A co, jeśli Twoje życie jest spełnieniem czyjegoś marzenia?

Masz dobrą pracę, rodzinę, własny dom, pieniądze i życie, którego wiele osób mogłoby Ci pozazdrościć. A jednak coraz częściej czujesz, że coś się nie zgadza. Czy to kryzys, wypalenie, niewdzięczność? A może po prostu pierwszy moment, w którym naprawdę zaczynasz słuchać siebie?

Budzisz się rano i przez chwilę masz wrażenie, że dawno tak dobrze nie spałaś. Dziewięć godzin, bez wybudzania się w środku nocy i bez sprawdzania, która jest godzina. Otwierasz oczy jeszcze przed budzikiem, przeciągasz się i przez moment czujesz coś, czego dawno nie czułaś: prawdziwy spokój.

Tylko że po chwili zaczynasz rozglądać się po pokoju i pojawia się dziwne wrażenie, że nie do końca wiesz, gdzie jesteś.

Oczywiście, że rozpoznajesz swoją sypialnię. To przecież Twoje łóżko, Twoje książki, ubrania wiszące na krześle i zdjęcie stojące na stoliku. Obok Ciebie śpi człowiek, z którym jesteś od kilkunastu lat. Wszystko jest znajome, a jednak przez kilka sekund patrzysz na ten pokój tak, jakby należał do kogoś innego.

Wstajesz i idziesz do kuchni. Lodówka jest pełna, dzieci zdążyły już zjeść śniadanie, a dom funkcjonuje bez Twojego udziału, przynajmniej przez chwilę. Kawa pachnie tak, jak powinna, za oknem jest zwykły poranek, a Ty masz poczucie, że coś się nie zgadza. Nie potrafisz jeszcze powiedzieć co, bo przecież obiektywnie wszystko jest w porządku.

Wsiadasz do samochodu i ruszasz do pracy. To samochód, o którym kilka czy kilkanaście lat wcześniej mogłaś marzyć. Dziś jednak, stojąc w korku, patrzysz na kierownicę i myślisz, że dziwnie przypomina ona kierownicę życia, którego wcale nie jesteś pewna.

Dojeżdżasz do biura, wchodzisz do swojego gabinetu i zamykasz drzwi. Na biurku czeka lista zadań, telefon nie przestaje dzwonić, a na ścianie wiszą kolejne dowody tego, że odniosłaś sukces. Stanowisko, na które pracowałaś latami. Ludzie, którzy liczą się z Twoim zdaniem. Wynagrodzenie, które daje Ci bezpieczeństwo. Wszystko to, co kiedyś miało być dowodem, że Ci się udało.

I właśnie wtedy pojawia się myśl, której trochę się wstydzisz

Masz ochotę, żeby ktoś wszedł do środka z kamerą i powiedział: „Mamy Cię. Możesz już przestać udawać”. Bo gdzieś pod wszystkimi tymi osiągnięciami czai się przekonanie, że może wcale nie jesteś tak dobra, jak wszyscy myślą. Że może pewnego dnia ktoś odkryje, że nie powinnaś zajmować tego stanowiska, zarabiać tych pieniędzy, mieszkać w tym domu i prowadzić takiego życia. Że cała ta historia sukcesu jest trochę jak przedstawienie, w którym nauczyłaś się swojej roli tak dobrze, że sama zapomniałaś, że to była tylko rola.

Wracasz wieczorem do domu zmęczona, wykonujesz jeszcze kilka obowiązków i w końcu kładziesz się spać. I wtedy, kiedy cały dom cichnie, po raz pierwszy pozwalasz sobie naprawdę pomyśleć o tym, co od pewnego czasu próbuje się przebić przez codzienny pośpiech.

Jak to możliwe, że po tylu latach ciężkiej pracy, kolejnych awansach, ambitnych celach i decyzjach, które miały prowadzić Cię do coraz lepszego życia, nagle odkrywasz, że nie jesteś pewna, czy to życie w ogóle jest Twoje?

To pytanie może pojawić się w bardzo różnych momentach. Czasem wtedy, gdy dzieci stają się bardziej samodzielne i po raz pierwszy od dawna zostaje Ci trochę przestrzeni tylko dla siebie. Po awansie, na który czekałaś przez kilka lat, kiedy zamiast satysfakcji pojawia się przede wszystkim zmęczenie. Czasem podczas wakacji, gdy wreszcie masz czas odpocząć, a mimo to nie potrafisz pozbyć się poczucia, że czegoś Ci brakuje.

Zdarza się wtedy, że zaczynamy szukać winnego. Może to wypalenie? Może przemęczenie? A może potrzebuję urlopu, powinnam zwolnić? A może po prostu powinnam bardziej docenić to, co mam?

Tymczasem czasami odpowiedź jest znacznie mniej wygodna. Może po prostu przez wiele lat bardzo dobrze realizowałaś plan, którego nigdy świadomie nie stworzyłaś.

Czy to naprawdę był Twój plan?

Bo skąd właściwie wiemy, czego chcemy? Od dzieciństwa otrzymujemy gotowe odpowiedzi. Uczymy się, że warto dobrze się uczyć, wybrać porządne studia, znaleźć stabilną pracę, dobrze zarabiać, kupić mieszkanie, potem dom, założyć rodzinę i osiągnąć pozycję, która pozwoli nam poczuć, że „wyszło nam w życiu”. Nikt nie robi tego ze złej woli. Przeciwnie, najczęściej są to rady ludzi, którzy chcą dla nas dobrze i przekazują nam to, co sami uznali za bezpieczne, rozsądne i wartościowe.

Problem polega na tym, że cudze definicje dobrego życia potrafią z czasem tak mocno wrosnąć w naszą tożsamość, że przestajemy odróżniać je od własnych pragnień.

Może więc na konkretne studia poszłaś dlatego, że ktoś w rodzinie powiedział, że po nich będziesz miała dobrą pracę. Wybrałaś zawód, ponieważ koleżanka, którą podziwiałaś, właśnie w tej branży odnosiła sukcesy. Może kupiłaś mieszkanie albo wybudowałaś dom podobny do tego, który od zawsze kojarzył Ci się z bezpieczeństwem i sukcesem. Może kolejne stanowiska i wyższe zarobki stały się celem samym w sobie, choć początkowo miały być tylko środkiem do czegoś innego.

I być może najtrudniej jest zauważyć moment, w którym cudze „powinnaś” zaczęło brzmieć w Twojej głowie jak własne „chcę”.

Nie oznacza to przecież, że Twoje życie jest fałszywe. Ani że wszystkie wcześniejsze decyzje były błędem. Być może naprawdę chciałaś tego domu, tej pracy, tej rodziny i tego stylu życia. Być może właśnie tego potrzebowałaś wtedy, kiedy podejmowałaś te decyzje. Tylko że człowiek się zmienia.

To, czego potrzebowałaś jako trzydziestolatka, nie musi być tym samym, czego potrzebujesz dzisiaj. I nie ma w tym nic dziwnego. Przecież zmieniają się nasze priorytety, wartości, potrzeby, relacje, możliwości i sposób, w jaki patrzymy na siebie. Dlaczego więc oczekujemy, że nasze życie powinno pozostać dokładnie takie samo?

Być może dlatego moment, w którym zaczynasz kwestionować dotychczasową drogę, wcale nie musi oznaczać kryzysu. Może oznaczać rozwój.

PRZECZYTAJ TEŻ: Czy pewności siebie można się nauczyć?

Kiedy sukces przestaje wystarczać

Jest taki moment w życiu, kiedy sukces przestaje być odpowiedzią na wszystkie pytania. Wcześniej kolejne osiągnięcia często dają nam poczucie kierunku. Awans oznacza, że idziemy do przodu. Wyższe zarobki dają bezpieczeństwo. Większy dom jest dowodem, że możemy sobie pozwolić na więcej. Kolejny cel pozwala skupić energię i nie zastanawiać się zbyt długo nad tym, czy właściwie jesteśmy szczęśliwe. A potem przychodzi dzień, w którym zdobywasz coś, o czym kiedyś marzyłaś, i odkrywasz, że radość trwa znacznie krócej, niż się spodziewałaś. Nie dlatego, że z Tobą jest coś nie tak. Być może po prostu cel, który miał Cię uszczęśliwić, przestał być Twoim celem.

To szczególnie trudne dla kobiet, które przez lata były bardzo skuteczne. Są przyzwyczajone do rozwiązywania problemów. Kiedy coś nie działa, szukają rozwiązania. Gdy są zmęczone, organizują się lepiej. Kiedy brakuje im czasu, uczą się zarządzać nim jeszcze efektywniej.

Tylko że z własnym życiem nie zawsze da się postąpić jak z projektem. Nie wszystko można zoptymalizować. Czasami zamiast kolejnego planu potrzebujemy zatrzymania i szczerej odpowiedzi na pytanie, czy w ogóle zmierzamy w stronę, w którą chcemy zmierzać.

To nie musi być kryzys

Niestety, kiedy kobieta, która „ma wszystko”, zaczyna mówić, że czegoś jej brakuje, bardzo łatwo przykleić jej etykietę. Wypalenie. Kryzys. Przemęczenie. Syndrom pustego gniazda. Potrzeba zmiany. Oczywiście, wszystkie te rzeczy mogą być prawdziwe i warto je traktować poważnie. Ale czasami, zanim uznamy, że trzeba naprawić siebie, warto zadać sobie inne pytanie: A co, jeśli nic nie jest ze mną nie tak? Co, jeśli fakt, że nie cieszy Cię już życie, które kiedyś sama uznawałaś za wymarzone, nie oznacza, że jesteś niewdzięczna?

Możesz przecież kochać swoje dzieci i jednocześnie chcieć dla siebie czegoś więcej. Kochać partnera i czuć, że gdzieś po drodze zgubiłaś część siebie. Możesz doceniać swoją pracę i jednocześnie nie chcieć spędzić w niej kolejnych dziesięciu lat. Możesz być dumna z tego, co osiągnęłaś, i jednocześnie przyznać, że dzisiaj wybrałabyś inaczej.

Wdzięczność i potrzeba zmiany nie wykluczają się. Być może właśnie to jest moment, w którym warto przestać pytać: „Co jest ze mną nie tak?” i zacząć pytać: „Czego ja właściwie potrzebuję?”. Nie po to, żeby przekreślić wszystko, co wydarzyło się wcześniej. Przeciwnie, po to, żeby wykorzystać całe swoje doświadczenie do zbudowania czegoś, co będzie bardziej zgodne z Tobą dzisiaj.

Bo nie zaczynasz od zera. Masz za sobą lata doświadczeń, sukcesów i porażek. Wiesz już, jak wygląda świat pracy, jak podejmować decyzje, jak radzić sobie z trudnościami. Znasz swoją wartość, nawet jeśli czasami o niej zapominasz. Wiesz też coraz lepiej, na co nie chcesz już wydawać swojego czasu. To ogromny kapitał.

Być może największą zmianą nie jest więc zaczynanie wszystkiego od początku, ale przestanie budować życie wyłącznie według zasad, które kiedyś miały Ci zapewnić poczucie, że jesteś wystarczająco dobra. Bo być może nie potrzebujesz już nikomu niczego udowadniać. I właśnie wtedy zaczyna się robić naprawdę ciekawie.

A gdyby nikt nie patrzył?

Wyobraź sobie przez chwilę, że znikają wszystkie spojrzenia innych ludzi. Nikt z rodziny nie komentuje Twoich decyzji. Nie ma znajomych, którym trzeba opowiadać o sukcesach. LinkedIna, Facebooka i Instagrama, na którym można porównywać swoje życie z życiem innych. Nie ma oczekiwań, prestiżu, tego, co „wypada”, i tego, czego „szkoda byłoby nie wykorzystać”.

Jesteś tylko Ty. I Twoje życie. Co byś wtedy wybrała?

Czy nadal chciałabyś pracować dokładnie w ten sam sposób, nadal potrzebowałabyś kolejnego awansu? Czy chciałabyś mieszkać dokładnie tam, gdzie mieszkasz? Jak wyglądałby Twój zwykły wtorek, gdyby nie trzeba było niczego nikomu udowadniać?

To nie są pytania, na które trzeba odpowiadać natychmiast. Być może odpowiedź nie pojawi się przez wiele tygodni. Być może najpierw pojawi się tylko poczucie dyskomfortu, bo odkryjesz, że od bardzo dawna nikt, nawet Ty sama, nie pytał Cię, czego naprawdę chcesz.

I być może właśnie od tego warto zacząć. Nie od rewolucji, rzucania pracy. Nie od sprzedawania domu i kupowania biletu w jedną stronę. Od zatrzymania się. Od uczciwego przyjrzenia się życiu, które zbudowałaś, i pozwolenia sobie na myśl, że możesz je doceniać, a jednocześnie nie chcieć już żyć dokładnie tak samo.

Nie musisz uznawać swoich wcześniejszych wyborów za błędy tylko dlatego, że dzisiaj czujesz inaczej

Tamta wersja Ciebie podejmowała decyzje na podstawie tego, co wtedy wiedziała, czego potrzebowała i czego się bała. Zrobiła najlepiej, jak potrafiła.

Ale Ty dzisiaj wiesz już więcej. Masz więcej doświadczenia. Więcej odwagi. Więcej świadomości tego, co naprawdę ma dla Ciebie znaczenie. Być może więc nie potrzebujesz nowego życia. Być może potrzebujesz tylko przestać udawać przed samą sobą, że życie, które zbudowałaś, musi być życiem, którego nadal chcesz.

I może właśnie dlatego warto dziś zadać sobie jedno pytanie: Gdyby nikt nigdy nie miał się dowiedzieć, co wybierzesz, gdyby nikt Cię za to nie oceniał, nie podziwiał ani nie był rozczarowany, jak chciałabyś przeżyć kolejne dziesięć lat?

Nie musisz znać odpowiedzi. Ale jeśli to pytanie zatrzyma Cię choć na chwilę, jeśli sprawi, że po raz pierwszy od dawna pomyślisz o swoim życiu nie przez pryzmat tego, co osiągnęłaś, ale tego, czego naprawdę chcesz, być może właśnie wydarzyło się coś ważnego.

Bo czasami nie potrzebujemy zmieniać całego życia. Czasami potrzebujemy tylko po raz pierwszy naprawdę sprawdzić, czy to życie jest naprawdę moje?

O autorce

Magdalena Gawin

Magdalena Gawin – akredytowana mentorka biznesowa i executive coach z certyfikacją EMCC (European Mentoring and Coaching Council), z ponad 20-letnim doświadczeniem biznesowym w zarządzaniu zespołami. Wspieram menedżerów, właścicieli firm i freelancerów w rozwijaniu kompetencji przywódczych, efektywnym zarządzaniu zespołami i osiąganiu ambitnych celów zawodowych. W swojej pracy pomagam moim klientom odkrywać prawdziwe cele, pokonywać wyzwania oraz budować pewność siebie – zarówno na gruncie zawodowym, jak i osobistym. Moim celem jest wsparcie w podejmowaniu trafnych decyzji oraz wprowadzaniu zmian, które przynoszą realne i trwałe efekty. Prywatnie jestem mamą trójki dzieci i doskonale rozumiem, jak ważne jest znalezienie równowagi między życiem zawodowym a osobistym. Pokazuję na swoim przykładzie, że rozwój kariery i szczęśliwe życie rodzinne mogą iść w parze, inspirując innych do odnalezienia własnej harmonii w tych obszarach.

Przeczytaj także