Mówisz, że przeżyłaś trzy różne życia. Jak rozpoznać moment, w którym jedno z nich właśnie się kończy? Nawet jeśli z zewnątrz wszystko wygląda dobrze?
Karolina Murdzia: W moim przypadku gwałtowne cięcie, którego rozpoznać nie mogłam, było tylko jedno, czyli odejście po 12 latach z Dow Jonesa. Kolejne zmiany następowały raczej łagodnie wraz z moim rozwojem, dojrzewaniem, przenikały się przez jakiś czas, aż w końcu wyłaniało się nowe.
Często zadaję sobie pytanie co chce robić i czemu to robię, czuję czy coś jest karmiące i wznosi, czy bardziej obciąża lub już nie pasuje – jak zbyt dużo tego drugiego, to dokonuje zmiany.
Czy porzucenie dalszej kariery w świecie finansów było bardziej aktem Twojej odwagi czy zmęczenia?
Żadnym z tych. Przez całe moje życie w korporacji miałam niezależne stanowisko i odpowiadałam za sprzedaż w regionie, a szefów miałam w Londynie i Frankfurcie. Bardzo lubiłam tę pracę, spełniałam się, miałam wolność i realizowałam się jednocześnie. Nadszedł czas zmian w firmie i dostałam propozycję przeniesienia, na którą nie chciałam się zgodzić. Moje życie jogowe i nauczanie toczyło się w tym czasie równolegle i te światy sobie nie przeszkadzały. Lubiłam swoją pracę i nie byłam zmęczona oraz wiele zawdzięczam tym latom w dużej firmie. Ukształtowały mnie i wiele nauczyły. Oczywiście w tamtym momencie to rozstanie było wielkim tąpnięciem, na które nie byłam gotowa, ale szybko się pozbierałam i zawierzyłam nowej drodze. Zaczęłam od zera.
Jak dziś definiujesz sukces? Czy jest coś, co kiedyś uważałaś za jego wyznacznik, a dziś nie ma już dla Ciebie znaczenia?
Jako absolwentka SGH sukces definiowałam przez pracę w prestiżowej firmie, dobre stanowisko i rozwój kariery. Były firmy, do których chciało się dostać i które wydawały się spełnieniem zawodowych marzeń.
Dziś sukces to dla mnie wolność – to znaczy, że sama decyduję, co i kiedy robię. Nie wyobrażam już sobie pracować dla kogoś i spędzać całych dni w biurze. Od lat dużo lepiej pracuje mi się blisko natury niż w biurze i jestem za te swoje wybory bardzo wdzięczna.
Obecnie sukces to byłby taki stan, że mój biznes i wszystko to, co wypracowałam, funkcjonuje niezależnie ode mnie, a ja mam czas i energię, by każdego dnia stawiać się do życia, mieć cel i robić coś pożytecznego dla innych. Powoli idę w tym kierunku, ale dziś mój biznes jest jeszcze mocno zależny ode mnie.
Dlaczego tak wiele osób ma problem z zadaniem sobie pytania: „Czego ja naprawdę chcę?”.
Myślę, że wiele osób żyje na tak zwanym autopilocie. Od dziecka słyszymy, jak powinna wyglądać dobra szkoła, praca czy udane życie, więc często realizujemy gotowy scenariusz, nie zatrzymując się, żeby zapytać siebie, czego naprawdę chcemy.
Poza tym odpowiedź na to pytanie wymaga odwagi. Bo kiedy już wiemy, czego pragniemy, pojawia się odpowiedzialność za podjęcie działania. A to często oznacza wyjście ze strefy komfortu i zgodę na zmianę.
W świecie biznesu często mówi się o strategii, analizie i danych. Ty równie dużo uwagi poświęcasz intuicji. Jaką rolę odgrywa ona w podejmowaniu decyzji?
Tak naprawdę cały mój biznes budowałam na intuicji. Nie jest to może najpopularniejsze podejście, wiem, bo wywodzę się jednak ze świata biznesu. Przez lata wiele osób mówiło mi, że wszystko powinno być policzone, zaplanowane i zamknięte w tabelkach. Oczywiście patrzę na liczby. Analizuję wyniki, wyciągam wnioski z tego, co działa, a co nie, i na tej podstawie podejmuję kolejne decyzje. Jeśli coś nie wychodzi, uczę się z tego i idę dalej.
Jednocześnie są sytuacje, kiedy liczby podpowiadają jedno, a intuicja coś zupełnie innego i wtedy zawsze idę za czuciem. Czasem wiem, że mogłabym sprzedać więcej albo szybciej osiągnąć jakiś wynik, ale jeśli czuję, że nie jest to zgodne z moją wizją marki albo nie ma sensu w szerszej perspektywie, po prostu tego nie robię.
Myślę, że mój sposób prowadzenia biznesu polega na połączeniu jednego i drugiego. Liczby pomagają mi rozumieć rzeczywistość, ale kierunek zawsze wyznaczają intuicja, wartości i wizja. Szczerze mówiąc, bardzo lubię w ten sposób tworzyć i sama jestem zdziwiona, że tak pięknie zbudowałam swoją markę od zera na takim podejściu.
Czy zdarzyło Ci się podjąć decyzję wbrew logice, ale zgodnie ze sobą? Jakie były jej konsekwencje?
Tak, całkiem niedawno – wypuściłam kolejny produkt pod oko mając już 3 inne w portfolio. Co zrobić, jak co chwilę pojawiają się pokusy w postaci np. ciekawych składników. I ten produkt podczas premiery pobił rekordy sprzedaży!
Ale oczywiście są też takie produkty, które zrobię, bo czuję, a sprzedaż jest słaba. Cały czas się uczę.
Jak przełożyć własną historię i doświadczenia na biznes, który realnie odpowiada na potrzeby innych kobiet?
Myślę, że najłatwiej jest tworzyć dla innych wtedy, kiedy najpierw samemu przeszło się pewną drogę. Klienci zawsze czują, kiedy coś jest z serca i prawdziwe. Ja przez lata szukałam rozwiązań dla siebie, zdobywałam wiedzę i doświadczenie w obszarze zdrowia, dobrostanu i holistycznego podejścia do życia. Jednocześnie naturalnie zaczęłam dzielić się tym z innymi.
Kobiety widzą, jak ja żyję oraz że to, co im proponuję jest spójne ze mną. Po prostu ufają mi. Myślę, że to jest mój klucz, dzięki któremu doszłam do punktu, w którym jestem. Teraz mam wyzwanie poprowadzić markę i pokazać ją nowym kobietom, które mnie jeszcze nie znają, które niekoniecznie rezonują z filozofią, ale chciałyby używać dobrych kosmetyków i dbać o siebie na najwyższym poziomie.
Czy uważasz, że można jednocześnie być ambitną, rozwijać biznes i żyć w większym spokoju oraz zgodzie ze sobą?
Myślę, że jest to bardzo trudne. Cały czas się staram balansować, ale nie ma co się oszukiwać, wszystko ma swoją cenę. Głównie dlatego, że jeśli swój czas i energię poświęcam pracy, nie mam jej wystarczająco w innych obszarach. Wiem to i widzę.
Natomiast wiem też – żeby kreować i odnosić sukcesy, muszę bardzo dbać o swoje zdrowie i poziom energii. Na to wpływa dieta, trening, relacje, poziom stresu itd. Wszystko jest ze sobą połączone.
Chciałabym doprowadzić mój biznes do takiego momentu, w którym będzie mógł działać niezależnie od mojego zaangażowania – wtedy zrobi się przestrzeń do zagospodarowania na inne równie ważne obszary dobrostanu.
Gdybyś mogła zostawić kobietom jedną myśl, którą zapamiętają po przeczytaniu tej rozmowy, to jak by brzmiała?
Słuchaj siebie i ufaj sobie bardziej. Regularnie zadawaj sobie pytanie, jak naprawdę chcesz żyć i na co chcesz poświęcać swoją energię. Działaj, to daje poczucie sprawczości.
Z mojego doświadczenia wynika, że kiedy działamy w zgodzie ze sobą, z serca i w prawdzie, życie prowadzi nas dokładnie tam, gdzie powinnyśmy być.