Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Każda z nas ma w sobie cechy, wokół których może budować swoją siłę. Przeczytaj kwestionariusz Beaty Tadli.

Każda z nas ma w sobie cechy, wokół których może budować swoją siłę. Przeczytaj kwestionariusz Beaty Tadli.

Beata Tadla

 

Co mi szumi w głowie – kwestionariusz #StaćMnieNaSukces

Myśl, która przez lata podcinała mi skrzydła…

Że jeszcze nie jestem dość dobra, że jeszcze nie teraz, że muszę jeszcze sporo przyswoić, by podołać nowemu wyzwaniu. Wieczna asekuracja i strach, bo nie dam rady, bo są lepsi, bo ktoś przyłapie mnie na niekompetencji.

Dziś swojemu wewnętrznemu krytykowi mówię…

Najwyżej się nie uda, świat będzie nadal się kręcił. Jeśli moja decyzja okaże się błędem, będę wyciągać z niej wnioski i iść dalej.

Myśl, która dodaje mi skrzydeł i odwagi do działania…

Skoro mam tak potężne wsparcie najbliższych i skoro każdego dnia dostaję informacje zwrotną od odbiorców mojej aktywności – znaczy, że nie jestem im obojętna, że choć dla nich moje działanie ma sens. Dobre słowo od drugiego człowieka to motor, który napędza mnie do działania. Poza tym kolekcjonuję wspomnienia, a chciałabym mieć jak najwięcej tych dobrych, więc staram się o to zadbać.

Kiedy coś mi nie wychodzi, mówię sobie…

Może źle się za to zabieram? Zawsze szukam sposobu, by jednak sobie poradzić, bo nadal nie wyeliminowałam syndromu prymusa. Prymusi się nie poddają.

Do podejmowania kolejnych wyzwań motywuje mnie…

Sukces wyzwania poprzedniego. Nie każde działanie musi się tym sukcesem skończyć, ale wtedy przypominam sobie udane przedsięwzięcia, a one mnie napędzają. Jeśli wyzwanie jest totalnie nowe – motywuje mnie to, że będę się sprawdzać, a więc udowodnienie sobie samej, że dam radę. A przynajmniej się bardzo postaram.

Kiedy staję przed trudnym wyzwaniem, to…

Długo rozmawiam sama ze sobą, filtruję to przez świadomość i wyobrażam sobie siebie w tym wyzwaniu – czy pasuję do tego, czy mam wystarczającą wiedzę i umiejętności – a jeśli nie, to czy zdołam się na tyle podszkolić, by wzmocnić kompetencje i chwycić byka za rogi. Na pewno nie “rzucam” się na zadanie bez przygotowania i bez pewności, że już jestem gotowa.

Kiedy szukam inspiracji, sięgam do…

Historii ludzi, którzy przeszli trudną drogę, ale nigdy się nie poddali. Sięgam też do własnej historii, która przypomina mi, jak zaczynałam, gdzie jestem dziś i jak wiele zawdzięczam ciężkiej pracy. Praca mnie zahartowała. Pytam też otoczenie – czy warto?

Porażka to dla mnie…

Mobilizacja. Okazja do wyciągnięcia wniosków. Czasem do krótkiego momentu płaczu czy smutku, ale nigdy do dłuższego poczucia, że skoro raz się nie udało, to pewnie następnym razem też zawiodę. Długo analizuję, co mogło pójść nie tak, w którym miejscu coś nie zadziałało. Zazwyczaj myślę o tym przed snem albo pływając w basenie.

Moja największa porażka nauczyła mnie…

Samodzielności. Przekonania, że mam liczyć przede wszystkim na siebie. Ale z drugiej strony – że warto czasem poprosić o pomoc, radę, choć wiem, że ostatecznie z zadaniem i tak zmierzę się sama. Dobrze znać zdanie osób/osoby, która przygląda się z boku, reprezentuje inną branżę.

Mój największy sukces to…

Mój syn. Macierzyństwo to największa przygoda mojego życia. Najpierw wkładanie czegoś do pustego naczynia, a potem obserwowanie – ile z tego, co dałam tam zostaje, a ile na owej bazie jest wkładane już samodzielnie przez dorastającego człowieka. Moim sukcesem jest cała moja rodzina i grono przyjaciół. Świadomość, że po prostu chcą być ze mną.

Kiedy odnoszę sukces…

To się nim cieszę. Pielęgnuję tę radość w sobie. Staram się też nim podzielić, choć w epatowaniu sobą najlepsza nie jestem. Nauczyłam się jednak, że mój sukces może motywować innych. Nie musi być spektakularny, bo każdy z nas inaczej go definiuje. Ale nawet małe zwycięstwo, mała zmiana może mieć makro korzyści – nie tylko dla mnie samej, ale też dla innych.

Kobiecie, która stoi przed trudnym wyzwaniem i ma w głowie mnóstwo wątpliwości powiedziałabym…

Porzuć tworzenie alternatywnej wizji samej siebie. Nie myśl: „gdybym była wysoką blondynką z dobrej rodziny, to na pewno by mi się udało”. Nigdy się tego nie dowiesz. Ale na pewno masz w sobie cechy (każdy je ma!), wokół których warto budować swoją siłę. Wydobądź z siebie to, co najlepsze i rozwijaj to.

 

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!