Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
5 przekonań, które przeszkadzają w znalezieniu nowej pracy

5 przekonań, które przeszkadzają w znalezieniu nowej pracy

nowa praca

Szukanie nowej pracy to wyzwanie. Często przeszkadzają w tym nie tylko warunki na rynku pracy, ale także przekonania, jakie mamy na swój temat.

Zdarzyło mi się, że tkwiłam w pewnej firmie, wykonując pracę, która nie dawała mi ani radości, ani satysfakcji, ani szansy na rozwój. Ciągle nie byłam gotowa na zmianę – bo jeszcze nie czas, bo pewnie i tak nie znajdę niczego ciekawego, bo to za duże ryzyko. Każdego ranka wstawałam zmęczona, zniechęcona i starałam się koncentrować na plusach sytuacji, żeby w ogóle zmobilizować się do wyjścia z domu. Obiektywnie to była świetna praca. Subiektywnie miałam jej dość.

Kiedy wreszcie postanowiłam zaryzykować i zdecydować się na zmianę, zobaczyłam, że to, co trzymało mnie w miejscu było tylko w mojej głowie. Sama sobie utrudniałam zadanie. Ostatnio rozmawiałam z trzema koleżankami, które znalazły się w podobnym punkcie, jak ja kilka lat temu. Zaskoczyło mnie to, że choć pracujemy w różnych miejscach, w różnych branżach, mamy zupełnie różne CV i doświadczenie, używają tych samych, co ja wymówek, żeby niczego nie zmieniać. W głowach siedzą im te same przekonania, które profesjonalistki i ekspertki w swoich dziedzinach zmieniają nagle w zagubione dziewczynki. Wybrałam pięć przekonań, które stają się podstawą najpopularniejszych wymówek. Zobaczcie, jak sobie z nimi konstruktywnie radzić.

1. Za mało potrafię

To inny sposób na to, żeby wyrazić to, co o sobie w głębi ducha myślimy: „Nie nadaję się”, „Jestem beznadziejna”, „Zbłaźnię się przed innymi”. Co zaskakujące, podobne przekonanie jest zupełnie niezależne od wieku i posiadanego doświadczenia. Słyszałam je z ust kobiet, które pracują od pięciu i od ponad 20 lat. Pokazuje to tylko, że w swoich oczach nigdy nie jesteśmy dość dobre. A jeśli patrzysz na siebie tak krytycznie, prawdopodobnie nigdy także nie będziesz dość dobra. Wspominałam już kiedyś o eksperymencie, który zrobiła Katarzyna Pawlikowska, współautorka badań „Polki” – zapytała kobiety, czy jeśli spełniają 8 na 10 kryteriów, złożą podanie o wymarzoną pracę. Większość odpowiedziała, że nie, bo nie spełniają brakujących dwóch. Mężczyznom wystarczało, że spełniają 3 na 10. Podziwu godna pewność siebie.
Dobra wiadomość jest taka, że z tym głosem w naszej głowie można sobie podyskutować i zapytać wprost – Ale dlaczego właściwie uważasz, że za mało potrafię? Zobacz, na moje doświadczenie składa się…. W tym miejscu warto wziąć kartkę i zapisać, co potrafimy. Spisując, nie oceniaj swoich umiejętności. Po prostu zrób listę. A teraz przeczytaj – założę się, że sama będziesz zaskoczona, ile tego jest. Właściwie inni mogliby się uczyć od ciebie.

2. Jestem za stara

Kolejne zaskoczenie – słyszałam to zarówno od kobiet 50+, jak i od tych które dopiero, co skończyły 35 lat. Tu nasze lęki skutecznie podsycają różne doniesienia medialne o tym, że pracodawcy niechętnie zatrudniają kogokolwiek po 25 roku życia – bo ma być młody, w pełni sił, kreatywny. Jeśli pracodawca faktycznie szuka kogoś, kto może pracować po 12 godzin na dobę i nie czuje zmęczenia, to unikaj go jak ognia – obojętnie, ile masz lat. W pozostałych przypadkach, pokaż pracodawcy podczas rozmowy kwalifikacyjnej swój wiek jako atut. Bo wiek to większa dojrzałość, umiejętność brania na siebie większej odpowiedzialności, bardziej zrównoważone zarządzanie ryzykiem, umiejętność planowania czasu, większa łatwość nawiązywania trwałych relacji biznesowych, bogatsze doświadczenie. Opowiem Wam o mojej mamie. Jest bardzo aktywna i kiedy skończyła 60 lat okazało się, że firma, w której pracowała zamyka się. Miała do wyboru – wcześniejszą emeryturę albo szukanie nowej pracy. Wszyscy pukali się w głowę – kto da pracę takiej starej babie? Mama na szczęście nigdy specjalnie nie przejmowała się takimi dobrymi doradcami i wkrótce nową pracę znalazła – w dobrej firmie, która doceniła jej doświadczenie i sieć kontaktów z kontrahentami na całym świecie. Jak widać na zmianę pracy nigdy nie jest za późno.

3. Nie jestem gotowa na zmianę pracy

Nigdy też nie jest za wcześnie na taką decyzję. Z własnego doświadczenia wiem, że gotowym można nie być po sądny dzień. No jasne, że nie jesteś gotowa – przecież to duża zmiana, która zmusi cię do skonfrontowania się z tym, jakie masz kompetencje, oczekiwania, plany, cele. Czasem wiesz już, że chcesz zmiany, ale nie wiesz po co albo w jakim kierunku ma ona zmierzać. Taka niewiadoma tylko potęguje lęk – widzisz przed sobą czarną mgłę, która zasnuwa twoją przyszłość. Jeśli masz bujną wyobraźnię, na pewno zaczniesz fantazjować, że we mgle czai się potwór, który odgryza głowy. Jest i sposób na niego. Zrób plan, w którym określ, co chcesz zmienić, dlaczego, jaki jest cel tych zmian i jaki będzie pierwszy, a potem kolejne kroki do zmian. Nie wygląda już tak strasznie, prawda?

4. Dobrą pracę znajduje się tylko po znajomości

A skoro ja ich nie mam, to po co w ogóle próbować? Na początek określ, co to w ogóle jest „dobra praca” – taka, gdzie pensja jest wysoka (i co to znaczy wysoka), taka, które daje możliwości rozwoju, taka, gdzie zespół jest międzynarodowy? Czynników jak widzisz może być wiele. Prawdę mówiąc, nie znam wielu ludzi, którzy dostali pracę po znajomości. Co najwyżej od znajomych dowiedzieli się, że praca szuka człowieka. Jeśli masz małą siatkę kontaktów, zacznij ją stopniowo budować – uaktualnij i zadbaj o swój profil na LinkedIn, zacznij pojawiać się na branżowych wydarzeniach i rób networking, pokaż się jako ekspertka, skontaktuj się z firmą HR, która kojarzy pracodawców z pracownikami. Wymaga to czasu i cierpliwości, ale z czasem otwiera też nowe zawodowe możliwości.

5. Na pewno od razu mnie zwolnią

Nie ma to jak optymistyczny scenariusz na przyszłość. A ten zakłada, że rezygnujesz z dotychczasowej pracy, podejmujesz nową, a tam po trzech miesiącach mówią ci „do widzenia”. I co wtedy? Katastrofa. Porażka. Koniec świata. Na pewno? Jasne, może się zdarzyć, że nowy pracodawca jednak się rozmyśli. Może się zdarzyć także tak, że to ty się rozmyślisz, bo praca nie będzie jednak aż tak ciekawa jak sądziłaś. I tak, to prawda, że ryzykujesz utratę poczucia bezpieczeństwa na pewien czas. Kiedy ma się kredyt i dzieci to potrafi sparaliżować. Ale jeśli naprawdę do tego dojdzie masz wiele dróg wyjścia z sytuacji. Po pierwsze, zrobiłaś pierwszy krok, już wiesz, że potrafisz zdobyć nową pracę. Masz też odświeżone CV i jesteś bogatsza o doświadczenia z niedawnych procesów rekrutacyjnych. W ręku masz więc wszystkie narzędzia potrzebne do szukania innego zajęcia. Po drugie, masz okazję spojrzeć szerzej – jeśli ta praca nie wypaliła, może warto spojrzeć w inną stronę? Po trzecie, jeśli trochę cię to uspokoi, większość czarnych scenariuszy nigdy się nie sprawdza. Zrób szybki rachunek sumienia – ile z tego, czego się bałaś, naprawdę się wydarzyło? Jak mówi Olga Kozierowska – najważniejsze jest próbować, nie poddawać się i udoskonalać w trakcie realizacji. Jeśli czujesz, że czas zmienić pracę, nie trać czasu na to, żeby się bać. Strach ma wielkie oczy i za oczy prowadzi nas prostą drogą do przedwczesnej emerytury.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!