Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Starsza pani musi zniknąć?

Starsza pani musi zniknąć?

Anna Piekut
Anna Piekut fot. Anna Górajka

Kobiety 50+ to wciąż aktywne zawodowo i pełne energii osoby. Dlaczego więc ciągnie się za nimi stereotyp starszej pani? Jak i dlaczego warto zmienić ten wizerunek pisze Anna Piekut.


Nagle stają się niewidzialne. Mimo że na ogół mają za sobą lata doświadczeń, ciekawych przemyśleń i wiedzę, kiedy dochodzą do wieku lat pięćdziesięciu zaczynają być na rynku pracy elementem mało pożądanym. Organizacje nie mają na nie pomysłu – nie angażują w nowe projekty i zakładają, że zarówno jedna, jak i druga strona jakoś muszą dotrwać, ewentualnie wcześniej zakończyć współpracę. A przecież panie po pięćdziesiątce mają przed sobą zazwyczaj kilkanaście lat pracy! I wiele z nich wciąż chce się w tej pracy rozwijać.

Skąd się bierze przekonanie, że kobiety przekroczywszy pięćdziesiąty rok życia stają się dla organizacji pracownikami niepełnowartościowymi? Najpewniej pokutują stereotypy i zakotwiczony jeszcze kilkadziesiąt lat temu wizerunek pięćdziesięcioparoletniej babci, której głównym zadaniem jest opieka nad wnukami, dzierganie szalików, pieczenie szarotki itp. Jeszcze 10-15 lat temu pięćdziesięciolatka rzeczywiście nie zawsze obsługiwała komputer czy prowadziła auto. Obecnie rzadkością jest raczej brak tych kompetencji. Bo w znacznej liczbie przypadków – o ile nie mamy do czynienia z kobietami, które z różnych powodów zawodowo nie pracowały – pięćdziesięciolatka czy sześćdziesięciolatka ma wszelkie twarde kompetencje, które umożliwiają jej pracę na wysokim poziomie. Ma też coś, czego zazwyczaj młodszym pracownikom brakuje – doświadczenie.

To czego może nie mieć, a co wynika wprost ze świadomości postrzegania osób po pięćdziesiątym roku życia, to pewność siebie. O nią bywa rzeczywiście trudno. Zwłaszcza gdy zestawimy pracowników „starszych generacji” z młodymi pracownikami pokolenia Y czy Z, którzy mimo mniejszego doświadczenia czują się pewnie, są przedsiębiorczy i potrafią się na rynku pracy rozpychać.

Kobieta, która zbliża się do pięćdziesiątki znajduje się nagle w trudnym momencie. Bo z jednej strony wie co potrafi, co już osiągnęła, a co jej się nie udało. Ma dużą samoświadomość. Z drugiej strony bardzo często czuje się wykluczona ze względu na swój wiek. A jeśli nie wykluczona, to przynajmniej odsunięta gdzieś na boczny tor. Często zwraca się uwagę na to, że zajmuje stanowisko, na którym już mogłaby się pojawić młodsza osoba. W końcu grupie tych najmłodszych na rynku pracy też jest ciężko, a ona już się napracowała. Na porządku dziennym są przypadki, gdy organizacja niemalże wymusza na niej odejście na wcześniejszą emeryturę, bo w kolejce czekają następni: młodsi, tacy którym praca jest bardziej potrzebna. To degradujące podejście i świadomość sytuacji, w których dojrzałe kobiety są odsuwane od swoich zadań w ten „naturalny” sposób na pewno nie działa korzystnie na postrzeganie przez nie sytuacji.

Nie poprawiają jej też przykłady koleżanek w podobnym wieku, które po utracie pracy mają ogromny kłopot z ponownym wejściem na rynek. Bardzo często jest bowiem tak, że one już od bardzo dawna pracy nie szukały. Nie wiedzą, jak się to robi, na co powinny zwrócić uwagę, jakich błędów nie popełniać.

Z pomocą przychodzą wszelkie poradniki „Jak napisać skuteczne CV?” czy „Jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej?”. O ile osoba zainteresowana pozyskaniem tych informacji wie, w jaki sposób je wyszukać, zapoznanie się z nimi daje oczywiście szereg odpowiedzi na trudne pytania o funkcjonowanie na współczesnym rynku pracy. Ale nie daje bardzo istotnej kompetencji „sprzedawania” siebie. Starsze pokolenia wyrosły w przekonaniu, by dość powściągliwie opowiadać o swoich mocnych stronach, atutach, kwalifikacjach.

Kobiety, które w tej chwili mają ponad pięćdziesiąt lat bardzo rzadko używają w kontekście swoich zawodowych działań słowa sukces. Nie zostały tego nauczone. Chwalenie się nie jest dla nich czymś naturalnym. A powinno być. Bo żyjemy w czasach, gdy umiejętność pokazywania swoich umiejętności, doświadczeń i wiedzy jest nie do przecenienia. Ci, którzy to potrafią mają większe szanse na rozwój. Kobiet w wieku lat pięćdziesięciu dotyczy to w szczególności.

Jak to robić? Przede wszystkim treningiem pewności siebie. Dla kobiet po pięćdziesiątym roku życia może być to trudne, bo mają w głowach te same stereotypy, ale z drugiej strony w ćwiczeniach z pewności siebie mogą wspierać się swoim doświadczeniem. Tylko musi być to doświadczenie nazwane. Nie wystarczy powiedzieć sobie, że na danym stanowisku czy w danej branży przepracowało się ponad 20 lat. Trzeba nazwać swoje działania, wyłowić pojedyncze historie na swojej zawodowej ścieżce. I nie bać się nazywać je sukcesami. Młodsze pokolenia nie mają z tym problemu. Dlaczego pani po pięćdziesiątce miałaby go mieć?

Warto zdać sobie sprawę, że już na etapie przystępowania do procesu rekrutacyjnego w głowach pięćdziesiątek powinna kiełkować myśl, ile są warte. Działa tutaj ta sama zasada, którą kierują się dobrzy sprzedawcy: im bardziej wierzysz w produkt, tym łatwiej będzie ci go sprzedać. To co trzeba zrobić, to potraktować swoje kompetencje w kategoriach produktu właśnie. I to nie tego, który jest już przeterminowany, niepełnowartościowy itd., ale dobrego, wartego swojej ceny. Wówczas na rozmowach o pracę, a nawet w ramach organizacji, w której pracują od lat stają pewniej na nogach.

Czy rynek doceni taką zmianę? Powinien, bo statystyki są nieubłagane i niebawem pracownicy po pięćdziesiątym roku życia będą tak samo potrzebni jak ci młodsi. Tych, którzy w pierwszym momencie wydają się w tej chwili nie nadążać np. za postępem technologicznym, warto uczyć zmian, podejmować próby wytłumaczenia im procesów dla nich niejasnych. Zakładanie z góry, że są tylko „przetrwalnikami” i jedyne czego chcą na tym etapie życia jest dotrwanie do emerytury jest absolutnie pozbawione argumentów. Poza tym – a może przede wszystkim – należy zwrócić uwagę na te umiejętności i zasoby wiedzy, które przynosi ze sobą pięćdziesięciolatka. I z nich korzystać, wprowadzając do organizacji kulturę wzajemnego uczenia się. Skorzystają na tym wszyscy.

Jeśli “starsza pani” ma zniknąć, to wyłącznie ze sfery języka, który wpływa na to, jak postrzegamy kobiety 50 i 60+. Dziś mówienie o nich “starsza pani” jest nieporozumieniem. To wciąż aktywne zawodowo osoby, które chcą pracować, działać i ciągle się rozwijać. A do firm mogą wnieść doświadczenie, o którym młodzi pracownicy mogą tylko pomarzyć.

***

Anna Piekut – HR Manager, w Fabryce Motywacji odpowiedzialna jest przede wszystkim za procesy rekrutacyjne dla klientów. Rekrutacjami zajmuje się od 10 lat. Współpracuje zarówno z małymi organizacjami, jak i korporacjami międzynarodowymi. Rekrutuje na różnego rodzaju stanowiska: od podstawowych, asystenckich, po specjalistyczne i top management w różnych branżach.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!