Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Ochrona życia czy piekło kobiet?

Ochrona życia czy piekło kobiet?

Badania CBOS pokazują, że blisko 80% społeczeństwa nie zgadza się z zaostrzeniem ustawy aborcyjnej. Co przewiduje nowy projekt i kogo dotkną zmiany?


Zaostrzenie i protesty

W niedzielę tysiące kobiet i mężczyzn w całej Polsce wyszło na ulice, by protestować przeciwko projektowi zaostrzającemu polskie prawo aborcyjne. Ustawa obecnie obowiązująca i uchwalona w 1993 r. uznawana jest za wynik kompromisu – dopuszcza możliwość usunięcia ciąży, ale w ściśle określonych przypadkach: kiedy ciąża jest wynikiem gwałtu, kiedy zagrożone jest życie lub zdrowie matki oraz kiedy istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. W innych przypadkach, np. gdy powodem była trudna sytuacja materialna rodziców aborcja jest nielegalna. Do tej pory ukarany mógł być każdy, kto za zgodą kobiety przerwał jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy. Karze nie podlegała więc sama kobieta. Zgodnie z zapisami kontrowersyjnego projektu całkowicie zakazującego aborcji, ma się to zmienić. I choć Polska ma jedną z najbardziej restrykcyjnych ustaw w Europie (bardziej restrykcyjne prawo obowiązuje tylko w Irlandii i na Malcie), pomysłodawcy zmian chcieliby jej dodatkowego zaostrzenia.

Ile aborcji wykonuje się w Polsce?

Obecnie trudno precyzyjnie określić skalę przeprowadzanych zabiegów. Badania CBOS z 2013 r. pokazały, że w Polsce w ciągu swojego życia ciążę usunęło od 4 do 6 milionów kobiet. Legalnie wykonuje się kilkaset aborcji rocznie. Istnienie podziemia aborcyjnego jest jednak faktem. Ile zabiegów wykonuje się nielegalnie? Tu szacunki są różne. Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny ocenia, że w Polsce rocznie przeprowadza się ponad 100 tys. aborcji, organizacje pro-life szacują, że 7-13 tys. Polki lepiej sytuowane korzystają także z możliwości, jakie dają kliniki w Czechach i w Niemczech.

Co zakłada projekt obywatelski ustawy o ochronie życia?

Przede wszystkim, wprowadza całkowity zakaz dokonywania aborcji. Urodzić dziecko będzie musiała kobieta, która została zgwałcona i ta, której dziecko będzie nieuleczalnie chore. Donosić ciążę będzie trzeba także wówczas, gdy zagraża to zdrowiu lub życiu matki. Niejasne jest, czy lekarz będzie mógł powołać się na stan wyższej konieczności, gdy zdecyduje się ratować matkę kosztem dziecka. Komentatorzy nie są zgodni, część z nich wskazuje, że prokurator i tak będzie musiał wszcząć śledztwo i ewentualnie umorzy postępowanie. Wprowadzając kategorię „zabójstwa prenatalnego” odpowiedzialnością karną obciążony zostanie nie tylko lekarz przerywający ciążę, ale także kobieta, która się na to zgodziła, a nawet przyjaciółka, która pożyczyła jej na zabieg pieniądze lub odwiozła do kliniki. Niejednoznaczna jest kwestia poronień. W przypadku nieumyślnego poronienia matka nie ponosi odpowiedzialności. Pytanie jednak, kto i w jaki sposób zbada, czy doszło do poronienia umyślnego, czy nieumyślnego. Co w przypadku, gdy matka była lekkomyślna i nie zadbała odpowiednio o siebie? Instytut Ordo Iuris broni się, że „nawet gdy matka umyślnie pozbawi swe poczęte dziecko życia, z uwagi na wieloaspektowość tych sytuacji, projekt dopuszcza odstąpienie od wymierzenia kary. Karze powinien podlegać bowiem przede wszystkim ten, kto zmusza kobietę do aborcji lub dostarcza jej środki lub usługi aborcyjne”. Nadal jednak matka będzie podlegała postępowaniu karnemu. – Takie orwellowskie prawo obowiązuje też w Salwadorze. Tam kobiety po poronieniach, zamiast do terapeuty, który pomógłby jej przepracować stratę i żałobę, trafiają do prokuratora, odpytującego o ich intymne życie. To piekło – inaczej tego nazwać nie można. Czy możemy biernie się przyglądać, gdy zdrowie i bezpieczeństwo naszych matek, sióstr czy koleżanek jest zagrożone? – pyta Lidka Makowska, germanistka i kulturolożka, członkini Trójmiejskiej Akcji Kobiecej.

Negatywnych skutków może być więcej. Eksperci obawiają się, czy zgwałcone kobiety będą się zgłaszać na policję w obawie, że zamknie im to drogę do usunięcia niechcianego dziecka. Ilu gwałcicieli pozostanie wówczas bezkarnych? Niektórzy wskazują także na potencjalne skutki ekonomiczne – kobiety w obawie przed poronieniem będą coraz wcześniej korzystały ze zwolnień lekarskich, by uchronić się przed zarzutem o lekkomyślność. Jak wpłynie to na zatrudnianie młodych kobiet?

Kogo dotkną zmiany?

Tu odpowiedź jest najprostsza, bo w zasadzie wszystkich. Bo choć pomysłodawcy zmian uzasadniają projekt potrzebą ochrony życia nienarodzonego dziecka, nie sposób nie zapytać: A co z życiem kobiety? – Cierpienie dotknie przede wszystkim kobiety ubogie, te, które mają ograniczony dostęp do edukacji seksualnej, antykoncepcji, i nie stać ich na zabieg w przygranicznych klinikach. Podziemie aborcyjne niewątpliwie rozkwitnie, ceny za „pigułkę po” czy tabletkę poronną pójdą w górę. Ale przede wszystkim, skutki tej ustawy mogą dotknąć każdą kobietę w przypadku ciąży pozamacicznej, czy kobiet w ciąży, chorych na raka, którym lekarz będzie musiał odmówić chemioterapii, bo zdrowie płodu w tym projekcie ustawy jest zrównoważone ze zdrowiem dorosłej kobiety. Na takie zagrożenie życia kobiet nie możemy pozwolić – przestrzega Lidka Makowska. – Ci, którzy mówią, że to nie ich problem opowiadają bzdury, bo mają córki, siostry, przyjaciółki które mogą zajść w ciążę pozamaciczną, zostać zgwałcone, zachorować na raka, nosić w sobie ciążę, której bardzo nie chcą. Te kobiety zapłacą za fanatyzm wąskiej grupy osób, które cały czas nie rozumieją, że żyjemy w XXI, a nie w XIX wieku – podkreśla ostro Paulina Młynarska, dziennikarka, pisarka i feministka.

Działać razem

Co zatem można zrobić, by restrykcyjne przepisy nie zostały wprowadzone w życie? – Zachęcam do wyrażenia swojego indywidualnego sprzeciwu. Możemy dołączyć do grupy na Facebooku Dziewuchy Dziewuchom, która przez trzy dni zgromadziła ponad 67 tysięcy osób, głównie kobiet, ale jest też sporo mężczyzn. Są też plany złożenia obywatelskiego projektu ustawy w sprawie zliberalizowania prawa w Polsce, dopuszczającego aborcję z wyboru do 12. tygodnia ciąży. Okrągły stół w tej sprawie odbędzie się 14 kwietnia – wymienia Makowska. Zgadza się z nią Paulina Młynarska – Nie chciałabym się skupiać tylko na obronie kompromisu. Potrzebna jest całkowita liberalizacja i czas zacząć o tym głośno i dobitnie mówić. To jest ten moment – teraz albo nigdy, kiedy polskie kobiety mogą zareagować. Bo polskie kobiety do tej pory nie reagowały. Czas to zmienić i zacząć protestować. Czas zmienić ten minoderyjny język, tę chęć by nikogo nie urazić. I trzeba wreszcie zacząć działać razem. To wymaga większej solidarności wśród samych kobiet. Mam nadzieję, że kobiety wreszcie zaczną mówić o sobie – „Jestem feministką i żądam dla siebie równych praw”.

Przeczytaj analizę prawną nowego projektu wraz z odpowiedzią Instytutu Ordo Iuris na profilu Ceiling Sejm.

A Ty co sądzisz o proponowanych rozwiązaniach?

Gdzie obowiązują restrykcyjne przepisy i jakie są ich skutki?

W Salwadorze całkowity zakaz aborcji został wprowadzony w 1998 r. Zgodnie z danymi Amnesty International w latach 2000-2011 r. oskarżono o przestępstwa związane z przerwaniem ciąży 129 kobiet. 49 zostało skazanych – część z nich została skazana za zabójstwo z premedytacją na wyroki kilkudziesięciu lat pozbawienia wolności. Zaostrzone przepisy lub całkowity zakaz aborcji obowiązują, m.in. w Irlandii, Watykanie, na Malcie, w San Marino, Chile, Nikaragui, Czadzie, Somalii, Indonezji i na Filipinach.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w 2012 r. wydała dokument, w którym wskazuje na związki między sytuacją ekonomiczną kobiet, edukacją seksualną a liczbą wykonywanych aborcji. Więcej aborcji przeprowadza się w krajach rozwijających się, gdzie przepisy są mniej liberalne a dostęp do antykoncepcji ograniczony. “Prawie połowa aborcji na świecie wykonywana jest w warunkach zagrożenia życia i zdrowia kobiety. 98% z tych zabiegów odbywa się w krajach rozwijających się” czytamy w raporcie. W krajach Europy Zachodniej 12 na 1000 kobiet decyduje się na aborcję. W krajach Europy Środkowo-Wschodniej współczynnik jest znacznie wyższy – 43 na 1000 kobiet decyduje się na usunięcie ciąży. “Tam, gdzie aborcja jest dozwolona, zabiegi są przeprowadzane w bezpiecznych warunkach. W krajach, gdzie obowiązują przepisy restrykcyjne, zazwyczaj jest odwrotnie. W krajach rozwijających się relatywnie liberalne przepisy dotyczące aborcji skutkują mniejszymi negatywnymi konsekwencjami zdrowotnymi, które są efektem aborcji wykonywanych w złych warunkach niż w krajach, gdzie przepisy są restrykcyjne” piszą autorzy raportu. Jako przykład podają Południową Afrykę – w ciągu czterech lat od liberalizacji przepisów w 1997 r. liczba kobiet, które zmarły z powodu powikłań po zabiegach usunięcia ciąży wykonanych w złych warunkach spadła o 91%.

 

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij