzi o to, żeby firma rosła i weszła na globalny rynek.

Czyli to perspektywa światowego rozwoju oraz świetnie dobrany zespół i oczywiście produkt są atutami, które przekonały menedżerów funduszu?

Pod warunkiem, że za 3 bądź 4 miliony złotych można wejść na rynek globalny. Nie wydaje mi się. Poza tym to pytanie właściwie należałoby zadać MCI Management. Wybrałam ten fundusz, bo uważam, że to najsilniejszy partner dla nas, jeśli chodzi o Europę Środkowo-Wschodnią. Ale rzeczywiście, te trzy wymienione wcześniej sprawy są najważniejsze, choć oczywiście wychodzi się od pomysłu na biznes. Tutaj wypada jeszcze raz podkreślić jakość projektu. Otóż tworząc własny start-up i obserwując całe ich środowisko, zauważyłam, że fundusze inwestycyjne są głodne dobrych projektów na biznes. Można znaleźć finansowanie z różnych źródeł i to całkiem spore. Fundusze wręcz konkurują ze sobą w pozyskiwaniu dobrych projektów. I co się okazuje? Mamy tu deficyt, a to oznacza, że wciąż można poszukać swojej szansy w IT, mając ciekawy pomysł i dobrze rozpisaną strategię działania. Naprawdę dobre strat-upy są od razu wychwytywane przez krajowe fundusze albo szukają większych pieniędzy za granicą.

A ja myślałem, że ludzie w MCI Management też kochają swoje babcie?

Na pewno też (śmiech).

W tym punkcie wypadałoby przedstawić bliżej wynalazek, o którym mówimy.

Z przyjemnością, bo uwielbiam mówić o opasce medycznej naszej firmy. Opieka nad potrzebującymi, jaką proponujemy, odbywa się przez opaskę – urządzenie na rękę, które monitoruje stan zdrowia. Przesyła takie parametry, jak tętno, temperatura ciała, liczba oddechów, współczynnik arytmii i inne. Opaska lokalizuje użytkownika, przypomina o zażywaniu leków, posiada też przycisk SOS. W momencie, gdy ktoś znajdzie się w potrzebie i naciśnie go, natychmiast pojawi się w centrali szpitala czy w firmie medycznej lub w telefonie opiekuna sygnał o niebezpieczeństwie dla zdrowia bądź życia. Dzięki temu osoba z zagrożeniem zasłabnięcia jest stale monitorowana, chociaż nie przebywa się z nią non stop. Może mieszkać 100, a nawet 300 kilometrów dalej. Jest to bardzo wygodne i użyteczne dla obu stron. Bardzo usprawnia opiekę. Ale nasze urządzenie jest przydatne nie tylko przy opiece nad seniorami. Można je także wykorzystywać przy schorzeniach kardiologicznych lub w opiece nad kobietami w ciąży. Jest tu też do zagospodarowania cała masa obszarów z chorobami przewlekłymi, których monitorowanie jest niezbędne do dobrego funkcjonowania na co dzień. Wiadomo, że w niektórych chorobach potrzeba obserwacji organizmu jest wręcz obligatoryjna, a nie zawsze będziemy przy osobach, które tego wymagają.

Pomysł na SiDLY pojawił się z odruchu serca, gdy chciała Pani zaopiekować się babcią?

Tak, gdy zaczęłam mocno niepokoić się o jej samopoczucie. Nie mogłam non stop do niej dzwonić, więc wpadłam na pomysł opaski. Babcia stała się też pierwszą testującą. Nosiła to jeszcze bardzo prototypowo wyglądające urządzenie – elektronika i okablowanie plus bateria krępowały jej ruchy. Oczywiście prototyp nie przypominał tego urządzenia, które mamy dzisiaj w sprzedaży. Od tamtego czasu minął rok i wynalazek wygląda bardzo nowocześnie. Porównując prototyp i obecny wygląd opaski, widzę też, jak długą drogę przeszliśmy – od pomysłu do efektu finalnego. Po drodze przeprowadziliśmy certyfikację medyczną opaski, rozwinęliśmy dystrybucję, a to nie mogłoby się odbyć bez zbudowania zespołu, który ma już ponad 15 osób.

Jak seniorka zareagowała na to pierwsze urządzenie i jak używa go teraz?

Bardzo jej się spodobało. Nie przeszkadzało jej okablowanie. Była wręcz rozentuzjazmowana, że może testować wynalazek. Podobało jej się, że ktoś o nią dba. Do teraz czuje się pewniej z opaską. Nawet pulsująca dioda w obudowie opaski fascynuje ją i cieszy. W ogóle seniorzy byli bardzo wdzięczną grupą, jeśli chodzi o testowanie wynalazku. Bo dość szybko po opracowaniu bardziej ergonomicznej obudowy domy seniora otrzymały do używania SiDLY. I w takim samym ekspresowym tempie dostaliśmy od nich informację zwrotną dotyczącą tego, co i jak można usprawnić, jak poprawić kształt, by opaska była wygodniejsza w użyciu, i jakie funkcje jeszcze powinna zawierać. Ale podstawowy model działania pozostał taki sam.

To znaczy?

Niezależne urządzenie o wysokiej jakości pomiaru. Opaska nadaje impulsy elektroniczne, podobnie jak telefon. W jej wnętrzu ukryta jest karta SIM. Ten sygnał odbiera albo centrala centrum medycznego, albo prywatna komórka. Informacja więc jest od razu przekazywana na platformę, bez pośrednika, jakim przy innych opaskach jest na przykład telefon komórkowy. To znaczy, kiedy babcia naciśnie sygnał SOS, to oprócz centrum medycznego, najszybciej bez pośrednictwa innego urządzenia – ja sama dostaję SMS z tekstem SOS oraz współrzędnymi.

Młoda fala_Grafika dedykowana_Edyta Kocyk

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij