Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Zostać w domu czy pracować?

Zostać w domu czy pracować?

program 500 plus

Media obiegła niedawno sensacyjna informacja, że 150 tys. kobiet zrezygnowało z pracy z powodu 500+. Okazała się nieprecyzyjna. Dyskusja wokół niej pokazuje jednak realne dylematy kobiet.

Aż 150 tys. kobiet zrezygnowało z pracy. Czy to efekt programu 500 plus – pytały zaniepokojone media 7 grudnia. Po mniej więcej dobie okazało się jednak, że informacja była, delikatnie mówiąc, nieprecyzyjna. Sprawę zbadał OKO.PRESS i ustalił, że faktycznie liczba wzrosła, ale nie osób, które zrezygnowały z pracy, ale osób biernych zawodowo, które jako powód bierności zawodowej podają „obowiązki rodzinne i związane z prowadzeniem domu”. Między marcem a wrześniem ogółem przybyło ich 143 tys. Liczba ta obejmuje zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Co więcej, rok do roku liczba biernych zawodowo kobiet spadła o 34 tys.

O konsekwencjach programu 500 plus oraz o tym, jak wspierać mamy pracujące i samotne mówi dr Paulina Bednarz-Łuczewska z Akademii Leona Koźmińskiego.

Tyle słowem wyjaśnienia sensacyjnych newsów. Dyskusja wokół kaczki dziennikarskiej pokazała jednak inne zjawisko i dylemat, z którym kobiety borykają się od lat – konieczność godzenia ról i trudnych decyzji związanych z urodzeniem dziecka, momentem powrotu do pracy lub rezygnacji z niej na kilka lat, żeby móc poświęcić się wychowaniu dzieci. Bycie mamą to dla większości kobiet priorytet. Dla wielu jednak związany jest z niepewnością – czy jeśli urodzę dziecko i zdecyduję się na urlop macierzyński, będę miała do czego wracać? Na jak długą przerwę zawodową mogę sobie pozwolić, żeby zupełnie nie wypaść z rynku pracy? Czy jedna pensja nam wystarczy, żeby żyć bez długów? O tym, jak trudne są to decyzje wiedzą zwłaszcza kobiety, które pracują na umowach śmieciowych i nie mają żadnego zabezpieczenia finansowego w przypadku ciąży, ani żadnej gwarancji, że po urodzeniu dziecka zostaną znów przyjęte do pracy.

Czy da się realizować plany, pomnażając oszczędności? Prof. Aneta Hryckiewicz właśnie uruchomiła projekt, który zachęca Polaków do oszczędzania.

Czy jednak 500+ to wystarczająca motywacja, żeby kobiety z pracy rezygnowały w ogóle? – W przypadku danych GUS nie mamy naukowych podstaw, żeby wyciągać takie wnioski. Snujemy jedynie bardziej lub mniej wiarygodne przypuszczenia – zastrzega dr Paulina Bednarz-Łuczewska z Akademii Leona Koźmińskiego. – Wyobrażam sobie – na razie to tylko przypuszczenia, bo mamy za mało danych, by wnioskować – iż będą kobiety, które stwierdzą, że skoro pensja ich męża wraz z pieniędzmi z programu pozwala im funkcjonować bez długów, to mogą na jakiś czas porzucić aktywność zawodową na rzecz opieki nad małymi dziećmi. Taka decyzja niesie ze sobą ryzyko, że będzie im trudno wrócić na rynek pracy, ale niesie też wiele innych konsekwencji. Nie wiem dlaczego praca opiekuńcza w domu jest u nas tak mało doceniana. Mózg małego człowieka rozwija się w relacji do innej osoby. Na początku kluczowy jest bardzo częsty kontakt fizyczny – tulenie, noszenie, całowanie; później do tego dochodzi mówienie do dziecka, gesty, odpowiadanie na jego sygnały. To złożona i ciężka praca wychowania inteligentnego i zrównoważonego emocjonalnie człowieka. Żłobek nie jest w stanie zapewnić takich bodźców, jak mama, tata, babcia czy opiekunka skupiona na dziecku. Najlepsza opieka w pierwszych trzech latach życia to wielka inwestycja w przyszłość człowieka, a więc także w przyszłość naszej gospodarki, o ile chcemy by była prawdziwie innowacyjna – zauważa dr Bednarz-Łuczewska.

Co jakiś czas powraca dyskusja na temat tego, czy kobiety, które zajmują się domem i wychowują dzieci powinny za swoją pracę dostawać normalną pensję i mieć zapewnione świadczenia zdrowotne. Debata utyka najczęściej na tym, jak taką pracę wycenić i z jakich pieniędzy ową pensję wypłacać. Póki co w wielu domach o tym, czy kobieta pójdzie do pracy, czy zostanie w domu decyduje rachunek ekonomiczny.

Często jest on prosty – jeśli pójdę do pracy, będę musiała zatrudnić opiekunkę i zapłacę jej tyle, ile wynosi moja pensja, wolę więc sama zostać z dzieckiem w domu. Na pułapki takiego rozumowania uwagę zwraca prof. Aneta Hryckiewicz z Akademii Leona Koźmińskiego. – Pod względem ekonomicznym rozumiem te kobiety, które decydują się na zostanie w domu. Przecież, gdyby się zdecydowały na opiekunkę musiałyby pewnie oddać znaczną część swojej pensji, a żyłyby, na przykład z zasiłku 500+. Lepiej jest więc zostać w domu i opiekować się dziećmi, a 500+ powoduje, że pod względem finansowym wychodzą na to samo. Tylko, że kobiety, które tak robią myślą czasem teraźniejszym i nie rozumieją dwóch rzeczy. Jeśli siedzę w domu, to nie gromadzę kapitału na przyszłość. Pensja na opiekunkę powinna być potraktowana, jako swojego rodzaju inwestycja w siebie. Nie siedzę w domu, tylko pracuję, rozwijam się, kształcę, zbieram doświadczenie, po to, aby później zarabiać więcej, mieć lepszy byt i wyższą emeryturę. Być bardziej niezależną i samodzielną. W finansach nie ma nic za darmo – jeżeli nie zainwestuję, nie będę miała nic. Dlatego nawet jeżeli dzisiaj netto mam tyle samo, bo muszą zapłacić opiekunce, jutro już mogę mieć dużo więcej, jeżeli te pieniądze zainwestuję – wyjaśnia.

Wypadnięcie z rynku pracy, to dla kobiet dziś także ryzyko. – Co zrobią te wszystkie kobiety, kiedy w wieku 35-40 lat będą chciały wyjść na rynek pracy bez żadnego doświadczenia? Będzie im bardzo ciężko znaleźć dobrze płatną pracę, jeżeli w ogóle jakąś znajdą. Dlatego myślenie, że zostanę w domu, bo przecież netto będę miała tyle samo, jak w przypadku gdybym pracowała jest błędnym myśleniem i zwiększa groźbę, że te kobiety będą wykluczone z rynku pracy, a tym samym ciągle żyły w “ubóstwie”. Tylko inwestycja w siebie, czyli praca pozwoli tym kobietom wyjść z takiego stanu – tłumaczy prof. Aneta Hryckiewicz.

Kolejny problem, tym razem długofalowy, to wysokość emerytury. Kobiety, które zrezygnują z pracy, ale i te, które pracują wyłącznie na umowach śmieciowych i nie odkładają nic samodzielnie, za kilkanaście, kilkadziesiąt lat mogą zostać z niczym. – Ekonomiści słusznie alarmują, że te kobiety będą pozbawione emerytury, albo będą miały emeryturę głodową. Analizując, to co się dzieje w Polsce na rynku emerytalnym (likwidacja OFE, skrócenie wieku emerytalnego) wyjście na rynek pracy w wieku 34-40 lat nie pozwoli tym kobietom na zebranie takiego kapitału emerytalnego, który pozwoliłby im na samodzielne utrzymanie się. Jeżeli więc, chcą się zabezpieczyć na przyszłość powinny wyjść na rynek pracy i zacząć gromadzić ten kapitał samodzielnie. W innym przypadku “ubóstwo” będzie się pogłębiać, a zależność od drugiej osoby (jeżeli taka istnieje) będzie rosnąć. Wciąż będziemy się czuły dyskryminowane – przestrzega prof. Hryckiewicz.

– Musimy jeszcze wiedzieć, na jak długo te osoby wycofują się z rynku pracy i czy w tym czasie podejmują jakieś działania poprawiające ich sytuację zawodową, np. zinstytucjonalizowaną edukację, uczą się same w domu, nawiązują kontakty etc. Biorąc to wszystko pod uwagę będziemy mogli odpowiedzieć, na ile bierność zawodowa może przynieść przyszłą obniżę pensji czy emerytury. Jest rzeczą oczywistą, że wycofanie się z rynku pracy na długo i bez podnoszenia swoich kwalifikacji wpłynie negatywnie zarówno na pensję, jak i na wysokość emerytury – zauważa z kolei dr Paulina Bednarz-Łuczewska.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij