Katarzyna Bonda

Krew, pot i zdarte podeszwy. Czy tak wygl膮da zaw贸d pisarki?

Dagny Kurdwanowska

Krew, pot i zdarte podeszwy 鈥 pisanie w przypadku Katarzyny Bondy przypomina survival. Ci臋偶ka praca i up贸r op艂aci艂y si臋 鈥 Bonda rozbi艂a bank z bestsellerami i rusza na podb贸j 艣wiata.

鈥濲est taka dziewczyna 鈥 pisze dobre krymina艂y. W艂a艣nie wysz艂a 鈥濬lorystka鈥, 艣wietnie napisane鈥 – zach臋ca艂a mnie kole偶anka. Zaciekawiona si臋gn臋艂am. Kiedy sko艅czy艂am zam贸wi艂am od razu dwie inne ksi膮偶ki Katarzyny Bondy – 鈥濸olskie morderczynie鈥 i 鈥瀂brodni臋 niedoskona艂膮鈥. Potem dosta艂am propozycj臋 poprowadzenia spotkania w bibliotece 鈥 rozmawia艂y艣my o powie艣ci, kt贸r膮 szykowa艂a. Bonda pokazywa艂a wszystkim zdart膮 podeszw臋 w bucie 鈥 efekt dokumentacji, kt贸r膮 w艂a艣nie sko艅czy艂a w Tr贸jmie艣cie. Min臋艂o troch臋 czasu zanim zorientowa艂am si臋, 偶e to nie przypadek, ale regu艂a – tak pracuje Katarzyna Bonda.

鈥濸och艂aniacz鈥 ukaza艂 si臋 kilka miesi臋cy p贸藕niej, a Katarzyna Bonda rozpocz臋艂a podb贸j rodzimych list bestseller贸w. Kolejne ksi膮偶ki ugruntowa艂y jej pozycj臋 i sta艂y si臋 przepustk膮 na rynek europejski. Niebawem pierwsza cz臋艣膰 tetralogii z Sasz膮 Za艂usk膮 uka偶e si臋 w Wielkiej Brytanii. T艂umaczenia ukaza艂y si臋 ju偶 m.in. w Rosji, Czechach, Niemczech i Holandii. A Bonda zbiera si艂y do kolejnego survivalu 鈥 powoli zaczyna prac臋 nad czwart膮 i ostatni膮 cz臋艣ci膮 cyklu, 鈥濩zerwonym paj膮kiem鈥.

O to, czy pisanie to szko艂a przetrwania, jak znale藕膰 r贸wnowag臋, gdy pasja zaczyna przypomina膰 szale艅stwo, czy ryzyko zawsze si臋 op艂aca i co potrzebne jest, by poradzi膰 sobie z sukcesem, nie zwariowa膰 i dalej robi膰 swoje Katarzyn臋 Bond臋 pyta艂a Dagny Kurdwanowska.

Zdarte podeszwy – to pami臋tam chyba najlepiej z naszego pierwszego spotkania. Ko艅czy艂a艣 pisa膰 鈥濸och艂aniacz鈥 i obali艂a艣 stereotyp, 偶e pisarz to cz艂owiek, kt贸ry przyr贸s艂 do biurka. Czy Kr贸lowej Krymina艂u zdarza si臋 jeszcze zedrze膰 buty podczas dokumentacji?

Zdzieranie but贸w to sta艂y element dokumentacji. Podobnie jak niedospanie i zm臋czenie. Po ka偶dym z wyjazd贸w dokumentacyjnych jestem chora. Organizm domaga si臋 zaopiekowania, poniewa偶 jestem sama dla siebie tyranem i chc臋 zawsze wykorzysta膰 czas na badaniach terenowych nie w stu, lecz pi臋ciuset procentach. Zawsze te偶 mam poumawianych mn贸stwo spotka艅. G艂owa mi dymi od danych, ale to bardzo otwiera na fabu艂臋. Wierz臋 szczerze, 偶e je艣li ja nasyc臋 si臋 danymi, potem to zaprocentuje w zapisanej opowie艣ci. Wtedy nie zwraca si臋 uwagi na buty, brak szalika czy fakt, 偶e samoch贸d si臋 pobrudzi艂, a w domu panuje nieporz膮dek.

Dlaczego ta dokumentacja jest tak wa偶na?

Zdobywanie, tropienie danych jest jak obsesja i bardzo to lubi臋, poniewa偶 tylko dokumentacja gwarantuje, 偶e moja ksi膮偶ka za ka偶dym razem b臋dzie odmienn膮 opowie艣ci膮. Rzeczywisto艣膰 zawsze jest ciekawsza od fikcji, dlatego jest wierutn膮 bzdur膮 i klasycznym mydleniem oczu, gdy pisarz twierdzi, 偶e sam wszystko wymy艣li艂. Ja przyznaj臋 si臋 bez bicia, 偶e opowie艣ci szukam wok贸艂 siebie. Czasem udaj臋 si臋 po nie w najdalsze nieznane mi zak膮tki, przy pomocy zaprzyja藕nionych przewodnik贸w. Tropi臋 dane, wypo偶yczam, czasem wykradam z prawdziwego 偶ycia. Pami臋taj, nigdy nie zdradzaj pisarzowi swoich tajemnic. Jest pewne, 偶e im smaczniejszy sekret, tym szybciej b臋dziesz mog艂a o tym gdzie艣 przeczyta膰.

A偶 偶a艂uj臋, 偶e nie mam 偶adnego, 偶eby ci go zdradzi膰. Ch臋tnie zosta艂abym bohaterk膮 twojej opowie艣ci.

Pisarz pracuje na tym, co dosta艂 od 艣wiata. Jest cz艂owiekiem, pisze o ludziach i dla ludzi. Opowie艣ci s膮 wok贸艂, trzeba umie膰 je dostrzega膰 i przetwarza膰. Tym r贸偶ni si臋 pisarz od historyka, dziennikarza czy dokumentalisty, 偶e potrafi wzbi膰 si臋 na poziom metafizyczny. To podstawowa kompetencja autora powie艣ci. Dlatego wszystkie 藕r贸d艂a s膮 dozwolone: kodeks karny, gazeta, ludzkie pogaduszki a czasem podpatrzona sytuacja czy detal. Wymy艣lanie to jedynie spoiwo dla element贸w prawdziwych. Trzeba jednak umie膰 te puzzle uk艂ada膰

Uk艂adanie puzzli kojarzy mi si臋 z relaksem. A tymczasem przypomina mi si臋 kolejne nasze spotkanie i twoje 鈥瀕ataj膮ce鈥 oko – ko艅czy艂a艣 pisa膰 鈥濷kularnika鈥 i ledwo 偶y艂a艣 ze zm臋czenia. Pisanie to ci臋偶ka fizyczna praca?

W moim przypadku to survival. Normalnie nie znosz臋 aktywno艣ci fizycznej i m臋czenia si臋. Nie wykonuj臋 dzia艂a艅, kt贸re powoduj膮, 偶e si臋 pocisz. Tak post臋puj臋 w prywatnym 偶yciu. W pracy ten pot – dos艂ownie i metaforycznie – sp艂ywa ze mnie strugami. Mo偶e to niezbyt zach臋caj膮ce i niezbyt estetyczne, ale tak zaiste jest. Wyobra藕 sobie, 偶e siedzisz kilkana艣cie godzin bez ruchu, a do tego zachowujesz si臋 jak dzi臋cio艂. Moje opowie艣ci s膮 wielow膮tkowe, historia zawsze ma kilka poziom贸w dramaturgicznych, postaci jest ca艂y zast臋p. By to posk艂ada膰 w ciekaw膮 opowie艣膰 musz臋 si臋 ostro nagimnastykowa膰. Na dodatek nie jestem zbytnio uzdolniona.

W takim razie wyj膮tkowo dobrze si臋 maskujesz. Obserwuj臋 Tw贸j rozw贸j od 鈥濻prawy Niny Frank鈥 i w brak uzdolnie艅 nie uwierz臋.

Bardzo cz臋sto mi nie idzie, m臋cz臋 si臋 ze scen膮 ca艂e tygodnie, dopieszczam akapity i przestawiam w膮tki, bo te cholerne postaci w pewnym momencie zaczynaj膮 偶y膰 w艂asnym 偶yciem i buntuj膮 si臋 przeciwko przeznaczeniu, kt贸re im zaplanowa艂am. To jest walka. Tyle, 偶e jeste艣 na ringu nie godzin臋, dwie, nawet nie tydzie艅. U mnie trwa to miesi膮cami, latami. Nic dziwnego, 偶e po wszystkim, jak ju偶 pokonasz t臋 hydr臋, mo偶esz czu膰 si臋 wyko艅czona. Jedno lataj膮ce oko uwa偶am za doprawdy niewielk膮 strat臋. Mam wci膮偶 r臋ce, nogi i ocali艂am serce przed ciosami. Po rekonwalescencji mog臋 wzi膮膰 udzia艂 w kolejnych potyczkach z now膮 fabu艂膮.

Nie boisz si臋 czasem, 偶e pisanie ci臋 po偶re? Masz w g艂owie granic臋, kt贸ra m贸wi 鈥 OK, trzeba przystopowa膰, bo za chwil臋 to b臋dzie ju偶 tylko szale艅stwo?

Nie ma takiej granicy. Na takie chwile – kiedy fabu艂a ci臋 po偶era – si臋 czeka. To jak z mi艂o艣ci膮 – boisz si臋 o wzajemno艣膰, cierpisz z t臋sknoty, masz dylematy czy to w艂a艣ciwie wybrana osoba, czy nie zanadto zlewasz si臋 z ni膮 w ca艂o艣膰, ale jednocze艣nie pragniesz tego zatracenia. I wchodzisz w to, bo to jedyny spos贸b, by do艣wiadczy膰 niedotykalnego. Czy to jest szale艅stwo? A kto powiedzia艂, 偶e pisarz, a zw艂aszcza pisarka, to normalny cz艂owiek. Ju偶 na starcie masz do czynienia z wariatem, kt贸ry woli 艣wiat fikcyjny od rzeczywistego.

Wariat, kt贸ry chce pisa膰 i nie chce si臋 za szybko wyko艅czy膰 te偶 musi o siebie zadba膰. Jak dbasz o form臋 i pisarski restart?

Cisza. To jest podstawa i jedyny spos贸b na higien臋 psychiczn膮. Czasem musisz znikn膮膰. Po prostu si臋 anihilowa膰 z kakofonii rzeczywisto艣ci. Jest to arcytrudne, bo nikt nie lubi samotno艣ci, ale konieczne. Dlatego pisarze (ale my艣l臋, 偶e dotyczy to wszelkiej ma艣ci artyst贸w i tw贸rc贸w) s膮 tak trudnymi lud藕mi do wsp贸艂偶ycia. Zawsze zdarzaj膮 si臋 momenty, 偶e wybior膮 swoje dzie艂o, a osoba towarzysz膮ca jest zmuszona to zaakceptowa膰.

M贸wisz, 偶e pisanie to dla Ciebie wielomiesi臋czny, czasem wieloletni maraton. Jak zatem rozk艂adasz si艂y, 偶eby wystarczy艂o ich na dok艂adne stworzenie wszech艣wiata, w kt贸rym porusza膰 si臋 b臋d膮 Twoi bohaterowie, a potem na opisanie tego wszystkiego i doci膮gni臋cie historii do szcz臋艣liwego ko艅ca?

Najpierw g艂贸wnie le偶臋. Przez p贸艂 roku le偶臋 z kocem na twarzy, bo w ciemno艣ci udaje mi si臋 zlikwidowa膰 do minimum moj膮 nadpobudliwo艣膰 i my艣l臋. Potem zaczynam ustawia膰 konstrukcj臋, dalej szukam danych. Ten czas jest bardzo aktywny, czuj臋 si臋 jak chimera 艣ledczego z badaczem naukowym. Gromadz臋 informacje, pods艂uchuj臋 dialogi, zbieram typy psychologiczne, kolekcjonuj臋 detale, dociekam, pytam „dlaczego”. Potem wracam i zn贸w le偶臋, ale ju偶 bez koca na g艂owie. Czytam wtedy mn贸stwo materia艂贸w, przegl膮dam notatki, zakupuj臋 tony ksi膮偶ek 藕r贸d艂owych. Nie korzystam z internetu, wychodz臋 z za艂o偶enia, 偶e to, co jest dost臋pne dla ka偶dego jest ju偶 wyeksploatowane. Szukam ukrytych znacze艅, element贸w zapomnianych, znanych wy艂膮cznie niekt贸rym. Dopiero, kiedy ksi膮偶ka u艂o偶y mi si臋 w brzuchu, siadam do komputera i zachowuj臋 si臋 wtedy jak op臋tana fabu艂膮 – nie wychodz臋 z niej. Uwielbiam ten stan. Wierz臋 w inkubacj臋. Nie 艣piesz臋 si臋. Nie musz臋 wydawa膰 kilku ksi膮偶ek rocznie. To nie inwestowanie pieni臋dzy. Dywersyfikacja nie jest tutaj wskazana. Uwa偶am to za profanacj臋 literatury. Wk艂adam w moj膮 prac臋 ca艂膮 moj膮 energi臋, wi臋c nie zamierzam jej rozrzedza膰 na wiele ma艂ych opowie艣ci. Jestem zwolennikiem zasady: lepiej mie膰 jedn膮 rzecz najwy偶szej jako艣ci ni偶 ca艂y worek ch艂amu.

Marlon James, autor 鈥濰istorii siedmiu zab贸jstw鈥 og艂osi艂 ostatnio, 偶e pracuje nad trylogi膮 fantasy. Samo stworzenie wszech艣wiata, kt贸ry opisuje zaj臋艂o mu p贸艂tora roku. Pierwsza cz臋艣膰 uka偶e si臋 za rok. Podej艣cie Jamesa pokazuje, 偶e pisanie nie znosi po艣piechu i wymaga cierpliwo艣ci. Lubisz mie膰 czas, 偶eby poby膰 ze swoimi bohaterami, ws艂ucha膰 si臋 w nich i dobrze ich zrozumie膰?

To podstawa. Pytanie jest retoryczne, czy tak? Nie interesuje mnie przedstawianie przebiegu wydarze艅, idzie o znaczenia tych zdarze艅. Zreszt膮 moje ksi膮偶ki maj膮 przynajmniej cztery poziomy dramaturgiczne. Owszem, podobno mo偶na ksi膮偶k臋 napisa膰 w kilka miesi臋cy. Wiem, 偶e s膮 autorzy, kt贸rzy pisz膮 w miesi膮c, a nawet w dwa tygodnie, cho膰 dla mnie to objaw choroby – biegunka literacka. Efekt jest zawsze ten sam, jak kanapka z fast fooda, co nie zmienia faktu, 偶e zawsze i na takie produkty b臋d膮 amatorzy. Mo偶na i tak, ale po co? Mnie to zajmuje 艣rednio dwa lata, ale pod warunkiem, 偶e spr臋偶am si臋 i doprowadzam do lataj膮cego oka, b贸lu kr臋gos艂upa i zapalenia krtani, czyli id臋 na ostro. Kiedy艣 policzy艂am, 偶e je艣li dopisze mi zdrowie i b臋d臋 偶y艂a do osiemdziesi膮tki, a nie zamierzam odchodzi膰 na emerytur臋, mog臋 jeszcze napisa膰 maksymalnie dwadzie艣cia ksi膮偶ek. Je艣li rzecz jasna poradz臋 sobie z materi膮 dramaturgiczn膮 i je艣li nie b臋dzie 偶adnych innych przeszk贸d. To sytuacja idealna, a trzeba za艂o偶y膰, 偶e w 偶yciu zawsze s膮 przeszkody. Wi臋c realnie wyjdzie tego 15. Czy wobec tego nie jest kluczow膮 kwesti膮 wyb贸r narracji, tematu i gatunku, skoro tak niewiele mog臋 jeszcze opowie艣ci przedstawi膰 czytelnikom? Czy jest sens zajmowa膰 si臋 rzeczami, w kt贸re nie do ko艅ca wierz臋? Czy jest jakikolwiek sens wytraca膰 swoj膮 energi臋 na opowie艣ci, kt贸re nie s膮 na tyle donios艂e, by po艣wi臋ca膰 im dwa, trzy lata z mojego 偶ycia?

Z drugiej strony 偶ycie pisarza to dzi艣 straszna gonitwa 鈥 listy bestseller贸w maj膮 swoje prawa, wydawca chce regularnie nowych ksi膮偶ek, machina promocyjna zabiera mn贸stwo czasu 鈥 spotkania, wywiady, drugie 偶ycie na Facebooku. Jak si臋 w tym odnajdujesz? Masz swoje sposoby, 偶eby si臋 w tym wszystkim nie pogubi膰 i znale藕膰 skupienie do wymy艣lania i pisania?

Logistyka jest podstaw膮. Pami臋taj, 偶e nie mam nic innego. Nie chodz臋 do pracy, nie zajmuj臋 si臋 gotowaniem zupy dla m臋偶a, nie sk艂adam skarpet, nie prasuj臋 po艣cieli, nie sprz膮tam. Proz臋 偶ycia ogarniaj膮 za mnie inni. Nie mam na to czasu. Pisz臋 ksi膮偶k臋, potem musz臋 j膮 obroni膰 w mediach. Czas promocji zaliczam do moich obowi膮zk贸w. A „obowi膮zek” to s艂owo, kt贸re mnie okre艣la najlepiej.

Piszesz o zbrodni, mrocznej stronie ludzkiej natury. W twoich ksi膮偶kach tak偶e ci, kt贸rzy 艣cigaj膮 przest臋pc贸w maj膮 swoje demony, przed kt贸rymi uciekaj膮. Kogo trudniej jest stworzy膰 鈥 wyrachowanego morderc臋 czy poturbowanego str贸偶a prawa?

Ja si臋 nie zatapiam w mroku. Sk膮d pomys艂? Nie dziel臋 te偶 moich postaci wedle zawod贸w czy funkcji dramaturgicznych, lecz wedle ich typ贸w psychologicznych. Gorsi s膮 najbardziej ciekawi. Zawsze. Dobrzy s膮 nudni i zwykle s膮 epizodyczni. Mam zasad臋, 偶e tych, kt贸rzy s膮 najbardziej tch贸rzliwi i asekuruj膮cy, czyni臋 ofiarami. O nich najmniej si臋 w kryminale pisze (wyj膮tkiem jest ksi膮偶ka „Sprawa Niny Frank”, ale to wynika z konstrukcji fabu艂y). Nie znosz臋 tch贸rzy i konformist贸w – r贸wnie偶 w 偶yciu realnym mam na nich alergi臋. Najwi臋cej pisz臋 o antybohaterach. Bywa, 偶e staj膮 postaci膮 g艂贸wn膮 ca艂ej serii :)

Co Ci臋 przyprawia o ciarki w realu?

O tch贸rzach ju偶 wspomina艂am. Wyczuwam ich z daleka i wiem, 偶e zawsze generuj膮 k艂opoty. B臋d膮 udawa膰 twojego sojusznika, ale chwil臋 potem dla ochrony w艂asnej dupy s膮 w stanie ci臋 sprzeda膰 za gar艣膰 srebrnik贸w. Dlatego, je艣li wyczuwam u kogo艣 ten rodzaj s艂abo艣ci, staram si臋 powi臋kszy膰 m贸j b膮bel intymno艣ci i nie wpuszczam tych ludzi zbyt blisko. Jestem tutaj zgodna z bohaterem serialu „M艂ody papie偶” – najefektywniejsze s膮 wtedy relacje formalne/urz臋dowe. W og贸le nie lubi臋 spoufalania si臋. By膰 mo偶e dlatego niekt贸rzy b艂臋dnie odczytuj膮 moje zachowanie jako wynios艂o艣膰. To nie jest prawda. Po prostu selektywnie dobieram ludzi, kt贸rzy mog膮 znajdowa膰 si臋 blisko mnie i kt贸rych wpuszczam do mojego 艣wiata. Dla przyjaci贸艂 natomiast jestem gotowa nadstawia膰 karku i zawsze wyst膮pi臋 przed szereg, cho膰by to oznacza艂o szkod臋 dla moich spraw. S膮 pewne zasady, kt贸re s膮 nienaruszalne i nie jest to kwestia moralna, lecz kwestia zaufania. Nie oceniam moich bliskich, pomagam im w ka偶dej sytuacji, bo wierz臋, 偶e nie ma takiego bagna, z kt贸rego nie mo偶na wyj艣膰. Jestem cierpliwa i ugodowa, ale krzywd nie zapominam. Do tch贸rzostwa do艂o偶y艂abym jeszcze zak艂amanie i brak honoru. W moim odczuciu nie ma akceptowalnej rzeczy, kt贸ra mog艂aby naruszy膰 twoj膮 dum臋. Je艣li kto艣 nie traktuje ci臋 z szacunkiem, nie warto po艣wi臋ca膰 mu nawet sekundy swojego czasu.

鈥濸omys艂y moich powie艣ci kryminalnych znajduj臋 zmywaj膮c. Jest to zaj臋cie tak g艂upie, 偶e zawsze rodzi we mnie my艣l o zab贸jstwie鈥 – tak m贸wi艂a Agatha Christie. Te偶 masz zaj臋cia, kt贸re budz膮 w tobie zbrodnicze zap臋dy?

Prace manualne, rob贸tki r臋czne ale przede wszystkim bywanie na salonach, gdzie musisz uprawia膰 small talk. Wtedy najszybciej przychodz膮 mi do g艂owy w膮tki kryminalne. Mam tam zreszt膮 zawsze pe艂n膮 mena偶eri臋 typ贸w do krymina艂u.

Gatunek, jakim jest krymina艂 bardzo si臋 zmieni艂 od czas贸w Herkulesa Poirot i Panny Marple. Ty pokazujesz, 偶e to, co teraz nazywamy 鈥瀙owie艣ci膮 kryminaln膮鈥, jest wci膮偶 wdzi臋cznym polem do literackich eksperyment贸w.

Dzi艣 nie ma ju偶 granic. Nie tylko w Polsce, ale i za granic膮. To, za co mnie krytykowano jeszcze kilka lat temu, dzi艣 jest norm膮. Mam wielu na艣ladowc贸w i jestem z tego dumna, cho膰 ci, kt贸rzy mnie krytykowali, nigdy nie przyznaj膮, 偶e to moja zas艂uga. Nie potrzebuj臋 poklasku, ja to wiem, czytelnicy i moi adwersarze r贸wnie偶 to wiedz膮. Bawi mnie to, 偶e kopiuj膮 moje za艂o偶enia dramaturgiczne, sposoby na „wywalanie sufitu” powie艣ci kryminalnej, a nawet sprawy promocyjne, z sesjami fotograficznymi na czele oraz – o ironio! – farbowaniem w艂os贸w, sposobem ubierania si臋, akcjami promocyjnymi czy moimi wypowiedziami 偶ywcem wyrwanymi z kontekstu i przedstawianymi w wywiadach. Nikt nie kopiuje nieudacznik贸w, uznaj臋 to wi臋c za arcykomplement i znak, 偶e dzia艂am w s艂usznej sprawie. Skutecznie.

Nie boisz si臋, 偶e kopie stan膮 si臋 popularniejsze od orygina艂u?

Zapewniam, 偶e tak naprawd臋 nie da si臋 mnie skopiowa膰, bo w przeciwie艅stwie do kopist贸w ja zawsze by艂am sob膮, wszystko, co robi臋 jest szczere, przemy艣lane, zgodne z moj膮 lini膮 rozwoju, o kt贸ry dbam i zawsze bezkompromisowe. Je艣li po偶yczasz czyj膮艣 to偶samo艣膰, karmisz si臋 swoim idolem i cho膰by艣 doprowadzi艂a gr臋 aktorsk膮 do perfekcji, twoja s艂abo艣膰 do ciebie wr贸ci. Ja oczywi艣cie szykuj臋 jeszcze wiele niespodzianek dla moich czytelnik贸w i naprawd臋 nie obchodzi mnie jak b臋dzie to odebrane przez krytyk臋 lub ludzi, kt贸rzy chc膮 ci臋 wpisa膰 w szablon. Id臋 w艂asn膮 drog膮 i nie por贸wnuj臋 si臋 nikim, bo zreszt膮 jestem tylko jedna, walcz臋 o sw贸j unikalny styl zapisu. Wiem, 偶e moi czytelnicy to czuj膮 i wiedz膮, 偶e wobec nich jestem szczera, 偶e to, co robi臋 p艂ynie prosto z serca, z mojego brzucha. Bo mnie naprawd臋 obchodzi tylko cz艂owiek, kt贸ry bierze moj膮 ksi膮偶k臋 do r臋ki, prze偶ywa w trakcie lektury te wszystkie emocje. Tylko dla niego walcz臋 i rewolucjonizuj臋 my艣lenie o tym gatunku.

W cyklu z Sasz膮 sporo eksperymentowa艂a艣. Pami臋tam, 偶e kiedy przeczyta艂am jedn膮 z pierwszych wersji 鈥濸och艂aniacza鈥 pomy艣la艂am – 鈥濷 Bo偶e, czy polski czytelnik jest na to gotowy?鈥. Lubisz ryzyko?

Nienawidz臋 ryzyka i niespodzianek. Ale w pisaniu nie mo偶na zakleszczy膰 si臋 w starych dybach. To podstawa, abecad艂o. Musisz podnosi膰 poprzeczk臋, musisz eksperymentowa膰. To tw贸j obowi膮zek. Te偶 si臋 ba艂am. Przy „Okularniku” by艂am pewna, 偶e b臋dzie k艂opot, bo gdzie taka gruba ksi膮偶ka, jeszcze z takim powa偶nym w膮tkiem historycznym, a jednak by艂a to najlepiej sprzedaj膮ca si臋 powie艣膰 roku. W „Lampionach” posz艂am jeszcze dalej i nie 偶a艂uj臋, bo je艣li sprawdza膰 nowy typ narracji to tylko wtedy, kiedy jeste艣 na szczycie. Wiem, 偶e niekt贸rzy chcieliby, abym trzaska艂a podobne opowie艣ci, kt贸re mo偶na 艂atwo zaszufladkowa膰, ale nie mog臋 tego zagwarantowa膰. Nudzi mnie to zwyczajnie. Sama chc臋 wyzwa艅. To jest w艂a艣ciwa odpowied藕 – potrzebuj臋 mie膰 za ka偶dym razem now膮 g贸r臋 do wspinania si臋.

Wiele m贸wi艂a艣 o tym, 偶e na pocz膮tku kariery nie by艂o zbyt r贸偶owo 鈥 brakowa艂o ci pieni臋dzy, nie zawsze starcza艂o na rachunki. Co wtedy zdecydowa艂o, 偶e si臋 nie podda艂a艣, nie rzuci艂a艣 tego w diab艂y i nie stwierdzi艂a艣, 偶e czas ju偶 znale藕膰 sobie jak膮艣 normaln膮 prac臋?

Nie wiem. By艂am m艂oda i g艂upia. A to bardzo pomaga – nie bardzo zdajesz sobie spraw臋 z konsekwencji, wydaje ci si臋, 偶e masz wi臋cej si艂, ni偶 masz ich w rzeczywisto艣ci. Nie wiem doprawdy, dlaczego mi si臋 uda艂o odbi膰 od dna. Mo偶e po prostu bardzo wierzy艂am, 偶e to mo偶liwe? My艣l wszak jest energi膮. To nie mia艂o prawa si臋 uda膰, takie rzeczy zwykle ko艅cz膮 si臋 fiaskiem.

Kiedy patrzysz na swoje osi膮gni臋cia z perspektywy czasu, co twoim zdaniem jest kluczem do sukcesu 鈥 talent, ci臋偶ka praca, up贸r?

Wszystkie te rzeczy jednocze艣nie. Twarda s艂oniowa sk贸ra, wra偶liwo艣膰 dziecka i ciekawo艣膰 艣wiata oraz pozytywne my艣lenie, 偶e masz do zaoferowania co艣, co jest godne opowie艣ci. Wiara w to, 偶e pi臋kna historia ma szanse uleczy膰 艣wiat. Jak wida膰 nie brakuje mi idealizmu, ale rzadko o tym m贸wi臋 – to bardzo intymne. Ja po prostu wierz臋 w literatur臋, w to, 偶e ona jest karm膮 dla duszy. Nie interesowa艂 mnie nigdy presti偶, bycie pisarzem, zaw贸d jako taki, splendor. Brzmi to absurdalnie, bo dok艂adnie tego teraz do艣wiadczam, ale to jest tylko skutek moich dzia艂a艅. Mnie zawsze chodzi艂o tylko o ksi膮偶k臋. O opowie艣膰. My艣l臋, 偶e to zadzia艂a艂o, 偶e po prostu moja literatura uratowa艂a mnie, a nie odwrotnie.

A czego nauczy艂y Ci臋 b艂臋dy, pora偶ki i potkni臋cia? S膮 mniej przyjemnie ni偶 sukcesy, ale to z nich podobno wi臋cej si臋 uczymy.

To, kim jeste艣my dzi艣, wynika z tego kim byli艣my wcze艣niej, jak膮 drog臋 przeszli艣my. Dla mnie to jest oczywiste. Nie by艂abym w tym miejscu, nie pisa艂abym ksi膮偶ek, mo偶e nawet nie mia艂abym takiego kontaktu z czytelnikami, gdybym nie pochodzi艂a z ma艂ego miasteczka, nie musia艂a mierzy膰 si臋 od pe艂noletno艣ci z trudami 偶ycia, wcze艣nie zarabia膰 na siebie, gdybym pochodzi艂a z zamo偶niejszej rodziny. Nie umia艂abym radzi膰 sobie z materi膮 opowie艣ci, rozumie膰 ludzi, obserwowa膰 ich, czerpa膰 ze 艣wiata dla swoich fabu艂, gdybym nie by艂a zawsze otwarta na 艣wiat, na nowych ludzi, gdybym si臋 nie uczy艂a i nie przesz艂a pokornie wszystkich szczebli „kariery” dziennikarskiej. Ba, nie potrafi艂abym analitycznie zbiera膰 danych, gdybym nie by艂a wcze艣niej dziennikark膮, przeszkolon膮 naprawd臋 w wielu bojach, bo gazeta ma okre艣lony deadline i cz艂owiek musi umie膰 pracowa膰 pod presj膮 czasu. Nie umia艂abym wreszcie sama organizowa膰 swojej pracy, ogarnia膰 logistyki, dzieli膰 struktury dnia na czas pracy, odpoczynku i 偶ycia prywatnego, gdybym nie by艂a matk膮. Gdybym wreszcie nie prze偶y艂a wielu ci臋偶kich moment贸w w 偶yciu nie umia艂abym opowiada膰 o smutku, niepokojach, marzeniach i mo偶liwo艣ci wstania z kolan, je艣li si臋 tego zaiste pragnie. Nikt za ciebie nie b臋dzie 偶y艂 i nie do艣wiadczy tego, co mo偶esz do艣wiadczy膰. Wierz臋, 偶e 偶ycie to podr贸偶, pewien rodzaj drogi do przej艣cia i cel w艂a艣ciwie nie jest wa偶ny. Liczy si臋 to jak podr贸偶ujesz, jak traktujesz ludzi na swej drodze, oni oddaj膮 t臋 energi臋, kt贸r膮 wysy艂asz w kosmos. Je艣li jeste艣 wi臋c dobrym cz艂owiekiem (co nie znaczy naiwnym i 艂atwo sterowalnym dla innych, bo to jest niedopuszczalne!) mo偶esz liczy膰 na pomocn膮 d艂o艅 w trudnej sytuacji. A czasem, niekt贸re etapy trzeba przej艣膰 samemu. To te偶 jest potrzebne.

PRZECZYTAJ TAK呕E: Lubi臋 czu膰 si臋 wolna. Przeczytaj wywiad z Krystyn膮 Koft膮!

Z czego jeste艣 dzi艣 najbardziej dumna?

Nikt nie jest w stanie wywrze膰 na mnie 偶adnej presji, je艣li na to nie pozwol臋. Jedyn膮 presj臋 wywieram sama na siebie, kiedy wykonuje swoje zadania. Pisanie ksi膮偶ek to nie tytu艂y, plakietki. Pisarz nie mo偶e popa艣膰 w samozachwyt, bo ucierpi na tym przygotowywana opowie艣膰. Ja staram si臋 znika膰 z moich ksi膮偶ek, bo wiem, 偶e i tak spomi臋dzy wierszy gdzie艣 mrugam do cz艂owieka, kt贸remu t臋 histori臋 opowiadam. Nie ma to naprawd臋 dla niego znaczenia jak wygl膮dam, ile mam lat, ale ma znaczenie, czy historia trzyma go za gard艂o i porusza. Presji, by tak pisa膰 ch臋tnie si臋 poddaj臋 za ka偶dym razem, kiedy pracuj臋. Dlatego te偶 偶adne tytu艂y, plotki i opinie nie maj膮 wp艂ywu na moj膮 prac臋.

Jeste艣 w przededniu brytyjskiej premiery swojej ksi膮偶ki, t艂umaczenia cyklu z Sasz膮 Za艂usk膮 wysz艂y ju偶 w innych krajach, m.in. w Rosji 鈥 jak si臋 z tym czujesz?

Wysz艂o te偶 wydanie czeskie, za chwil臋 wychodzi niemieckie i holenderskie. Na ten moment mam 9 terytori贸w, ale wci膮偶 pojawiaj膮 si臋 kolejne, jestem w trakcie negocjacji um贸w wydawniczych. Jest to moment pi臋kny i zatrwa偶aj膮cy. Prawdziwy test. Boj臋 si臋, ale to motywuj膮ce. Postaram si臋 walczy膰 o swoj膮 opowie艣膰 na ka偶dym z tych rynk贸w.

Niedawno znalaz艂a艣 si臋 te偶 na li艣cie 50 najbardziej wp艂ywowych kobiet w Polsce. Co poczu艂a艣, kiedy wyr贸偶niono ci臋 obok Krystyny Jandy, prof. Ewy 艁臋towskiej czy Ewy B艂aszczyk?

Nie wiem, nie zastanawiam si臋 nad tym. Chyba to wielki zaszczyt, ale nie jestem pewna, czy zas艂u偶ony. Nie znam si臋 na tych rankingach, nie rozumiem tych mechanizm贸w. C贸偶 ja robi臋? Pisz臋. Czy to wystarcza, by znale藕膰 si臋 na takiej li艣cie? Jest to pi臋kne, patrz膮c na to w ten spos贸b. To, co si臋 o mnie pisze w jakim艣 stopniu dzieje si臋 ju偶 poza mn膮. Nie ogarniam tego. Wiem jedno: z pewno艣ci膮 widok pe艂nej sali na spotkaniu autorskim, pierwsze miejsce przez trzy miesi膮ce po ukazaniu si臋 ksi膮偶ki, sprzedane prawa do adaptacji filmowej i t艂umaczenia na wiele j臋zyk贸w s膮 o wiele przyjemniejsze dla pisarza ni偶 sytuacja wr臋cz odwrotna, kiedy siedzisz na targach przy stoliku i nikt do ciebie nie podchodzi, by podpisa膰 ksi膮偶k臋 (to te偶 prze偶y艂am, podobnie jak milczenie w mediach po wydaniu powie艣ci). Dlatego zapewniam, 偶e jest mi dobrze, jestem dopieszczona przez czytelnik贸w, a nawet kopniaki przyjmuj臋 z dum膮 i ucz臋 si臋 nowych rzeczy, staram uaktualnia膰 dane w moim pisarskim systemie i wci膮偶 rozwijam, by by膰 w swoim rzemio艣le coraz lepsza.

A jak w takim razie postrzegasz swoj膮 konkurencj臋?

Oczywi艣cie obserwuj臋 rynek i widz臋 mn贸stwo 艣wietnych nazwisk. Mamy w Polsce bardzo dobr膮 sytuacj臋 i wysoki poziom, a jak wiadomo konkurencja jest tylko i wy艂膮cznie motywuj膮ca. Dlatego z szacunkiem traktuj臋 ka偶dego mojego czytelnika i daleko mi do egomaniactwa. Wci膮偶 walcz臋 ze swoim ego i staram si臋 by膰 pokorna wobec okoliczno艣ci tego spektakularnego sukcesu, kt贸ry – przyznaj臋 – czasami mnie na tyle 偶enuje i onie艣miela, 偶e gotowa jestem my艣le膰, 偶e to tylko bajka. Ale jednocze艣nie wierz臋 jedynie w prac臋 i walk臋. Nie mam tzw. szcz臋艣cia w 偶yciu. Na wszystko ci臋偶ko pracuj臋, wk艂adam w to ca艂e serce, czas i energi臋, jak膮 posiadam w danej chwili. To jest jedyne co mog臋 zrobi膰. Nie sztuk膮 jest bowiem zdoby膰 tron, sztuk膮 jest go utrzyma膰.

Zosta艂a艣 Kr贸low膮, rozbi艂a艣 bank z bestsellerami, ruszasz na podb贸j 艣wiata 鈥 jakie cele, plany i ambicje ma teraz Katarzyna Bonda?

Teraz mam jeszcze tydzie艅, dwa ferii, a potem zabieram si臋 do pracy nad „Czerwonym Paj膮kiem”. To wszystko. Nie zajmuj臋 si臋 my艣lami o zdobyciu Mount Everestu. Po prostu zamierzam napisa膰 kolejn膮 ksi膮偶k臋.