Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Poznaj swoją wartość

Poznaj swoją wartość

Gentelmeni o pieniądzach umieją rozmawiać. Damy, jak się okazuje nie za bardzo. Jak negocjować, żeby zarabiać więcej – radzi Olga Kozierowska.

Jak pokazują badania, mężczyźni idąc na rozmowę kwalifikacyjną od razu planują negocjowanie wyższego wynagrodzenia i odrzucenie propozycji pracy przy zbyt niskim. Kobiety zaś, samo zaproszenie na rozmowę traktują jako wielki sukces, co sprawia, że obawiają się negocjować, by nie zostać posądzonym o grymaszenie.

Gentelmeni o pieniądzach umieją rozmawiać. Damy, jak się okazuje nie za bardzo. Sama miałam z tym kiedyś problem, wynikający z dziwnej niemocy i wstydu. Wiązało się to z przekonaniem, że jasne określenie swoich oczekiwań finansowych jest co najmniej nie na miejscu i może być źle odebrane. Funkcjonując przez wiele lat w świecie korporacji musiałam zmierzyć się wielokrotnie z negocjowaniem, a to pensji, a to podwyżki, co nie było łatwe.

Moja droga do zaakceptowania faktu, że odpowiednie wycenienie swojej pracy nie jest niczym złym, a wręcz normalnym, była zatem długa. Pierwszy naczelny błąd, jaki popełniałam idąc na rozmowę o pracę , to negocjowanie z samą sobą. Wychodząc z domu wyceniałam swoje zaangażowanie i kwalifikacje na kwotę w zupełności mnie zadowalającą. Gdy jechałam na rozmowę, wraz ze wzrostem poziomu stresu i wymyślaniem niezbyt pozytywnych scenariuszy, owa wycena ulegała obniżeniu. Na rozmowie, gdy zaś padało „to trudne” pytanie o zarobki, wiłam się na krześle, mając w głowie miliard myśli i wymieniałam kwotę jeszcze o 20% niższą.

Potem oczywiście okazywało się, że mogłam spokojnie zażądać więcej, ale było już za późno. W korporacji oczywiście jest łatwiej, bowiem systemy placowe są przejrzyste i każde stanowisko ma przypisany poziom wynagrodzenia. Tyle, że w przedziałach – od minimum do maksimum. Nietrudno się domyślić, że kobiety na ogół zarabiają owe minimum, a mężczyźni maksimum. Zanim jednak przejdę do tego, co zrobić, by to zmienić, wrócę jeszcze na moment do swoich doświadczeń, a właściwie do popełnianych błędów.

Obok negocjowania z samą sobą zwykłam też, przy negocjowaniu podwyżki, pozwalać emocjom wyjść na pierwszy plan. Już na samą rozmowę z szefem wchodziłam przepraszając za to, że w ogóle przyszłam i śmiem zabierać mu czas, ustawiając się w roli petenta, a nie partnera.

Zapominałam o swoich osiągnięciach, o których powinnam powiedzieć w pierwszej kolejności. Zapominałam o logicznym uargumentowaniu swej prośby, odnosząc się do towarzyszących mi frustracji , co na ogół kończyło się fiaskiem. Wychodziłam jeszcze bardziej przepraszająca, a w domu dostawałam białej gorączki. Ze złości na siebie, ze złości na sytuację. Przez kolejny dzień nie chciało mi się pracować, ale jak to w moim przypadku bywa, ambicja i wewnętrzna motywacja brały górę i znów zasuwałam na 120 procent. Olśnienia dostałam poznawszy pewną niebywałą kobietę, specjalizującą się w zarządzaniu zasobami ludzkimi.

W dużym stopniu to właśnie jej zawdzięczam zmianę podejścia do negocjowania wyższego wynagrodzenia. Po pierwsze, uświadomiła mi, iż koszt utraty przez pracodawcę dobrego pracownika jest ogromny i wiąże się z dużym ryzykiem. Zatem mądry pracodawca zawsze będzie wolał dać podwyżkę niż zaangażować środki pieniężne i czas w poszukiwanie nowego pracownika, który po trzech miesiącach od zatrudnienia, może okazać się wątpliwym specjalistą. Po drugie, jeżeli mamy za sobą udokumentowane osiągnięcia i doskonalimy swoje kompetencje, to jest to wystarczający i zrozumiały dla pracodawcy powód by nas dodatkowo wynagrodzić. Oczywiście są też momenty kiedy podwyżka się nam zwyczajnie należy.

Przykładowo w sytuacji gdy zwiększa się zakres naszej odpowiedzialności, mamy nowe, nadprogramowe obowiązki lub otrzymujemy awans. W takich sytuacjach powinniśmy o swoje zawalczyć. Pytanie jak? Pierwszym krokiem jest przygotowanie argumentów, które są konkretne i związane z naszym wkładem w rozwój, czy też wyniki firmy. Dobrze jest spisać wszystkie osiągnięcia z ostatnich miesięcy, by później w usystematyzowany sposób przedstawić je przełożonemu. Ma to co najmniej dwie zalety – stanowi dowód naszego zaangażowania i oddania firmie i co by tu dużo mówić, dodaje pewności siebie. Kolejnym krokiem powinno być sprawdzenie ile zarabia się w danym zawodzie, w danej branży. Spowolnienie gospodarcze mocno zweryfikowało stawki płac na niektórych stanowiskach, dlatego też warto upewnić się, czy nasze obecne oczekiwania nie są zbyt wygórowane. Etap przygotowania się do rozmowy o podwyżkę, kończy opracowanie planu B, czyli strategii działania w momencie, gdy pracodawca na podwyżkę się nie zgodzi. Może to być np. negocjowanie dodatkowych apanaży w postaci opieki zdrowotnej, kursów, studiów, siłowni, samochodu, telefonu, czy też elastycznych godzin pracy. Jak już się przygotujemy, to musimy się na rozmowę umówić.

Z pewnością pomoże wybranie odpowiedniego momentu. I tu pojawia się wątpliwość – czy negocjować, czy nie negocjować w czasach turbulencji rynkowych. Kryzys to dobry kontr-argument każdego pracodawcy, ale w wielu przypadkach jest to zabieg dobrze przemyślany i zakrawający o manipulację. Kto by się nie przestraszył słysząc: „ czas kryzysu to czas zwolnień a nie podwyżek, powinnaś się w ogóle cieszyć, że pracę masz, że twoje stanowisko nie zostało zredukowane…”. Przestraszyłaby się większość z nas, szczególnie kobiet posiadających dzieci i będących jednym z żywicieli rodziny. Zatem wracając do pytania – powinniśmy podjąć próbę negocjacji czy nie? Odpowiedzi poszukałam wśród specjalistów i samych pracodawców. Według nich, jeżeli sensownie prośbę uzasadnimy i podejdziemy do sprawy patrząc z perspektywy pracodawcy, to warto spróbować. Co to oznacza? Oznacza zgromadzenie merytorycznych argumentów dotyczących naszego wkładu w lepsze funkcjonowanie firmy w trudniejszych czasach. Wniosek jest jeden. Zawsze warto jest walczyć o siebie, bez względu na sytuację rynkową. Dlatego do grona całkiem nieźle radzących sobie w tej materii Gentelmenów, powinny dołączyć Damy. Odrzucając niskie poczucie własnej wartości, emocje i strach. Bo co można stracić? Nic. Można tylko zyskać.

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

NEWSLETTER

Potrzebujesz jeszcze więcej motywacji, inspiracji i wiedzy?

Bądź na bieżąco i zapisz się do naszego newslettera!





Podanie przez Ciebie powyższych danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do korzystania z Newslettera.
Zapisując się wyrażasz zgodę na przesyłanie przez nas informacji o tematyce motywacyjnej, rozwoju osobistego, nowościach w serwisie oraz informacji handlowych.
Administratorem danych osobowych jest Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką z siedzibą w Warszawie (00-012) przy ul. Podchorążych 75/77 lok. 2.
Zapoznaj się z naszą Polityką Prywatności, z której dowiesz się, jak chronimy Twoje dane.

Na tej stronie wykorzystujemy cookies. Uzyskujemy do nich dostęp w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia prawidłowego działania strony. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia w swojej przeglądarce. Zobacz więcej w Polityce Prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close