Akademii WhitePress

Pomimo niechęci do zmiany przebranżowiła się. Teraz wie, że było warto!

Marcin Konarski

Rozmowa z Agatą Haverkamp, testerką manualną pracującą w organizacji pozarządowej w Holandii i absolwentką bootcampu Tester oprogramowania w Future Collars. Agata, mimo ogromnej niechęci do zmian, całkowicie odmieniła swoje zawodowe życie, weszła do branży IT i okazało się, że była to doskonała decyzja. “To jest świetne!” - mówi o swojej nowej pracy. Jak przebiegała jej droga do zawodu testerki i jakie ma plany rozwoju na przyszłość? Z Agatą rozmawiał Marcin Konarski z Future Collars.
Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin
Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin

Marcin Konarski: Agato, mieszkasz i pracujesz jako testerka w Holandii. Jak to się stało, że postanowiłaś pracować za granicą?

Agata Haverkamp: Pochodzę z Gdańska, mieszkałam przez pewien czas w Warszawie i 4 lata temu zdecydowałam się na przeprowadzkę do Holandii. Mój mąż jest Holendrem, który postanowił wrócić do swojego kraju. Zupełnie nie znałam języka, posługiwałam się tylko językiem angielskim. Wcześniej w Polsce zajmowałam się wolontariatem, budowałam duże zespoły wolontariackie do 200 osób w organizacjach pozarządowych i w organizacji kultury.

Po przeprowadzce do Holandii zupełnie zmieniłam profil – zaczęłam pracować w zawodach związanych ze wsparciem technicznym, analizą danych, Big Data i ostatecznie zajęłam się testowaniem.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z IT?

U mnie zadecydował przypadek. Studiowałam filologię polską, a potem nauki społeczne i polityczne ze specjalnością budowanie społeczności lokalnych. Wiele lat zajmowałam się projektami i pracą z ludźmi. Moja przeprowadzka wymusiła tę zmianę, zupełnie nie byłam nakierowana na pracę w IT. Wręcz byłam przekonana, że się do tego nie nadaję – pracuję z ludźmi, mam typowo humanistyczny umysł, więc to nie będzie możliwe.

Moja pierwsza praca w Holandii okazała się pracą testerki w dużej korporacji i trafiłam do niej dzięki temu, że znam język polski i studiowałam filologię polską! Poszukiwany był tester do testowania poprawności językowej polskiej strony. Tam pracowałam rok, zajmując się prostym testowaniem i tym, co dobrze znam – szukaniem błędów gramatycznych, stylistycznych, interpunkcyjnych i innych.

Trochę zajmowałam się też testowaniem od strony funkcjonalności i to uświadomiło mi, że jestem detalistką. Miałam epizod próby powrotu do mojej byłej ścieżki zawodowej – kiedy już nauczyłam się biegle porozumiewać po holendersku, przepracowałam dwa miesiące na uniwersytecie w Gorningen na północy Holandii jako koordynatorka projektów i zrezygnowałam, bo stwierdziłam, że nie dam rady się już na tym stanowisku rozwinąć. Tymczasem myśl o testowaniu ciągle do mnie powracała, więc zapisałam się na kurs testera manualnego w Future Collars. Bootcamp skończyłam w zeszłym roku w maju, w czerwcu zdałam międzynarodowy egzamin Tester Foundation Level i wysłałam jedną aplikację na ogłoszenie o pracę. Zatrudnili mnie i od listopada pracuję jako testerka. Zajmuję się teraz bardziej skomplikowanymi rzeczami i bardzo to lubię.

Dlaczego wybrałaś bootcamp jako ścieżkę do IT?

Zastanawiałam się, co mogę zrobić po moim rocznym epizodzie testerskim, żeby zdobyć nowe umiejętności. Bardzo potrzebuję systematyczności podczas nauki, a sama nie umiem jej sobie zapewnić. Gdybym postanowiła się sama uczyć, byłabym dopiero gdzieś w połowie drogi, bo z pewnością znalazłabym coś, co jeszcze można zrobić i czego nie umiem. Wciąż odkładałbym myśl o szukaniu pracy w zawodzie z poczuciem, że jest nadal tyle rzeczy, których nie wiem.

Zrobiłam solidny research w internecie i wybrałam Future Collars między innymi ze względu na mentorkę i na solidną dawkę skondensowanej wiedzy. Jestem z tego wyboru bardzo zadowolona. Chciałam, żeby ktoś mnie przeprowadził przez początki, kiedy rejony IT były dla mnie zupełnie niezbadane i uważam, że to się udało.

Czy bootcamp dał ci coś, co przydało ci się w pracy, zwłaszcza na początku?

Bootcamp był bardzo intensywną przygodą, nie byłam przyzwyczajona do takiego stylu nauki. Od początku było bardzo dużo praktyki. Jestem osobą, która, jeśli nie przerobi najpierw wszystkich podręczników i nie przyswoi całej teorii, to nie może niczego dotknąć. Najpierw muszę wiedzieć! Akurat IT jest taką dziedziną, gdzie nie da się wszystkiego wiedzieć, czasem trzeba się uczyć z dnia na dzień. To była dla mnie zmiana też w myśleniu o sposobie nauki. 

Na etapie rozmów o pracę byłam bardzo zaskoczona, że wszystko, co zrobiłyśmy w ciągu sześciu bardzo intensywnych tygodni, było tak istotne. Dotyczy to też oczekiwań współczesnego rynku, wymaganych kompetencji i jak rozmawiać podczas rekrutacji.

Na kursie mieliśmy kontakt ze specjalistką HR w branży w IT i to pozwoliło mi przewidzieć, jakie pytania mogły się pojawić podczas rozmowy. Okazało się, że chociaż szukałam pracy w Amsterdamie, pytania były takie same, tyle że w innym języku.

Kiedy zaczęłam już pracę, okazało się, że bez solidnych podstaw i wiedzy, jak przygotowywać przypadki testowe, jak myśleć w usystematyzowany sposób o testowaniu, jak pisać scenariusze testowe, zginęłabym. Kurs to esencja wiedzy i umiejętności, na których bazuję już trzeci miesiąc w pracy.

Jak przebiegał proces rekrutacji?

Wiem, że w Polce jest ciągły niedobór osób, które mogą pracować w IT. Myślę, że w Holandii brakuje jeszcze więcej specjalistów w tym obszarze i istnieją nawet specjalne udogodnienia dla obcokrajowców, którzy zechcą przyjechać do Holandii i pracować w branży, np. 30% ulgi podatkowej przez 4 lata.

W Holandii nie istnieje się zawodowo bez profilu na LinkedInie. Kiedy zamieściłam informację na tym portalu, że jestem w trakcie kursu, po tygodniu zaczęłam dostawać oferty pracy od rekruterów. Byłam bardzo zdziwiona, bo przecież jeszcze nic nie umiałam, a oni już chcieli mnie zatrudniać. Na tamtym etapie to była dla mnie dodatkowa motywacja.

Szukałam dla siebie dość specyficznego miejsca, bo w Polsce długo pracowałam w organizacjach pozarządowych, w Holandii – w korporacjach. Potrzebowałam miejsca dla mnie przyjaznego ze względu na język – zaczęłam się uczyć holenderskiego dopiero po przeprowadzce, a więc 4 lata temu. Zdałam już międzynarodowy egzamin potwierdzający moje umiejętności językowe i chciałam pracować w języku holenderskim. Nie chciałam szukać pracy w dużej firmie ze względu na ciśnienie i presję czasu, chociaż na pewno zupełnie inną niż w polskich realiach.

Szukałam pracy w organizacjach pozarządowych i znajoma pokazała mi ogłoszenie, że w takiej organizacji potrzebny jest tester manualny. To była moja pierwsza i jedyna aplikacja. Świadomie nie chciałam wysyłać mnóstwa aplikacji, przygotowałam się bardzo dobrze pod tę jedną ofertę pracy i po trzech rozmowach rekrutacyjnch zatrudnili mnie.

Miałaś wsparcie ze strony otoczenia?

Wsparcie bliskich jest nieocenione. Jestem osobą, która nie lubi zmian i wydaje mi się, że mam ponadprzeciętne trudności w tym, żeby coś zmienić w swoim życiu. Mimo to zdecydowałam się na przeprowadzkę do Holandii i zmianę zawodu – wspierał mnie w tym mój mąż.

Kiedy otrzymałam wiadomość, że dostałam tę pracę i zaczynam za kilka tygodni, a miała to być też pierwsza praca po holendersku, zamiast się cieszyć, totalnie spanikowałam i przez dwa tygodnie nagle wszystko mnie zaczęło boleć, nie mogłam o tej zmianie myśleć i wręcz chciałam zrezygnować. Gdyby nie mąż, prawdopodobnie nie podjęłabym tej pracy – jestem mu bardzo wdzięczna, bo ostatecznie po tym stresie, który przeżyłam, okazało się, że było warto i że ta zmiana była wspaniała.

Miałam też wsparcie na bootcampie – pracowałam w grupie z jeszcze trzema dziewczynami. Kiedyś utknęłyśmy na zadaniu, tydzień główkowałyśmy, aż wpadłyśmy na rozwiązanie. Potem już poszło gładko i to było to bardzo inspirujące i wspierające.

Wchodząc do branży IT, decydujemy się na naukę przez całe życie. Jakie masz plany rozwoju?

Osoby, które chcą wejść do branży bez doświadczenia, muszą pamiętać, że ciekawość i chęć nauki jest podstawą. To nie jest to branża, w której raz się nauczysz i 20 lat będziesz robić to samo. U siebie widzę kosmiczny przyrost wiedzy po tylko trzech miesiącach pracy. Ja się cały czas uczę, ale bardzo to lubię, więc z tego względu branża jest dla mnie fajna. Nigdy mi nie da poczucia, że już jestem nauczona. Jesienią mam zamiar wziąć udział w kolejnym bootcampie, tym razem Tester automatyzujący w Future Collars. A co będzie dalej – zobaczymy.

Jak zmieniło się Twoje życie po kursie? Czego się obawiałaś? Co Cię mile zaskoczyło?

Obawy? Ja się bałam wszystkiego, co się wiązało ze zmianą zawodu.

Pozytywne strony – zaczęłam pracę podczas lockdownu, mimo to dosiałam wiele wsparcia ze strony sześcioosobowego zespołu, chociaż na żywo widziałam się tylko z jedną osobą. Widzę, jak szybko mogę się uczyć i jak mylne było przekonanie, że nie dam sobie rady – to bardzo wzmacniające.

Niedawno na review meeting prezentowałam jeden z projektów zbudowany podczas poprzedniego sprintu i zrobiłam tę prezentację całkowicie po holendersku. Usłyszałam nawet kilka komplementów, że to, co robię, jest super i że bardzo szybko rozwijam się. Pozytywy zupełnie przewyższyły moje obawy.

Czy jest jakiś limit wieku na przebranżowienie się i czy IT jest dla kobiet?

Wiek nigdy nie był powodem czy wymówką, żeby nie podejmować jakiejś działalności – to jest dla mnie przebrzmiały stereotyp.

Myślę też, że teraz jest doskonały moment na kobiece otwarcie w IT, dlatego że zespoły są bardzo zróżnicowane. W Holandii nadal mało kobiet decyduje się na wejście do świata technologii i to może być atut, bo firm zwracają uwagę na różnorodność i parytety płci.

Czy miałaś jakieś doświadczenie, wiedzę, umiejętności z IT czy testowania przed bootcampem?

Szczątkowe – w mojej rocznej pracy zajmowałam się błędami językowymi, widziałam, co to jest Jira i wiedziałam, ja zgłosić błąd. To wystarczyło, żeby poradzić sobie na kursie. Jeśli ktoś lubi się uczyć, jest wytrwały, chce zainwestować swój czas i pieniądze w taki kurs, na pewno zwróci mu się to z nawiązką.

Jakie są potrzebne kompetencje w pracy testera?

Elastyczność – trzeba szybko reagować. Ale także umiejętność syntezy informacji, radzenia sobie z dużą ilością informacji, umiejętność filtrowania tego, co jest ważne i potrzebne, stanowczość.

Zdarzyła mi się taka sytuacja, że kończył się scrum, była presja czasu i ostatnie poprawki. Developer zapewniał mnie, że przetestował to, co napisał i zapytał, czy mu wierzę. Miałam ochotę odpuścić, ale powiedziałam, że tester nigdy nie wierzy… To czasem może być trudne, kiedy współpracuje się z osobą doświadczoną, jesteśmy na różnych etapach zaawansowania. Stanowczość i pewność siebie też są potrzebne.

Czy praca testera nie jest nudna?

Wszystko zależy od definiowania nudy i monotonii. Jeśli ktoś się obawia, że ta praca będzie codziennie wyglądać tak samo, to się myli. Jest bardzo wiele obszarów do nauki i to bardzo dynamiczny i zmieniający się obszar. Nawet bardziej niż myślałam…

Gdzie widzisz się w IT w przyszłości?

Mam wiele nauki przed sobą jako testerka manualna, w planach mam naukę na bootcampie Tester automatyzujący. Jak się potoczy moje zawodowe życie dalej – nie wiem, ale mam przeświadczenie, że dobrze wybrałam i na pewno nie zabraknie mi wyzwań w przyszłości.

Zarejestruj się aby otrzymać newsletter

 

Na tej stronie wykorzystujemy cookies. Uzyskujemy do nich dostęp w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia prawidłowego działania strony. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia w swojej przeglądarce. Zobacz więcej w Polityce Prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close