Zimą czujemy więcej. To nie słabość – to biologia
Mniej światła słonecznego oznacza niższy poziom serotoniny, hormonu regulującego nastrój. Organizm naturalnie zwalnia, domaga się snu, regeneracji, ciepła – fizycznego i emocjonalnego. Tymczasem świat działa w trybie „ciąg dalszy”: cele, wyniki, tempo, efektywność. Przyzwyczajeni do ciągłego ogarniania próbujemy funkcjonować tak samo jak latem. To napięcie między tym, czego chce ciało, a tym, czego oczekuje rzeczywistość, rodzi frustrację, smutek, rozdrażnienie. Jesteśmy świadomi sezonowości naszego klimatu, ale sezonowości naszej psychiki już nie.
Zimowa wrażliwość obnaża prawdę o relacjach
Zimą trudniej uciec od siebie i od innych. Mniej bodźców, mniej spotkań, więcej bycia „razem” albo boleśnie osobno. To dlatego właśnie w tym okresie częściej kwestionujemy związki, bardziej czujemy samotność (nawet będąc z kimś), reagujemy bardziej emocjonalnie czy mniej mamy cierpliwości do powierzchownych relacji. Zima działa jak lupa. Powiększa to, co latem było tylko cichym sygnałem. Daje szansę zobaczyć, gdzie naprawdę potrzebujemy bliskości, a gdzie rządza nami tylko przyzwyczajenia.
Przestań się „ogarniać”, a zacznij się słuchać
Wielu z nas reaguje na zimowe obniżenie nastroju strategią znaną z innych obszarów życia: wezmę się w garść. Więcej planów. Więcej postanowień. Więcej kontroli. Tymczasem zimą nie potrzebujemy kolejnych wymagań i wyzwań. Potrzebujemy trochę więcej luzu i uważności.
Zamiast pytać: „Jak mam wrócić do formy?”, zapytaj siebie: „Czego teraz naprawdę mi brakuje?”. Odpowiedzią może nie być „motywacja”, ale np. odpoczynek bez poczucia winy, rozmowa, w której nie trzeba być silnym/ą, czułość wobec własnych emocji albo zgoda na to, że dziś robię mniej – i to jest wystarczające.
Zimowe rytuały emocjonalne, które naprawdę pomagają
Nie chodzi o spektakularne zmiany. W szarobure zimowe dni liczą się małe, regularne gesty, które dają poczucie bezpieczeństwa. Proste przykłady:
- Wyznacz sobie stałą porę wyciszenia – bez ekranu, bez bodźców – 20 minut dla ciebie.
- Zadbaj o kontakt z ciałem – ciepła kąpiel, rozciąganie, ćwiczenia oddechowe. Ciało pierwsze sygnalizuje przeciążenie.
- Zaplanuj jedną prawdziwą rozmowę w tygodniu – nie o zadaniach, ale o tym, jak się czujesz.
- Ogranicz porównań – zimą jesteśmy szczególnie podatne na poczucie „inni radzą sobie lepiej”.
Choć te przykłady mogą brzmieć jak drobnostki to mogą stać się fundamentem i pierwszym krokiem w stronę emocjonalnej odporności.
PRZECZYTAJ TAKŻE: 5 codziennych nawyków, które naprawdę budują pewność siebie
Kiedy smutek jest w porządku, a kiedy warto poszukać wsparcia
Zimowy spadek nastroju jest naturalny. Ale jeśli uczucie przytłoczenia, bezsensu czy pustki utrzymuje się tygodniami, jeśli tracisz radość z rzeczy, które kiedyś były ważne — to nie jest porażka, tylko sygnał. Dojrzałość emocjonalna nie polega na tym, że „dajemy radę zawsze”. Polega na tym, że wiemy, kiedy poprosić o pomoc. Psychoterapia, rozmowa z psychologiem, wsparcie bliskiej osoby – to nie są oznaki słabości. To przejaw troski o siebie.
Zima nie jest problemem do rozwiązania
Zima to stan, przez który się przechodzi. Czas spowolnienia, integracji, emocjonalnego porządkowania. Jeśli zamiast z nią walczyć, pozwolisz sobie ją przeżyć świadomie, może stać się jednym z najbardziej rozwojowych momentów w roku. Nie musisz być wtedy najlepszą wersją siebie. Wystarczy, że będziesz dla siebie dobrym. Bo wiosna i tak przyjdzie. Pytanie tylko, czy dojdziemy do niej zmęczeni walką – czy wzmocnieni uważnością.