Przebranżowiła się w ciąży. Dziś pracuje w branży kosmicznej

Kiedy presja społeczna podpowiadała jej, że w ciąży powinna „zwolnić”, znaleźć spokojną pracę i zniknąć z zawodowego radaru, ona… otworzyła się na kosmos. Justyna Redełkiewicz – pionierka wykorzystania technologii kosmicznych na Ziemi i ekspertka od europejskich programów kosmicznych – opowiada Oldze Kozierowskiej o przebranżowieniu w siódmym miesiącu ciąży, stereotypach, które wciąż blokują kobiece ambicje, i o tym, jakich zawodów potrzebuje dzisiaj sektor kosmiczny.

Olga Kozierowska: Kiedy powiedziałaś sobie: „Otwieram się na kosmos. Chcę pracować w tym sektorze”?

Justyna Redełkiewicz: To był trochę przypadek. Pracowałam w Brukseli w sektorze prywatnym, w Tochibie. Miałam dużo kolegów i koleżanek pracujących w instytucjach Unii Europejskiej, jednak nigdy nie myślałam o aplikowaniu, bo te prace wydawały mi się – szczerze mówiąc – trochę nudne.

Nie chciałam być biurokratką. Polityka też mnie nie interesowała. Zawsze fascynowała mnie nauka i technologia. Gdy zaszłam w ciążę zaczęłam odczuwać presję społeczną: „No dobrze, jesteś w ciąży, to teraz już nie możesz pracować w Tochibie, latać po Europie i poświęcać się pracy. Musisz osiąść i znaleźć spokojną pracę w sektorze publicznym”.

Olga Kozierowska: Czyli patriarchat zadziałał?

Justyna Redełkiewicz: Dokładnie. Bardzo uległam tej presji. Zaczęłam czytać książkę „12 lekcji Unii Europejskiej”, żeby sprawdzić, czy jestem w stanie zdać te egzaminy. Czytałam o podstawach Komisji Europejskiej i czułam, że to kompletnie nie jest dla mnie.I nagle przewracam stronę, a tam: europejskie programy kosmiczne. Pomyślałam: „Sprawdźmy, o co chodzi. Jeśli kiedykolwiek miałabym pracować w instytucjach, to tylko w tym obszarze”. Zamknęłam książkę i temat się skończył.

Kilka miesięcy później musiałam przestać pracować – w siódmym miesiącu ciąży miałam komplikacje. Pomyślałam, że trzeba zacząć szukać tej spokojnej, stabilnej pracy dla matek. Otworzyłam portal z ofertami pracy. Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy, to „rozwój biznesu kosmicznego” w agencji Unii Europejskiej do spraw programu kosmicznego – wtedy jeszcze nazywała się GSA i skupiała się głównie na nawigacji.

Słyszałam od koleżanek, że proces aplikacji trwa rok, więc spokojnie – zdążę urodzić, będę na macierzyńskim. Zaaplikowałam i dwa tygodnie później zadzwonili do mnie z zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną. Powiedziałam: „Super, tylko jestem trochę w ciąży”. Odpowiedzieli, że dla nich równouprawnienie to ważna wartość. Z przymrużeniem oka poszłam na rozmowę. Były testy, kolejne testy i dwa tygodnie przed porodem – ostatnia rozmowa kwalifikacyjna.

Ważyłam wtedy 86 kilogramów, ledwo mieściłam się w drzwiach, mój syn kopał jak szalony. Myślałam, że przez stres mnie nie zatrudnią. A oni zapytali, kiedy mogę dołączyć. Spojrzałam na kalendarz i powiedziałam: „Dajcie mi chwilę, urodzę i przyjdę”. Zaczęłam pracę trzy miesiące po porodzie. To był bardzo trudny okres, ale największa przygoda w moim życiu.

Olga Kozierowska: Czyli można się przebranżowić będąc w ciąży!

Justyna Redełkiewicz: Tak. Miałam wtedy dużo szczęścia. Dziś z jednej strony jest łatwiej, bo pracy i firm w sektorze kosmicznym jest więcej. Zaś z drugiej strony trudniej, bo konkurencja jest większa. Jako ekonomistka miałam od razu szansę pracować przy aspektach technicznych. Dziś jest to trudniejsze, ale nie niemożliwe.

Olga Kozierowska: Jakie zawody można uprawiać „w kosmosie”?

Justyna Redełkiewicz: Tak naprawdę wszystkie. Potrzebujemy prawników, specjalistów HR, logistyków, księgowych. To są normalne firmy z normalnymi działami.Potrzebujemy też specjalistów technicznych. Na jednym z kursów, które organizuję, zajmujemy się cyberbezpieczeństwem w kosmosie. Satelity to latający hardware z oprogramowaniem, który – tak jak systemy naziemne – musi być zabezpieczony.

Ekspert od cyberbezpieczeństwa w trzy tygodnie może nauczyć się, jak zabezpieczać systemy kosmiczne i spróbować pracy w tej branży. Brakuje kadr – nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. To ogromna szansa na międzynarodową karierę.

Olga Kozierowska: A jeżeli chodzi o obszar związany bardziej bezpośrednio z kosmosem, a mniej z obszarem administracji i zarządzania? Zawody związane bardziej z technologiach o branży kosmicznej?

Justyna Redełkiewicz: Na pewno ważni są analitycy danych. Satelity obserwacji Ziemi generują rocznie około 100 petabajtów danych. Kiedyś policzyłam, że wszystkie odcinki „Friendsów” można by przesłać na Ziemię w trzy minuty. To ogromny przepływ danych, z którego wykorzystujemy dziś tylko kilka procent. Z tego ogromu danych, które spływają z satelitów, w tym momencie wykorzystujemy tylko kilka procent. Wynika to z tego, że wciąż jest za mało popytu w innych sektorach gospodarki.

To jest właśnie drugi obszar, nad którym bardzo chciałabym pracować – żeby firmy ubezpieczeniowe, banki, różne instytucje finansowe czy przedsiębiorstwa w różnych branżach zainteresowały się tym, że te dane są dostępne, często za darmo.

Główne centrum przetwarzania danych satelitarnych znajduje się pod Warszawą, ponieważ jedna z polskich firm wygrała ostatnio przetarg z Europejską Agencją Kosmiczną. I to dzieje się tutaj, w Polsce. Naprawdę mamy w Polsce kompetencje, żeby stać się również potęgą kosmiczną.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ile kosztuje sukces?

Olga Kozierowska: Patrząc na nasze kompetencje i możliwości, co warto tu szczególnie podkreślić?

Justyna Redełkiewicz: Myślę, że Polska ma bardzo duży potencjał – nie tylko w samych misjach kosmicznych, ale szerzej w całym sektorze. Mówimy tutaj o tzw. upstream, czyli wszystkim, co jest na orbicie, oraz downstream, czyli o tym, co wykorzystujemy na Ziemi.

Widzę ogromny potencjał Polski właśnie w rozwiązaniach naziemnych. Oczywiście budujemy też kompetencje w części orbitalnej, ale trzeba pamiętać, że w Europie są kraje takie jak Francja, Włochy czy Hiszpania, gdzie sektor kosmiczny rozwija się od 50 lat, a w Polsce dopiero od około 15.

Widziałam statystyki mówiące o tym, że w Polsce jest około 400 podmiotów kosmicznych, ale moim zdaniem to jest przeszacowane. Wlicza się w to także ośrodki badawcze czy uczelnie, które są ważne, ale nie są częścią stricte komercyjnego rynku. Samych firm jest raczej kilkadziesiąt.

Ja pamiętam, jak 10–15 lat temu przyjeżdżałam do Polski na warsztaty. To była naprawdę garstka ludzi. Do dziś w zasadzie wszyscy się znamy w polskim sektorze kosmicznym. Może przesadzam, mówiąc, że jesteśmy jak jedna rodzina, ale faktycznie to środowisko jest bardzo małe.

Polska ma ogromny potencjał w IT, analizie danych i cyberbezpieczeństwie. To są obszary, w których mamy już dobrze rozwinięte branże i tysiące specjalistów. Wystarczy, że część z nich przestawi się na sektor kosmiczny, a możemy zbudować bardzo silną pozycję w skali europejskiej.

Oczywiście możemy też rozwijać produkcję satelitów czy inne kompetencje upstreamowe, ale cały czas największym wyzwaniem pozostaje brak kadr.

Posłuchaj całego odcinka podcastu poniżej!

***

Justyna Redełkiewicz – Senior Partner w Space Practice 3 Hazel Tree Partners i CEO & Founder GoCosmic. Pionierka wykorzystania technologii kosmicznych na Ziemi. Rozwija innowacje w jednej z najbardziej przyszłościowych branż świata – sektorze kosmicznym. Laureatka XVII edycji konkursu Sukces Pisany Szminką w kategorii „Polka za Granicą”, której Partnerem jest BLIK. Jej działania zostały docenione przez ONZ jako realny wkład w realizację Agendy 2030. Kierując, wartym miliardy euro, programem Cassini, wspierała przedsiębiorczość technologiczną w całej Unii Europejskiej. Jednocześnie z zaangażowaniem promuje Polskę poza jej granicami. 

Przeczytaj także