Każdy z nas ma dziś w telefonie dziesiątki maili, aplikacji i potwierdzeń zakupów… Co było tym kluczowym impulsem, kiedy pomyślała Pani: „to trzeba uporządkować”?
To był splot kilku zdarzeń. Kupowałam w Internecie bardzo dużo i w pewnym momencie zaczęłam łapać się na narastającym niepokoju – czy na pewno wszystko, za co zapłaciłam, do mnie dotarło? Konieczność pamiętania o każdej przesyłce i sprawdzania statusów w różnych miejscach stała się po prostu wyczerpująca.
Był też moment zwykłej konsumenckiej frustracji. Zorientowałam się, że czekam na przelew za zwrot pary naprawdę drogich butów, który… nigdy nie nadszedł. Gdy przejrzałam historię rachunku, przeżyłam szok: nie otrzymałam zwrotów za kilka wcześniejszych transakcji. Ufałam sprzedawcom, a w natłoku codziennych zadań po prostu nie miałam czasu tego pilnować. Okazało się też, że część zwrotów „ukryto” na kartach podarunkowych wysyłanych w gąszczu maili o tytule „aktualizacja zamówienia”. Wtedy zrozumiałam, że potrzebujemy jednego, inteligentnego centrum dowodzenia naszymi zakupami i zwrotami. Dziś whenUbuy robi to za nas, eliminując stres związany z pilnowaniem terminów.
Nie budujemy tylko aplikacji, ale tworzymy nowy standard komunikacji na linii sklep-klient. Standard, w którym to klient posiada historię swojej relacji z rynkiem, a nie odwrotnie.
Jaki określiłaby Pani konkretny problem konsumenta, który chciała rozwiązać, tworząc WhenUBuy?
Chciałam rozwiązać coś, co nazywam „podatkiem od chaosu”. W e-commerce nikt go nie widzi wprost, ale wszyscy go płacimy. Gubimy zwroty. Nie pilnujemy terminów. Nie mamy pewności, czy pieniądze faktycznie wróciły. Część środków zostaje na kartach podarunkowych, część przepada przy płatnościach odroczonych. To nie są pojedyncze przypadki – to setki, czasem tysiące złotych rocznie, które uciekają przez chaos po zakupie.
Problem nie wynika ze złej woli sklepów. Każdy buduje swój własny system, swój UX, swoje zasady. Dla klienta oznacza to jedno: każdy zakup to inna logika, inne powiadomienia i inny proces. Przy kilkunastu czy kilkudziesięciu zamówieniach miesięcznie przestajesz nad tym panować.
Do jednego zakupu potrzebujesz dziś kilku miejsc: sklepu, kuriera, płatności. Informacje są rozrzucone, a kluczowe momenty łatwo przegapić. whenUbuy porządkuje to w jednym miejscu i działa jak system wczesnego ostrzegania. Nie pokazujemy listy zakupów, tylko mówimy wprost: „jeśli dziś nie zrobisz zwrotu, stracisz pieniądze”. I to jest dla mnie kluczowe. Sklepy od lat mają zaawansowane systemy do śledzenia klientów. Klient nie miał nic, żeby ogarnąć sklepy. whenUbuy to zmienia.
Co było największym wyzwaniem technologicznym w tym całym procesie?
Chciałam, by użytkownik poczuł wartość aplikacji natychmiast po zalogowaniu. To oznaczało jedno: musimy umieć zebrać i uporządkować dane z wielu różnych źródeł od razu, w tym z najpopularniejszych platform, bez żadnego wysiłku po jego stronie. Na początku, jako startup bez wyrobionej marki, nie mogliśmy liczyć na bezpośrednie integracje z gigantami. Musiałam dopiero zbudować zaufanie i pozycję wiarygodnego i bezpiecznego Partnera biznesowego. Ale mam szczęście pracować ze wspaniałym zespołem mądrych ludzi. Opracowaliśmy autorską technologię, która legalnie pozyskuje dane bez zmuszania użytkownika do uciążliwego skanowania paragonów. Dziś obsługujemy już wszystko: od Allegro i Zalando po Amazon, Shein czy AliExpress. To nasza technologiczna duma, która otwiera nam dziś drzwi do bezpośrednich partnerstw ze sklepami. Każdy sklep komunikuje się inaczej. Wysyła inne maile, używa innego słownictwa i opiera się na własnej logice. Najtrudniejsze było stworzenie technologii, która potrafi to zrozumieć i uporządkować. Niezależnie od tego, czy mówimy o potwierdzeniu z małego butiku czy globalnej platformy jak Amazon, wszystko musi zostać sprowadzone do jednego standardu. Użytkownik widzi jasny status, przejrzystą oś czasu i konkretne informacje o tym, co dalej.
PRZECZYTAJ TEŻ: Z mąki zrobiła love brand. Jak z rodzinnego młyna zbudować nowoczesną markę?
Jak przekonać użytkowników, żeby zaufali platformie, która „widzi” ich zakupy i dane?
Zaufanie nie bierze się z deklaracji, tylko z tego, co użytkownik realnie dostaje i jaką ma kontrolę. Dlatego od początku skupiliśmy się na tym, żeby wartość była natychmiastowa i bardzo konkretna. Przede wszystkim nasza technologia jest w pełni bezpieczna i stworzona tak, aby chronić interesy kupującego. To, że whenUbuy „widzi” zakupy, pozwala nam stać się osobistym asystentem: proponujemy najniższe ceny rynkowe dla produktów kupowanych cyklicznie i dopasowujemy usługi dodatkowe, które ułatwiają życie.
Widzimy trend, w którym użytkownicy chętnie dzielą się danymi, jeśli w zamian otrzymają realną nagrodę. Fakt, że umiemy te dane standaryzować, pomaga nam w pozyskiwaniu Partnerów biznesowych, którzy oferują naszym użytkownikom dodatkowe bonusy i zniżki. To narzędzie zwiększające komfort, bezpieczeństwo i realne oszczędności.
To jest ogromne przedsięwzięcie! Jak wyglądało budowanie produktu, który musi współpracować z wieloma sklepami i systemami jednocześnie?
To wciąż jest wyzwanie, bo budujemy produkt, który musi działać w środowisku, nad którym nie mamy pełnej kontroli. Każdy sklep i każda zmiana po drugiej stronie wpływa na to, jak działa nasze rozwiązanie, dlatego od początku skupiliśmy się na technologii, która jest jednocześnie stabilna i elastyczna. Musi być bezpieczna, ale też gotowa na ciągłe zmiany.
Równolegle rozwijamy sam produkt, żeby whenUbuy było jednym miejscem do zarządzania całym procesem po zakupie, od śledzenia zamówienia, przez zwroty i reklamacje, aż po płatności odroczone czy dalszą odsprzedaż. Pozyskujemy nowych Inwestorów i Partnerów biznesowych, dzięki którym możemy się rozwijać i oddawać Użytkownikom coraz to lepsze narzędzie. Nie ominęliśmy błędów. Zaliczyliśmy potknięcia, zmiany modelu biznesowego, czy nawet wymianę podwykonawców. Od początku wiem jedno- tworzymy najlepsze na świecie narzędzie do zarządzania zakupami online. Mamy jasno obrany kierunek i zdefiniowaną drogę dojścia. Działamy Zespołowo i każdy z nas wie, za co odpowiada i co trzeba dowieźć. Taki układ bardzo pomaga w realizacji założonych celów.
Co powiedziałaby Pani sobie na początku tej drogi? „Zastanów się raz jeszcze” czy raczej „Nawet się nie zastanawiaj!”?
Powiedziałabym sobie: Jesteś silniejsza i skuteczniejsza niż Ci się wydaje.
whenUbuy jest spełnieniem moich zawodowych marzeń. Spełniałam się w roli produktowca-finansisty przez kilkanaście lat pracy w korporacjach. Dalej to lubię. Tworzenie rozwiązań, których rynek jeszcze nie widział, daje mi największą satysfakcję. Zbliża się trzecia rocznica pracy jako przedsiębiorca. Przez ten czas, otrzymałam kilka ciekawych propozycji zawodowych, które stabilizowały moje finanse i koiły ambicję zawodową. Za każdym razem, kiedy odmawiałam, wiedziałam, że to jest moment, w którym wszechświat sprawdza, czy naprawdę wierzę w powodzenie whenUbuy. Za każdym razem powtarzałam, że chcę rozwijać whenUbuy. Po 3 latach wiem, że jesteśmy na dobrym kursie.
Czego zdecydowanie nie robić, tworząc start-up?
Każdy sam pisze swoją historię i różne są też motywacje tworzenia start-up’u. Na pewno nie wolno liczyć na to, że „samo się zrobi” – to ciężka praca pod ogromną presją. Przestrzegam też przed pozyskiwaniem jakichkolwiek inwestorów „za wszelką cenę”. To, z kim pracujemy i na jakich warunkach, ma fundamentalne znaczenie. Czasami warto poczekać dłużej na właściwą osobę.
Jaką najbardziej wartościową lekcję biznesową wyciągnęła Pani w trakcie rozwijania własnego start-upu?
Zrozumiałam znaczenie relacji w biznesie i nauczyłam się cierpliwości. W korporacji logo na wizytówce ułatwiało wiele spraw. W świecie startupu na uwagę Partnerów i Klientów trzeba zapracować uporem i świeżym pomysłem. Budowanie tych mostów trwa miesiącami, ale to nigdy nie jest zmarnowany czas. whenUbuy wchodzi teraz w fazę intensywnego rozwoju i to właśnie te relacje są naszym najcenniejszym kapitałem.
***
Ewa Kraińska – CEO whenUbuy, platformy, która pozwala konsumentom zarządzać wszystkimi zakupami z różnych sklepów w jednym miejscu. Autorska technologia firmy automatycznie zbiera i porządkuje dane o zakupach – od płatności i dostaw po zwroty, eliminując chaos wielu aplikacji i setek maili. System porządkuje informacje dotąd rozproszone między sprzedawcami, przewoźnikami i skrzynką mailową.
XVII edycja Konkursu Sukces Pisany Szminką

Od 17 lat konkurs Sukces Pisany Szminką nagradza polskie przedsiębiorczynie, aktywistki, działaczki społeczne, edukatorki, a także liderki i liderów oraz organizacje, które odważnie kształtują przyszłość, walcząc o równość, różnorodność i włączenie. To wyróżnienie dla ludzi zmieniających świat na lepsze.
Organizator konkursu: Fundacja WłączeniPlus
Partner strategiczny: Mastercard
Partner merytoryczny: PwC
Partnerzy kategorii: BLIK, BNP Paribas, By the People Group, DPD Polska, Fundacja Polska Bezgotówkowa, home.pl, JetBrains, Lidl, L’Oreal Paris, Orange, Totalizator Sportowy
Patronat Honorowy Konkursu: Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy
Patroni medialni: TVN, WP, PAP Biznes, Rzeczpospolita, Polskie Radio Trójka, Superbiznes, Twój Styl, naTemat, INNPoland, My Company, Wirtualne Media, Nowy Marketing, Mam Startup, polki.pl, Focus, Chip