Dziś, po latach pracy jako coach wizerunkowy, wiem, że dobry smak nie jest talentem, który jedni dostają w prezencie, a inni bezskutecznie próbują naśladować. Jest rodzajem wrażliwości, sposobem patrzenia i umiejętnością, którą można rozwijać przez całe życie.
„Sposób, w jaki widzimy rzeczy, zależy od tego, co wiemy i w co wierzymy.” – John Berger, Sposoby widzenia
Gust nie jest regulaminem ani listą rzeczy, które trzeba znać, by uchodzić za osobę wyrafinowaną. Nie polega na znajomości nazwisk artystów, drogich markach czy otaczaniu się luksusem. Nie oznacza też jednego obowiązującego wzorca piękna. Dobry gust zaczyna się znacznie wcześniej – od uważności.
Mój gust narodził się z chaosu
Zrozumiałam to na własnym przykładzie. Dorastałam wśród sprzeczności. Obok muzyki disco polo pojawiał się dobry rock. Obok szkolnych lektur filozoficzne książki, których wtedy jeszcze do końca nie rozumiałam. Były rzeczy popularne i rzeczy wymagające większego skupienia. Wiedziałam, że to chaos. Patrząc z perspektywy czasu, wiem, że to właśnie on mnie ukształtował.
Nie wszystko, co pojawia się na naszej drodze, od razu potrafimy właściwie odczytać. Czasem dopiero po latach rozumiemy, dlaczego coś było dla nas ważne. W liceum zdawałam maturę z historii sztuki. Dla wielu był to dziwny, niepraktyczny wybór. Dla mnie – początek przygody, która nauczyła mnie wrażliwości na piękno i uważności.
Narodziny gustu zaczynają się od uważności. Najpierw odbieramy świat intuicyjnie, z czasem dostrzegamy różnice, niuanse i zależności. Obraz staje się ostrzejszy, a my zaczynamy rozumieć, dlaczego coś do nas przemawia. Nie chodzi o samo widzenie – chodzi o świadome dostrzeganie. Zaczynamy naprawdę widzieć.
John Berger przypominał mi, że nasze widzenie nigdy nie jest całkowicie neutralne. To, co dostrzegamy, zależy od naszej wiedzy, doświadczeń i przekonań. Obraz, książka, film czy przedmiot nigdy nie istnieją wyłącznie same w sobie. Nigdy nie odbieramy rzeczy całkowicie obiektywnie. Wszystko spotyka się z naszym własnym filtrem – tym, co przeżyliśmy, czego się nauczyliśmy i na co jesteśmy uważni. Dlatego dwie osoby mogą patrzeć na ten sam obraz, oglądać ten sam film i zobaczyć zupełnie coś innego. Jedna zauważy tylko kolory. Druga dostrzeże kompozycję, emocje, historię i intencję, która stoi za całością. Druga dostrzeże historię, emocje, kontekst i decyzje artysty. To nasz ukształtowany filtr zmienia wszystko.
PRZECZYTAJ TEŻ: Jak ubranie wpływa na poczucie sprawczości?
Nasiąkamy tym, w czym się zanurzamy
Słowo, które najlepiej opisuje proces kształtowania gustu to: nasiąkanie. Nasiąkamy tym, co codziennie znajduje się wokół nas. Nasze środowisko. Kształtują nas obrazy, muzyka, język, rozmowy, książki oraz napotkani ludzie. To, czemu poświęcamy uwagę, powoli staje się częścią naszego wewnętrznego świata. A idąc jeszcze dalej – Jesteśmy średnią pięciu osób, z którymi spędzamy najwięcej czasu. – Jim Rohn. Dlatego uważaj, czym karmisz swoje zmysły, w czym się zanurzasz. Uważaj kogo zapraszasz do swojego świata – bo każdy człowiek, niczym dobra czy zła książka, czy obraz, czy doznanie, zostawiają w nas ślad. Dlatego tak ważne jest, czym karmimy swoje zmysły.
Smakuj. Doświadczaj. Testuj. Nie bój się.
Jehanne Dubrow w książce Smak. Zapiski o kulturze i zmysłach pokazuje, że smak nie jest jedynie fizyczną reakcją. Jest doświadczeniem związanym z pamięcią, kulturą i emocjami. To, co uznajemy za dobre, często niesie historię miejsc, ludzi i przeżyć.
Można słuchać, ale nie słyszeć. Można jeść, ale nie smakować. Tak samo można otaczać się pięknymi rzeczami i nigdy naprawdę ich nie doświadczać. Gust nie jest naturalny, jest wyuczony. Wytrenowany jak mięsień na siłowni. Trzeba na niego zasłużyć. Zapracować. Trzeba zechcieć go rozwijać.
Pierre Bourdieu w „Dystynkcji” pokazuje, że gust nie jest całkowicie naturalny. Kształtują go środowisko, wychowanie i kultura, w której żyjemy. Często jesteśmy przekonani, że nasze upodobania są po prostu „oczywiste”. Że coś jest piękne albo brzydkie samo z siebie. Tymczasem wiele naszych ocen zostało uformowanych przez lata. Może właśnie dlatego tak łatwo oceniamy cudzy gust. „Jak można tego słuchać?”, „Jak można tak urządzić mieszkanie?”, „Jak można się tak ubrać?”
Wydaje nam się, że bronimy jakości, a czasem bronimy jedynie własnych przyzwyczajeń. Dobry gust nie polega na pogardzie dla tego, co inne, lecz na ciekawości: dlaczego komuś coś się podoba i czego mogę się z tego nauczyć?
David Hume już w XVIII wieku zauważał, że pierwsze wrażenie estetyczne jest osobiste, ale zdolność oceniania można kształcić. Wyrobiony gust nie jest magicznym zmysłem piękna. To efekt patrzenia, porównywania i doświadczenia, które z czasem wyostrza oko.
Jak zatem kształtować własny gust?
Skoro gust nie jest darem, ale efektem doświadczeń, możemy świadomie go rozwijać. Sama jestem przykładem, że nie jest dany raz na zawsze. Przez lata pracy ze stylem uczyłam się selekcji i uważności. Dziś wiem, że najważniejsze nie jest wiedzieć, co jest modne, ale rozumieć, co jest naprawdę nasze.
Gust nie zaczyna się od kupowania rzeczy uznawanych za „dobre” ani od kopiowania innych. Powstaje przez kontakt i ciekawość. Zamiast pytać tylko „czy mi się to podoba?”, warto zapytać: „dlaczego?”. Dlaczego jeden obraz zatrzymuje mój wzrok, a druga książka zostaje ze mną na lata?
Wyrabianie gustu polega na wyjściu poza pierwszą reakcję. Żyjemy w świecie nadmiaru – codziennie przyswajamy setki obrazów i komunikatów. Łatwo pomylić to, co często widzimy, z tym, co naprawdę wartościowe. A w świecie generowanym przez AI coraz częściej pytamy: czy to w ogóle jest prawdziwe? Dlatego gust wymaga selekcji.
Nie chodzi o odrzucanie tego, co popularne, ani o przekonanie, że niszowe zawsze znaczy lepsze. Chodzi o świadomy wybór i odwagę, by wyjść poza własną bańkę. Czytać, słuchać, patrzeć, poznawać to, czego jeszcze nie rozumiemy. Zanurzać się, nasiąkać, absorbować. Bez potrzeby natychmiastowego oceniania.
Gust rozwija się, gdy pozwalamy sobie być odkrywcami. Samo patrzenie nie zawsze wystarczy – wiedza zmienia sposób widzenia. Ten sam obraz wygląda inaczej, gdy znamy jego historię, a ubranie staje się czymś więcej niż materiałem, gdy rozumiemy rzemiosło, epokę i intencję projektanta.
Elegancja świadomego wyboru
Dobry gust nie zaczyna się od drogich marek ani rzeczy, które mają potwierdzać status. Christian Dior pisał o elegancji jako połączeniu prostoty, proporcji i świadomości wyboru.
Świetnym przykładem była Jackie Kennedy. Jej styl nie wynikał wyłącznie z ubrań, ale z zainteresowania sztuką, historią i kulturą. Jako pierwsza dama zajęła się odnową wnętrz Białego Domu, dbając o jego historyczne i artystyczne dziedzictwo.
Jej siła nie polegała na dostępie do luksusu. Polegała na tym, że umiała wybierać. A wybór jest jedną z najtrudniejszych form gustu.
Zauważyć znaczy tworzyć
Rick Rubin w The Creative Act: A Way of Being zwraca uwagę na coś bardzo ważnego: „Umiejętność stworzenia czegoś nowego zaczyna się od umiejętności zauważenia czegoś”. Bo zanim nauczymy się tworzyć, wybierać czy oceniać, musimy najpierw nauczyć się dostrzegać.
Być może właśnie tutaj zaczyna się dobry gust – od dostrzeżenia detalu, koloru, rytmu, emocji i połączeń, których inni jeszcze nie zauważyli. Gust nie mieszka w rzeczach, które posiadamy. Rodzi się w sposobie, w jaki je widzimy.
Stajemy się tym, czym pozwalamy się karmić. Nasz gust jest historią rzeczy, którym daliśmy dostęp do naszych zmysłów. Być może największą oznaką złego gustu nie jest to, że wybieramy źle, ale że nigdy nie nauczyliśmy się wybierać. Braliśmy wszystko, co podsuwano nam pod nos – jak leci, byle jako tako. Człowiek bez ciekawości ma nie gust, lecz przyzwyczajenia.
Ostatecznie to nasz gust jest naszym najcichszym autoportretem – zapisem wszystkiego, czym pozwoliliśmy sobie nasiąkać przez całe życie.
O autorce

Angelina Felchner – konsultantka wizerunkowa i stylistka, pomaga kobietom budować autentyczny styl i pewność siebie w świecie, gdzie liczy się pierwsze wrażenie.
Twórczyni Modobooka – pierwszego na świecie cyfrowego produktu, który przez audio stylistki uczy gustu zamiast serwować gotowce. Bo dobry gust to kwestia wiedzy, nie przywileju.