Z chaosu stworzyła biznes. I nowy zawód dla kobiet – wywiad z Agnieszką Witkowską

Zaczęło się od własnego doświadczenia i potrzeby uporządkowania przestrzeni. Szybko okazało się, że za nadmiarem rzeczy kryje się coś więcej - chaos decyzji, brak sprawczości i zmęczenie codziennością. Dziś buduje nie tylko markę, ale cały system edukacyjny i nowy zawód dla kobiet. O tym, jak z porządkowania rzeczy powstał biznes, który zmienia sposób życia – opowiada Agnieszka Witkowska - Architektka Porządku, finalistka konkursu Sukces Pisany Szminką w kategorii Mikrobiznes, której partnerem jest firma Orange.

Decluttering i organizacja przestrzeni to coś znacznie więcej niż porządek. Co było dla Pani impulsem, by zamienić to w biznes?

Agnieszka Witkowska: Ten proces zaczął się bardzo naturalnie. Od mojego własnego doświadczenia. Najpierw sama przeszłam przez odgracanie i bardzo wyraźnie poczułam, co tak naprawdę daje pozbywanie się nadmiaru rzeczy. To nie była tylko zmiana w przestrzeni, ale realna zmiana w sposobie funkcjonowania. Więcej lekkości, więcej kontroli, więcej świadomych decyzji.

Kolejnym etapem było prowadzenie przeze mnie tradycyjnej firmy sprzątającej. I to tam zobaczyłam coś przełomowego: że klienci nie potrzebują tak kolejnego sprzątania, jak rozwiązania, które działa długofalowo. Sprzątanie daje efekt na chwilę: czyste blaty, czyste okna, czyta podłoga. Odgracanie uczy podejmowania decyzji, buduje sprawczość i często jest pierwszym krokiem do większych zmian w życiu. Organizacja przestrzeni to system, który pozwala zachować porządek na dłużej, zarządzać rzeczami i przestrzenią.

Naturalną konsekwencją było stworzenie usługi Architekta Porządku i zbudowanie wokół niej silnej marki. Bardzo szybko pojawił się duży popyt. Dużo większy niż byłam w stanie obsłużyć samodzielnie. To właśnie wtedy zrozumiałam, że jeśli ta zmiana ma mieć realny wpływ na skalę społeczną, musi wyjść poza jedną osobę. Tak powstała Architektura Porządku,  jako system edukacyjny i zawód.

Czy pamięta Pani konkretny moment, w którym zrozumiała, że organizacja przestrzeni może być całym systemem edukacyjnym?

Bardzo wyraźnie. To był moment, w którym zaczęłam dostawać pytania nie od klientów, tylko od kobiet, które chciały robić to, co ja. One nie pytały: „jak ułożyć szufladę?”. One pytały: „jak pracować z klientem?”, „jak prowadzić ten proces?”, „jak zamienić pasję w zawód?”.

Wtedy zobaczyłam, że za moją pracą stoi coś więcej niż pojedyncze realizacje. To był zestaw kompetencji, sposób myślenia i konkretna metodyka, którą można uporządkować i przekazać dalej. Architektura Porządku powstała właśnie z tej potrzeby. Jako odpowiedź na realne pytanie rynku. Dziś to nie jest kurs o porządkowaniu, tylko kompleksowe przygotowanie do zawodu, który łączy pracę z przestrzenią i z człowiekiem.

Nie uczę układać rzeczy. Uczę, jak przeprowadzać ludzi przez zmianę? Jak tworzyć swoją specjalizację w branży declutteringu i organizacji przestrzeni? Jak zarabiać w tym biznesie?

Domyślam się w takim razie, że na początku znacznie trudniejsze niż przekonanie rynku było zbudowanie własnej odwagi?

Zdecydowanie najtrudniejsze było dla mnie zbudowanie własnej odwagi. Kiedy zaczynałam, w Polsce praktycznie nie istniał zawód profesjonalnej organizatorki przestrzeni. Nie było rynku, nie było punktów odniesienia, nie było gotowej ścieżki, którą można było po prostu powtórzyć. Więc zanim przekonałam innych, musiałam sama stanąć za tym, co robię i powiedzieć: to ma sens, to ma wartość. To jest moment, którego nie widać na zewnątrz, ale który jest absolutnie kluczowy.

Dziś, jako Architekt Porządku, pomagam moim klientom przejść przez proces, który kiedyś zmienił moje własne życie. Proces odzyskiwania przestrzeni, sprawczości i spokoju. A poprzez Architekturę Porządku dostarczam przyszłym profesjonalistkom dokładnie tego, czego mnie najbardziej brakowało na starcie: uporządkowanej wiedzy, standardów pracy i poczucia, że nie muszą tej drogi przechodzić w pojedynkę.

Rynek w naturalny sposób dojrzewa, jeśli dostaje realną wartość. Ale to przedsiębiorca musi pierwszy uwierzyć w kierunek, który tworzy.

PRZECZYTAJ TEŻ: Klikamy, wydajemy i zapominamy. Jej startup robi rewolucję w e-commerce

W ciągu dwóch lat niemal podwoiła Pani liczbę klientek – co uznaje Pani za kluczowe dla tego wzrostu?

Kluczowa była konsekwencja i oparcie komunikacji na realnej pracy, a nie tylko na obietnicy efektu. Od początku pokazywałam proces: decyzje, zmiany, efekty, ale też wyzwania. To buduje zaufanie. Drugi element to rozwój Architektury Porządku jako systemu edukacyjnego. Dzięki temu skala zaczęła rosnąć nie tylko przez moją pracę, ale przez pracę kobiet, które przeszły przez ten proces i zaczęły działać zawodowo.

Dziś ten wzrost to nie jest tylko liczba klientek. To jest rozwijająca się branża, w której coraz więcej osób pracuje według określonych standardów.

Zbudowała Pani naprawdę silną społeczność. Jak to zrobić? W jaki sposób buduje się takie zaangażowanie, które wykracza poza sam produkt?

Zaangażowanie pojawia się wtedy, kiedy ludzie czują, że są częścią czegoś większego niż produkt. W przypadku Architektury Porządku tym „czymś” jest zmiana. Bardzo konkretna i namacalna. Kobiety, które dołączają do tego projektu, nie tylko zdobywają kompetencje. One często zyskują sprawczość, budują swoją nową tożsamość zawodową i zaczynają działać na własnych zasadach. Zarabiają na tym, co lubiły robić od zawsze. Odnajdują swoją misję i co równie ważne, nie są w tym same.

Ta społeczność realnie współpracuje. Dziewczyny łączą siły, pracują razem przy zleceniach, wymieniają się doświadczeniem, budują swoje własne biznesy w oparciu o relacje, które powstały w tym procesie. I bardzo ważna rzecz: ta społeczność jest współtworzona. Ja nie stoję obok niej. Jestem jej częścią. Słucham, współpracuje, obserwuje, reaguje. Dzięki temu to nie jest jednorazowe doświadczenie, tylko proces, który trwa i rozwija się razem z nimi.

Czego zdecydowanie nie robić, jeśli chce się budować markę od zera?

Nie zaczynać od tego, co się klika, tylko od tego, co ma sens. Jeśli marka jest budowana wyłącznie pod trendy, pod algorytm, bardzo szybko traci spójność i wiarygodność. Druga rzecz: nie przyspieszać na siłę. Dziś jest ogromna presja na szybki wzrost, ale prawdziwa wartość potrzebuje czasu, żeby się ugruntować. I trzecia: nie oddzielać marki od siebie. W szczególności w przypadku marki osobistej autentyczność nie jest dodatkiem tylko fundamentem.

Czy widzi Pani w tej branży element zmiany społecznej? W podejściu do konsumpcji, pracy bądź życia po prostu?

Zdecydowanie tak i to na kilku poziomach.

Po pierwsze, zmienia się podejście do konsumpcji. Decluttering uczy zatrzymania się i zadania sobie pytania: „czy ja naprawdę tego potrzebuję?”. To bardzo realnie wpływa na to, jak kupujemy i jak żyjemy.

Po drugie, widzę ogromną zmianę w podejściu do pracy. Architektura Porządku daje kobietom możliwość wejścia w nowy zawód: elastyczny, oparty na misji i kompetencjach, które można rozwijać i skalować.

Po trzecie, to jest zmiana w relacji z samą sobą. Proces odgracania uczy podejmowania decyzji, stawiania granic i brania odpowiedzialności za swoje wybory. To są kompetencje, które wychodzą daleko poza dom i bardzo często przekładają się na inne obszary życia.

Czy ma Pani swoje stałe rytuały, które pomagają „wrócić do siebie” w tej intensywnej codzienności?

Tak i one są bardzo spójne z tym, czym się zajmuję. Dla mnie powrót do siebie często zaczyna się od bardzo prostych, fizycznych czynności: uporządkowania przestrzeni wokół siebie, domknięcia małych rzeczy. To daje mi poczucie osadzenia i spokoju. Ale równie ważne są momenty całkowicie poza pracą: czas offline, cisza, spacer.

W pewnym sensie to jest sedno tego, czym się zajmuję: żeby móc wspierać innych w odzyskiwaniu porządku, sama muszę mieć z nim stały kontakt – nie tylko w przestrzeni, ale też w sobie.

***

Agnieszka Witkowska – właścicielka Architektury Porządku, kompleksowego projektu edukacyjnego przygotowującego do pracy w branży declutteringu i organizacji przestrzeni. Z jej autorskiego programu skorzystało już ponad 800 kursantek – zarówno w Polsce, jak i za granicą. W ciągu dwóch lat niemal podwoiła liczbę klientek, tworząc wokół marki silną i zaangażowaną społeczność. 

XVII edycja Konkursu Sukces Pisany Szminką

Od 17 lat konkurs Sukces Pisany Szminką nagradza polskie przedsiębiorczynie, aktywistki, działaczki społeczne, edukatorki, a także liderki i liderów oraz organizacje, które odważnie kształtują przyszłość, walcząc o równość, różnorodność i włączenie. To wyróżnienie dla ludzi zmieniających świat na lepsze.

Organizator konkursu: Fundacja WłączeniPlus
Partner strategiczny: Mastercard
Partner merytoryczny: PwC
Partnerzy kategorii: BLIK, BNP Paribas, By the People Group, DPD Polska, Fundacja Polska Bezgotówkowa, home.pl, JetBrains, Lidl, L’Oreal Paris, Orange, Totalizator Sportowy 
Patronat Honorowy Konkursu: Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy
Patroni medialni: TVN, WP, PAP Biznes, Rzeczpospolita, Polskie Radio Trójka, Superbiznes, Twój Styl, naTemat, INNPoland, My Company, Wirtualne Media, Nowy Marketing, Mam Startup, polki.pl, Focus, Chip

Przeczytaj także