Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Piękno świata, groza wojny

Piękno świata, groza wojny

Stefan Hertmans odziedziczył po dziadku dwa zeszyty wspomnień. Stworzył z nich własną opowieść o tym, że piękno i cierpienie bywają nierozłączne.

Stefan Hertmans jest dziś jednym z najbardziej liczących się pisarzy niderlandzkiego obszaru kulturowego. Urodził się i wychowała w Gandawie. Opublikował kilkanaście powieści, zbiorów opowiadań i wierszy. Pierwszy tekst wydał w kilka lat po śmierci swojego dziadka, Urbaina. Tajemnicą pozostanie więc, skąd Urbain wiedział, że to właśnie Stefanowi powinien przekazać swoje cenne wspomnienia.

„Ponad trzydzieści lat przechowywałem i trzymałem w zamknięciu zeszyty, w których starannie, niezrównanym przedwojennym pismem zanotował swoje wspomnienia; dał mi je kilka miesięcy przed śmiercią, w 1981 r. Miał wtedy dziewięćdziesiąt lat” pisze Hertmans. Zanim do nich sięgnął, zdążył zostać uznanym pisarzem. Ale nawet mimo renomy i doświadczenia nie potrafił znaleźć słów, by opowieść dziadka przełożyć na język książki. O tym, że musi go znaleźć wiedział już po pierwszej lekturze dzienników. Dziadek Urbain, spokojny, małomówny starszy pan, który najbardziej lubił rozmawiać o sztuce i spędzać czas w swojej skromnej pracowni malarskiej miał życie, o którym mawia się, że było pasjonujące – dramat i cierpienie mieszało się w nim z pięknem i nadzieją. Hertmans znalazł wreszcie formę dla swojej książki – dziadek z narratora zmienił się w bohatera. Tak powstała Wojna i terpentyna, przejmująca opowieść o skomplikowanych ludzkich losach na przestrzeni XX wieku.

Kim był Urbain? Synem malarza fresków, który zmarł młodo, zostawiając żonę z gromadką dzieci. Chłopcem, który już w wieku 13 lat musiał podjąć ciężką fizyczną pracę, żeby pomóc w utrzymaniu rodziny. Nastolatkiem, który odkrył w sobie pasję do malarstwa i za skromne kieszonkowe kupował szkicownik i ołówki, by potem godzinami doskonalić swój rysunek. Mężczyzną, który został rzucony w okopy I wojny światowej i którego trauma tamtych wydarzeń nie opuściła do końca życia. Człowiekiem, który zakochał się w pięknej kobiecie, ale nie dane było im żyć długo szczęśliwie. W końcu Urbain był także ojcem i dziadkiem, który pozostawił po sobie dwa zeszyty niezwykłych wspomnień. Stefan Hertmans w hołdzie dziadkowi zrobił z nimi to, co mógł najpiękniejszego – ubrał w wysmakowaną prozę o życiu, którego żaden pisarz sam nie byłby w stanie wymyślić.

Stefan Hertmans, Wojna i terpentyna, wyd. Marginesy, Warszawa 2015

wojna-i-terpentyna-b-iext30392000

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij