Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Pięć rzeczy, których dowiedziałam się o sobie w samotnej podróży

Pięć rzeczy, których dowiedziałam się o sobie w samotnej podróży

Anita Demianowicz
Anita Demianowicz | Antelope Canyon, fot. Anita Demianowicz

„Zgubię się, nie dam rady” – dzięki podróżom Anita Demianowicz zmieniła na „Chcę odkrywać, mogę więcej”. Zobaczcie, dlaczego warto podejmować takie wyzwania.


1. Nie zaginę na lotnisku niczym Tom Hanks w filmie Terminal.

Moja słaba orientacja w terenie nie raz wpędzała mnie w kłopoty. Duże miasta, dziesiątki takich samych uliczek, czy gigantyczne lotniska przerażały mnie. – Przecież ja zgubię się na lotnisku – panikowałam. – Nie znajdę właściwego terminalu, gejtu, spóźnię się na samolot.
Po raz pierwszy sama w podróży, z brakiem wiary we własne umiejętności językowe, byłam pewna, że wszystko pójdzie nie tak. I nie trudno było w to wątpić, skoro potrafiłam się zgubić nawet we własnym mieście. Wbrew wszystkim znakom na ziemi i niebie, które mówiły, że przyjdzie mi zostać rezydentem lotniska, gdzieś na trasie podczas przesiadki, dojechałam, nie zgubiłam się, nie spóźniłam na samolot. Czasem zabłądziłam, ale przekonałam się, że nie ma takiej sytuacji, z której nie uda mi się wyjść, i że nawet jeśli się zgubię, to w końcu i tak znajdę właściwą drogę, a przez przypadek zobaczę miejsca i poznam ludzi, których, gdyby nie słaba orientacja w terenie, nie byłoby mi dane poznać i zobaczyć.

2. Potrafię panować nad strachem.

Wielu rzeczy się bałam: ciemności, samotnego przebywania w lesie (o samotnym przebywaniu w ciemnym lesie nie wspomnę), tego, że mnie ktoś okradnie albo zrobi krzywdę. W pierwszej podróży w pojedynkę do Ameryki Środkowej bałam się bardzo. Mój strach był stymulowany przez tragiczne historie z Gwatemali, Hondurasu, Salwadoru i Meksyku. Gangi, kartele narkotykowe, porwania dla okupu, morderstwa i nieustanne przestrogi ze strony miejscowych: „Tam nie idź sama, bo jest niebezpiecznie”. Jak się nie bać? Więc bałam się. I mimo że w każdej kolejnej podróży ten strach jest mniejszy, to jednak jest, ale już przy pierwszej podróży okazało się, że potrafię nad nim zapanować, spakować się, kupić bilet albo wsiąść na rower i samej jechać przed siebie.

3. Jak czegoś chcę, to potrafię dopiąć swego.

Ile razy powtarzałam sobie, że chciałabym tego czy tamtego. I zamiast realizować i działać, czekałam aż spadająca gwiazda, w której kierunku patrzyłam, wypowiadając kolejne życzenie, ziści je. Gdy słuchałam opowieści z dalekich podróży, zwłaszcza podróżujących w pojedynkę kobiet, myślałam sobie, że bardzo bym też tak chciała, ale nigdy mi się to nie uda. W końcu przekonałam się, że spadające gwiazdy niewiele są w stanie zdziałać i jeśli sama nie wezmę się za realizacje, to nic z moich marzeń nie wyjdzie. Przekonałam się, że mam w sobie tyle siły i determinacji, by próbować realizować marzenia i finalnie dopiąć swego.

4. Potrafię być sama ze sobą.

Człowiek jest ponoć zwierzęciem stadnym. Podróż w pojedynkę pozwoliła mi skupić się na samej sobie i pokazała, że potrafię w ten sposób świetnie funkcjonować. Co więcej, okazało się, że taka forma podróżowania uzależnia, bo pozwala podróżować w swoim tempie, bez konieczności chodzenia na kompromisy. I mimo że w dobrym towarzystwie też potrafię podróżować, to co jakiś czas potrzebuję oderwać się od wszystkiego i eksplorować świat w pojedynkę.

5. Mogę wszystko.

Nie umiem, nie dam rady, nie potrafię – to najczęstsze wypowiedzi, które padały z moich ust przed pierwszym samotnym wyjazdem. Organizacja czegokolwiek zawsze spoczywała w rękach mojego męża. Ja byłam jedynie realizatorem podanego mi na tacy planu. Fakt, że poradziłam sobie sama przez pięć miesięcy samotnej podróży przez Amerykę Środkową, dało mi tyle wiary w siebie, że po powrocie stwierdziłam: „Teraz to mogę już wszystko”. Okazało się, że jak chcę, to potrafię, a jak nie potrafię, to po prostu dopytam kogoś lub poproszę o pomoc. I tak powstały TRAMPki – Spotkania Podróżujących Kobiet. Nie było ważne, że nie mam pojęcia jak zorganizować duży festiwal. Ważne było to, że od pierwszej podróży w pojedynkę wiedziałam, że mogę wszystko.

***

Spotkania Podróżujących Kobiet – TRAMPki – to ogólnopolski festiwal podróżniczy skupiający się na podróżowaniu kobiet. To jedyny w Polsce festiwal opowiadający o podróży z kobiecej perspektywy. Dużo uwagi poświęcamy samotnym podróżom kobiet – jako tym wzbudzającym najwięcej emocji i obaw. TRAMPki to nie tylko opowieści o wyprawach. Prelegentki dzielą się doświadczeniem, doradzają i własnym przykładem przekonują, że warto podejmować nawet największe podróżnicze wyzwania.

IV edycja festiwalu odbędzie się w dniach 21-24 kwietnia w Gdańsku. W programie, poza opowieściami o podróżach, m.in. warsztaty z pisania o podróżowaniu, warsztaty fotograficzne i filmowe, porady jak być bezpiecznym w górach i na egzotycznej wyprawie oraz jak zebrać pieniądze na swoją wyprawę.

Pełen program znajdziecie TUTAJ 

Rejestracja na warsztaty i zakup biletów: https://trampki2017.evenea.pl/

***

Zajrzyj też na bloga Anity Demianowicz i dowiedz się więcej o jej wyprawach: www.banita.travel.pl

anita demianowicz

 

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!