Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Projektuję torebki, które chcę nosić

Projektuję torebki, które chcę nosić

Statystyczna Polka ma w szafie 6 torebek, o połowę mniej niż Brytyjka czy Włoszka. Dlaczego tak jest opowiada projektantka Zofia Chylak.


Statystyczna Polka ma w szafie 6 torebek, o połowę mniej niż Brytyjka czy Włoszka. Torebki Polek są z reguły pojemne i praktyczne. Idealna musi pomieścić duży portfel, jeszcze większą kosmetyczkę, zakupy, akcesoria dla dzieci, format A4, stos dokumentów oraz całą masę rzeczy, bez których trudno się obejść. Niestety większość torebek kupujemy w sieciówkach. Efekt? Niska jakość, spory wydatek nieadekwatny do wykonania, pewność, że ten sam model nosi wiele kobiet. Szczęśliwie dla naszego stylu z pomocą idą polskie projektantki. Świetnie wykształcone, odważne, ukierunkowane nie tylko na modę ale i na biznes.

O tym jak w Polsce projektuje się torebki rozmawiam z Zofią Chylak, młodą warszawską projektantką, której marka została wyróżniona nagrodą Elle Style Award 2015 w kategorii „Marka Roku”.

Jak zaczęła się Pani przygoda z projektowaniem?

Firma powstała dwa lata temu, chwilę po tym jak wróciłam ze stażu w Nowym Yorku. To, że założę w Polsce własną działalność było dla mnie pewne odkąd wysiadłam z samolotu. Wcześniej musiałam podjąć niełatwą decyzję: albo zostaję w Nowym Yorku i zaczynam pracować dla jednej z dużych modowych firm, albo wracam do Polski i robię coś swojego. W Polsce, z rożnych powodów, nie chciałam dla nikogo pracować.

Dlaczego?

Przed wyjazdem do Stanów, jeszcze studiując na uniwersytecie, przez trzy lata byłam asystentką jednego z polskich projektantów i miałam poczucie, że wiem już jak ten rynek funkcjonuje. Jednak, mimo że zaczęło się od projektowania ubrań, ciągnęło mnie do skórzanych akcesoriów. W końcu postanowiłam spróbować i stworzyć kolekcje własnych torebek. Nie było to proste. Wszystkiego musiałam nauczyć się od początku. Od znalezienia dostawców, producentów, wykonawców po odbijanie stempli na tłoczonej skórze krokodyla czy pytona. Oczywiście przypłaciłam to stresem i łzami. Przygotowanie do tego projektu zajęło mi aż rok.

Dla kogo projektuje Pani swoje torebki?

Nie wiem, czy powinnam otwarcie się do tego przyznawać, ale na pytanie „dla kogo?” muszę odpowiedzieć, że dla siebie. Nie umiem projektować z myślą o innych kobietach, z innymi potrzebami i z innym gustem niż mój. Projektuję dokładnie takie torebki, które sama chcę nosić. Czasem aż nie mogę się zdecydować, którą torebkę wybrać, tak je lubię. Wiem, że dla kogoś może brzmieć to egoistycznie, ale wydaje mi się, że tylko w taki sposób można stworzyć coś autentycznego. Mam to szczęście, że podobne poczucie estetyki ma spora grupa kobiet. Część z nich stała się naszymi wiernymi klientkami, co bardzo mnie cieszy.

Torebki i inne akcesoria marki Zofia Chylak są czarne. Dlaczego?

Czarny kolor wynika z moich osobistych upodobań, ale również z tego, że czarne torebki zawsze wydawały mi się najpraktyczniejsze. Zazwyczaj nie trzeba przejmować się tym, że do czegoś nie pasują. Na wiosnę planuję jednak nową serię torebek w jasnych kolorach.

Gdzie powstają wszystkie produkty?

W Warszawie mamy pracownię, która aktualnie przemieniła się przede wszystkim w pakowalnię paczek do codziennych wysyłek. Torebki natomiast powstają daleko od Warszawy. Jest to już duża produkcja. Współpracujemy z jedną z polskich firm, która szyje nasze akcesoria. Poza tym współpracujemy wyłącznie z firmami włoskimi. Stamtąd pochodzą wszystkie skóry i inne dodatkowe elementy jak suwaki czy zapięcia.

Wiem, że dużo Pani podróżuje. Czy te podróże są dla Pani inspiracją w projektowaniu?

Staram się szukać inspiracji zawsze i wszędzie. Jak powiedziała Diana Vreeland, redaktor naczelna amerykańskiego Vouge’a w latach 60. i 70. – „The eye has to travel”. Tak samo zresztą brzmi tytuł, świetnego według mnie, filmu dokumentalnego o Vreeland. Tytułowe zdanie staram się sobie często przypominać. Zapamiętuję piękne rzeczy, które widzę. Często nawet te, które w żaden sposób nie łączą się z modą. Kiedy jestem np. w Londynie zawsze odwiedzam muzea. Ich zbiory nie mają sobie równych. Victoria&Albert Museum czy British Museum powinny być jak najczęściej odwiedzane nie tylko przez projektantów.

A jakim biznesem jest projektowanie torebek?

W tej chwili mam wrażenie, że podjęłam świetną decyzję, ale początki były ciężkie. Przez rok właściwie tylko inwestowałam pieniądze. Robiłam prototypy torebek, zamawiałam i testowałam skóry, suwaki. Popełniałam mnóstwo błędów, bo nie znałam się np. na właściwościach materiałów. Byłam już sfrustrowana, miałam poczucie, że nigdy nie oddam swoich projektów do produkcji i że pieniądze, które zainwestowałam nigdy się nie zwrócą. Na szczęście równolegle projektowałam ubrania na miarę. To zdecydowanie pomogło mi w inwestycjach. Zawsze miałam też wsparcie od bliskich osób. I nagle, niespodziewanie dla mnie, coś zaskoczyło. Zamówienia zaczęły się sypać tak, że nie nadążaliśmy z produkcją. Były takie momenty kiedy większość produktów na stronie internetowej była wyprzedana. Bardzo mnie to stresowało. Nie przewidywałam takiego powodzenia. Wydawało mi się wtedy, że zamawiam na tyle dużo torebek, że starczy na klika miesięcy, a produktów po prostu cały czas brakowało.

Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło?

Tak, to nauczyło mnie lepszej organizacji.

Napisałam na wstępie, że Polki kupują torebki przede wszystkim w popularnych sklepach sieciowych i nie przodują w posiadaniu dużej ilości torebek w porównaniu do innych kobiet w Europie. Proszę powiedzieć, dlaczego Pani zdaniem tak jest?

Myślę, że nasz rynek jest jeszcze stosunkowo młody. Sieciówki pojawiły się u nas z opóźnieniem i musieliśmy się w nich zakochać. Każdemu miło jest móc kupić coś, co wygląda jakby było z najnowszej kolekcji jednej z czołowych marek high-fashion, a przy tym nie wydać na to fortuny. Z torebkami w sieciówkach jest zazwyczaj gorzej niż z ubraniami, bo w większości robione są ze sztucznych skór, które bardzo brzydko się starzeją. Tym samym, myślę, że po kilku takich torebkach miłość do nich przechodzi i kobiety zaczynają szukać czegoś innego. I tutaj ja widzę niszę dla siebie.

Torebki i akcesoria Zofii Chylak można znaleźć na stronie www.chylak.com

zofia chylak pracownia

Zofia Chylak jest z wykształcenia historykiem sztuki. Projektowania uczyła się w Proenza Schouler w Nowym Yorku oraz w atelier Nicolas’a Caito, uznawanego za najlepszego nowojorskiego konstruktora. Ukończyła krawiecki kurs kroju i szycia. Swoją działalność rozpoczęła od usługi projektowania i szycia na miarę. Rok temu pojawiła się jej pierwsza kolekcja skórzanych torebek i akcesoriów.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!