呕ycie w zgodzie z natur膮

Dagny Kurdwanowska

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin
Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on linkedin

Simon臋 Kossak nap臋dza艂a niesko艅czona ciekawo艣膰 艣wiata 鈥 m贸wi Joanna Kossak i opowiada o odkrywaniu Puszczy Bia艂owieskiej, poszukiwaniu punktu r贸wnowagi i swojego miejsca na ziemi.

Joanna Kossak o swojej ciotce, Simonie, opowiada z b艂yskiem w oku i niezwyk艂膮 energi膮. 艁膮czy艂a je wyj膮tkowa wi臋藕 i mi艂o艣膰 do przyrody. Joanna uczy艂a si臋 od Simony jak 偶y膰 w zgodzie ze sob膮 i swoj膮 pasj膮. Zanim jednak znalaz艂a swoje miejsce na ziemi, musia艂a przep艂yn膮膰 przez wzburzone wody. – Simona by艂a moj膮 latarni膮 morsk膮, dzi臋ki kt贸rej wysz艂am z tego ca艂o – m贸wi Joanna Kossak. Dagny Kurdwanowskiej opowiedzia艂a o Simonie, 偶yciu na Dziedzince, sile kobiet z rodu Kossak贸w i wolno艣ci, kt贸r膮 daje bycie sob膮.

Kiedy mamy do艣膰 wszystkiego, lubimy m贸wi膰 鈥濺zucam wszystko i wyje偶d偶am w Bieszczady鈥. Pani naprawd臋 to zrobi艂a, rzuci艂a wszystko, ale zamiast w Bieszczady wyjecha艂a do Puszczy Bia艂owieskiej.

I to w 1992 roku.

Czyli zanim rzucanie wszystkiego i wyje偶d偶anie w le艣n膮 g艂usz臋 by艂o modne.

Mia艂am wtedy 27 lat. Uwa偶a艂am, 偶e i tak za p贸藕no podj臋艂am t臋 decyzj臋. Przynajmniej o 20 lat. By艂 taki moment, kiedy Simona Kossak rozwa偶a艂a, czy mnie adoptowa膰, ale w ko艅cu nic z tego nie wysz艂o. Kiedy patrz臋 na to z perspektywy, wiem, 偶e wszystko ma sw贸j sens 鈥 nawet, a raczej zw艂aszcza, to, co wydaje nam si臋 nie do przej艣cia. Gdybym jako dziecko zosta艂a pod kloszem Simony moje 偶ycie by艂oby b艂ogostanem 鈥 to pewne. Ale 偶al, 偶e tak si臋 nie sta艂o traci wa偶no艣膰 w por贸wnaniu z wiedz膮 o sobie – o tym, ile mog臋 ud藕wign膮膰, gdzie s膮 i czy w og贸le istniej膮 granice mojej wytrzyma艂o艣ci, oraz o tym, 偶e praktycznie nie ma rzeczy niemo偶liwych. T臋 wiedz臋 zdoby艂am dzi臋ki tzw 鈥瀋i臋偶kim przej艣ciom鈥, ucz膮c si臋 p艂ywa膰 w bardzo g艂臋bokiej i wzburzonej wodzie. Simona by艂a daleko, ale by艂a moj膮 latarni膮 morsk膮, dzi臋ki kt贸rej wysz艂am z tego ca艂o.

Pami臋ta Pani swoje pierwsze spotkanie z Puszcz膮?

O matko, oczywi艣cie! Pierwszy raz przyjecha艂am do Bia艂owie偶y kiedy mia艂am 7 lat. Moje 偶ycie w Krakowie by艂o ju偶 wtedy horrorem. Mia艂am trudne relacje z moj膮 mam膮, kt贸ra w艂a艣ciwie nie za bardzo si臋 do tej roli nadawa艂a. By艂am dzieckiem, kt贸re fascynowa艂o si臋 r贸偶nymi potworno艣ciami. Mia艂am mo偶e z 10 lat, kiedy przeczyta艂am 鈥濧nus Mundi鈥 Wies艂awa Kielara. Wcze艣niej zaczytywa艂am si臋 w 鈥濸opio艂ach鈥. Krak贸w i atmosfera, kt贸ra w nim panowa艂a tylko t臋 moj膮 ponur膮 wizj臋 艣wiata pot臋gowa艂y. I nagle z dusznego Krakowa trafi艂am do bajki Simony i Lecha na Dziedzink臋. Prawdziwym cudem by艂o to, 偶e mimo konfliktu z Simon膮, moja matka odstawia艂a mnie latem do swojej znienawidzonej siostry do Bia艂owie偶y. Uzna艂a, 偶e dzi臋ki temu b臋dzie mia艂a na dwa miesi膮ce spok贸j z dzieckiem. A ja odkry艂am zupe艂nie nowy 艣wiat. Niekt贸rzy warunki 偶ycia na Dziedzince mogliby uzna膰 za sparta艅skie, bo nie by艂o tam m.in. pr膮du. Ale co tam pr膮d, kiedy Simona mia艂a dzikie zwierz臋ta!

Simona Kossak
fot. Lech Wilczek

Na Dziedzince mieszka艂 m.in. kruk, dzik, rysiczka, osio艂, kuna.

Tak, ci膮gle kto艣 przynosi艂 jakie艣 ranne albo zbyt m艂ode, by sobie mog艂y poradzi膰, zwierzaki. Simona z Lechem przyja藕nili si臋 z kilkoma ogrodami zoologicznymi. Czasem podsy艂ali im jakie艣 zwierz臋ta. Tak trafi艂 do nich ma艂y dziczek – loszka. Dla mnie to by艂 raj.

Pami臋ta Pani pierwsze zwierz膮tko, kt贸rym si臋 samodzielnie opiekowa艂a?

To by艂y patyczaki. W艂a艣ciwie to by艂y patyczaki Simony, ale powierzy艂a mi opiek臋 nad nimi. To by艂o bardzo odpowiedzialne zadanie. Musia艂am karmi膰 je trzykrotk膮, sprawdza膰, czy wszystko w porz膮dku z ich jajeczkami, kt贸re przypomina艂y troch臋 nasionka gorczycy. Od kiedy pami臋tam, 艣wiat zwierz膮t i przyrody to by艂 m贸j 艣wiat, w kt贸rym czu艂am si臋 na miejscu. Podobnie jak Simona czu艂am si臋 nie na miejscu w艣r贸d ludzi. Zanim pojecha艂am do Bia艂owie偶y mia艂am fantastyczny trening na Kossak贸wce. Dom otacza艂 park, ale nie by艂o tam angielskich trawniczk贸w. By艂a za to rosn膮ca na 70 centymetr贸w kupk贸wka. Dla ma艂ej dziewczynki to by艂a d偶ungla. Godzinami potrafi艂am siedzie膰 w trawie, ogl膮da膰 mr贸wki, mszyce i r贸偶ne robaczki. Kiedy mia艂am jakie艣 trzy i p贸艂 roku przydarzy艂a mi si臋 przygoda, kt贸r膮 znam tylko z rodzinnych opowie艣ci, bo sama tego nie pami臋tam. Mama zawsze mia艂a s艂abo艣膰 do szybkich samochod贸w. By艂a nawet kierowc膮 rajdowym. Uwielbia艂a bi膰 te偶 rekordy. Poci膮g do Zakopanego jecha艂 wtedy pi臋膰 godzin, a moja matka pokonywa艂a t臋 sam膮 tras臋 w 45 minut. Nie cierpia艂am je藕dzi膰 z matk膮, bo nie do艣膰, 偶e pali艂a w samochodzie jak smok, p臋dzi艂a, to jeszcze zawsze si臋 na mnie z艂o艣ci艂a. 殴le znosi艂am szybk膮 jazd臋 i podczas tych rajd贸w wymiotowa艂am. Nie tolerowa艂a tego. Pewnego razu tak si臋 zdenerwowa艂a, 偶e mnie wywali艂a z samochodu na Zakopiance i pojecha艂a dalej. Kiedy rozum jej wr贸ci艂 i przyjecha艂a po mnie, okaza艂o si臋, 偶e mnie ju偶 tam nie ma. Podobno szuka艂a mnie przez p贸艂torej godziny. I chyba tylko cud sprawi艂, 偶e kiedy zn贸w przeje偶d偶a艂a, ja si臋 w ko艅cu wychyli艂am z krzak贸w przy drodze. Przez ca艂y ten czas by艂am w rowie obok, gdzie by艂y kijanki oraz r贸偶ne ciekawe 偶yj膮tka. I ja tam sobie siedzia艂am i ogl膮da艂am to wszystko. Jestem wdzi臋czna losowi, 偶e zes艂a艂 mi rodzin臋, w kt贸rej obok mojej matki by艂a te偶 Simona.

W jakim stopniu Simona wp艂ywa艂a na pani postrzeganie 艣wiata 鈥 natury, zwierz膮t, ro艣lin?

My艣l臋, 偶e wi臋藕, jaka mnie z ni膮 艂膮czy艂a silnie wp艂yn臋艂a na to, 偶e tak kocham przyrod臋. W Simonie to by艂 rodzaj atawizmu. Dostrzega艂a go te偶 i wzmacnia艂a we mnie. Simona pokaza艂a mi kierunek. Dzi臋ki temu jestem dzi艣, kim jestem i mog艂am zrealizowa膰 swoje marzenia.

Powroty do Krakowa by艂y trudne?

Okropne. Wraca艂am z Bia艂owie偶y nieszcz臋艣liwa i zap艂akana. Czu艂am si臋 w Krakowie jak wi臋zie艅, kt贸rego zsy艂ano do karceru. Dopiero, kiedy zn贸w jecha艂am do Simony czu艂am si臋 jakbym wraca艂a do domu. To na Dziedzince by艂o wszystko to, co kocha艂am, co mnie pasjonowa艂o 鈥 zwierzaki du偶e i ma艂e, robaczki, ro艣linki, wielki prawdziwy las. Ciep艂y, m膮dry dom. To by艂a bajka.

Bajka, kt贸ra dawa艂a pani poczucie wolno艣ci?

Kiedy wje偶d偶a艂am na Dziedzink臋 od razu czu艂am rado艣膰. Czu艂am, 偶e wszystko jest tu, gdzie trzeba i tak jak trzeba. Jakby ostatni element uk艂adanki wskakiwa艂 na puste miejsce. Nic nie zak艂贸ca艂o tego, co czuj臋, co my艣l臋, kim jestem i czego chc臋. I dla mnie to by艂a wolno艣膰. Po latach zrozumia艂am, 偶e to nie tylko jest kwestia znalezienia sobie w艂a艣ciwego miejsca, ale tak偶e tego, co cz艂owiek w sobie nosi i co ze sob膮 przywozi 鈥 jakie ma oczekiwania, pragnienia, l臋ki. Prosz臋 zobaczy膰, co si臋 dzieje, kiedy cz艂owiek jest nie tam, gdzie chce by膰, robi nie to, co chcia艂by robi膰 i jest kim艣, kim nie chce by膰. W g艂owie pojawia mu si臋 tysi膮c przeszkadzaczy, szuka sposobu na ucieczk臋, nie potrafi skomunikowa膰 si臋 ze sob膮, a je艣li potrafi, to rzadko siebie s艂ucha. Tak wielu z nas realizuje cudze scenariusze na 偶ycie. Skupiaj膮 si臋 na tym, czego oczekuj膮 od nich inni i rezygnuj膮 z tego, co w nich jest. Ludzie m贸wi膮 mi cz臋sto, 偶e podziwiaj膮 Simon臋, 偶e podziwiaj膮 Lecha Wilczka, mnie, za to, 偶e mieli艣my odwag臋 偶y膰 tak jak chcieli艣my. A ja my艣l臋, 偶e odwagi wymaga przechodzenie przez 偶ycie, nie b臋d膮c w zgodzie ze sob膮. Dla mnie robienie tego, co kocham to co艣 najprostszego i najbardziej naturalnego na 艣wiecie. W Puszczy mieszkam w domu bez pr膮du i jest mi dobrze. W Krakowie mia艂am wszystkie wygody, ale udawa艂am tam kogo艣, kim nie by艂am. I to dopiero by艂o trudne. W pewnym sensie kluczem do szcz臋艣cia jest egoizm.

Egoizm?

Tak, ale nie rozumiany jako powierzchowne samolubstwo, tylko jako szczero艣膰 wobec siebie i zrozumienie tego, kim si臋 jest, co naprawd臋 chce si臋 robi膰. Potem po prostu to realizowa膰. Zrozumienie tego pozwala nam robi膰 to, do czego jeste艣my stworzeni. A wtedy nie tylko jeste艣my najlepsi w swojej dziedzinie, ale jeszcze wszyscy wok贸艂 nas te偶 s膮 szcz臋艣liwi.

Simona te偶 potrafi艂a tak 偶y膰?

Tak. Ona 偶y艂a swoj膮 pasj膮. Nap臋dza艂a j膮 niesko艅czona ciekawo艣膰 艣wiata, p臋d do wiedzy i do odkrywania. Kiedy jest si臋 naukowcem, a Simona by艂a naukowcem z krwi i ko艣ci, bardzo szybko dostrzega si臋, ile w nauce jest jeszcze bia艂ych plam. Oddawa艂a si臋 wi臋c temu, 偶eby jak najwi臋cej tych bia艂ych plam wype艂ni膰 wiedz膮. Tak bardzo kocha艂a to, co robi艂a, 偶e przez kilka lat nie bra艂a urlopu. M贸wi艂a, 偶e to bez sensu, bo przecie偶 ta praca by艂a dla niej jak wakacje. Potrafi艂a pracowa膰 po 11-12 godzin. W ko艅cu uzbiera艂o jej si臋 chyba sze艣膰 miesi臋cy zaleg艂ego urlopu i z urz臋du wymusili na niej jego wykorzystanie. Wi臋kszo艣膰 tego czasu i tak sp臋dzi艂a w pracy.

To nie by艂 pracoholizm?

Nie, ona po prostu szale艅czo kocha艂a to, co robi艂a. Je艣li co艣 j膮 ciekawi艂o, zg艂臋bia艂a to do spodu. Podobnie by艂o, kiedy odkry艂a fotografi臋, a potem film. Robi艂a rewelacyjne zdj臋cia. Simona nigdy si臋 nie nudzi艂a. By艂a w fantastycznym kontakcie ze sob膮. Robi艂a to, co powinien robi膰 ka偶dy cz艂owiek – 偶y艂a swoj膮 pasj膮. Bywa艂o, 偶e spiera艂a si臋 z Lechem o 艂aci艅sk膮 nazw臋 jakiej艣 ro艣liny. K艂贸cili si臋 godzinami, potem si臋 na siebie obra偶ali, przez trzy dni si臋 nie odzywali, p贸ki nie okaza艂o si臋, kto mia艂 racj臋. Te k艂贸tnie te偶 bra艂y si臋 z niesamowitej pasji dwojga ludzi. I powiem pani, 偶e to nie jest tak, 偶e ka偶dy powinien rzuca膰 wszystko i jecha膰 w g艂usz臋. Niewa偶ne, czy cz艂owiek uto偶samia si臋 z le艣n膮 g艂usz膮, czy z prac膮 w korporacji. Wszystko, z czym musi si臋 mierzy膰 powinno mie膰 bezpo艣redni zwi膮zek z nim. Je艣li to biznes jest jego powo艂aniem, to i pracuj膮c w korporacji nadal 偶yje w zgodzie z natur膮.

Bo 偶yje w zgodzie ze sob膮?

Dok艂adnie tak. 呕ycie jest sinusoid膮. Ludzie, kt贸rzy znale藕li w 偶yciu r贸wnowag臋 rozumiej膮, 偶e nie oznacza ona stanu ci膮g艂ej b艂ogo艣ci i szcz臋艣cia, bo co艣 takiego w przyrodzie nie istnieje. Potrafi膮 przyj膮膰 w艂a艣ciw膮 perspektyw臋, kiedy musz膮 stawi膰 czo艂a r贸偶nym wyzwaniom. R贸wnowaga sprawia, 偶e nic nimi nie zachwieje i dzi臋ki temu s膮 silniejsi. Na Dziedzince zrozumia艂am, 偶e nie ma ludzi miernych. Ka偶dy ma jaki艣 sw贸j talent 鈥 jeden jest genialnym fotografem, kto艣 inny badaczem, a kto艣 jeszcze 艣wietnym ksi臋gowym, szefem korporacji albo gospodyni膮 domow膮. W Bia艂owie偶y przez chwil臋 uczy艂am angielskiego w gimnazjum. Uwielbia艂am to. Zrobiono tam rzecz straszn膮 鈥 podzielono dzieci na dobrych uczni贸w i tych s艂abych, kt贸rzy zdaniem nauczycieli nie rokowali. Zrobiono dwie klasy. W jednej wyl膮dowali ci wzorowi, w kt贸rych pok艂adano nadzieje, a w drugiej dzieci z domu dziecka i rodzin patologicznych, na kt贸rych postawiono kresk臋. Nie dziwi臋 si臋, 偶e te dzieciaki czu艂y si臋 jakby kto艣 wyrzuci艂 je na 艣mietnik. A wystarczy艂o przeczyta膰 ich akta, 偶eby zobaczy膰, 偶e trudno艣ci w nauce to nie ich wina. Za ka偶dym z tych dzieci sta艂a jaka艣 straszna historia, przy kt贸rej wysiada艂y wszystkie horrory. Wi臋kszo艣膰 z tych dzieci przesz艂a przez niewyobra偶alne rzeczy i prze偶y艂a wi臋cej ni偶 niejeden by艂y 艂agrowiec. Po kilku miesi膮cach pracy z nimi udowodni艂am, 偶e te dzieci te偶 potrafi膮 osi膮ga膰 dobre wyniki 鈥 wystarczy po艣wi臋ci膰 im troch臋 uwagi, szacunku i empatii. Na moim przedmiocie dostawali sz贸stki. To pokazuje, 偶e nie ma ludzi-艣mieci. Jest tylko otoczenie, kt贸re tak ich traktuje. Nie ma te偶 ludzi z natury z艂ych. Ludzie z艂a si臋 dopiero ucz膮. Gdyby ka偶dy robi艂 to, co Simona, realizowa艂 sw贸j potencja艂 i czerpa艂 z tego si艂臋, by艂oby znacznie wi臋cej szcz臋艣liwych ludzi.

Sk膮d Simona mia艂a t臋 si艂臋?

Mo偶e st膮d, 偶e musia艂a o siebie walczy膰 od najm艂odszych lat. A nie mia艂a lekko, bo rodzice stale dawali jej odczu膰, 偶e zawiod艂a ich oczekiwania. Najgorsze dla nich by艂o to, 偶e urodzi艂a si臋 dziewczynk膮. Wszyscy oczekiwali, 偶e to b臋dzie syn. Nie widziano jej talent贸w. By艂a nieudanym dodatkiem do rodzinnej historii. Na szcz臋艣cie los obdarzy艂 j膮 mocnym charakterem, wi臋c zamiast p艂aka膰, pogrozi艂a pi臋艣ci膮 i powiedzia艂a 鈥 To ja wam, cholera, jeszcze wszystkim poka偶臋. Simona by艂a bardzo siln膮 kobiet膮, a jednocze艣nie niesamowicie ciep艂ym cz艂owiekiem. To, 偶e nie cierpia艂a gatunku homo sapiens, nie przeszkadza艂o jej zupe艂nie, 偶eby sympatycznie porozmawia膰 sobie z paniami w sklepie, z mechanikiem, po艣wi臋ci膰 czas i serce zdolnym m艂odym ludziom. Ludzie j膮 uwielbiali. Potrafi艂a prze艂o偶y膰 to, czego do艣wiadczy艂a w dzieci艅stwie na co艣 pozytywnego. Nie chcia艂a si臋 na nikim m艣ci膰, odgrywa膰 si臋 i demolowa膰 p贸艂 艣wiata z gniewu. Chcia艂a pokazywa膰 ludziom, jak pi臋kny jest 艣wiat, jak magiczna i bogata jest przyroda.

Mia艂a do tego niezwyk艂y dar. W swoich ksi膮偶kach pisze o przyrodzie w spos贸b fascynuj膮cy. Nawet o zwyk艂ej pokrzywie potrafi opowiada膰 jak o cudzie natury.

Bo patrzy艂a na ten 艣wiat z mi艂o艣ci膮. My jeste艣my straszeni przyrod膮, bajkami o z艂ym wilku, z艂ym korniku, kt贸ry po偶era biedne drzewa, wi臋c trzeba te drzewa zaraz wyci膮膰. Z drugiej strony, r贸偶ne gro藕ne zwierz臋ta zmieniamy w pluszaki i wk艂adamy dzieciom do 艂贸偶eczek 鈥 takie misie, na przyk艂ad. Przyrod臋 albo infantylizujemy albo jej nie rozumiemy. Simona pokazywa艂a jak patrze膰 na ni膮 z ciekawo艣ci膮, jak j膮 rozumie膰 i jak jej do艣wiadcza膰.

Simona by艂a siln膮, charyzmatyczn膮 kobiet膮. Dawa艂a innym wolno艣膰 bycia sob膮?

Mnie tak. Dop贸ki by艂am dzieckiem. Kiedy uros艂am i by艂am nastoletni膮 dziewczyn膮 nasze relacje sta艂y si臋 trudniejsze. Mia艂am pecha, bo z twarzy i z g艂osu zacz臋艂am jej przypomina膰 moj膮 matk臋, kt贸ra wyrz膮dzi艂a jej mn贸stwo z艂a. Przesta艂am by膰 jej ma艂ym Kajtkiem, kt贸remu czyta艂a i podsuwa艂a ksi膮偶eczki, kt贸remu pokazywa艂a 艣wiat. Potem na kilka lat w og贸le przesta艂am je藕dzi膰 na Dziedzink臋. Dosta艂am szlaban od Simony, bo nie zda艂am matury. Powiedzia艂a, 偶e dop贸ki nie zdam, nie mam czego tam szuka膰. Zda艂am wreszcie za czwartym razem, ale wtedy ju偶 poch艂on臋艂a mnie konieczno艣膰 zarabiania na 偶ycie potem nasilenie choroby mojej mamy, wi臋c te偶 nie je藕dzi艂am. Simona uwa偶a艂a, 偶e id臋 w 艣lady mojej matki. Do g艂owy jej nie przysz艂o, 偶e to by艂a walka o przetrwanie. Bola艂o mnie to, 偶e cho膰 by艂y艣my sobie tak bliskie, nie potrafi艂a czyta膰 moich zachowa艅.

Jak wygl膮da艂o w贸wczas Pani 偶ycie?

W Krakowie by艂am generalnie poch艂oni臋ta zarabianiem na 偶ycie i zag艂uszaniem ponurej rzeczywisto艣ci na tysi膮c r贸偶nych sposob贸w. Imprezowa艂am do bia艂ego rana, otacza艂am si臋 lud藕mi, pi艂am sporo alkoholu. Wstawa艂am w po艂udnie, projektowa艂am, by艂am bizneswoman, mened偶erk膮, robi艂am wszystko, 偶eby zag艂uszy膰 poczucie pustki. Nie by艂am w stanie zosta膰 sama ze sob膮 na chwil臋, bo wtedy dociera艂o do mnie, 偶e jestem w czarnej dziurze. Nienawidzi艂am ciszy. Kiedy wi臋c og艂osi艂am w Krakowie, 偶e wyje偶d偶am do Bia艂owie偶y, to wszyscy pukali si臋 w czo艂o, pytali co ja tam b臋d臋 robi膰.

Zna艂a Pani odpowied藕 na to pytanie? Wiedzia艂a Pani, czego szuka w Bia艂owie偶y?

Cz艂owiek ucieka przed sob膮, kiedy jest tam, gdzie nie chce by膰. W Bia艂owie偶y w ci膮gu trzech dni z imprezowiczki, kt贸ra sz艂a spa膰 o pi膮tej rano i wstawa艂a w po艂udnie, zmieni艂am si臋 w dziewczyn臋, kt贸ra sz艂a spa膰 o si贸dmej wieczorem i wstawa艂a o trzeciej nad ranem, rozpala艂a w piecach, karmi艂a liczny inwentarz, pracowa艂a w ogrodzie i z rado艣ci膮 wykonywa艂a wszelkie prace domowe. Alkohol przesta艂 mnie interesowa膰, przesta艂am pali膰, je艣膰 mi臋so 鈥 u偶ywki poprawiaj膮ce nastr贸j sta艂y si臋 zbyteczne. Nagle okaza艂o si臋, 偶e jestem w miejscu, w kt贸rym cokolwiek robi臋, robi臋 w ca艂kowitej zgodzie ze sob膮. To mi u艣wiadomi艂o jak 藕le by艂o mi ze sob膮 w Krakowie. Kiedy widzimy, 偶e kto艣 ci膮gle ucieka, dajemy mu r贸偶ne rady 鈥 偶eby si臋 skonfrontowa艂 ze sob膮, ze swoim l臋kiem. Ja bym takiej osobie poradzi艂a po prostu, 偶eby pos艂ucha艂a siebie i dowiedzia艂a si臋, o co jej w 偶yciu chodzi.

Wtedy 艂atwiej stawi膰 czo艂a temu, co niesie 偶ycie?

Skupiaj膮c si臋 na sobie skupiamy si臋 na rzeczywistym problemie, a nie na abstrakcji. Na Dziedzince 偶ycie sk艂ada艂o si臋 z realnych problem贸w, a nie z wymy艣lonych. Realne problemy mia艂y bezpo艣redni zwi膮zek z samymi zainteresowanymi 鈥 wyb贸r tematu bada艅 (Simona), wyb贸r tematu albumu (Lech), co posia膰 i kiedy, 偶eby by艂y zapasy na zim臋, zgromadzi膰 opa艂 na zim臋, zadba膰 o dziesi膮tki zwierzak贸w. Problemy abstrakcyjne, to np. zapa艣膰 w firmie, w kt贸rej jeste艣 haruj膮cym jak w贸艂 trybikiem, w wyniku kt贸rej ko艅czysz ze stanem przedzawa艂owym, chocia偶 poza pensj膮 nie 艂膮czy ci臋 z t膮 firm膮 absolutnie, totalnie NIC. Albo kiedy walisz g艂ow膮 w 艣cian臋 mantruj膮c za co mnie to spotyka? Dlaczego akurat mnie, kiedy tylu zadowolonych bydlak贸w dooko艂a? Rozdzieranie szat zu偶ywa ca艂膮 nasz膮 energi臋, kt贸r膮 w innym przypadku przenie艣liby艣my g贸ry. Ca艂a sztuka polega na zajmowaniu si臋 tym, co jest ci bliskie, na co masz wp艂yw 鈥 skupiasz si臋 na tym co istotne i dzia艂asz najlepiej jak potrafisz. Mam syna z autyzmem, kt贸ry by艂 ci臋偶ko upo艣ledzony. Na pocz膮tku m贸wiono mi, 偶e prze偶yje mo偶e rok. Nie przyj臋艂am tego do wiadomo艣ci i skupi艂am si臋 na szukaniu skutecznych rozwi膮za艅. I uda艂o si臋 鈥 mam pi臋knego,wysoko funkcjonuj膮cego, empatycznego, syna atlet臋. Autyzm nie musi by膰 ko艅cem 艣wiata.

Ta si艂a, kt贸r膮 Pani ma w sobie te偶 chyba 艂膮czy Pani膮 z Simon膮?

Simona by艂a doskona艂膮 nauczycielk膮 i oceanem spokoju. Poznawszy zwierz臋ta, pozna艂a te偶 natur臋 ludzi. Dawa艂a wolno艣膰, jednocze艣nie wyznaczaj膮c jej granice. Ta nauka okaza艂a si臋 bezcenna, kiedy wychowywa艂am swojego syna. Dzieciom z autyzmem trzeba stwarza膰 ogromne poczucie bezpiecze艅stwa, wydzielaj膮c co do centymetra granice ich przestrzeni i wolno艣ci. Je艣li nie ma tych granic, dziecko wpada w panik臋, agresj臋, zaczyna szale膰, atakowa膰 rodzica. Bez Simony nie zrozumia艂abym ludzi i nie poradzi艂abym sobie z wychowaniem syna.

Ma pani poczucie, 偶e jest pani w punkcie r贸wnowagi?

Czuj臋, 偶e si臋 do tego zbli偶am. Jest we mnie coraz wi臋kszy spok贸j, poczucie sensu i celowo艣ci 偶ycia. Dzi艣 czuj臋, 偶e wszystko jest dobrze. Wszystko jest na swoim miejscu.

Czego dzi艣, poza mi艂o艣ci膮 i szacunkiem do przyrody, mo偶emy uczy膰 si臋 od Simony Kossak?

Dowiedz si臋, kim jeste艣, co jest twoj膮 pasj膮 i id藕 za tym. Szukaj siebie, znajd藕 siebie, a wszystko b臋dzie dobrze.

Zarejestruj si臋 aby otrzyma膰 newsletter

Na tej stronie wykorzystujemy cookies. Uzyskujemy do nich dost臋p w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia prawid艂owego dzia艂ania strony. Je偶eli nie wyra偶asz na to zgody, mo偶esz zmieni膰 ustawienia w swojej przegl膮darce. Zobacz wi臋cej w Polityce Prywatno艣ci.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close