Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Dobry produkt, mocne wartości i otwartość na potrzeby klienta decyduje o sukcesie – mówi Pat Romanek i opowiada jaka jest dziś rola lidera.

Dobry produkt, mocne wartości i otwartość na potrzeby klienta decyduje o sukcesie – mówi Pat Romanek i opowiada jaka jest dziś rola lidera.

jaka jest dziś rola lidera
Pat Romanek, General Manager International w Butcher’s Pet Care z jednym ze swoich mopsików.

 

Pat Romanek dołączyła do Butcher’s, brytyjskiej firmy produkującej karmę dla zwierząt, w 2010 roku. Wówczas jej zadaniem było zbudowanie polskiej placówki firmy. Stanęła przed sporym wyzwaniem, bo na polskim rynku dominowali gracze globalni. – A ja chciałam ten układ zmienić. To było ambitne zadanie, bo wcześniej żadnej firmie rodzinnej to się nie udało – opowiada. Dziś jest General Manager International w Butcher’s Pet Care i wprowadza firmę na rynek chiński.

Nam opowiada, jakie wyzwania stoją dziś przed liderkami, dlaczego wartości i edukacja są kluczowe dla sukcesu firmy oraz że odpowiedzialna opieka nad zwierzakiem to nie tylko karma w misce, ale też czas spędzony razem i wiedza na temat potrzeb zwierzaka w różnych stadiach jego życia. I to właśnie od tej wiedzy zaczęłyśmy naszą rozmowę.

Do Waszego biura pracownicy mogą przychodzić ze swoimi zwierzakami?

Mają taką możliwość. Jesteśmy przyjaźni zwierzętom w pracy. Sama mam dwa psy, mopsiki, Franka i Emmę, więc rozumiem, że rozstawanie się pupilem na cały dzień nie jest łatwe. Nasz biznes opiera się na byciu blisko zwierząt, bo to co robimy, robimy dla nich.

Frank i Emma są łasuchami czy są raczej wybredne?

Oba są inne, choć są tej samej rasy. Różnią się zarówno temperamentem, jak i tym, co lubią jeść. Frank jest wybredny, a Emma to typowy łasuch – zje wszystko.

Mój pies odda wszystko za to, co dla niego najbardziej niezdrowe – kawałek drożdżówki, kiełbasę albo szyneczkę. Emma i Frank też mają jakieś grzeszne psie słabości kulinarne?

Bardzo rzadko dostają suchy chleb i marchewkę. Mój syn stoi na straży tego, żeby nie dawać im niczego poza karmą i czasem to ja, potajemnie dam im ulubiony suchy chlebek. Ale staram się nie ulegać, nawet kiedy patrzą na mnie błagalnym wzrokiem.

Wytrzymać takie spojrzenie jest trudno – wiem coś o tym.

To prawda, ale z drugiej strony mam świadomość, że małe rasy są bardzo delikatne i narażone m.in. na różne alergie pokarmowe. Chwila zapomnienia może mieć więc przykre skutki w ich przypadku. Dbam o to, co jedzą i upewniam się, że ich karma jest zdrowa, naturalna, bez sztucznych wypełniaczy. Nie będzie niespodzianką, jeśli powiem, że jedzą karmę Butcher’s.

Ludzie nie chcą jeść już śmieciowego jedzenia, zwracają uwagę na etykiety, kupują produkty bio. O to, co jedzą nasze zwierzaki też zaczynamy dbać?

Z tym bywa różnie. Badania pokazują, że wciąż aż 80 procent Polaków karmi psy i koty jedzeniem ze stołu, nie zdając sobie sprawy z tego, jak negatywnie odbija się to na ich zdrowiu.

Przyprawy, czekolada, ciasta, niektóre warzywa i owoce są dla psów ciężkostrawne, a wręcz trujące.

Ostatnio spotkałam u weterynarza właściciela z pieskiem, który miał uszkodzoną wątrobę. Okazało się, że to wina gulaszu, który podała pieskowi żona właściciela. Nie zrobiła tego, bo miała złe intencje. Wręcz przeciwnie, wydawało jej się, że daje mu to, co najlepsze. W końcu to samo jedli z mężem na obiad. Zapomniała jednak, że zwierzęta mają inne potrzeby, inne żołądki i to, co dla nas jest pysznym obiadem, im może poważnie zaszkodzić.

Zadaniem firmy, która produkuje karmę jest zadbanie w pierwszej kolejności o potrzeby zwierząt, czy oczekiwania ich właścicieli?

Dla nas priorytetem jest zadbanie o potrzeby i zdrowie zwierząt oraz edukacja ich właścicieli, żeby lepiej te potrzeby rozumieli. Tak jak wspomniałam wyżej – problemem nie jest zła wola, ale często brak wiedzy i świadomości, że szkodzimy. Właścicielom staramy się też zapewnić szeroki wybór, według potrzeb żywieniowych zwierzęcia, jego rozmiarów, rodzaju karmy – mokre, suche, w puszkach, saszetkach. To właściciel wybiera, co jest dla niego wygodniejsze w użyciu.

Zrobiłam minisondę wśród znajomych właścicieli psów i kotów, pytając jak wybierają karmę. Były dwie silne grupy – dla jednych liczyła się rekomendacja weterynarza, dla drugich własne, drobiazgowe poszukiwania. Zaczynają je od rozpoznania w sieci i na forach, potem czytają etykiety, a coraz częściej sprawdzają także firmę – jak produkuje karmę, jaką ma filozofię i wartości. Przybywa tych świadomych i wymagających klientów?

Od czasu, gdy weszliśmy na polski rynek w 2011 roku widzę znaczącą zmianę na lepsze. Świadomość tego, że trzeba czytać etykiety ze składem nie ogranicza się już tylko do produktów, które sami jemy. Chcemy też coraz częściej wiedzieć, co dokładnie je nasz zwierzak i zrozumieć, co tak naprawdę jest w karmie. Popularność mediów społecznościowych i dostępność wiedzy w Internecie sprzyja temu, że rośnie odsetek ludzi dbających o zdrowe żywienie swoich psów i kotów. Cieszę się, że ludzie pytają o radę weterynarzy i innych ekspertów oraz że im ufają, bo to właśnie ci specjaliści uświadamiają właścicielom, że skoro dbamy o swoje odżywianie, tak samo powinniśmy dbać o odżywianie naszych zwierząt. A karmienie ich tym, co sami jemy może być po prostu niebezpieczne. Eksperci i weterynarze to także dobre źródło wiedzy, kiedy nie jesteśmy pewni, jaki rodzaj karmy wybrać. Lepiej zapytać, niż eksperymentować samodzielnie lub bazować wyłącznie na doświadczeniach innych właścicieli. Pamiętajmy, że każde zwierzę jest inne.

To na co właściwie warto zwrócić uwagę wybierając karmę, kiedy chcemy wybrać dobrze dla naszego zwierzaka?

Po pierwsze sprawdźmy, jaka jest rzeczywista zawartość mięsa w karmie. Tu ważna jest etykieta ze składem, a nie zachęty na opakowaniu. Czasem można się spotkać z hasłami „Karma bogata w mięso”, których skład zupełnie nie potwierdza i koniec końców okazuje się, że zawartość procentowa jest niska. Po drugie, trzeba sprawdzić w składzie, czy karma nie jest wypełniona sztucznymi składnikami, na przykład wzmacniaczami smaku, konserwantami, szkodliwymi wypełniaczami. Po trzecie wreszcie, nawiązując do tego, co pani mówiła wcześniej, warto sprawdzić firmę – jakie ma standardy produkcji, skąd pochodzi karma, jakimi wartościami kieruje się producent, jak podchodzi do pozyskiwania i jakości składników, jaką kontrolę jakości stosuje. W czasach Google’a nie jest to trudne.

W Polsce tylko ok. 20 procent właścicieli karmi zwierzaki gotową karmą. Jak Polska wypada na tle innych krajów europejskich?

W Wielkiej Brytanii czy Niemczech proporcje są odwrotne – tam odpowiednio 80% i 90% właścicieli kupuje swoim pupilom gotową karmę. Dla mnie to wyraźny sygnał, że w naszym rynku tkwi ogromny potencjał. Tym bardziej, że jest to jeden z największych rynków w całej Europie. Powoli też europejskie trendy zaczynają być widoczne w Polsce. Europa rozwija kategorie produktów zdrowych, bio, dla określonego okresu życia pupila, specyficzne dla określonych ras i potrzeb żywieniowych oraz przekąski. Wyraźnie widać zainteresowanie małymi formatami oraz bardziej specjalistycznymi produktami. W naszym kraju od kilku lat rośnie zainteresowanie produktami zdrowymi, które nie zawierają sztucznych dodatków i wypełniaczy. Są to produkty, do których klienci chętnie wracają, ponieważ stosując je, widzą poprawę kondycji fizycznej swojego zwierzęcia. Rośnie również popyt na suplementy diety dla czworonogów, co wyraźnie wskazuje na to, że właściciele coraz bardziej zwracają uwagę na potrzeby swoich podopiecznych.

A jednak 80 procent właścicieli wciąż wybiera to, co jest akurat w garnku. Na pewno pojawią się głosy sceptyczne, że to całe zamieszanie wokół zdrowych karm to zwykła przesada. Co by pani odpowiedziała takim sceptykom?

Człowiek też może jeść byle co – pytanie jak to wpływa na jego zdrowie. Warto więc zastanowić się, jak karmienie zwierzęcia resztkami ze stołu wpłynie na jego kondycję. A proszę mi wierzyć, że zwierzę to odczuje. Podobnie zresztą jak wtedy, kiedy będziemy go karmić gotową karmą wypełnioną sztucznymi wzmacniaczami. Złe odżywianie psa czy kota to problemy z sierścią, zębami, nerkami, wątrobą. Warto wiedzieć, że najczęstszym powodem poważnych problemów z nerkami jest właśnie podawanie karmy ze sztucznymi wzmacniaczami, które odkładają się w drogach moczowych. W Niemczech prawie 70% badanych jest zainteresowanych, aby produkty dla ich podopiecznych były tak samo zdrowe jak te, które sami kupują, a ponad 60% szuka produktów naturalnych dla swoich pupili. Jeśli więc zależy nam na zdrowiu zwierzaka kierujmy się jego potrzebami, a nie swoją wygodą lub przekonaniami.

Na półkach sklepowych jest coraz więcej dobrych, zdrowych karm, więc właściciele mają z czego wybierać. Ale dla wielu barierą jest cena. Te dobre karmy są często dużo droższe.

W wielu przypadkach tak rzeczywiście jest. My uznaliśmy, że warto zainwestować w cenę i utrzymać ją na takim poziomie, żeby właściciele mogli kupić dla swojego zwierzaka naprawdę dobra karmę i sprawdzić, jaka jest różnica, kiedy psa czy kota karmią zbilansowanym posiłkiem, w którym nie ma cukrów, konserwantów, sztucznych wzmacniaczy. Dzięki temu mogą się przekonać, jak wpływa to na sierść, żołądek czy wagę i przekonać się, co się dzieje, kiedy zwierzę przez dłuższy czas karmi się zdrowo i naturalnie. Wierzymy, że dzięki takiej filozofii klient do nas wraca, bo mamy po prostu najlepszą ofertę, która łączy jakość, dbałość o skład i przystępną cenę. Myślę, że właśnie takim sposobem myślenia wpłynęliśmy na zmianę jakości półki w kanale spożywczym i zyskaliśmy zaufanie klientów.

To wiele mówi o wartościach firmy. Butcher’s zaczynało jako mała firma rodzinna. Dziś jest firmą międzynarodową. Wartości pozostały te same, co 30 lat temu czy też przechodziły ewolucję?

Wartości zostały te same. Dla mnie to niezwykle cenne, że przy tym całym pędzie i presji masowej produkcji nadal kierujemy się wartościami firmy rodzinnej. Dalej jest ten sam właściciel, a idea zdrowego jedzenia, cenowo przystępnego dla właścicieli zwierząt, która mu przyświecała, jest tą ideą, którą wnosimy na ryki międzynarodowe. I myślę, że to właśnie zdrowy, naturalny produkt połączony z wiernością wartościom, które były fundamentem tej firmy trzy dekady temu zdecydowały o sukcesie Butcher’s.

Zatrzymajmy się jeszcze na chwilę przy tych wartościach. Dobry skład, przystępna cena – co jeszcze?

Cały system produkcji, który zgodny jest z ideą zrównoważonego rozwoju. Mamy fabrykę, która dysponuje najnowocześniejszymi rozwiązaniami technologicznymi i ekologicznymi. Wykorzystywane są w niej m.in. rozwiązania do odzysku wody deszczowej i ciepła, systemy solarne, własny system oczyszczania ścieków, czy wreszcie system generujący znaczny spadek emisji CO2. Promujemy również elektryczne auta dla naszych pracowników. Ponadto nasi dostawcy składników to firmy z którymi pracujemy od ponad 15 lat.

To działania globalne. Wiem, że działacie też lokalnie. Ostatnio we współpracy z Dzielnicą Wilanów stworzyliście nowoczesny plac zabaw dla psów. W Polsce to jednorazowe działanie, czy szersza strategia zaangażowania lokalnego?

W lokalne działania charytatywne firma angażuje się nie tylko w Polsce, ale na innych europejskich rynkach, na których jest obecna. Wspieramy na przykład schroniska. W Warszawie, dzięki współpracy z dzielnicą, faktycznie zbudowaliśmy pierwszy miejski psi plac zabaw dla lokalnej społeczności. Bardzo się cieszymy z tej realizacji, bo z jednej strony widzimy, jak cieszą się z niego mieszkańcy i ich czworonogi, a z drugiej obserwujemy, że nasz pomysł stał się inspiracją dla innych gmin, które realizowały później podobne inicjatywy w swoich miastach, zauważając jak pozytywnie wpływa to na budowanie dobrych relacji wśród mieszkańców.

Wspominała Pani na początku o edukacji. Czytałam Wasz poradnik dla rodziców „Dziecko i pies” na temat odpowiedzialnej opieki. To także element filozofii firmy?

Tak, zależy nam na edukacji dotyczącej holistycznego podejścia do pupila i zależy nam na wartości dodanej dla klientów. To nie jedyne takie działanie. Realizowaliśmy wiele akcji, m.in. z Fundacją Szczęśliwe Macierzyństwo, wspieraliśmy akcję organizacji „Wielcy Małym”, mówiącą o odpowiedzialnej adopcji, kampanię charytatywną z Małgorzatą Kożuchowską. W jedną z ostatnich kampanii pod tytułem „Znam potrzeby twojego psa” zaangażowało się kilkudziesięciu blogerów. Odpowiedzialna opieka to nie tylko karma w misce. To także czas spędzony razem, świadome wychowanie pupilów i wiedza na temat potrzeb zwierzaka w różnych stadiach jego życia.

Jest Pani związana z firmą od 2010 roku i to właśnie Pani wprowadzała tę markę na polski rynek. Co wówczas było wyzwaniem?

Podstawowym wyzwaniem było to, że na polskich półkach sklepowych dominowali gracze globalni. A ja chciałam ten układ zmienić. To było ambitne zadanie, bo wcześniej żadnej firmie rodzinnej to się nie udało. Uważałam jednak, że każdemu klientowi należy się szeroki wybór, większa dostępność oferty, która zapewnia jakość i ciekawsze produkty niż to, co wówczas oferowały inne firmy.

I to się Pani udało?

Tak. Wkrótce okazało się, że zmiana w Polsce była pierwszym krokiem. Kolejne wprowadzaliśmy na rynkach innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W sumie udało się to zrobić już na 19 rynkach, teraz zaczynamy sprzedaż w Chinach. W różnych krajach półka oczywiście jest trochę inna i ma inny układ, ponieważ są już gracze lokalni, ale mam satysfakcję, że firmie rodzinnej udało się zostać na tak szeroką skalę partnerem dla sieci handlowych.

Co wniosła Pani wizja i Pani spojrzenie do firmy?

Moja rola w tym czasie zmieniała się. Zaczynałam od zbudowania polskiej placówki i wszystkich operacji na tym rynku, a teraz jestem odpowiedzialna także za zarządzanie międzynarodowymi operacjami również poza Europą. Zanim zaczęłam pracę w Butcher’s, firma przez wiele lat eksportowała produkty do Włoch, ale nie miała pomysłu jak stać się międzynarodowym partnerem w kanale spożywczym. Dzięki strategii, którą przedstawiłam zarządowi staliśmy się jednym z topowych graczy w kategorii pet food oraz ważnym partnerem dla sieci handlowych w kilkunastu krajach europejskich. Udało mi się wpłynąć na ich sposób myślenia i zmienić go z lokalnego i wąskiego na szeroki i globalny. Transformacja firmy z brytyjskiego producenta karm do międzynarodowego gracza to najważniejsza zmiana, jaką udało mi się wnieść.

Jak dziś postrzega Pani swoją rolę w Butcher’s?

Moją rolą jest łączenie tego, co oczekuje klient z oczekiwaniami i ofertą, jakie ma firma matka oraz wpływanie na to, jak firma jest postrzegana na rynkach poza Wielką Brytanią. Doświadczenie z transformacji polskiej filii, w placówkę zajmującą się międzynarodowymi operacjami umożliwiła przekształcenie całej firmy tak, że stała się częścią rynków lokalnych. Często jest to łatwiejsze, gdy dzieje się poza firmą matką. Zwłaszcza, gdy przez lata było się ważną, znana marką dla klientów, jednym z liderów rynku brytyjskiego, a na nowych rynkach jest się po prostu jedną z wielu nowych marek. Na rynkach międzynarodowych mamy wyzwanie z szerszą i bardziej skomplikowaną skalą operacji, ale zadaniem lidera jest łączenie wszystkich oczekiwań i szukanie rozwiązań najlepszych i dla firmy, i dla klientów.

No właśnie, jaka jest rola lidera we współczesnych zespołach i firmach międzynarodowych?

Warto zwrócić uwagę na to, że we współczesnych zespołach zmieniła się hierarchiczność. Struktury stają się bardziej płaskie i zadaniowe. Lider pracuje bliżej zespołu niż kiedyś. Już wiemy, że szef zamknięty w gabinecie i niedostępny dla ludzi nie będzie po prostu skuteczny. Lider musi wiedzieć więc nie tylko, co chce osiągnąć i jak chce to osiągnąć, ale także musi wiedzieć, jak mądrze zmotywować swój zespół. Elastyczność, zaufanie, słuchanie daje zawsze największą szansę na to, by budować pozycję lidera. Dotyczy to zarówno firmy, która musi umieć słuchać swoich klientów, jak i ludzi, którzy ją tworzą.

Wiele mówi się dziś o nowych kompetencjach liderskich – empatii, umiejętności słuchania, dobrym zarządzaniu talentami. Na ile ta koncepcja lidera wspierającego, słuchającego jest Pani bliska?

Jest mi bardzo bliska. Lider powinien słuchać i ufać swojemu zespołowi – to jest gwarancją sukcesu każdego zespołu. Ważne jest, aby pozwalać realizować pomysły i doceniać je. Wierzę, że trzeba dać ludziom platformę do realizacji również własnych ambicji zawodowych. Wyznaję zasadę, że zatrudniam profesjonalistów, których zawsze chcę wysłuchać i daję im narzędzia, aby mogli realizować swoje cele zawodowe, osobiste i tym samym firmowe. Tylko wtedy są częścią wspólnego sukcesu i praca oraz wysiłek, jaki w nią wkładają daje im satysfakcję. Wedle tej zasady staram się budować swój zespół. Mimo że jest niewielki, jest w nim miejsce także dla osób młodych i mniej doświadczonych, które mają szansę rozwinąć u nas swoje umiejętności.

Co Pani uważa dziś za swój sukces?

Jeśli chodzi o mój zespół, to stworzenie środowiska pracy, w którym ludzie chcą przebywać, angażować się w projekty, a sukcesy firmy są dla nich ich osobistymi sukcesami, że pracują z nami od lat. Za rynkowy sukces uważam to, że mamy bardzo dobre wyniki i mimo obserwowanych spadków w firmach większych od nas, my rośniemy, a zaufanie klientów do nas jest coraz większe. Jesteśmy na topie, choć konkurujemy prawie z 200 markami i nie mamy takich budżetów, jak nasza globalna konkurencja. Jestem dumna, że rok do roku notujemy ponad 20-procentowy wzrost biznesu. Konsekwentnie się rozwijamy.

Jakie wyzwania zatem teraz przed Panią?

Budowanie całej kategorii, w której działam jest ciągłym wyzwaniem, ponieważ wymaga składania wielu elementów. To niezbędne, jeśli chce się wywołać trwałą zmianę przyzwyczajeń klienta i jego nawyków zakupowych. Globalnie wchodzimy na dalsze, także inne kulturowo rynki. W tym roku Skandynawia, rozpoczynamy także sprzedaż w Chinach, a to wymaga od nas wdrożenia nowej strategii ze względu na zupełnie inny rynek produktowy, innego klienta i jego oczekiwania. Zaistnienie tam w roli nowego, liczącego się gracza jest największym wyzwaniem dla firmy, i dla mnie.

***

Partnerem tekstu jest Butcher’s Pet Care

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!