Niechciany dotyk to nie flirt. Rozmowa o przemocy, którą bagatelizujemy

Niechciany dotyk. Seksualne komentarze. Przekraczanie granic, które ktoś nazywa „żartem” albo „zainteresowaniem”. Molestowanie, które bywa bagatelizowane, bo „nie było przemocy”. To temat trudny, ale konieczny. W najnowszym odcinku Olga Kozierowska rozmawia o tym, gdzie naprawdę zaczyna się przemoc seksualna, dlaczego tak często jej nie rozpoznajemy i co możemy zrobić – jako osoby doświadczające, świadkowie, rodzice, nauczyciele. Gośćmi Sukcesu Pisanego Szminką są Patrycja Wonatowska – psychoterapeutka i seksuolożka oraz Hubert Pajączkowski – edukator seksualny i koordynator projektów edukacyjnych, eksperci Fundacji Sexed.

Olga Kozierowska: Jak wynika z badań Fundacji Sexed, 56% kobiet zetknęło się z seksualnymi komentarzami i żartami ze strony mężczyzn. 1 na 3 mężczyzn nie uznaje seksistowskich komentarzy jako nadużycie. 1 na 4 mężczyzn nie postrzega niechcianego obnażania się jako przemocy seksualnej. 78% osób imprezujących deklaruje, że doświadczyło przemocy seksualnej podczas spotkań towarzyskich. A to są tylko niektóre dane. Zacznijmy więc od tematu, który wywołuje we mnie ogromne emocje – gdzie zaczyna się przemoc, na przykład kiedy doświadczamy pierwszego razu?

Hubert Pajączkowski: Myślę, że to jest bardzo ważne w kontekście młodych osób, które nie mają jeszcze doświadczeń seksualnych, żeby wprowadzić element edukacji i pokazać im, jakie zachowania są normalne, a jakie nie mieszczą się w normie. Często osoby młode tego nie wiedzą. Nie mają wzorców, nie prowadzi się tego typu rozmów również w szkole.

To bardzo ważny element edukacyjny, który może iść ze strony nauczyciela czy rodzica, po to, żeby dziecko albo młoda osoba wiedziała, jakie zachowania są przekraczające, jakie mieszczą się w normie i czy w ogóle chce zrobić ten pierwszy raz. Czasem presja rówieśnicza jest na tyle silna, że wydaje się, że to już dobry moment, a tak naprawdę moja potrzeba i motywacja są gdzie indziej. Warto zadać sobie pytanie: czy jestem gotowy, czy jestem gotowa, czy to już jest ten moment, czy naprawdę tego chcę. Element edukacyjny, który pobudza do refleksji, zanim do pierwszego razu dojdzie, jest bardzo kluczowy.

Olga Kozierowska: Często widzimy w telewizji sceny z filmu, gdzie dorosły człowiek widzi, że to jest gwałt, przekroczenie, a młody człowiek myśli, że tak ma być, bo nie było tam przemocy w postaci szarpaniny czy bicia. Ktoś się zamroził, a druga osoba zrobiła, co chciała.

Patrycja Wonatowska: Myślę, że ważne jest wiedzieć, w jaki sposób ciało może zareagować. Zamrożenie jest jednym z takich elementów, który może się pojawić. Wtedy człowiek nic nie robi, nie jest w stanie się obronić.

To jeden z argumentów, który często pada: „przecież to nie była przemoc, ten człowiek nic nie robił”. Nie robił, bo nie był w stanie zrobić czegokolwiek. Często ludzie mają w głowach dużo klisz i przekonań. Jeżeli ktoś cię dotyka, to znaczy, że cię lubi. Ktoś chce cię przeprosić – nie bądź taki czy taka. Jak ktoś kładzie rękę na kolanie, to wyraża zainteresowanie i to jest w porządku.

Prawda jest taka, że tam nic nie jest w porządku. To, że ktoś mnie dotyka bez uprzedniego pytania, nie jest okej. Nie rozmawiając o tym i dając przyzwolenie tym przekonaniom, utrwalając mity, dajemy przyzwolenie na przemoc. Bardzo boimy się słowa „przemoc”. Kiedy ono pada, wydaje się, że dzieje się coś bardzo poważnego. A prawda jest taka, że jeżeli teraz dotknę Huberta bez pytania, to jest agresja. Jeżeli on powie, że nie chce tego, a ja zrobię to mimo wszystko, to jest przemoc, bo dostałam jasną informację.

Zaczynamy od przekraczania granic, a druga osoba może nie mieć narzędzi, żeby odpowiedzieć czy zareagować. W kontekście debiutu seksualnego bardzo często o to chodzi. Młodzi ludzie nie mają narzędzi, żeby odpowiednio zareagować.

PRZECZYTAJ TEŻ: Jak wchodząc na rynek rozpoznać mobbing?

Olga Kozierowska: A jeżeli jest to osoba, której ufamy, to co możemy zrobić, aby się obronić? I druga strona medalu – jeżeli jest to osoba, która jest autorytetem, trenerem, trenerką, nauczycielem czy nauczycielką? Wiadomo, że przemocy więcej jest wobec kobiet, ale doświadczają jej osoby obu płci. Jak zachować się w momencie, kiedy jest to osoba, której ufam?

Hubert Pajączkowski: To jest trudne, bo z osobą, której ufam, z którą jestem w związku, łączy mnie więź emocjonalna, często zależność finansowa. Czasem jest to bardzo ciężkie do przerwania.

Warto sięgnąć po wsparcie dodatkowych osób – rówieśników czy zaufanej osoby dorosłej. Podejrzewając, że doświadczam przemocy, mogę skontaktować się z telefonem zaufania i sprawdzić, czy moja sytuacja faktycznie jest przemocowa. Czasem nie umiem tego nazwać ani rozpoznać, ale są ludzie, którzy profesjonalnie się tym zajmują i mogą pomóc.

Przykładem jest antyprzemocowa linia fundacjesexed.pl, gdzie osoby uwikłane w przemoc dzwonią, by sprawdzić, czy sytuacja, w której się znajdują, jest przekraczająca. Konsultanci dają porady, co zrobić i jak zabezpieczyć przede wszystkim siebie.

Rola osób zewnętrznych, świadków i świadkiń, jest nieoceniona. Mogą przerwać sytuację przemocową, dać wsparcie osobie, która jej doświadcza, zainterweniować i wykorzystać zasoby, których ta osoba w danym momencie może nie mieć.

Olga Kozierowska: Wyobraźmy sobie, że jestem świadkiem przemocy. Jestem na imprezie i czuję, że coś dzieje się nie tak. Jestem wśród znajomych, nie chcę psuć atmosfery, nie mam pewności. Co mogę zrobić?

Patrycja: Przede wszystkim zareagować. Podejść i powiedzieć: „Słuchaj, nie wiem, czy się znamy, ale bardzo podoba mi się twój sweterek”. Odwracam uwagę. Nie muszę od razu tego nazywać, bo w momencie, kiedy podejdę i powiem: „Chyba doświadczasz przemocy”, ta osoba może być w zamrożeniu i automatycznie powiedzieć „nie”. Może być przerażona reakcją sprawcy.

Tam jest cały konglomerat emocji. Najlepiej na chwilę odwrócić uwagę i powiedzieć: „Czy możesz ze mną pójść na chwilę? Zajmę ci tylko pięć minut”. Odciągamy ją od osoby przemocowej.

Olga Kozierowska: A jeżeli jest to grupa?

Patrycja: Bardzo dużo zależy od okoliczności. Trzeba zadbać o własne bezpieczeństwo. Jeżeli widzę grupę i jestem sama, dobrze jest skorzystać z pomocy innych osób czy służb. Wezwać kogoś, kto jest w stanie zabezpieczyć sytuację. Nie wchodzimy w grupę, bo to może być dla nas zagrażające. To jak w samolocie – najpierw dbam o siebie, później mogę pomóc komuś innemu. Oddalam się, żeby poinformować odpowiednie służby, które zareagują.

Olga: Czyli mogę odwrócić uwagę, wyjść i zawiadomić osobę dorosłą, a jeżeli to są osoby dorosłe – zadzwonić na policję czy straż miejską. Czy jeszcze coś?

Hubert: Bezpośrednie zwrócenie uwagi jest trudne. Powiedzenie: „Hej, przestań” bywa bardzo trudne. Są osoby, które to zrobią, nazwą sytuację i powiedzą, że to nie jest okej. Ale wiele osób tego nie potrafi, bo to powoduje dyskomfort. Przerywamy sytuację, a agresja sprawcy może przenieść się na nas. Tego się boimy.

Dlatego dekoncentracja może zdziałać cuda. Można też zabezpieczyć sytuację dowodem – nagraniem czy fotografią. Nie publikujemy tego ani nie wysyłamy, tylko zabezpieczamy materiał i kontaktujemy się z osobą, która doświadczyła przemocy, pytając, co chce z tym zrobić.

Często uczniowie skupiają się na sprawcy, na poczuciu sprawiedliwości i ukaraniu. To ważne, ale pamiętajmy o wsparciu osoby, która doświadczyła przemocy. To jest pierwszorzędne.

Trzeba ją zaopiekować, zapytać, czego potrzebuje, jak możemy pomóc. Może jeszcze tego nie wiedzieć, ale ważne, żeby pokazać, że ktoś jest, że ma do kogo się zwrócić. Sprawiedliwość jest ważna, ale powinniśmy odpowiednio ustawić priorytety.

Przeczytaj także