Szafa pełna właściwych ubrań. Gdzie podziała się kobieta, która je nosiła?

Najpierw odkładamy na bok ulubione kolory, potem odważniejsze fasony, a z czasem także część siebie. Dostosowujemy się do stanowisk, oczekiwań, ról i życiowych zmian. Aż pewnego dnia stajemy przed szafą pełną „właściwych” ubrań i zaskakuje nas jedna myśl: dlaczego nie czuję się już sobą? I to wcale nie jest historia o modzie, tylko o kobiecej tożsamości.

O rolach społecznych i utracie kontaktu z własną tożsamością

Szafa potrafi powiedzieć o kobiecie więcej niż mogłoby się wydawać. Czasem opowiada historię odwagi i spełnionych marzeń, czasem historię ciężkiej pracy i zawodowych sukcesów. Ale bywa też, że kryje coś znacznie bardziej złożonego, moment, kiedy kobieta przestaje rozpoznawać siebie w ubraniach, które nosi każdego dnia.

Na wieszakach wisi profesjonalistka, która chciała być traktowana poważnie, jest młoda mama, która potrzebowała wygody, jest kobieta po awansie, która próbowała odnaleźć się w nowym środowisku. Jest partnerka, córka, przyjaciółka, liderka czy przedsiębiorczyni. A gdzieś pomiędzy nimi coraz trudniej odnaleźć tę jedną osobę, od której wszystko się zaczęło.

To doświadczenie jest znacznie bardziej powszechne niż mogłoby się wydawać. Wbrew pozorom nie dotyczy wyłącznie kobiet zainteresowanych modą. Dotyczy przede wszystkim tych, które przez lata były zajęte budowaniem życia, kariery i relacji, kobiet ambitnych, odważnych i sprawczych. Paradoksalnie właśnie one najczęściej dochodzą do momentu, w którym otwierają szafę i zadają sobie pytanie: „Czy to naprawdę jeszcze jestem ja?”.

Nasze ubrania a psychologia

Psychologia od dawna zwraca uwagę na to, że człowiek funkcjonuje w wielu rolach społecznych. W ciągu jednego dnia potrafimy być menedżerką, negocjatorką, matką, partnerką i przyjaciółką. Każda z tych ról niesie określone oczekiwania, a bardzo często także określony sposób ubierania się.

Problem zaczyna się wtedy, gdy przez wiele lat dostosowujemy swój wygląd do potrzeb otoczenia, a coraz rzadziej do własnych. Nasza garderoba nie jest przecież tylko zbiorem rzeczy. Jest osobistym archiwum doświadczeń. Każde ubranie niesie wspomnienia, emocje i zapisuje fragment naszej historii. Wiele z nas ma w swojej szafie sukienkę założoną na pierwszą ważną prezentację, marynarkę kupioną po awansie i płaszcz z czasu, kiedy próbowałyśmy zacząć wszystko od nowa.

Tożsamość ubioru

Psychologia stylu mówi o czymś, co można nazwać tożsamością ubioru. Człowiek potrzebuje spójności między tym, co czuje, a tym, co pokazuje światu. Gdy ta spójność zostaje zaburzona, pojawia się dyskomfort, którego często nie umiemy nazwać.

Co ciekawe, badania nad zjawiskiem enclothed cognition pokazują, że ubrania wpływają nie tylko na to, jak postrzegają nas inni, ale także na to, jak myślimy o sobie. To, co nosimy, może wzmacniać poczucie kompetencji, odwagi i sprawczości. Może jednak również przypominać o rolach, które już nam nie służą. Nie bez powodu wiele kobiet mówi, że w pewnych ubraniach czują się silniejsze, a w innych jakby grały czyjąś rolę.

Od najmłodszych lat uczymy się, jak powinna wyglądać „dobra kobieta”. Powinna być zadbana, ale nie próżna, elegancka, ale nie zbyt wyrazista, profesjonalna, ale nadal ciepła, pewna siebie, ale nie dominująca. To niezwykle trudny balans. W efekcie wiele kobiet buduje swój styl nie wokół własnych potrzeb, ale wokół społecznych oczekiwań. Z czasem szafa zaczyna przypominać zbiór rozsądnych decyzji. Jest praktyczna, odpowiednia, bezpieczna, tylko że coraz mniej osobista.

Szczególnie wyraźnie widać to w świecie biznesu. Kobiety, które przez lata walczyły o swoją pozycję zawodową, często wybierały ubrania mające budować autorytet. Stonowane kolory, klasyczne fasony, minimalizm, to wszystko może być doskonałym narzędziem komunikacji. Problem pojawia się wtedy, gdy uniform staje się silniejszy od osobowości. Nie chodzi o to, że elegancka marynarka jest zła. Chodzi o to, by nadal czuć, że to my ją nosimy, a nie ona nas.

PRZECZYTAJ TEŻ: Twój ubiór to także Twoja marka. Poznaj tajniki stylu biznesowego i smart casual

Utrata kontaktu z własnym stylem rzadko następuje gwałtownie

To proces. Kupujemy ubrania, bo pasują do stanowiska, bo noszą je inne kobiety sukcesu, bo są modne czy dlatego, że wypada je mieć. Z czasem nasza garderoba przestaje odpowiadać na pytanie: „Kim jestem?”, a zaczyna odpowiadać na pytanie: „Jak powinnam wyglądać?”.

Bardzo często dzieje się to po dużych zmianach życiowych. Awans, rozwód, własna firma, narodziny dziecka czy wejście w nowy etap życia sprawiają, że dawna wersja nas przestaje być aktualna. Niektóre kobiety próbują wtedy wymienić całą garderobę. Tymczasem odzyskiwanie własnego stylu nie zaczyna się od zakupów, a od rozmowy z samą sobą.

Psychologowie zajmujący się budowaniem tożsamości podkreślają, że człowiek rozwija się wtedy, gdy jego życie zewnętrzne pozostaje w zgodzie z życiem wewnętrznym. Styl może być jednym z narzędzi tej spójności.

Jak więc odnaleźć siebie we własnej szafie?

Przede wszystkim warto przestać pytać, co jest modne, a zacząć zadawać sobie trochę inne pytania. Nie „jak chcę wyglądać?”, a „jak chcę się czuć?”. Spokojnie? Pewnie? Kreatywnie? Kobieco? Silnie? Lekko? To właśnie emocje są często najlepszym kompasem stylu.

Drugim krokiem jest przyjrzenie się ubraniom, które od miesięcy pozostają nietknięte. Czy naprawdę ich nie lubimy, czy może reprezentują etap życia, który już się zakończył? Szafa jest często archiwum dawnych wersji siebie. Kobiety, którą byłyśmy pięć, dziesięć czy piętnaście lat temu. Nie ma nic złego w tym, by z wdzięcznością się z nimi pożegnać.

Warto także zwrócić uwagę na ciało. Współczesna psychologia coraz częściej mówi o tym, że komfort fizyczny wpływa na dobrostan psychiczny. Ubrania, które uciskają, ograniczają ruch i wymagają nieustannej kontroli, mogą zwiększać napięcie i odciągać uwagę od tego, co naprawdę ważne.

Autentyczność zamiast perfekcji

Coraz więcej kobiet sukcesu wybiera dziś autentyczność zamiast perfekcji. Chcą wyglądać profesjonalnie, ale nie anonimowo, elegancko, ale nie jak kopia cudzych oczekiwań. Nie oznacza to rezygnacji z ambicji. To jest dojrzalsza forma kobiecości.

Prawdziwy styl nie polega na odtwarzaniu trendów. Jest natomiast osobistą opowieścią o tym, kim jesteśmy i jak chcemy przeżywać własne życie. Być może właśnie dlatego porządki w szafie bywają tak poruszające, gdyż to nie jest tylko segregowanie ubrań. To spotkanie z własną historią.

Może największy luksus współczesnej kobiety nie polega na posiadaniu idealnej garderoby. Może jest nim możliwość otworzenia szafy i poczucia, że wszystko, co się w niej znajduje, jest po prostu o niej. Dobrze skomponowana szafa nie jest tą najdroższą ani najbardziej modną. Jest tą, która pozwala każdego ranka spotkać samą siebie, i przypomina, że sukces nie polega na stawaniu się kimś innym. Polega na tym, by mieć odwagę pozostać sobą.

O autorce

Iwona Sasin – inżynier włókiennictwa, edukatorka, psychostylistka i mentorka. Absolwentka Wydziału Włókienniczego Politechniki Łódzkiej oraz francuskiej École d’Ingénieurs ITECH w Lyonie, gdzie zdobyła również dyplom Université de la Mode na kierunku komunikacja w przemyśle modowym i luksusowym.

Swoje inżynierskie doświadczenie zdobywała w dzianinowym zagłębiu Francji, w Roanne – od projektowania komputerowego po realizację wzorów na maszynach. Współtworzyła jedną z pierwszych europejskich firm produkujących dzianiny seamless, wiele lat przed światową modą na tego typu rozwiązania. Wiedzę technologiczną i projektową rozwijała we Włoszech, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Szwecji, współpracując z międzynarodowymi markami odzieżowymi oraz biurami stylu Nelly Rodi, Peclers i Martine Leherpeur.

Po powrocie do Polski prowadziła agencję handlową realizującą produkcje odzieży dla zagranicznych klientów. Widząc jednak ilość odpadów, jakość materiałów i skutki nadprodukcji, postanowiła przekształcić działalność w edukacyjną. Dziś uczy, jak świadomie wybierać ubrania, od poznania właściwości włókien, przez ocenę jakości tkanin, po tworzenie stylu, który jest spójny z osobowością i wartościami.

Prowadzi webinary, wykłady, szkolenia i konsultacje indywidualne. W pracy łączy wiedzę o technologii włókien z psychologią stylu, pokazując modę jako narzędzie komunikacji, a nie tylko estetyki. Jej misją jest pomaganie ludziom w pozbyciu się nadmiaru w szafie, w myśleniu i w wyborach konsumenckich.

W wolnych chwilach maluje, tworzy wzory na tkaninach, skórach i kamieniu. Wyznaje zasadę „sharing is caring” – największą satysfakcję daje jej, gdy jej wiedza i doświadczenie pomagają innym rozwijać się i działać w zgodzie ze sobą.

Przeczytaj także