Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Jak stworzyć firmę z duszą?

Jak stworzyć firmę z duszą?

przedsiębiorstwa turkusowe
Żaneta Poirieux

Nie można rozwijać się zawodowo, gdy nie rozwija się osobiście, emocjonalnie i społecznie – tłumaczy Żaneta Poirieux, mentorka i psycholog biznesu. Jak wspiera w tym turkusowy model zarządzania?


Sześć tysięcy podopiecznych, którzy cieszą się pełnią życia, liczne programy rozwojowe i sukcesy w zakresie szkoleń dla zarządów korporacji. Żaneta Poirieux od ponad 20 lat zajmuje się rozwojem ludzi w biznesie, mentoringiem i coachingiem. Tworzy i prowadzi programy rozwojowe dla międzynarodowych zespołów dyrekcyjnych. Teraz przyszedł czas na Human Integral Institute, w którym nadal pielęgnuje pasję, jaką jest dzielenie się swoją wiedzą. Ponadto szerzy ideę turkusu w zarządzaniu organizacjami, której będzie poświęcona pierwsza w Polsce międzynarodowa konferencja „Firma z Duszą” planowana na październik.

Karolina Karbownik: Masz na koncie liczne sukcesy jako mentorka i psycholog biznesu, sprawnie działającą firmę BCDevelopment, a jeszcze tworzysz coś nowego. Czym jest Human Integral Institute?

Żaneta Poirieux: To nie jest coś nowego, ale dalszy ciąg. Human Integral Institute to zebranie wszystkich moich doświadczeń i umiejętności. Główna idea zawsze pozostaje ta sama: rozwój człowieka, a także szacunek do niego oraz do jego wewnętrznego potencjału kreatywności – wciąż wydaje mi się, że jest go za mało zarówno w świecie biznesu, jak i w życiu, wychowaniu dzieci oraz życiu społecznym. Instytut ma skupić to wszystko razem – biznes, sztukę oraz rozwój psychiczny, fizyczny i emocjonalny człowieka. Ma pozwolić mu być integralną osobą, która się rozwija na wielu płaszczyznach. Stworzenie takiej przestrzeni było moim marzeniem od dawna. We Francji, gdzie spędziłam bardzo dużo czasu, istnieją instytuty, które łączą biznes z pracą nad sobą. Uważam, że nie można rozwijać się zawodowo, gdy nie rozwija się osobiście, emocjonalnie i społecznie. To jest wręcz niemożliwe! Jeżeli chcemy czegoś więcej, to musimy się stać kimś więcej. To wszystko się ze sobą łączy. W Polsce nie ma takiego podejścia, więc tym bardziej czułam, że muszę to zmienić. I właśnie dlatego powstał Human Integral Institute.

Czy zauważyłaś coś powtarzalnego w zachowaniu ludzi, coś, co w szczególności zaprzątnęło twoją uwagę?

Tak. Od ponad 20 lat spotykam w korporacjach ludzi, którzy przychodzą do mnie ze swoimi niespełnionymi marzeniami. Nieraz otwiera im się furtka, ale brakuje wymiaru wewnętrznego. Widuję się z wieloma osobami, którym pomagałam rozwijać się z niskiego poziomu odpowiedzialności i które teraz są gdzieś bardzo wysoko. Mówią mi, że to, kim stali się zawodowo, było możliwe tylko dlatego, że rozwinęli się pod kątem osobistym, społecznym i emocjonalnym. Każdy z nich stał się innym człowiekiem. Zauważam to na co dzień. Bardzo często ludzie poszukują siebie; nie wiedzą, kim są, co chcą robić, co potrafią robić i gdzie chcą się spełniać. Gonią za jakimiś marzeniami zawodowymi, które do nich zupełnie nie pasują. Nic wtedy nie mogą zrobić. Poświęcają się czemuś, co nie jest zgodne z ich wnętrzem. Zaczynają się męczyć, zaczynają się wypalać, frustrować, chorować, mieć depresje i zawala im się cały świat – rodzina, dom, wszystko. Nie da się oddzielić jednej części od wszystkich pozostałych.

Ta jedna część – zawodowa – stanowi przecież kawał naszego życia. Może często uważamy, że jest najważniejsza?

Tak, to jest kawał życia, ale jednocześnie zaledwie jego kawałek. Dla mnie to jest jedna piąta życia. Human Integral Institute odnosi się do tych wszystkich pięciu części (zawodowej, psychicznej, fizycznej, emocjonalnej i społecznej). Jeżeli zaniedba się którąś z nich, nie ma możliwości wejścia na poziom wyżej. Jeżeli zaniedba się rozwój emocjonalny, nie ma wejścia na rozwój osobisty, a wtedy nie ma też wejścia na rozwój zawodowy. Jeśli popatrzymy na ludzi, którzy są na wyższym poziomie odpowiedzialności, widzimy, że oni mają potrzebę działania dla innych. Nie chcą czegoś robić tylko dla siebie. Mają już wiele rzeczy: swoje dobra, spełniają różne potrzeby, podróżują, realizują się rodzinnie. I potrzebują dawać. Zaczynają udzielać się społecznie. Chcą pomagać innym, wpływać na społeczności lokalne, w których żyją. To, co mówię, wynika z mojego doświadczenia i wieloletnich obserwacji.

Czego szukałaś, gdy trafiłaś na turkusowy model zarządzania organizacją?

Turkusowy model sam do mnie przyszedł. Gdy stworzyłam instytut, zaczęłam o nim opowiadać. Ktoś mi powiedział, żebym przeczytała „Pracować inaczej” Fredericka Laloux. Byłam zaskoczona, że autor mówi tam o rzeczach, które są ewidentne. Mówi zupełnie to, co sama uważam – nie ma co zaczynać działań od pieniędzy czy czekania na realizację zawodową. Powinniśmy zacząć od tworzenia siebie, działać jak człowiek. Człowiek, który ma coś do powiedzenia i jakąś misję do spełnienia. Jeżeli jest spójny ze swoją misją i tym, co chce zrobić dobrego dla społeczności, świata, rodziny czy zespołu, to wtedy zaczynają się jego sukcesy. I odwrotnie. W książce Laloux pokazane jest, że w zasadzie turkusowe firmy są tworzone przez turkusowych liderów. A żeby być jednym z nich, trzeba zacząć się rozwijać – być świadomym siebie i dążyć do rozwoju własnej świadomości, czyli po prostu pracować cały czas nad sobą. To wszystko się zazębia. Kiedy tylko dowiedziałam się o idei turkusu, zaczęłam rozmawiać o niej z Andrzejem Blikle i doszliśmy do wniosku, że trzeba pokazać ją szerzej i zorganizować konferencję. Skoro tylu ludzi cierpi w organizacjach – mówi otwarcie, że pracuje, bo im się każe, albo że robią to, co muszą, a nie to, co lubią – tym bardziej trzeba im pokazać, że wcale nie musi tak być. Że sami mogą to zmienić. Ale byłoby dobrze, żeby poczuli, że działają w jakiejś społeczności. Że nie są odosobnieni, że są na świecie ludzie, którym udało się stworzyć turkusowe organizacje. Przecież nikt nie powiedział, że trzeba działać w ramach organizacji, która kieruje się zasadą kija i marchewki albo tylko osiąganiem zysków. Zyski przychodzą wtedy, kiedy działamy spójnie ze sobą. Wtedy nie musimy się martwić, że ktoś nam zabierze ideę, stołek czy oszuka nas. Na Ziemi jest przecież miejsce dla każdego człowieka! Nikt mu tego nie zabierze! Świat człowiekowi zawsze da to, co ten naprawdę powinien otrzymać. Nie trzeba się martwić. Wiem to z własnego doświadczenia – wszystkie projekty, które robiłam z idei i z wewnętrznej wiary, że właśnie to chcę pokazać, bo jest dobre, nie stwarzały mi żadnych powodów do zmartwień. Nigdy nie miałam problemów z klientem. Zawsze były zlecenia, zawsze coś przychodziło. Zawsze tworzyły się projekty. I tak jest od lat. Tak po prostu dzieje się w świecie.

Jeśli chcemy zmienić swoje życie, możemy to zrobić na każdym jego etapie, w każdym wieku?

Jestem przekonana, że tak. Tu nie chodzi o to, by zmieniać system, ale o to, by zmieniać siebie. Dążyć do tego, by stawać się lepszym człowiekiem. A taki może więcej. Jeżeli zostajemy mali, mało możemy. Im stajemy się więksi, tym możemy więcej. Wynika to z potrzeby serca, z potrzeby naszego wnętrza. Jeżeli nie chcemy wiele dawać, to też niewiele dostajemy. A jak dajemy, stajemy się kimś wielkim. Nie czekamy, aż to się zwróci. A zwraca się tak czy inaczej – po prostu to do nas przychodzi. Chyba kłopot jest w tym, że nie każdy w to wierzy. Jeżeli cały czas obawiamy się, że to są tylko idee albo wydaje nam się, że coś sprawdza się wyłącznie w przypadku innych, a w naszym nie, to stoimy w miejscu. Nic nie robimy i rzeczywiście przychodzi nam potwierdzenie, że nic się nie dzieje. Jeżeli tylko zaczniemy nad sobą pracować, będziemy się rozwijać (widzę to w przypadku wszystkich osób z którymi pracowałam, a jest ich już ponad sześć tysięcy), osiągniemy wiele. Jeśli ktoś chce, to może. Tylko trzeba uwierzyć i chcieć ruszyć się z miejsca. Trzeba trochę nad tym popracować. Ale ta praca się opłaca. Doskonali ludzie, którzy mają w życiu bardzo dużo, osiągnęli to dlatego, że coś zrobili. Że ruszyli się i bardzo dużo pracowali na swój sukces. Ale też nigdy nie opuszczała ich myśl, że są w stanie to zrobić. Nie wierzę w to, że coś spada z nieba.

Czy dotarły do ciebie sygnały, że w polskich firmach wprowadzany jest turkusowy model organizacji?

Tak. W trakcie organizowania konferencji „Firma z Duszą” ujawniło się kilka firm. Sam Andrzej Blikle mówił mi niedawno, że był na spotkaniach w kilku miejscach Polski, gdzie uczestnicy zgłaszali się, mówiąc: „A, czyli moja firma jest turkusowa”. Rozmawiałam z osobami, które wyraziły chęć udziału w naszej konferencji. Kiedy pytałam, dlaczego się zapisały, odpowiadały często, że ich firmy właśnie tak działają. Okazuje się, że jest naprawdę wielu ludzi, którzy są przekonani co do tego, że nie chce im się pracować bo muszą czy dlatego że mają więcej pieniędzy. Wielu osobom pieniądze już nie wystarczają bo chcą czegoś więcej. A ile można wynagradzać finansowo? Limit się gdzieś prędzej czy później kończy a samorealizacja nie ma granic. Czyż nie tak? Ludzie zmieniają powoli swoją świadomość i podejście do pracy. Chcą się realizować i spełniać a nie zabijać swój czas nudną pracą. Ludzie z natury są kreatywni , wystarczy spojrzeć jak jest w ich życiu. Dlaczego w pracy nie mieliby chcieć tworzyć i dawać z siebie to co najlepiej potrafią? I jeszcze do tego otrzymywać wynagrodzenie. A prezesom tych firm nie chce się budować zespołów, w których cały czas trzeba poganiać ludzi, stać nad nimi i ich kontrolować. Wolą zatrudniać tych, którzy chcą pracować, bo kochają dany temat czy produkt, chcą działać z takim szefem, który daje im swobodę i obdarza zaufaniem, a nie z innym. Okazuje się, że takich firm jest sporo. Tworzy się duża społeczność w Polsce, ujawniają się turkusowi liderzy.

Czym ma być dla nich spotkanie podczas konferencji „Firma z Duszą”?

Konferencja ma być inspiracją. Zrodziła się z potrzeby powiedzenia o tej idei, ale też pokazania ludziom, że nie są sami – że mogą tworzyć turkusowe firmy. Że to już dzieje się na Zachodzie. I stąd też pomysł zaproszenia do Polski prelegentów z Francji i innych krajów Europy. Chcemy zainspirować do działania, żeby ludzie zaczęli o tym myśleć. Tworzy się społeczność. Słyszę, że ludzie mają chęć działania w grupie, chcą wiedzieć, że podzielają z innymi te same idee i potrzeby. Chcą być członkami jakiejś dużej rodziny, która opiera się na takich samych czy podobnych wartościach i potrzebach. Gdzie mogą nawiązać relacje i zwracać się do innych członków społeczności z pytaniami, udzielać sobie odpowiedzi, dawać inspiracje, przekazywać wiedzę. Ale nie na zasadzie „on mi ukradnie pomysł” tylko na zasadzie wymiany a być może również współdziałania. Trzeba dawać z siebie. Ty dasz z siebie pomysł tego, co stworzyłeś – inni ci dadzą informację, jak oni coś stworzyli. Wtedy właśnie jest zdrowa wymiana różnych doświadczeń i pomysłów. Powstają nowe biznesy dzięki nowym synergiom. Sama nigdy nie bałam się przekazywać ludziom swojej wiedzy. Uważam wręcz, że jest to moim obowiązkiem. Tak się czuję. Skoro czegoś się nauczyłam, przekazuję to dalej. I znów wracamy do tego, że najważniejsze jest dawanie tego, co się samemu ma.

Więcej na www.firmazdusza.pl

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!