Odkładamy siebie na później. Dlaczego Polki wciąż nie chodzą do ginekologa?

Jest wiele rzeczy, które potrafimy robić regularnie. Zakupy. Praca. Opieka nad innymi. Ale kiedy przychodzi do dbania o własne zdrowie - nagle okazuje się, że praktykujemy podejście „nie teraz”. Raport „Polka u ginekologa 2025” nie jest łatwy w odbiorze. Nie dlatego, że brakuje w nim liczb. Wręcz przeciwnie - te liczby mówią coś bardzo niewygodnego: coraz częściej odkładamy wizyty u ginekologa, mimo że wiemy, jak bardzo są ważne. Dziś tylko co druga kobieta bada się regularnie, raz w roku. To o 7 punktów procentowych mniej niż rok wcześniej. Niby niewiele. A jednak chodzi tu o nasze zdrowie!

„Wiem, że powinnam, ale…”

Aż 71% Polek wykonało cytologię w ciągu ostatnich trzech lat. To dobra wiadomość.
Jednakże zaraz obok niej stoi ta gorsza: 9% kobiet nie zrobiło jej nigdy w życiu. Najczęściej są to najmłodsze kobiety, w wieku 18–29 lat.

Dlaczego nie chodzimy do ginekologa?

Odpowiedzi są bardzo konkretne:

  • wysokie ceny wizyt (21,7%),
  • wstyd i skrępowanie (19,8%),
  • ogólna niechęć (19,4%),
  • zbyt długi okres oczekiwania na wizytę (14,9%),
  • brak potrzeby pójścia do ginekologa, bo ktoś czuje się dobrze (14%).

Do tego dochodzi dostępność…

65% kobiet uważa, że dostęp do ginekologa jest utrudniony, a w najmłodszej grupie wiekowej ten problem odczuwa aż 83% badanych. NFZ, terminy, logistyka – to wszystko skutecznie zniechęca.

I nagle zdrowie schodzi na listę „kiedyś”…

Profilaktyka nie jest spektakularna. Raport pokazuje też inne luki:

  • tylko 7% kobiet jest zaszczepionych przeciw HPV,
  • samobadanie piersi regularnie wykonuje 39%,
  • 17% nie bada piersi wcale.

To nie są dane o „braku odpowiedzialności”. To dane o zmęczeniu, braku wsparcia systemowego i emocjonalnym dystansie do własnego ciała. Bo dbanie o siebie wciąż bywa traktowane jak luksus, a nie jak podstawa.

Wizyta u ginekologa to nie egzamin z bycia „dobrą pacjentką”

Warto to powiedzieć głośno: nie trzeba być przygotowaną, idealną, odważną.
Typowa wizyta ginekologiczna to:

  • rozmowa (o zdrowiu, cyklu, samopoczuciu),
  • badanie na fotelu,
  • wziernikowanie i ewentualna cytologia,
  • badanie dwuręczne,
  • czasem USG.

A jednak wstyd wciąż wygrywa z profilaktyką. Strach przed diagnozą bywa silniejszy niż świadomość, że wczesne wykrycie ratuje zdrowie, a często życie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Chcesz być zdrowa? Badaj się profilaktycznie!

Tylko że ciało nie zna pojęcia „nie teraz”.

Wiadomo, że łatwiej zapisać nam dziecko na badanie niż siebie. Prędzej weźmiemy dzień wolny „dla kogoś” niż „na ginekologa”. Szybciej powiemy „nie mam czasu”, niż przyznamy się, że się zwyczajnie boimy.

Co możemy zrobić?

  1. Potraktuj coroczną wizytę u ginekologa jako minimum – nie jako luksus.
  2. Ustaw w kalendarzu badanie cytologiczne jako wydarzenie powtarzające się, a nie jednorazowe.
  3. Zadbaj o samobadanie piersi raz w miesiącu.
  4. Zbierz informacje o szczepieniach HPV.
  5. I przede wszystkim: przestać odkładać siebie na później.

Zadbanie o zdrowie intymne nie jest powodem do wstydu. Jest jednym z najbardziej podstawowych przejawów szacunku do siebie.

Przeczytaj także