Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Trzeba tworzyć biznes, który jest fair

Trzeba tworzyć biznes, który jest fair

O społecznych wyzwaniach, które stoją dziś przed biznesem rozmawiamy z Łukaszem Wejchertem, założycielem Grupy Dirlango.

Nowe technologie poprawiają życie ludzi, ale tworzą też grupy osób wykluczonych. O tym, jakie wyzwania stoją dziś przed biznesem, czy przedsiębiorcy potrafią być skuteczniejsi od polityków w naprawianiu świata, jak korzystać z nowych technologii w sposób mądry i efektywny i dlaczego życie powinno toczyć się przede wszystkim w trybie off-line Dagny Kurdwanowska rozmawia z Łukaszem Wejchertem, założycielem Grupy Dirlango i jurorem w Konkursie Bizneswoman Roku.

Mark Zuckerberg przekazał 99% akcji swojej firmy na cele charytatywne. W liście do swojej córki napisał, że technologie stanowią dziś pomost pomiędzy podziałami, między kulturami, mają szansę przyczynić się do leczenia chorób i redukowania poziomu nędzy na świecie. Co Pan o tym sądzi jako człowiek działający w obszarze nowych technologii i jako ojciec?

Z jego stwierdzeniem na temat technologii trudno się nie zgodzić. Technologie na pewno poprawiają życie ludzi prawie w każdym aspekcie. Jeśli chodzi o akcje charytatywne i podejście do nich nie tylko Marka Zuckerberga, ale w ogóle czołowych biznesmenów amerykańskich, to widzę, że dla nich coraz ważniejsze jest realizowanie celów społecznych i zaangażowanie kapitału w tym obszarze. W pewnym sensie przejmują w tym rolę państw i polityków. Co ważne, w swoich działaniach potrafią być bardziej skuteczni, bo są w stanie zaangażować swój kapitał w projekty, które mają szansę przełożyć się na realne efekty. Tu nie chodzi po prostu o przekazanie pieniędzy. Oni wiedzą dokładnie, jak chcą je przekazać, na co i jaki ma być skutek. Ten trend zapoczątkowali Bill Gates i Warren Buffet, a kolejne pokolenia biznesmenów podążają ich śladem.

Ma Pan wrażenie, że dziś przed biznesem stoją większe wyzwania społeczne niż jeszcze kilka lat temu?

Tak, wydaje mi się, że tak właśnie jest. Biznesmeni nie zawsze czuli się odpowiedzialni za to, co dzieje się na świecie. Wiele zmieniło się wraz z nowymi technologiami, które dają dziś globalne możliwości, także w zakresie niwelowania nierówności. Wszystko dziś zmienia się tak szybko, że społeczeństwo przestaje za tym nadążać. Zmieniają się zasady gry, regulacje. I tu widzę ważne wyzwanie dla firm – żeby stworzyć reguły gry, które będą fair biznesowo i będą odpowiedzialne społecznie.

Technologie pomagają nam, ale i tworzą dysproporcje, całe grupy ludzi wykluczonych.

Polski coraz mniej to dotyczy. Są obszary, które wciąż potrzebują większego dostępu do sieci, ale myślę, że to się dzieje. To ważne, żeby rozwijać tę infrastrukturę, ponieważ jedną z największych zalet nowych technologii jest to, że człowiekowi mieszkającemu w Warszawie czy Gdańsku daje te same możliwości, które ma człowiek w Nowym Jorku czy Tokio. Ten, kto ma dostęp do sieci ma też dostęp do materiałów edukacyjnych w najlepszych bibliotekach świata, do kursów, a to sprawia z kolei, że zmniejszają się nierówności w tym obszarze.

Czy czuje Pan, że na firmie, która zajmuje się nowoczesnymi technologiami spoczywa także obowiązek edukacji społeczeństwa, żeby dobrze potrafiło wykorzystać te technologie i informacje, które mamy na wyciągnięcie ręki?

Tak. Robiliśmy to wcześniej w Onecie, teraz staramy się to robić w Dirlango. To ważne, żeby edukować w zakresie mądrego wykorzystania nowych technologii, ale myślę, że to nie tylko zadanie dla biznesu, ale także wyzwanie dla rodziców. Dziś to taki sam element wychowania dzieci, jak nauka zasad zachowywania się w stosunku do ludzi, nawyków dotyczących zdrowego jedzenia. Są pewne zasady, które wynosi się z domu i one dotyczą także działań on-line.

Ma Pan trzech synów. W jaki sposób oni korzystają z nowych technologii?

Dużo bardziej intuicyjnie niż moje pokolenie. Paradoksalnie sama czynność jest taka sama, jak kiedyś. Kiedy ja byłem małym chłopcem, grałem w gry, które były dość prymitywne. Teraz wszystko jest zsieciowane, ale moi synowie, tak samo jak ja kiedyś wciągają się i za długo siedzą przed komputerem. Natomiast to, co się zmieniło, to możliwości, jakie te gry i aplikacje dają. Wiele jest tak atrakcyjnych, że trudno się od nich oderwać. Widzę w tym zagrożenie, ponieważ pokusa, żeby spędzać dużo czasu w świecie wirtualnym jest znacznie większa. Ale tu znowu jest ogromna rola rodziców, żeby to kontrolować.

A jaki Pan ma na to sposób?

Różnie. Moi synowie mają 15, 13 i 11 lat. Czasami wprowadzamy z żoną restrykcje i ograniczamy im czas, w którym mogą korzystać z aplikacji, gier, oglądać filmy. A czasem pozwalam im korzystać z gry albo aplikacji dopóki się nie znudzą. I tak się faktycznie dzieje. W końcu pojawia się przesyt. Widzę też, że sami zaczynają to kontrolować, bo przecież dochodzi do tego szkoła, sport, spotkania z kolegami, dziewczyny. Uczą się więc jak zarządzić swoim czasem, żeby starczyło go na wszystkie aktywności.

No właśnie, ja pamiętam jeszcze świat bez internetu i mocne rozgraniczenie światów off- i on-line. Dla młodych ludzi funkcjonowanie w obu tych światach naraz jest bardziej naturalne?

Kiedyś ludzie bardziej rozgraniczali swoje życie on-line i życie off-line. A ja myślę, że te dwie sfery coraz mocniej są ze sobą powiązane, a różnice między nimi się zacierają. Dziś nie ma rozgraniczenia na zakupy off- i on-line, bo kupujemy i tu, i tu. Spójrzmy na to jak słuchamy muzyki – wiele osób korzysta z serwisów typu Spotify. Dotyczy to także filmów, przewozów, komunikowania się. Wiele zmienił Facebook – dziś komentarze traktujemy jak normalny sposób dyskutowania. Każdy ma możliwość, żeby zostać usłyszanym. I to jest świetne.

Nie ma Pan wrażenia, że ten świat on-line zaczyna dominować nad światem off-line?

Najbardziej w sferze komunikacji. Ciągle patrzymy w ekran komputera, tabletu czy smartfona. To kolejny paradoks, bo kiedy ludzie niewiele korzystali z technologii, ja korzystałem z nich bardzo dużo. Teraz jest odwrotnie. Narzuciłem sobie pewną dyscyplinę i kiedy na przykład jemy wspólnie z żoną i dziećmi obiad, a słyszę dzwoniący telefon lub przychodzącego esemesa, nie mam już odruchu, żeby natychmiast wstać i sprawdzić, o co chodzi. To ważne, żeby z technologii korzystać w sposób efektywny.

Czyli w jaki?

Korzystajmy z możliwości, jakie dają, ale nie pozwalajmy, żeby zdominowały nasze życie. Są badania, które pokazują, że spoglądamy w nasze telefony nawet kilkaset razy dziennie. Czy to jest efektywne, jeśli co pięć minut sprawdzamy maila? A może lepiej zrobić to raz na dwie godziny i przez ten czas skupić się na dokończeniu jednego czy dwóch zadań? Nie mówię o sytuacjach, kiedy toczy się pilny projekt i bazujemy na informacjach, które spływają na bieżąco, ale o normalnym, codziennym działaniu. Warto stworzyć sobie takie off-linowe okienka, kiedy możemy po prostu się skupić, pomyśleć, zrobić coś. Kiedy traci się skupienie, traci się także efektywność. Często zapominamy, że nasze życie powinno się toczyć przede wszystkim w trybie off-line. Z on-line’u korzystajmy jako z możliwości.

Jakie jeszcze zagrożenia widzi Pan w nieumiejętnym korzystaniu z nowych technologii?

Na pewno są to kwestie związane z zabezpieczaniem danych osobowych, ich wyciekiem i niewłaściwym wykorzystaniem. Z drugiej strony dzięki technologiom i monitoringowi, to bezpieczeństwo jest większe niż kiedyś. Technologie mają to do siebie, że mogą być wykorzystane także w niewłaściwych celach, ale jeśli spojrzymy na pozytywne aspekty, to są one wciąż większe niż wszystkie minusy.

Badania pokazują, że ważną grupą użytkowników nowych technologii są kobiety, a jednak w sektorze nowych technologii wciąż jest nadreprezentacja mężczyzn.

W Onecie, w czasach, kiedy tam pracowałem, na szczeblu zarządzającym 40% stanowiły kobiety. Faktycznie wśród programistów było ich niewiele, ale już w działach marketingu, sprzedaży i w różnych innych działkach kreatywnych nie tylko ich nie brakowało, ale wiele z nich wręcz działało skuteczniej niż mężczyźni. Szybciej podejmowały decyzje, lepiej wiedziały, czego chcą. Kobiety potrafią być bardziej efektywne od mężczyzn w tym, co robią. Może dlatego, że spoczywa na nich ciężar urodzenia i wychowania dziecka, więc po prostu lepiej zarządzają swoim czasem i obowiązkami.

Zasiada Pan w jury konkursu Bizneswoman Roku. To wyraz wsparcia dla kobiet w biznesie?

Nie dzielę biznesu na męski i kobiecy, ale mocno wspieram wszystkie postawy przedsiębiorcze w Polsce. Staram się działać na rzecz ludzi, którzy tworzą dobre rozwiązania, łamią reguły i mają olbrzymi wkład w to, co się dzieje dziś w naszym kraju. To bardzo ważne, żeby nagłaśniać ich sukcesy. Dla innych to inspiracja, że można tworzyć ciekawe projekty, rozwijać się. Jest dziś mnóstwo ludzi, którzy mają narzędzia, pomysły i widzą, jakie możliwości przed nimi stoją. Oni będą odpowiadać za rozwój Polski w najbliższych latach. Myślę, że za kilka lat zaczniemy tworzyć przedsiębiorstwa, które będą liczyły się także na arenie międzynarodowej. Dlatego też wspólnie z innymi przedsiębiorcami tak mocno lobbowaliśmy za tym, żeby campus Google’a był w Warszawie, a nie na przykład w Berlinie. Eric Schmidt, kiedy był w Polsce podzielił się badaniami, które mówią, że Polacy są bardzo kreatywni, ale nie mają systemu, żeby tę kreatywność przełożyć na produkt. Dobra wiadomość jest taka, że tego można się nauczyć. I Google uwierzył, że tak się stanie, a Polacy wymyślą coś wyjątkowego.

Skuteczny biznesmen to człowiek z głową otwartą na to, co nowe i ciekawe?

Zdecydowanie. Nie rozumiem ludzi, którzy zamykają się we własnym widzeniu świata, mało podróżują, nie próbują zrozumieć innych kultur. Jak mają potem podejmować dobre decyzje? A przecież różnorodność buduje firmę, innowacje. Dzięki niej może powstać coś niesamowitego.

Są dziś przedsiębiorcy, których śledzi Pan z ciekawością i którzy są dla Pana inspiracją?

Wszędzie, gdzie nie spojrzeć powstają nowe, niesamowite projekty. Niezwykłe jest to, co zrobił Mark Zukcerberg. Nie tylko uruchomił serwis, który stoi za rewolucją w sposobie, w jaki się komunikujemy, ale jeszcze po drodze stworzył od zera całą firmę, a wszystko to w bardzo młodym wieku. Przy tym nie stracił wrażliwości społecznej.

Niektórzy mówią, że, kiedy przekazywał te 45 miliardów dolarów na cele charytatywne chodziło po prostu o podatki.

Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie szukał dziury w całym. Na pewno kimś, kogo warto obserwować jest też Elon Musk i Tesla. Niezwykłe jest to, co dzieje się w sektorze motoryzacyjnym. W Stanach Zjednoczonych budują system operacyjny do samochodów. Silnik będzie elektryczny, a wszystko będzie można kontrolować przez internet. Jeśli się nie ogarniemy w Europie, to za chwilę oni będą produkowali cały mózg, a my ciągle będziemy produkowali metal, gumę do opon i śrubki.

A biznesmen może być idealistą?

Zdecydowanie. Dobrze, jeśli za produktem stoi jakaś wartość i cel wyższy. Ja na przykład lubię łamać monopole, ponieważ uważam, że są skrajnie nie fair. Kiedyś telewizje i gazety miały licencję na rozpowszechnianie informacji. Ale w takiej sytuacji rynek staje się nieefektywny. Podobnie było na rynku telekomunikacyjnym. Były czasy, kiedy płaciliśmy 3-4 złote za minutę rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi. Wtedy wdrażaliśmy produkty na ich infrastrukturze, które były o 90% tańsze. Uważam, że łamiąc te wszystkie monopole nie tylko wspiera się wolny rynek i wolną konkurencję, ale daje się też więcej możliwości i narzędzi ludziom. Dzięki temu powstają coraz doskonalsze i ciekawsze produkty, które polepszają życie ludzi.

***

ŁUKASZ WEJCHERT

Założyciel Grupy Dirlango, której portfolio obejmuje: JustWiFi – nowoczesny marketplace WiFi, iTaxi – wiodącą na polskim rynku aplikację do zamawiania taksówek, Virgin Mobile Polska – operatora komórkowego 2.0 MVNO w Polsce, LeadR – jedną z największych agencji marketingowych w Europie, specjalizująca się w komercjalizacji baz danych oraz Netsprint – lidera marketingu technologicznego, tworzącego ekosystem w obszarach reklamy kontekstowej, content marketingu, personalizacji i e-commerce. Członek Rady Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju, stworzonej przez Prof. Leszka Balcerowicz. Przez wiele lat pełnił funkcję Prezesa Zarządu Grupy Onet.pl. Do 2011 r. związany był również z Telewizją TVN, gdzie pełnił funkcję Wiceprezesa Zarządu ds. Online.

***

Więcej o konkursie Bizneswoman Roku można przeczytać TUTAJ.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

[mc4wp_form]

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij