Emocje zimą. Dlaczego o tej porze roku czujemy więcej (i jak przestać się z tym szarpać)?

Zimą wielu z nas ma wrażenie, że coś jest z nami „nie tak”. Jesteśmy bardziej wrażliwi, szybciej się wzruszamy, łatwiej irytujemy… Mamy mniej energii, a więcej myśli, którymi czasem trudno zarządzić. Częściej kwestionują relacje, sens pracy, swoje decyzje. I zamiast odpowiedzieć sobie na pytanie: Czego teraz potrzebuję? – pytamy: Co ze mną nie gra? A prawda jest taka, że zima to nie pora na „naprawianie” siebie, a raczej pora na zrozumienie siebie i wyrozumiałość do siebie.

Zimą czujemy więcej. To nie słabość – to biologia

Mniej światła słonecznego oznacza niższy poziom serotoniny, hormonu regulującego nastrój. Organizm naturalnie zwalnia, domaga się snu, regeneracji, ciepła – fizycznego i emocjonalnego. Tymczasem świat działa w trybie „ciąg dalszy”: cele, wyniki, tempo, efektywność. Przyzwyczajeni do ciągłego ogarniania próbujemy funkcjonować tak samo jak latem. To napięcie między tym, czego chce ciało, a tym, czego oczekuje rzeczywistość, rodzi frustrację, smutek, rozdrażnienie. Jesteśmy świadomi sezonowości naszego klimatu, ale sezonowości naszej psychiki już nie.

Zimowa wrażliwość obnaża prawdę o relacjach

Zimą trudniej uciec od siebie i od innych. Mniej bodźców, mniej spotkań, więcej bycia „razem” albo boleśnie osobno. To dlatego właśnie w tym okresie częściej kwestionujemy związki, bardziej czujemy samotność (nawet będąc z kimś), reagujemy bardziej emocjonalnie czy mniej mamy cierpliwości do powierzchownych relacji. Zima działa jak lupa. Powiększa to, co latem było tylko cichym sygnałem. Daje szansę zobaczyć, gdzie naprawdę potrzebujemy bliskości, a gdzie rządza nami tylko przyzwyczajenia.

Przestań się „ogarniać”, a zacznij się słuchać

Wielu z nas reaguje na zimowe obniżenie nastroju strategią znaną z innych obszarów życia: wezmę się w garść. Więcej planów. Więcej postanowień. Więcej kontroli. Tymczasem zimą nie potrzebujemy kolejnych wymagań i wyzwań. Potrzebujemy trochę więcej luzu i uważności.

Zamiast pytać: „Jak mam wrócić do formy?”, zapytaj siebie: „Czego teraz naprawdę mi brakuje?”. Odpowiedzią może nie być „motywacja”, ale np. odpoczynek bez poczucia winy, rozmowa, w której nie trzeba być silnym/ą, czułość wobec własnych emocji albo zgoda na to, że dziś robię mniej – i to jest wystarczające.

Zimowe rytuały emocjonalne, które naprawdę pomagają

Nie chodzi o spektakularne zmiany. W szarobure zimowe dni liczą się małe, regularne gesty, które dają poczucie bezpieczeństwa. Proste przykłady:

  1. Wyznacz sobie stałą porę wyciszenia – bez ekranu, bez bodźców – 20 minut dla ciebie.
  2. Zadbaj o kontakt z ciałem – ciepła kąpiel, rozciąganie, ćwiczenia oddechowe. Ciało pierwsze sygnalizuje przeciążenie.
  3. Zaplanuj jedną prawdziwą rozmowę w tygodniu – nie o zadaniach, ale o tym, jak się czujesz.
  4. Ogranicz porównań – zimą jesteśmy szczególnie podatne na poczucie „inni radzą sobie lepiej”.

Choć te przykłady mogą brzmieć jak drobnostki to mogą stać się fundamentem i pierwszym krokiem w stronę emocjonalnej odporności.

PRZECZYTAJ TAKŻE: 5 codziennych nawyków, które naprawdę budują pewność siebie

Kiedy smutek jest w porządku, a kiedy warto poszukać wsparcia

Zimowy spadek nastroju jest naturalny. Ale jeśli uczucie przytłoczenia, bezsensu czy pustki utrzymuje się tygodniami, jeśli tracisz radość z rzeczy, które kiedyś były ważne — to nie jest porażka, tylko sygnał. Dojrzałość emocjonalna nie polega na tym, że „dajemy radę zawsze”. Polega na tym, że wiemy, kiedy poprosić o pomoc. Psychoterapia, rozmowa z psychologiem, wsparcie bliskiej osoby – to nie są oznaki słabości. To przejaw troski o siebie.

Zima nie jest problemem do rozwiązania

Zima to stan, przez który się przechodzi. Czas spowolnienia, integracji, emocjonalnego porządkowania. Jeśli zamiast z nią walczyć, pozwolisz sobie ją przeżyć świadomie, może stać się jednym z najbardziej rozwojowych momentów w roku. Nie musisz być wtedy najlepszą wersją siebie. Wystarczy, że będziesz dla siebie dobrym. Bo wiosna i tak przyjdzie. Pytanie tylko, czy dojdziemy do niej zmęczeni walką – czy wzmocnieni uważnością.

Przeczytaj także