Olga Kozierowska: Podczas premiery Waszej książki „Partnerstwo” Mark Brzezinski adresował Cię używając nie tylko imienia, ale za każdym razem również nazwiska – „Olga Leonowicz”, „Olga Leonowicz”, „Olga Leonowicz”. Ja mam ostatnio taką ogromną uważność, na to, że często zapominamy o swoim nazwisku i przedstawiamy się tylko z imienia.
Olga Leonowicz: W książce „Partnerstwo”, która niedawno pojawiła się na rynku opisujemy z Markiem trzy lata spędzone jako para ambasadorska w rezydencji Ambasadora Stanów Zjednoczonych w Warszawie. W książce dzielimy się swoimi obserwacjami dotyczącymi m. in. różnic kulturowych czy pewnych zachowań społecznych. Jednym z nich jest to, jak Polacy się witają, a w szczególności Polki – bo to była moja smutna obserwacja.
Mianowicie podczas różnego rodzaju wydarzeń czy spotkań, których mieliśmy dosyć dużo, widzieliśmy, że kobiety często podchodzą, witają się z nami i albo w ogóle się nie przedstawiają, albo mówią jedynie: „Dzień dobry, Joanna”. A na wydarzenie np. do rezydencji Ambasadora Stanów Zjednoczonych nie zostajesz zaproszona z przypadku. Może pracujesz dla organizacji, która ma amerykańskie korzenie, albo dla polskiej firmy, która współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi, albo działasz w obszarze, który właśnie jest tematem danego wydarzenia. Jest wiele powodów, dla których możesz tam być, ale ponieważ jesteś jedną z wielu zaproszonych osób dobrze jest powiedzieć po pierwsze, jak się nazywasz z imienia i nazwiska, po drugiej jaką firmę lub organizację reprezentujesz i po trzecie dlaczego tu jesteś.
To jest parę sekund, które dają ci szansę na otwarcie nowego kontaktu, nowych drzwi, na zostanie zapamiętaną czy nawet na szybką wymianę wizytówki. To są bardzo cenne sekundy, a ja obserwowałam jak na wielką skalę, My – Polacy i szczególnie My – Polki, nie wykorzystujemy tego momentu. Ściskamy czyjąś dłoń i od razu idziemy dalej właściwie tracąc okazję do budowania sieci.
Olga Kozierowska: Zauważyłam, że już nawet jak się przedstawimy i wymienimy wizytówki to bardzo rzadko robimy „follow-up” danego kontaktu.
Olga Leonowicz: Absolutnie, a to jest ogromna siła. Jeszcze wracając do tego pierwszego wrażenia i przedstawiania się – oczywiście jest to sposób budowania marki osobistej. Jednak myślę, że pojęcie marki osobiste jest w ogóle w Polsce trochę źle rozumiane. Wydaje się, że aby być marką osobistą wystarczy dobrze się ubrać i dobrze zaprezentować się w social mediach.
A ja jednak jako markę osobistą, rozumiem osobę autentyczną, która działa w oparciu o pewne wartości. Która jest spójna w tym, co mówi, jak się zachowuje, też jak się ubiera. Ale ubiór jest już tylko narzędziem wzmocnienia przekazu, a nie przekazem, który niesiesz.
Kolejną bardzo istotną rzeczą jest network. Amerykanie mają nawet takie powiedzenie „You are your network” – „Jesteś swoją siecią kontaktów”. W Polsce networking kojarzy się z czymś bardzo transakcyjnym. To znaczy, że jeżeli ty nawiązujesz z kimś kontakt, wymieniasz wiadomości email, to pewnie coś będziesz chcieć w zamian… Absolutnie tak nie jest i zachęcam do zmiany tego podejścia. Bo w danym momencie tak naprawdę nie wiemy, jaki kontakt i kiedy będzie nam potrzebny, czym się będziemy zajmować za pół roku, za rok, za dwa lata. Warto zatem otaczać się fajnymi ludźmi, myślącymi podobnie, działającymi w różnych obszarach. Dla przykładu – dzisiaj możesz potrzebować kontaktu z dziennikarzem, żeby nagłośnić jakąś inicjatywę, ale za jakiś czas może będziesz potrzebować kontaktu do osoby z biznesu, bo będziesz szukała partnera lub sponsora do jakiejś inicjatywy. I takie przykłady można mnożyć.
Gdy spotykasz młodą osobę, możesz myśleć, że ona dopiero zaczyna swoje doświadczenie. Nic bardziej mylnego. W dzisiejszym świecie pomimo tego, że młode osoby są właściwie dopiero u progu dorosłości mają już doświadczenie i otwarte głowy.
W związku z tym ja pozbyłabym się tego myślenia o tej transakcyjności networkingu i wątpliwości: „Czy wypada mi podejść? Bo co ja właściwie mam do zaproponowania?”. Myślę że, na pewnym etapie to dla każdego jest trochę niezręczność – otworzyć się, przełamać lody i rozpocząć rozmowę.
Olga Kozierowska: Ale ćwiczenie czyni mistrza. Cztery razy podejdziesz i będzie niezręcznie, a za piątym będzie już lepiej.
Olga Leonowicz: Zwłaszcza, jak pomyślisz, że każdy z nas ma trochę obawę o to, co pomyśli ta druga osoba.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Budowanie marki osobistej w social mediach – słowo od Olgi Kozierowskiej
Olga Kozierowska: Bardzo podoba mi się twoje powiedzenie, a właściwie twojej mamy, że wszyscy jesteśmy ludźmi, tylko czasem niektórzy mają bardziej eksponowane stanowiska.
Olga Leonowicz: Tak, to jest historia z mojej młodości. Kiedy byłam nastolatką i moja mama co roku zabierała mnie na przyjęcie urodzinowe do swojej serdecznej znajomej rzeźbiarki Zofii Wolskiej. Ja bardzo nie chciałam tam chodzić. Miałam kilkanaście lat, a tam były głównie osoby dorosłe, politycy, ludzie ze świata kultury. Po pierwsze – wydawali mi się dużo starsi i w związku z tym mniej interesujący niż moja grupa rówieśnicza. A po drugie – byłam trochę nieśmiała. Miałam wątpliwości o to, co sobie o mnie pomyślą, o czym będę z nimi rozmawiać. Moja mama mi wtedy mówiła: „Ja nie pytam się, czy ty chcesz iść. Ja ci tylko oznajmiam, że o 17 wychodzimy”.
Gdy jechałyśmy tam komunikacją miejską to powiedziała mi: „Słuchaj, ale czym ty się przejmujesz? Co cię tak stresuje? Przecież wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, mamy te same problemy, bolą nas brzuchy, czymś się martwimy, coś nas przejmuje. No tylko niektórzy z nas mają bardziej eksponowane stanowiska”.
Po wielu latach pracy z Markiem w Ambasadzie i nawet czekając w kolejce na spotkanie z Prezydentem Stanów Zjednoczonych Joe Bidenem – ta historia do mnie wróciła. Zdałam sobie wtedy sprawę, że nie jestem jakoś bardzo zestresowana i przejęta. Miałam w sobie swobodę i luz. Pomyślałam, że ta mądrość od mojej mamy to jest jedna z cenniejszych lekcji jaką dostałam na dorosłe życie.
Ja rozumiem, że my w Polsce kulturowo jesteśmy ukształtowani przez pewien system, który ma niezwykły respekt przed autorytetami i przed władzą. Też to obserwowałam, kiedy witaliśmy z Markiem gości w rezydencji. Im bliżej ktoś, kto stał w kolejce, do nas podchodził i miał się przywitać z Ambasadorem Stanów Zjednoczonych, tym stawał się coraz bardziej przejęty i zestresowany. I myśmy z Markiem bardzo starali się przebić ten balon, pokazując, że też jesteśmy tylko ludźmi – serdecznym, życzliwymi i cieszącymi się z tego, że spotykamy drugiego człowieka, że możemy go gościć w rezydencji.
Ale jednak jest coś w nas takiego blokującego. Nie wiem, może uczymy się tego już w szkole, bo stosunek jaki uczeń powinien mieć wobec nauczyciela jest z góry narzucony…
Olga Kozierowska: Ja pamiętam nawet swoje doświadczenia, gdzie zawsze nauczyciel i książka mieli rację. Rzeczywiście ten dystans był budowany ze względu na wiek i stanowisko, nawet jeżeli miało się otwartość i pomysły…
Olga Leonowicz: Tak, nie jesteśmy zapraszani do krytycznego myślenia i polemiki z zastanymi konwencjami. Raczej po prostu mamy się nauczyć, zaliczyć sprawdzian i za bardzo nie dyskutować. To też pozbawia nas pewnego poczucia sprawczości, pewności siebie, poczucia własnej wartości. I w życiu dorosłym wydaje mi się, że odbiera nam właśnie pewien luz. W Stanach Zjednoczonych w szkole podstawowej czy nawet już w przedszkolu dzieci są uczone pewności siebie. Każde dziecko ma powtarzać po wielokroć: „I am somebody” – „Jestem kimś”. To stwarza atmosferę do wzrastania.
Posłuchaj całej rozmowy na: Spotify i Apple Podcasts. Obejrzyj wideopodkast na Youtube poniżej!
***
Olga Leonowicz
Przez ostatnie lata wraz z Ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Polsce Markiem Brzezinskim działała na rzecz równouprawnienia kobiet, zdrowia psychicznego oraz wsparcia młodzieży. Zaangażowana społecznie, łączy osoby wokół ważnych tematów. Członkini Jury Specjalnego w kategorii „Polska za Granicą” konkursu Sukces Pisany Szminką. Przez osiem lat była związana z polskimi i międzynarodowymi firmami executive search, gdzie pracowała jako konsultantka ds. rekrutacji. Po urodzeniu dziecka, wykonała woltę zawodową. W 2013 roku wraz z dwiema wspólniczkami (również młodymi mamami) otworzyła kawiarnię Kubek w Kubek na warszawskim Mokotowie. Kawiarnia wygrała w plebiscycie Gazety Wyborczej jako miejsce najlepsze na śniadania i istnieje po dzisiejszy dzień. Absolwentka Stosunków Międzynarodowych ze specjalizacją Nowoczesna Dyplomacja. W 2024 roku ukończyła Leadership Academy for Poland.