potrzebowała zmiany

Potrzebowała zmiany. Porzuciła rachunkowość i stała się pisarką

Dominika Jajszczak

Z wykształcenia ekonomistka, z zamiłowania pisarka. W 2014 roku na dobre porzuciła rachunkowość na rzecz opowiadania historii z dreszczykiem. Na początku maja premierę będzie mieć kolejna jej książka. O tym, skąd bierze pomysły na intrygi, jak duży chaos potrafi wprowadzić nieokiełznana wyobraźnia i dlaczego nie warto zapominać o swoich marzeniach Dominika Jajszczak rozmawiała z polską pisarką Hanną Greń.
Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin
Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin

Kiedy pierwszy raz zamarzyła Pani o tym, aby przelać na papier historie z dreszczykiem, które do tej pory snuła Pani jedynie w swojej głowie?

Pierwszy raz zamarzyłam o napisaniu kryminału w wieku dwunastu lat. Zaczęłam nawet go tworzyć. Robiłam to na lekcjach fizyki, którą od razu uznałam za „nienauczalną”, niestety nauczycielka miała wobec mnie inne plany i skonfiskowała dzieło.

Porzuciła Pani rachunkowość na rzecz pisarstwa. Spore przebranżowienie. Czy było trudno?

Przebranżowienie nie stanowiło dla mnie żadnego problemu, gdyż właściwie nie porzuciłam rachunkowości dla pisarstwa, lecz z powodu zmęczenia wykonywanym od wielu lat zawodem. Po prostu nadeszła pora na zmianę. Miałam zamiar zostać bogatym próżniakiem, ale by uzyskać pierwsze, musiałabym obrabować bank, drugie zaś już po miesiącu śmiertelnie mnie znudziło. Zaczęłam więc pisać już na poważnie.

Niebawem wychodzi czwarty tom pt. „Miasto głupców” z serii z Dionizą Remańską. Czy tworząc serię, wybiega Pani myślami kilka tomów do przodu, czy raczej pozostaje ze swoją bohaterką „tu i teraz”?

Na ogół w trakcie pisania jednego tomu pojawia się pomysł na kolejne. Jeżeli taki się nie narodzi, jest to wyraźny znak, że pora zakończyć cykl. Gorzej, gdy w trakcie pisania widzę w wyobraźni sceny zupełnie innej opowieści. Najczęściej są tak sugestywne, że zaczynają wybijać się na pierwszy plan, i w efekcie najchętniej porzuciłabym zaczętą powieść i zabrała się do pisania tej nowej.

Pani mąż jest emerytowanym policjantem. Czy pomaga Pani tworzyć niektóre z kryminalnych zagadek?

Do tworzenia zagadek wykorzystuję wyłącznie moją wyobraźnię. Mąż natomiast służy mi radą, oceniając wiarygodność intrygi, podpowiada też niekiedy pewne rozwiązania fabularne, jeśli te, które stworzyłam, uzna za zbyt karkołomne lub przeciwnie, za zbyt proste.

Gdyby spotkała Pani teraz siebie w wieku 30 lat. Co by Pani sobie powiedziała? Jakiej rady by sobie Pani udzieliła?

Miałam właśnie trzydzieści lat, gdy w pracy posadzono mnie przed komputerem IBM 286. Wtedy odkryłam w sobie miłość do gier komputerowych i poświęcałam im każdą wolną chwilę. Teraz uznaję ten czas za stracony, gdyż przepchanie na właściwe miejsca wszystkich paczek czy zaliczenie wszystkich leveli w „Wolfensteinie” dało tylko krótką chwilę satysfakcji. Powiedziałabym zatem tej trzydziestoletnie Hani tak: „Przestań się marnować i zabierz do pisania. Przecież zawsze chciałaś zostać pisarką. Zapomniałaś o swoim marzeniu?”.

Już 5 maja premierę będzie mieć najnowsza powieść Hanny Greń „Miasto Głupców”!

Rodzinne tajemnice, skomplikowane relacje międzyludzkie, silne emocje, życiowe problemy, nierzadko kontrowersyjne tematy, a przy tym wciągające historie i odrobina humoru rozpraszająca mrok. Wszystko to znajdziemy w kryminalno-obyczajowej serii z prywatną detektyw Dionizą Remańską. Do tej pory w serii ukazały się: „Wioska kłamców”, „Więzy krwi”, „Piąte przykazanie”. Kolejny tom „Miasto głupców” pojawi się na rynku wydawniczym już 5 maja. Dioniza przekona się, że trudno dotrzeć do prawdy, gdy wszyscy wkoło milczą jak zaklęci…

Gdy Magdalena i Krzysztof Witeccy, bohaterowie „Miasta głupców”, dowiadują się, że zostaną rodzicami, postanawiają spełnić swoje marzenie o przeprowadzce na wieś. Po długich poszukiwaniach decydują się kupić zaniedbany, lecz uroczy domek w Jasieniu. W czasie prac remontowych małżeństwo dowiaduje się o klątwie, która zdaniem sąsiadów ciąży nad tajemniczym ogrodem na tyłach posesji. Podobno wiele lat temu doszło tam do krwawego mordu. Ofiara zwana Białą Matyldą ma po dziś dzień nawiedzać to miejsce, czyhając na ciężarne kobiety i dzieci. Witeccy nie wierzą w paranormalne opowieści sąsiadów. Jednak, gdy życzliwa dotychczas społeczność odwraca się od nich, postanawiają opuścić dom i wrócić do miasta. O pomoc w wyjaśnieniu dziwnego zachowania sąsiadów proszą Dionizę Remańską. Tym razem wsparcie w rozwikłaniu zagadki nadejdzie z nieoczekiwanej strony i silnie splecie się z jej życiem osobistym. Czy nieustępliwej pani detektyw uda się połączyć wszystkie elementy układanki?

Zarejestruj się aby otrzymać newsletter