Z mąki zrobiła love brand. Jak z rodzinnego młyna zbudować nowoczesną markę?

Wraz z siostrą zdecydowała się poprowadzić młyn i zamiast iść utartą ścieżką, postawiła na odwagę, estetykę i nowoczesne myślenie o produkcie, który przez lata był „przezroczysty”. Dziś ich marka rośnie w tempie 40 proc. rocznie, zdobywa rynki zagraniczne i udowadnia, że nawet mąka może budzić emocje. O tym, jak łączy się dziedzictwo z ambicją i tworzy biznes z duszą opowiada nam Katarzyna Stępień – Prezeska Młyna Mazurki, finalistka XVII edycji Konkursu Sukces Pisany Szminką w kat. Biznes Roku: przychód powyżej 10 mln zł, której partnerem jest firma DPD Polska.

Kiedy w 2021 roku przejęłyście z siostrą młyn, miał on już swoją wieloletnią historię. Co było dla Was ważniejsze – odpowiedzialność, by zachować ducha tego miejsca czy jednak ambicja, by nadać mu nową energię?

Katarzyna Stępień: Myślę, że naturalne było dla nas połączenie tych dwóch aspektów. Z jednej strony czułyśmy ogromną odpowiedzialność za historię i charakter tego miejsca – za jego ducha, który tworzył się przez lata. Mąka z Mazurek była lokalnie znana i ceniona, a fundamentem działalności młyna była dbałość o jakość.

Z drugiej strony miałyśmy potrzebę, żeby tchnąć w to miejsce nową energię i nadać mu nasz własny rytm. Najważniejsze było znalezienie równowagi: uszanować przeszłość i jednocześnie pozwolić temu miejscu dalej się rozwijać.

Młyn Mazurki, mąka, Suwalszczyzna – dla wielu to może brzmieć jak bardzo tradycyjna historia. Pani pokazuje jednak, że może być dokładnie odwrotnie: nowocześnie, odważnie i z ambicją. Czy od początku miała Pani poczucie, że ten biznes może wyglądać inaczej?

Absolutnie tak. Branża młynarska od dziesięcioleci działa według utartych schematów i od razu wiedzieliśmy, że musimy zrobić coś innego, znaleźć swoją niszę. Nie ukrywam, że ogromną inspirację stanowi dla mnie firma kosmetyczna YOPE, która kilka lat temu wchodząc na rynek pokazała, że kategoria mydła może być sexy. Wtedy okazało się, że tradycja wcale nie musi być zachowawcza – może być żywa, świeża i pełna energii. I dokładnie taką chcemy ją pokazywać. Na początku swojej drogi pomyślałam sobie, że chciałabym być takim YOPE w świecie mąk, bo obecnie bardzo tego brakuje.

Wniosła Pani do Młyna Mazurki doświadczenie z międzynarodowych korporacji. Co z tamtego świata okazało się bezcenne w rodzinnym biznesie, a co kompletnie przestało działać, gdy wróciła Pani na Suwalszczyznę?

Z korporacji przywiozłam sposób myślenia: uporządkowanie, strategiczne podejście i umiejętność zarządzania projektami. To okazało się bezcenne, szczególnie przy podejmowaniu decyzji i planowaniu rozwoju na lata.

Szybko jednak zrozumiałam, że nie wszystko da się przenieść jeden do jednego. W korporacji procesy są przewidywalne i sformalizowane, a tutaj wszystko jest bardziej organiczne. Zależne od ludzi, miejsca, a czasem nawet od pogody. Trzeba było nauczyć się większej elastyczności i zaufania do intuicji.

PRZECZYTAJ TEŻ: Poznaj finalistki XVII edycji Konkursu Sukces Pisany Szminką

Mąka wydaje się produktem podstawowym, niemal oczywistym. Jak to się stało, że w tak tradycyjnej kategorii zobaczyła Pani przestrzeń na realny wzrost, markę z potencjałem na love brand i prawdziwą innowację?

W tej „oczywistości” zobaczyłam największą szansę. Mąka jest produktem codziennym i przez lata nikt nie zadawał jej nowych pytań. Miałam poczucie, że za tym prostym produktem stoi ogromna historia. Jakości, rzemiosła i wyborów, które realnie wpływają na to, co jemy. Pomyślałam, że przydałoby się w tej kategorii trochę zamieszania i zmiana reguł gry.

Zaczęłam myśleć o mące nie tylko jako o surowcu, ale jako o marce. Takiej, z którą można się utożsamiać. I okazało się, że jest tu miejsce na emocje i estetykę. Chciałam, żeby ktoś zobaczył nasze opakowanie i pomyślał: „wow”.

W ostatnim roku zwiększyłyście z siostrą sprzedaż o blisko 40 proc., podwoiłyście zatrudnienie i umocniłyście eksport. Co było najtrudniejsze w tym skoku: utrzymać tempo, jakość czy spokój w podejmowaniu decyzji?

To nie jest coś, co wydarzyło się tylko w ostatnim roku. To efekt naszej pracy od początku. Tempo w biznesie zawsze jest, jakość pozostaje naszym priorytetem, ale kluczowe było zachowanie spokoju i patrzenie na rozwój strategicznie.

Dzięki temu możemy rosnąć w sposób przemyślany i zrównoważony.

W Pani opowieści o Młynie Mazurki mocno wybrzmiewają takie wartości jak tradycja, rodzinne dziedzictwo i pasja. Jak ich nie stracić, kiedy firma zaczyna rozwijać się tak dynamicznie?

Myślę, że najważniejsze to być wiernym swoim wartościom. Jeżeli człowiek ma zakodowane to w swoim DNA to ciężko jest to zatracić. Dla mnie rozwój nie oznacza po prostu więcej, szybciej, mocniej, bo wtedy rzeczywiście można się pogubić i zatracić swoje ideały. Dla mnie rozwój to dorastanie do nowych wyzwań.

Jaka jest cena tej drogi, którą Pani pokonuje? Czy jest coś, z czego musiała Pani świadomie zrezygnować, żeby z takim rozmachem rozwijać firmę?

To na pewno nie jest łatwa droga. Raczej ciągła lekcja cierpliwości i pokory. Bywają momenty, kiedy balans między życiem zawodowym a rodzinnym się zachwiewa i trzeba na nowo go układać.

A jeśli miałabym wskazać jedną rzecz, której najbardziej mi brakuje, to wakacje z naprawdę wolną głową. Bez laptopa, bez telefonu i bez myślenia o pracy.

Gdyby miała Pani powiedzieć innym kobietom, jak sprawić, by tradycyjny biznes stał się marką, która zachwyca, to co by to było?

Moim zdaniem nie ma jednego złotego środka. Każdy biznes ma swoje prawa, tak jak każda z nas jest inna. W moim przypadku najważniejsze było przekonanie, że tradycja i nowoczesność mogą iść w parze. I konsekwentne realizowanie tej wizji.

Wiele razy na spotkaniach biznesowych usłyszałam, że kartonik ładny, ale przecież na “koniec dnia” to tylko mąka i o co tyle hałasu. A ja wiem, że to jest moja, kolorowa mąka z Mazurek i że to co robię ma sens, więc nie poddaję się.

***

Katarzyna Stępień, Prezeska Zarządu Młyna Mazurki – rozwija firmę specjalizującą się w produkcji mąki. Tylko w ostatnim roku zwiększyła sprzedaż o blisko 40 proc., podwoiła zatrudnienie i istotnie wzmocniła eksport, który odpowiada dziś za około 30 proc. produkcji. Jako pierwsza w Polsce wdrożyła nowatorskie, kartonowe opakowania z miarką, które ułatwiają dozowanie i przechowywanie produktu.

XVII edycja Konkursu Sukces Pisany Szminką

Od 17 lat konkurs Sukces Pisany Szminką nagradza polskie przedsiębiorczynie, aktywistki, działaczki społeczne, edukatorki, a także liderki i liderów oraz organizacje, które odważnie kształtują przyszłość, walcząc o równość, różnorodność i włączenie. To wyróżnienie dla ludzi zmieniających świat na lepsze.

Organizator konkursu: Fundacja WłączeniPlus
Partner strategiczny: Mastercard
Partner merytoryczny: PwC
Partnerzy kategorii: BLIK, BNP Paribas, By the People Group, DPD Polska, Fundacja Polska Bezgotówkowa, home.pl, JetBrains, Lidl, L’Oreal Paris, Orange, Totalizator Sportowy 
Patronat Honorowy Konkursu: Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy
Patroni medialni: TVN, WP, PAP Biznes, Rzeczpospolita, Polskie Radio Trójka, Superbiznes, Twój Styl, naTemat, INNPoland, My Company, Wirtualne Media, Nowy Marketing, Mam Startup, polki.pl, Focus, Chip

Przeczytaj także