Bo nowy rok sam niczego nie naprawi. Może jedynie dać wrażenie czystej kartki, ale tylko jeśli wcześniej zrobisz porządek w tym, co już jest zapisane.
Zrób przegląd rzeczy na „wieczne później”
Zacznij od tego, co odkładasz. I to dosłownie: otwórz listę rzeczy do zrobienia, notatnik, skrzynkę mailową, zakładki „na potem” i wszystko, co zbiera kurz w Twojej głowie. Nie każde zadanie zasługuje na Twoją energię. Jeśli coś nie jest ani ważne, ani pilne, być może wcale nie powinno istnieć na liście? Skreślanie zadań to też kompetencja. I wbrew pozorom: bardzo wyzwalająca.
A te sprawy, które wiszą od miesięcy – kurs językowy, badania kontrolne, odnowienie dokumentów, rozmowa z kimś – spróbuj domknąć, zanim wejdą z Tobą w kolejny rok jak nieproszony gość.
Ustal kierunek, nie listę życzeń
Nowy rok kusi postanowieniami. I jasne, cele są potrzebne – dają kierunek. Problem zaczyna się, gdy stawiamy ich dziesięć i wszystkie mają być zrealizowane „od poniedziałku”. Ambicja bywa piękna, ale źle dawkowana kończy się zniechęceniem i wypaleniem. Jeśli chcesz ruszyć naprzód, zacznij od pytania: co naprawdę jest dla mnie ważne? Nie co wypada, imponuje innym. Co będzie miało znaczenie, kiedy minie zachwyt nad nowym kalendarzem. I pamiętaj, że odpoczynek to nie nagroda za wykonane zadania. To warunek, żeby w ogóle je wykonywać!
Zamień cele na plan, inaczej zostaną tylko hasłem
Cele bez planu to coś w rodzaju „kiedyś będę biegać”. Brzmi dobrze, ale w praktyce zostaje w strefie marzeń, gdzie mieszka też „nauczę się hiszpańskiego” i „zacznę zdrowo jeść”. Jeśli chcesz, żeby coś się wydarzyło, potrzebujesz prostego systemu: codziennych kroków, które są realistyczne. Nie wielkich skoków, tylko małych działań, które da się wykonać nawet w gorszy dzień.
Krótka lista na dziś jest lepsza niż wielka lista „na kiedyś”. Bo porządkuje głowę. I daje poczucie, że idziesz w dobrą stronę — bez ciągłego poczucia winy.
Narzekanie nic nie zmieni, po prostu popraw tę jedną rzecz
Narzekanie jest jak kołysanka. Daje chwilowe ukojenie, bo można zrzucić z siebie frustrację, ale finalnie… usypia sprawczość. A z kolei działanie, nawet małe, daje energię zwrotną. Jeśli coś Cię męczy w pracy: proces, narzędzie, sposób komunikacji, to zamiast tylko się denerwować, zrób jeden krok: zaproponuj usprawnienie. Jedno. Konkretne. Takie, które można wdrożyć. Nie chodzi o rewolucję. Czasem jedna zmiana oszczędza godziny tygodniowo i poprawia życie całego zespołu.
Zrób miejsce na nowy rok
Czyste biurko to nie fanaberia. To narzędzie. Środowisko pracy wpływa na koncentrację bardziej, niż chcemy przyznać. Bałagan na biurku często oznacza bałagan w procesach i w głowie. Zrób małe porządki: posegreguj dokumenty, wyrzuć niepotrzebne kartki, uporządkuj foldery na komputerze, zaktualizuj notatki. A jeśli możesz, ogarnij też przestrzeń w domu: wejście, kuchnię, miejsce, gdzie odkładasz rzeczy rano. To detale, ale one potrafią uratować dzień.
Nie chodzi o perfekcję, tylko o lekkość
Koniec roku nie jest po to, by mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Te wszystkie działania są po to, by wejść w nowy etap z lżejszą głową, bardziej uporządkowaną przestrzenią i jasnym poczuciem, co naprawdę ma sens. Domknij, co pozostaje otwarte. Zostaw miejsce na odpoczynek. I zamiast czekać, aż motywacja spadnie z nieba, zacznij od jednego kroku.
Bo energię rzadko się „ma”. Energii najczęściej się… nabiera.