jak budowa膰 trwa艂e zwi膮zki

Zamiast buja膰 w ob艂okach, buduj solidne konstrukcje! O tym, jak tworzy膰 trwa艂e zwi膮zki m贸wi Tomasz Sobierajski.

Dagny Kurdwanowska

W Polsce rozpada si臋 coraz wi臋cej ma艂偶e艅stw, wiele przed up艂ywem pi臋ciu lat. Czy zwi膮zki d艂ugodystansowe to przesz艂o艣膰 opowiada socjolog i kulturoznawca, Tomasz Sobierajski.
Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin
Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin

Zmiana, czy trwanie 鈥 oto jest pytanie! W trzeciej ods艂onie cyklu 鈥濻ukces we Dwoje鈥 Olga Kozierowska i Dagny Kurdwanowska rozmawiaj膮 z socjologiem i kulturoznawc膮, Tomaszem Sobierajskim o tym, co dzieje si臋, gdy zwi膮zek przekroczy magiczn膮 granic臋 dw贸ch lat, dlaczego rozpada si臋 coraz wi臋cej ma艂偶e艅stw, jakie kompetencje przydaj膮 si臋, by tworzy膰 zwi膮zki d艂ugodystansowe oraz dlaczego zamiast buja膰 w ob艂okach lepiej budowa膰 solidne konstrukcje.

Pos艂uchaj rozmowy Olgi Kozierowskiej!


Dagny Kurdwanowska: W Polsce na 181 tys. zawieranych ma艂偶e艅stw mamy 66 tys. rozwod贸w. Gdzie si臋 podzia艂o nasze sakramentalne 鈥濱 nie opuszcz臋 ci臋 a偶 do 艣mierci鈥.

Tomasz Sobierajski: Najwidoczniej 鈥濱 nie opuszcz臋 ci臋 a偶 do 艣mierci鈥 nie jest ju偶 wcale takie sakramentalne. Zawsze, kiedy o tym m贸wi臋, zwracam uwag臋 na to, 偶e zanim wypowiemy t臋 formu艂k臋, powinni艣my zada膰 sobie inne 鈥瀞akramentalne鈥 pytanie 鈥 dlaczego oraz z jakiego powodu? Z jakiego powodu chc臋 si臋 zwi膮za膰 z t膮 w艂a艣nie osob膮? Dlaczego decyduj臋 si臋 na 艣lub? Wydaje mi si臋, 偶e wiele os贸b nie stawia sobie tych pyta艅 przed 艣lubem. Potem jest za p贸藕no i pozostaje tylko pytanie 鈥 dlaczego w艂a艣ciwie zwi膮za艂am si臋 z t膮 osob膮? St膮d ju偶 krok do rozstania. My艣l臋, 偶e rozwod贸w w Polsce b臋dzie jeszcze wi臋cej. Idziemy w kierunku Rosji, gdzie rozwodzi si臋 co druga para.

To niezbyt optymistyczna prognoza. Dlaczego tak si臋 dzieje?

Jest wiele przyczyn: niedojrza艂o艣膰, nieustanna potrzeba zmiany czy brak akceptacji samego siebie. Niemniej w przypadku rozwod贸w wa偶nym aspektem jest r贸wnie偶 przyzwolenie spo艂eczne. Kiedy艣 tego przyzwolenia nie by艂o, wi臋c trwali艣my w zwi膮zkach. Wiele par ch臋tnie by si臋 rozsta艂o, ale rozw贸d stygmatyzowa艂, zw艂aszcza kobiety. O tym, ile si臋 zmieni艂o 艣wiadczy to, 偶e dzi艣 to g艂贸wnie kobiety sk艂adaj膮 wi臋kszo艣膰 wniosk贸w rozwodowych. Jest to zwi膮zane z emancypacj膮 i przekonaniem, 偶e je艣li rozwiod膮 si臋 z m臋偶em, to dadz膮 sobie rad臋. Kiedy艣 by艂oby to niemo偶liwe, bo rozwiedziona kobieta by艂aby wykluczona ze 艣rodowiska, nie mog艂aby znale藕膰 pracy. Teraz ten element powoli zanika.

Stan臋艂y艣my mocniej na nogach i mniej musimy przejmowa膰 si臋 konsekwencjami spo艂ecznymi. Wspomnia艂e艣 o Rosji 鈥 czy Rosjanie rozwodz膮 si臋 z podobnych powod贸w co Polacy?

Ludzie na ca艂ym 艣wiecie rozwodz膮 si臋 z jednego g艂贸wnego powodu, czyli 鈥瀗iezgodno艣ci charakter贸w鈥. To do艣膰 enigmatyczna przyczyna, za kt贸r膮 kryje si臋 wiele aspekt贸w, ale sprowadza si臋 g艂贸wnie do dw贸ch rzeczy 鈥 znajomo艣ci siebie i swoich oczekiwa艅 oraz umiej臋tno艣ci s艂uchania drugiej osoby. Zanim dojdzie do 艣lubu nie tylko nie pytamy siebie, dlaczego chcemy zwi膮za膰 si臋 w艂a艣nie z t膮 osob膮, ale nie zadajemy sobie tak偶e innych podstawowych pyta艅: Jaki jestem? Czego pragn臋? Nie zastanawiamy si臋, czego oczekujemy od innej osoby, bo wydaje nam si臋, 偶e nie艂adnie jest w og贸le czego艣 oczekiwa膰 od partnera.

Uwa偶amy, 偶e to roszczeniowo艣膰?

Tak. Do tego dochodzi co艣, z czym wi臋kszo艣膰 z nas ma du偶e k艂opoty 鈥 to umiej臋tno艣膰 s艂uchania drugiej osoby. Wielokrotnie, na ca艂ym 艣wiecie powtarzane by艂y badania, w czasie kt贸rych maturzystom i pierwszoklasistom dawano do wys艂uchania ten sam tekst. Nast臋pnie sprawdzano, ile z niego zapami臋tali i na ile potrafi膮 go odwzorowa膰. Maluchy odwzorowuj膮 go w oko艂o 70%, a maturzy艣ci ju偶 tylko w 30%. To pokazuje, 偶e im jeste艣my starsi, tym umiej臋tno艣膰 s艂uchania jest coraz s艂absza. Wydaje nam si臋, 偶e potrafimy s艂ucha膰, ale wi臋kszo艣膰 z nas potrafi tylko s艂ysze膰. W efekcie, rozmawiaj膮c z drug膮 osob膮, prowadzimy dwa odr臋bne, r贸wnoleg艂e monologi. S艂uchanie i prowadzenie dialogu to sztuka. Niezb臋dny element do tego, 偶eby zwi膮zek m贸g艂 si臋 rozwija膰 i dawa膰 nam satysfakcj臋.

To kompetencja, kt贸ra przydaje si臋 nie tylko w zwi膮zku.

To prawda, przydaje si臋 w r贸偶nych typach relacji 鈥 w przyja藕ni, w biznesie, ale jest pewna r贸偶nica. W biznesie, bywamy mocniej nastawieni na s艂uchanie, poniewa偶 dzi臋ki temu mo偶emy co艣 zyska膰. W przyja藕ni tak偶e, bo o przyjaci贸艂 dbamy szczeg贸lnie. Ale w zwi膮zku bardziej nastawiamy si臋 na monologowanie. Chcemy lepiej wypa艣膰 przed t膮 drug膮 osob膮, rozwin膮膰 nasz pawi ogon i pokaza膰 wszystkie zalety w pe艂nej krasie, my艣l膮c, 偶e tym w艂a艣nie przyci膮gniemy partnera i 偶e w艂a艣nie dzi臋ki temu on b臋dzie z nami. Z biegiem lat monologowanie zmienia charakter i staje si臋 ci膮giem pretensji i oskar偶e艅 wobec partnera. A tymczasem wi臋kszo艣膰 z nas potrzebuje tego, 偶eby by膰 wys艂uchanym.

Jak bardzo na nasze postrzeganie ma艂偶e艅stwa wp艂yn膮艂 mit romantyczny, kt贸ry m贸wi o tym, 偶e zwi膮zek to przede wszystkim mi艂o艣膰, nami臋tno艣膰? W wielu przypadkach zwi膮zek przestaje by膰 warto艣ci膮, gdy znikaj膮 s艂ynne 鈥瀖otyle w brzuchu鈥.

Dobrze, 偶e wspominasz o micie romantycznym. Romantyzm zrobi艂 nam du偶膮 krzywd臋 jako narodowi, m.in. w kontek艣cie naszych postaw. Karmi si臋 nas opowie艣ciami o tym, 偶e mi艂o艣膰 jest jedna jedyna i wieczna, 偶e jest dana na zawsze i kiedy ju偶 j膮 znajdziemy, to ona b臋dzie trwa膰. Dlatego warto艣膰 ma tylko to, co jest najwznio艣lejsze i najmocniejsze. Nie ma odcieni szaro艣ci. Wszystko jest czarne albo bia艂e. Podchodz膮c do tego w taki spos贸b zaczynamy si臋 przyzwyczaja膰 do wznios艂o艣ci. Nie doceniamy codziennych, ma艂ych stara艅 bliskiej osoby. Jeste艣my przekonani, 偶e mo偶na jeszcze romantyczniej, jeszcze mocniej i nami臋tniej.

Do czego to prowadzi?

Na przyk艂ad do tego, 偶e kiedy 偶ona m贸wi 鈥瀔ocham ci臋鈥, m膮偶 uwa偶a, 偶e nie powiedzia艂a tego z odpowiednim przekonaniem. Z kolei, kiedy narzeczony kl臋ka i wyznaje mi艂o艣膰, narzeczona jest niezadowolona, 偶e on kl臋czy tylko na jednym kolanie, bo m贸g艂by na dw贸ch. Nawet mi艂osny SMS jest nie do艣膰 dobry, bo przecie偶 Mickiewicz ze S艂owackim napisaliby to pi臋kniej. Uk艂adamy si臋 w romantycznej pozie, z b贸lem g艂owy i chcemy, 偶eby druga osoba o nas zabiega艂a, a my b臋dziemy decydowa膰 czy to ju偶, czy jeszcze troch臋. W ten spos贸b przegapiamy w 偶yciu to, co najwa偶niejsze. W takim zwi膮zku nie ma przestrzeni na prac臋 nad tym, co nas 艂膮czy.

W zwi膮zku od romantyzmu lepiej sprawdza si臋 pozytywizm?

Warto mie膰 oczekiwania wobec partnera, ale w艂a艣nie bardziej pozytywistyczne. Takie, kt贸re pozwol膮 nam na to, 偶eby budowa膰 zwi膮zek nie w formie ob艂oku, na kt贸rym b臋dziemy p艂yn膮膰 przez 偶ycie, ale bardzo stabilnej konstrukcji, na kt贸rej b臋dziemy mogli si臋 oprze膰. Konstrukcji, kt贸ra ca艂y czas b臋dzie pracowa膰 – jak most. Wydaje nam si臋, 偶e most po prostu stoi nad rzek膮. Tymczasem konstrukcyjnie zosta艂 on przewidziany tak, 偶eby mog艂y go smaga膰 wiatry, burze, 偶eby przeje偶d偶a艂y po nim tysi膮ce samochod贸w, 偶eby przetrzyma艂 wezbran膮 rzek臋. Most ca艂y czas pracuje! Poza tym musi by膰 stale wzmacniany, remontowany i odnawiany, 偶eby m贸g艂 trwa膰. Podobnie powinni艣my my艣le膰 o zwi膮zku. To nie jest co艣, co jest nam dane raz na zawsze. Zwi膮zek tak偶e musi radzi膰 sobie z burzami, nawa艂nicami. Konstrukcja, kt贸r膮 tworzymy musi to przetrzyma膰. Musimy wi臋c o ni膮 nieustannie dba膰. To ci膮g艂a praca, o czym cz臋sto zapominamy.

A nie co艣 od czego raczej chcemy uciec?

Nie chc臋, 偶eby wysz艂o na to, 偶e zwi膮zek to tylko ogromny zn贸j, bo w pracy nad relacj膮 jest przecie偶 wiele przyjemno艣ci. Ale tego wysi艂ku, o kt贸rym m贸wi臋 nie warto odpuszcza膰 ani sobie, ani drugiej osobie. W jednej z moich ulubionych ksi膮偶ek 鈥濨lisko, nie za blisko鈥 autorstwa Renaty Mazurowskiej i Paw艂a Dro藕dziaka jest zdanie, kt贸re bardzo lubi臋 i kt贸re dotyczy zmiany oraz przyczyn tego, 偶e wymieniamy partner贸w na lepszy model:鈥(鈥) w prawdziwym 偶yciu zawsze jest jakie艣 niedomkni臋cie. Zawsze jest troch臋 niewygodnie鈥. I my w relacji musimy zadba膰 o to, 偶eby nam przez t臋 szczelin臋 jak najmniej wia艂o. A tymczasem co robimy? Karmieni mitem romantycznym i ameryka艅skimi love stories uwa偶amy, 偶e w 偶yciu jest zawsze cudownie, a je艣li przestaje by膰 cudownie, trzeba szybko przenie艣膰 si臋 na inn膮 chmur臋 .

Bujanie w ob艂okach ma t臋 przewag臋, 偶e jest przyjemne. Pracujemy ci臋偶ko w biurach, zarabiamy na te wszystkie kredyty, a kto艣 nam jeszcze powtarza, 偶e nad zwi膮zkiem te偶 trzeba pracowa膰. To przecie偶 nie tak mia艂o by膰 鈥 mi艂o艣膰 mia艂a za nas to wszystko zrobi膰.

A tu niespodzianka 鈥 wracam do domu, mam ochot臋 odpocz膮膰, a tu kto艣 jeszcze czego艣 ode mnie oczekuje, opowiada o swoich problemach i chce, 偶eby go wys艂ucha膰. Przecie偶 ja to wszystko mia艂em w pracy! – powtarzamy sobie i zaczyna si臋 k艂opot. Je艣li w domu chcemy mie膰 艣wi臋ty spok贸j, to jest na to tylko jedna rada 鈥 z nikim si臋 nie wi膮za膰.

Problem polega na tym, 偶e tak jak ju偶 wspomnia艂e艣, zdajemy sobie z tego spraw臋 zbyt p贸藕no. Czy nie tak w艂a艣nie rodz膮 si臋 romanse? Gdy mamy do艣膰 tej szarej codzienno艣ci, tych rachunk贸w, tego odbierania dzieci ze szko艂y, tej ca艂ej pracy nad zwi膮zkiem, szukamy odskoczni w ramionach kogo艣, kto nie ma oczekiwa艅 ani nie chce zobowi膮za艅?

Tak, bo romans jest chwilow膮 zmian膮 i chwilowym podreperowaniem tego, co nie dzia艂a. W moim odczuciu romans jest rodzajem s艂abo艣ci. Z jednej strony mamy codzienno艣膰 i powtarzalno艣膰 鈥 trzeba zap艂aci膰 rachunki, zrobi膰 pranie, zmierzy膰 si臋 z problemami dzieci w szkole, a z drugiej mamy ekscytacj臋. Zdrada pokazuje, 偶e nie doceniamy swojej si艂y, nie wierzymy, 偶e co艣 potrafimy zmieni膰. Tu dotykamy aspektu nieustannej potrzeby przegl膮dania si臋 w oczach innych, szukania akceptacji na si艂臋. Osoby, kt贸re wik艂aj膮 si臋 w romanse potrzebuj膮 oczu innych, 偶eby znale藕膰 potwierdzenie, 偶e s膮 wci膮偶 atrakcyjne, co艣 warte, do czego艣 si臋 nadaj膮. Bo one same tego nie wiedz膮. Nie dostaj膮 tego ju偶 tak偶e od osoby, z kt贸r膮 s膮 w zwi膮zku 10 czy 20 lat, wi臋c rzucaj膮 si臋 w wir romansu. Zn贸w jest romantycznie, s膮 uniesienia, jest si臋 podziwianym i jest fajnie. Ale tylko na chwil臋.

A kiedy euforia przestaje dzia艂a膰 potrzebujemy kolejnego bod藕ca 鈥 jak z narkotykiem?

Tak to dzia艂a. Kluczem do dojrza艂ego zwi膮zku i elementem pracy nad nim jest nie to, 偶eby kto艣 nam nieustanne m贸wi艂, 偶e jeste艣my fajni, ale to, 偶eby czu膰 si臋 silnym 鈥 samemu ze sob膮. Bo kiedy pojawiaj膮 si臋 powa偶ne problemy 鈥 choroba, k艂opoty w pracy, to nikt nam tak nie pomo偶e tak, jak my sami sobie mo偶emy pom贸c. Ta druga osoba nie przejmie odium choroby i b贸lu, cho膰by bardzo chcia艂a. Ona mo偶e nam wsp贸艂czu膰, ale b贸l, s艂abo艣膰 i potrzeba poradzenia sobie z t膮 sytuacj膮 ostatecznie pozostaje z nami.

Zawsze mo偶e jednak wzi膮膰 nas za r臋k臋, przytuli膰, powiedzie膰, 偶e nas wspiera. To przecie偶 te偶 bardzo wa偶ne.

Jasne, ale nie oczekujmy od partnera, 偶e przejmie nasz b贸l, 偶e zdejmie z nas ten ca艂y ci臋偶ar, kt贸ry d藕wigamy. On mo偶e nas wspiera膰, ale si艂臋 do odbicia si臋 z dna musimy znale藕膰 w sobie. Wiele par si臋 rozstaje, bo jedno z partner贸w uwa偶a, 偶e 鈥濷n si臋 nie sprawdzi艂鈥 lub 鈥濷na si臋 sprawdzi艂a鈥. A mo偶e zrobili tyle, ile w tym momencie potrafili i mogli zrobi膰? Nie mo偶emy wini膰 drugiej strony za to, 偶e w trudnym momencie nie da艂a nam z siebie wi臋cej. Mo偶e partnerzy tego nie przegadali, albo nie s艂uchali si臋 nawzajem?

Sztuka budowania zwi膮zku to tak偶e sztuka bycia razem w trudnych sytuacjach. Czy da si臋 tego nauczy膰 w zwi膮zkach przelotnych. Ma sens wchodzenie w relacje 鈥瀗a chwil臋鈥, 鈥瀗a pr贸b臋鈥?

Znam pary, kt贸re znaj膮 si臋 kr贸tko, bior膮 艣lub i m贸wi膮 鈥濶ajwy偶ej si臋 rozwiedziemy鈥. W moim przekonaniu 艣wiadczy to o jakiej艣 niedojrza艂o艣ci. Natomiast m艂odych, nastoletnich ludzi zach臋cam, do wchodzenia w zwi膮zki, nawet je艣li oka偶膮 si臋 kr贸tkotrwa艂e lub platoniczne. Bo z ka偶dego zwi膮zku co艣 wynosimy i czego艣 si臋 uczymy: co nam si臋 podoba, co nie, co jest dla nas wa偶ne, a co mniej istotne. Uczymy si臋 siebie, tego, co mo偶emy drugiej osobie da膰, z czego nie chcemy zrezygnowa膰. To bardzo wa偶ny etap przed wej艣ciem w doros艂e relacje.

Zastanawiam si臋 gdzie le偶y granica mi臋dzy pr贸bowaniem a ucieczk膮. Cz臋sto bywa przecie偶 tak, 偶e wychodzimy poturbowani z jednego zwi膮zku i zaraz 艂adujemy si臋 w kolejny, nie ucz膮c si臋 wcale.

To zn贸w pokazuje jak ma艂o przygl膮damy si臋 sobie. Jak niewiele zastanawiamy si臋 nad tym, dlaczego zwi膮zali艣my si臋 akurat z tym m臋偶czyzn膮, dlaczego weszli艣my w zwi膮zek akurat z t膮 kobiet膮. Raczej powtarzamy wtedy 鈥 taka karma, tak musi by膰. S膮 osoby, kt贸re zawsze spotykaj膮 si臋 z kim艣 鈥瀗a zak艂adk臋鈥. Nigdy nie daj膮 sobie szansy, 偶eby poby膰 samemu, panicznie si臋 tego boj膮. Nie maj膮 czasu, 偶eby zastanowi膰 si臋, co by艂o fajnego w tamtym zwi膮zku, a co by艂o niedobrego. I pope艂niaj膮 te same b艂臋dy.

Na swoim blogu napisa艂e艣 鈥濳ulturowo jeste艣my zaprogramowani na 偶ycie w zwi膮zkach, w d艂ugich zwi膮zkach. Biologicznie nie do ko艅ca鈥.

Tak, te dwa elementy wci膮偶 si臋 艣cieraj膮. Ca艂e szcz臋艣cie, 偶e mamy kultur臋, bo dzi臋ki temu radzimy sobie z pop臋dami. Pop臋dy nami w wielu przypadkach kieruj膮, przy czym nie mog膮 by膰 wyt艂umaczeniem naszych z艂ych post臋pk贸w. Jeste艣my obdarzeni refleksyjno艣ci膮, czyli umiej臋tno艣ci膮 analizy zebranych do艣wiadcze艅, kt贸re sk艂adaj膮 si臋 na pewn膮 wiedz臋. Wiemy, co si臋 stanie, je艣li ulegniemy pop臋dowi. Kiedy s艂ysz臋, 偶e kto艣 m贸wi 鈥 鈥濸oszed艂em z ni膮 do 艂贸偶ka, bo nie mog艂em si臋 powstrzyma膰鈥 albo 鈥瀂dradzi艂am swojego m臋偶a, bo ten facet tak si臋 na mnie spojrza艂, 偶e zupe艂nie si臋 zatraci艂am鈥 鈥 to nie do ko艅ca daj臋 temu wiar臋.

Przeczytaj tak偶e: 5 sekund na flirt

M贸wi膮c co艣 takiego, twierdzimy, 偶e jeste艣my zwierz臋tami, kt贸rymi kieruje biologia i dlatego sobie z tym nie radzimy. A w takich sytuacjach powinna w艂膮czy膰 nam si臋 my艣l, 偶e odczuwamy pop臋d, mamy ogromn膮 ch臋膰, 偶eby go zrealizowa膰, ale jednocze艣nie zdajemy sobie spraw臋 z konsekwencji. I to w艂a艣nie daje nam kultura, pewne normy, kt贸re pomagaj膮 nam 偶y膰 w d艂ugich zwi膮zkach. Dzi臋ki kulturze potrafimy sobie wyt艂umaczy膰, 偶e cho膰 potrzeba przekazania materia艂u genetycznego jest w nas bardzo silna, to jednak s膮 dla nas rzeczy wa偶niejsze 鈥 odpowiedzialno艣膰, mi艂o艣膰, przysi臋ga, kt贸r膮 z艂o偶y艂o si臋 drugiej osobie. I ta przysi臋ga co艣 znaczy. Je艣li m贸wi臋 komu艣, 偶e przysi臋gam go wspiera膰 do ko艅ca 偶ycia, to zdaj臋 sobie te偶 spraw臋, 偶e przecie偶 to 偶ycie si臋 zmienia, my si臋 zmieniamy. A wiedz膮c to, wiem tak偶e, 偶e musz臋 pracowa膰 nas sob膮 i zwi膮zkiem, 偶eby dotrzyma膰 s艂owa. Tak d艂ugo, jak to mo偶liwe.

Podobno najwi臋kszym zab贸jc膮 zwi膮zk贸w jest nuda i rutyna 鈥 to prawda?

To w艂a艣nie ta niezgodno艣膰 charakter贸w.

Badania m贸wi膮, 偶e lekarstwem s膮 wsp贸lne plany i wyzwania.

Tak, ale tym wsp贸lnym wyzwaniem nie powinno by膰 dziecko. A wiele par tak to definiuje. Tu chodzi o wsp贸lne odnajdywanie si臋 w pasjach, np. w podr贸偶owaniu, tak偶e bez dziecka. Je艣li tworzymy sobie 鈥濸rojekt dziecko鈥 przestajemy funkcjonowa膰 jako para, funkcjonujemy jako kooperacja, kt贸ra ma doprowadzi膰 dziecko do doros艂o艣ci. Warto pami臋ta膰, 偶e dzieci s膮 tylko na chwil臋. Kiedy dzieci odejd膮, co wtedy? Zostaniemy jako sp贸艂ka, czy jako para?

I dochodzimy do sytuacji, w kt贸rej siedzimy z partnerem na kanapie i nie bardzo wiemy, co my w艂a艣ciwie mamy teraz ze sob膮 zrobi膰.

Albo do modelu, w kt贸rym naros艂a g贸ra pretensji i zaczyna si臋 wsp贸lne obwinianie. Dzieje si臋 tak, bo po drodze co艣 zosta艂o zgubione. Wydawane by艂y tylko polecenia 鈥 ty odbierz dziecko, a ty odkurz mieszkanie. Zatracona zosta艂a zdolno艣膰 us艂yszenia tego, co chcia艂 nam przekaza膰 partner. W ko艅cu 偶o艂膮dek staje nam w gardle i nie widzimy drogi wyj艣cia. Dochodzimy do wniosku, 偶e b臋dzie ju偶 tylko gorzej i lepiej si臋 rozsta膰 ni偶 tak 偶y膰. A mo偶e lepiej popracujmy nad tym, 偶eby tak nie 偶y膰? I to jest potwornie trudne, bo to jak 艂amanie kr臋gos艂upa. Jedna i druga strona musi wzi膮膰 za to odpowiedzialno艣膰, wybi膰 si臋 z toru, w kt贸rym tkwi. Musimy na nowo zaufa膰, na nowo si臋 siebie nauczy膰. Przecie偶 przez te lata my tak偶e si臋 zmienili艣my 鈥 fizycznie, emocjonalnie.

Zmiana, kt贸ra jest ucieczk膮 pojawia si臋, gdy nie zaakceptowali艣my tego, 偶e zmienili艣my si臋 my i nasz zwi膮zek?

To, 偶e my nie akceptujemy tego, 偶e sami si臋 zmieniamy jest bardzo charakterystyczne. Brak akceptacji przypisywany jest stereotypowo m臋偶czyznom. Gdy pojawia si臋 niemoc, szukamy odskoczni w nowym rodzaju sportu, nowym samochodzie, nowej kobiecie. To spos贸b na odci膮gni臋cie my艣lenia o tym, 偶e si臋 starzejemy. Tymczasem u kobiet ten moment te偶 si臋 pojawia, ale troch臋 p贸藕niej. Kobiety czuj膮, 偶e zmienia si臋 ich cia艂o i fizyczno艣膰, ale pozostaje z艂udne przekonanie, 偶e na swoich m臋偶czyzn nadal b臋d膮 dzia艂a膰 tak samo. W zwi膮zku powiedzenie 鈥濲akim mnie panie bo偶e stworzy艂e艣, takim mnie masz鈥 nie dzia艂a. Musimy o siebie dba膰 mentalnie i fizycznie. Nie przeskoczymy pewnych rzeczy, ale warto by艣my dla tej drugiej osoby byli ca艂y czas atrakcyjni i j膮 mi艂o zaskakiwali.

Wracamy do wielkiej my艣li, 偶e jedyn膮 sta艂膮 rzecz膮 w 偶yciu jest zmiana.

To prawda. Przekonuj臋, 偶eby艣my radzili sobie ze zmian膮 w ramach zwi膮zku, a nie uciekali w zmian臋 zwi膮zku. Ta druga zmiana przynosi nam szcz臋艣cie i satysfakcj臋 tylko przez chwil臋. Szukajmy tego co najwa偶niejsze w sobie i z osob膮, kt贸rej 艣wiadomie powiedzieli艣my kiedy艣, 偶e sp臋dzimy z ni膮 ca艂e 偶ycie.

***


dr Tomasz Sobierajski 鈥 socjolog, kulturoznawca, metodolog. Od wielu lat bada zjawiska spo艂eczne, uwa偶nie przygl膮daj膮c si臋 ludziom i ich zachowaniom. Prowadzi szeroko zakrojone badania w ramach socjologii edukacji, socjologii zdrowia i wakcynologii spo艂ecznej. Wyk艂ada na uniwersytetach w ca艂ej Europie. Autor wielu ksi膮偶ek i publikacji naukowych. Ekspert od spraw wagi pa艅stwowej i przyziemnych problem贸w. W DDTVN prowadzi cykl 鈥濲acy Polacy?鈥. Zafascynowany neurologi膮, komunikacj膮 interpersonaln膮 i nowymi technologiami. Kiedy chce by膰 sam, biega na d艂ugie dystanse po lesie, a kiedy chce si臋 wy偶y膰, gra w squasha. Wierzy, 偶e… mo偶na.

Zarejestruj si臋 aby otrzyma膰 newsletter

 

Na tej stronie wykorzystujemy cookies. Uzyskujemy do nich dost臋p w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia prawid艂owego dzia艂ania strony. Je偶eli nie wyra偶asz na to zgody, mo偶esz zmieni膰 ustawienia w swojej przegl膮darce. Zobacz wi臋cej w Polityce Prywatno艣ci.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close